Obsługiwane przez usługę Blogger.

Przekupstwo elektoratu to powszechny sposób dojścia do władzy. Wysokie podatki są kołem napędowym do tworzenia się partii politycznych. Gdyby podatki były niższe politycy nie mogliby składać ciągłych obietnic wyborczych i pewnie nie pchaliby się w ogóle do polityki. To my podatnicy karmimy elektorat polityków i nawet nie mamy sił by powiedziały temu dość.

Murray Newton Rothbard był przedstawicielem  amerykańskiej heterodoksyjnej ekonomii. Przedstawicielem Szkoły Austriackiej - myśli ekonomicznej opartej na indywidualizmie metodologicznym. To nowoczesny prawicowy liberalizm tolerujący niektóre trendy anarchistyczne, socjalistyczne, czy wręcz marksistowskie. W 1982 roku wydał on książkę "The Ethics of Liberty", w której dowodził, że opodatkowanie jest legalną formą kradzieży. Kradzieży dokonywanej przez polityków by mogli sprawować władzę poprzez przekupstwo swojego elektoratu. Opór podatkowy nie powinien być rozpatrywany jako kradzież, a wręcz przeciwnie. Opór podatkowy to bunt przeciw pasożytom karmiącym się pracą innych.  Domniemanie, że władza która rządzi okrada podatników poprzez podatki w imię elektoratu, który ją wybrał jest patologią. Politycy winni odpowiadać za sprawstwo kierownicze okradania płatników podatków.

Książka "The Ethics of Liberty" (Etyka wolności) dała początek wielu nurtom liberalnym również w Polsce. Korzystała z niej chociażby UPR. Rothbard zadaje pytanie:

"Czy kradzież jednego człowieka, który kradnie samochód to to samo,  gdy gang pięciu mężczyzn ukradnie samochód?" "A co, jeśli gang dziesięciu mężczyzn zagłosuje razem z okradanym i demokratycznie ustali, że należy zabrać mu samochód?" Co jeśli głosujących będzie stu, tysiąc, dziesiątki tysięcy, których dodatkowo do głosowania zachęci puszka piwa stawiana przez przywódcę? Ilu musi być ludzi, by kradzież nazywać demokratycznym prawem, wolą narodu, a złodziei suwerenem? 
Przy jak dużym suwerenie przestaje obowiązywać siódme przykazanie.


Podstawy obecnego systemu ubezpieczeń społecznych wymyślił Bismarck w 1880 roku. O zasadach solidarności społecznej pisaliśmy już wcześniej. Jest to system niedoskonały i niesprawiedliwy, ale innego nie ma. Podatnicy płacą składki, a w zamian społeczeństwo może funkcjonować w cywilizowany sposób. Nikt nie umiera na ulicy. Ludzie mogą się za darmo leczyć. Na starość dostanie się symboliczny grosz na kromkę chleba.

O wysokości składek i koszyku świadczeń w ramach ubezpieczenia społecznego decydują politycy wybrani przez suwerena. W zależności od tego jakimi działaniami mają go przekupić są bardziej lub mniej liberalni.

Wysokość składek na ZUS przez lata ściśle zależała od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, które wynosiło w 2017 roku 4 271,51 zł . Czy ktoś z was widział osobę z takim wynagrodzeniem? Ile jest takich osób wśród waszych znajomych?
Jest nieprawda, kłamstwo i statystyka. Jeżeli mamy 100 osób z których 99 zarabia najniższą krajową 2100 zł a jedna osoba, dzięki układom dostała pracę w  spółce skarbu państwa i zarabia 215 tyś na miesiąc to wychodzi na to, że taka jest średnia. Zarobki w mikroprzedsiębiorstwach są niemal o 40 % niższe niż w gospodarce narodowej. Składki na ZUS od dziesiątków lat takie same. Osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą paci składki jakby pracowała w sektorze skarbu państwa w zakładzie zatrudniającym tysiące pracowników. To jest po prostu kradzież. 


Podobnie liczy się składkę zdrowotną. Z tą jednak różnicą, że w zakładzie praca po godzinach, prace zlecone są rozliczane jako nadgodziny. Osoba prowadząca dodatkowo działalność gospodarczą musi płacić kolejną daninę w postaci składki na ubezpieczenie zdrowotne. Płaci zawsze, bez względu na to czy dorobi sobie 100 zł czy 10 000.  Przecież to kradzież!

Obecne rządy przejęły władze z hasłem czas na zmiany. Policzono strukturę suwerena i wyszło, że w elektoracie sporą grupę stanowią osoby pracujące na czarno i na samozatrudnieniu. Od samego początku właśnie dla nich rząd stara się wprowadzić podstawowe zmiany w przepisach.
Słynne godzinówki z minimalną stawką za godzinę miały podnieść płace na samozatrudnieniu.
14 zł. na godzinę miało być źródłem szczęścia. Wystarczy policzyć czy jest.

160 godzin x 14 zł = 2240 zł - 1 232,18 zł  składka na ZUS  = 1 008 zł

W ten sposób zadbano o samozatrudnionych dając 1000 zł brutto zamiast płacy minimalnej. Kradzież!
Poza tym z tego trzeba opłacić urlop, zwolnienie lekarskie poniżej 30 dni i podatek dochodowy. Jednocześnie wprowadzono możliwość prowadzenia działalności bez rejestracji. Osoba, która zarobi dodatkowo 1050 zł nie musi rejestrować działalności. Czyli osoby na samozatrudnieniu, gdy będą pracować maksymalnie 75 godzin na miesiąc, zarobią tyle samo co zarobią wówczas, gdy będą pracować 160 godzin, więc państwo jest dobre. To, że na starość nie będą mieć emerytury nikogo już nie obchodzi. Kto będzie pamiętał wówczas nazwiska dzisiejszych ministrów i posłów, którzy za tym głosowali. Chodzi przecież o to by biedę pielęgnować bo inaczej utraci się elektorat. Kradzież!

Równie dużo powstało przepisów dotyczących robotników sezonowych. Zwolniono z opodatkowania osoby zatrudniane w rolnictwie, głównie z zagranicy, bo nawet Ukraińcy nie chcą pracować za stawki płacone Polakom. Co ciekawe Ukraińcy bardzo chętnie ubezpieczają się w Polsce (po preferencyjnych stawkach) . Natomiast Polacy pracujący za granicą ubezpieczają się rzadko.


Teraz przyszedł czas na mały ZUS.
Rząd przygotował projekt zmian o małym ZUS-ie. Jest on również adresowany do osób samozatrudnionych, bo tylko im może dać jakiekolwiek korzyści. Głownie dlatego, że będzie on liczony od przychodu, a nie jak byłoby sprawiedliwie od dochodu. Kradzież!
Limit ma wynosić 2,5 krotność minimalnego wynagrodzenia, na dzień dzisiejszy to 5 250 zł.
Czyli najpierw ustalono, że samozatrudnieni mają zarabiać 2240 zł brutto (1 008 zł po opłaceniu ZUS) by teraz obiecać im niższe składki na ZUS i przy zarobkach 2240 zł netto dostawaliby 1 498 zł po opłaceniu ZUS. Oczywiście to nie jest na czysto jest przesadzone, bo od tego trzeba odjąć podatek dochodowy, urlop i zwolnienia lekarskie do 30 dni. Wzrost o 40 %, ale i tak dużo mniej niż minimalne wynagrodzenie. Kradzież!

Sposób wyliczenia małego ZUS-u.
Zgodnie z projektem najniższą podstawę wymiaru składek, ubezpieczony ustala na dany rok kalendarzowy mnożąc uzyskany przez ubezpieczonego, przeciętny miesięczny przychód z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej w poprzednim roku kalendarzowym, przez współczynnik na dany rok kalendarzowy.


Kalkulator małego ZUS-u.


W tabeli przyjęto ubiegłoroczne minimalne wynagrodzenie za pracę na śmieciówce 13 zł za godzinę i zgodnie z ustawą prognozowany przeciętny przychód na 2018 rok na poziomie 4 443 zł. Przepisy zaczną obowiązywać od nowego roku jaka będzie prognoza na 2019 rok trudno określić, ale z pewnością nieco wyższa.

Co będzie przysługiwało z tytułu małego ZUS-u nie podano. Przypominam, że przykładowo ZUS preferencyjny dla nowo powstałych firm ustalony za poprzedniej władzy nie dawał podstawy chociażby do zasiłku dla bezrobotnych. Podobnie było z innymi świadczeniami.


Mało płacisz, mało dostaniesz.
O tym najlepiej wiedzą płatnicy KRUS. Mają ustalone chorobowe na poziomie 10 zł za dzień minus składka na KRUS (133 zł miesięcznie). To daje rolnikom zasiłek chorobowy na poziomie 167 zł. miesięcznie, niecałe 5,60 zł na dzień. Czy oto chodziło Gierkowi, gdy dał rolnikom ubezpieczenie rolnicze? To nawet nie wystarczy na wykupienie lekarstw. Stawkę zasiłku chorobowego ustalono 10 lat temu kiedy stawka KRUS była niemal trzykrotnie niższa. Stawkę politycy podnieśli, a świadczenia nie. Czy to nie jest bezczelna kradzież?

No, ale z suwerenem ze wsi nikt się nie liczy. Nikt się o nich nie upomni. Nie ma już Leppera.
Ksiądz postraszy rolników na mszy i mogą dalej umierać w czasie choroby za 5,60 zł dziennie.

Z małego ZUS-u raczej nie skorzystają drobni przedsiębiorcy zajmujący się produkcją, handlem, czy usługami. Zyskowność jest niewielka. To zaledwie 5-25 %. Samo wynajęcie lokalu pod działalność to 1500-3000 zł. Do tego media, telefon. Przychód na poziomie 5250 zł miesięcznie to już byłoby bankructwo, nawet dla osoby handlującej ze stolika na rynku. Chyba, że twórcom ustawy chodzi o przyciągnięcie osób działających w szarej strefie. Tylko w takim przypadku miałoby to sens. Tylko co to za szara strefa skoro w Wielkiej Brytanii kwota wolna od podatku wynosi 55 000 zł rocznie. W Polsce zgodnie z nowymi przepisami 12 600 zł czyli ponad 4 razy mniej. A sklepy i ceny mamy te same.

Kradzież, kradzież, kradzież!

Ubezpieczenie społeczne jest potrzebne. Bismarck miał rację budując system polegający na solidarności społecznej. Nie może być tak by na opiekę zdrowotną było stać jedynie bogatych. W wielu krajach wydatki na ubezpieczenie społeczne jest nawet wyższe niż w Polsce. Jednak ubezpieczenie nie może być podatkiem do woli zbieranym przez państwo, kontrolowane jedynie przez polityków wyznaczonych przez ich suwerena. Musi być możliwość wyboru między ubezpieczeniem państwowym, a prywatnym. Nie może być tak, że politycy w imieniu państwa kradną nam nasze składki odkładane w OFE. Tłumaczenie "że tak chcą wyborcy polityków, którzy chwilowo rządzą" jest bez sensu.
Kradzież jest zawsze kradzieżą, chociażby suweren liczył nawet 99 % społeczeństwa.

Zaskakuje mnie, że konstytucja może być dla polityków czymś czego nie szanują, ale dlaczego dekalog?  Żeby była jasność dotyczy to większości rządów w Polsce po II Wojnie Światowej.

#mały ZUS #ordynacja wyborcza 2018 #składki na mały ZUS #kalkulator składki na mały ZUS #polityka socjalna #krus #zasiłek chorobowy rolników #Bismarck #Murray Newton Rothbard #Szkoła Austriacka #opór podatkowy #etyka wolności #"The Ethics of Liberty" #UPR #ekonomia heterodoksyjna


Mały ZUS. Kolejne dobre zmiany


Zakup kasy fiskalnej czeka w zasadzie wszystkich, którzy prowadzą działalność gospodarczą.  Wyjątek stanowią firmy o niskich przychodach i te które oferują swoje produkty, czy świadczą usługi wyłącznie na rzecz firm. Czyli nie prowadzą własnej sprzedaży detalicznej. Kasy fiskalne służą ewidencjonowaniu przychodów. Zanim je wprowadzono na osobach prowadzących działalność gospodarczą ciążył obowiązek prowadzenia papierowej ewidencji sprzedaży, przy pomocy specjalnych zestawień, ostemplowanych przez urząd skarbowy. Podczas kontroli skarbowej wystarczyło pominięcie wpisania do ewidencji jakiejkolwiek dokonanej sprzedaży by właściciel firmy automatycznie podlegał karze. Wystarczyło, że urzędnik wyprzedził sprzedawcę, który nie wpisuje chociażby  najdrobniejszej sprzedaży i natychmiast, od ręki mógł karać przedsiębiorcę. Bez zapowiedzi i przedstawienia się wchodził do sklepu, kupował gumę do żucia lub lizak. Odpowiedni zagadywał, a gdy tylko pojawił się następny kupujący, a wpisu nie było, wyciągał legitymację i sporządzał wniosek o ukaranie. Czyniono tak bez względu na wysokość uszczuplenia w podatku jakie wywołał brak wpisu. Liczyły się dosłownie sekundy nieuwagi. To rodziło sporo patologii. Referent o niskich dochodach mógł łatwo "sobie dorobić" niczym milicjant z radarem przed świętami. Kasy fiskalne ucywilizowały sposób prowadzenia ewidencji.

Zarys historyczny.
Zanim wprowadzono kasy fiskalne w większych sklepach były zwykłe kasy ułatwiające pracę sprzedawcom i rozliczanie ich przez przełożonych. Dzięki nim można było szybciej policzyć zakupy dokonane przez klienta, a jednocześnie rozliczyć kasjera z manka, czy chęci okradania klienta lub właściciela sklepu. 
Pierwsze kasy pojawiły się w Ameryce w XIX wieku. Właściciel barów James Ritty z Ohio zauważył, że jego zyski maleją mimo, że jego bary odnoszą sukces. Dlatego wspólnie z bratem-mechanikiem postanowił zbudować kasę rejestrującą by móc łatwiej kontrolować swoich pracowników. Wykorzystali do tego istniejący już mechanizm, który był montowany na statkach. Zliczał on obroty śruby okrętowej. Mechanizm ten stał się sercem maszyny liczącej. Konstrukcja tych maszyn była powszechnie wykorzystywana w urządzeniach liczących i kasach stosowanych w Polsce jeszcze w latach siedemdziesiątych. Dział księgowości z tego okresu kojarzył się z dźwiękiem powszechnie stosowanych liczydeł i kołowrotków liczących. Znajomość biegłego posługiwanie się liczydłem była jeszcze nie tak dawno elementem nauki w szkołach. 



Pod koniec XIX wieku Ritty skonstruował szufladę na gotówkę podłączoną do kas. Nazwano ją „Nieprzekupny Kasjer Ritty’ego”. Solidnie wykonana szuflada była dodatkowym zabezpieczeniem gotówki przed drobną kradzieżą. Specjalny mechanizm umożliwiał otworzenie szuflady jedynie po zakończeniu transakcji. W 1883 roku, gdy kasy sprawdziły się w barach Ritty’ego postanowił je opatentować i uruchomić ich produkcję. Wiadomość o możliwości kontrolowania pracowników dzięki wymyślonym przez Ritta kasom rozeszła się szybko.  Kasy stały się powszechnie stosowane. W 1892 roku posiadały już automatycznie otwierane szuflady przy pomocy specjalnych rur pneumatycznych i do tego drukowały paragony. W 1906 roku ręczny mechanizm napędu liczydła kas zastąpiono elektrycznym. Zniknęła rączka z boku kasy. 
W następnych latach następował szybki rozwój umożliwiający wszechstronne wykorzystanie kas rejestrujących. Aż dziw bierze, że w 1932 roku napisano pracę naukową na temat kas automatycznych do samodzielnego wykorzystywania przez klientów. W celu unifikacji towarów został wprowadzony jednolity kod towarów, który w latach siedemdziesiątych przyjął formę kodu kreskowego. Zmieniły się również mechanizmy kas. Pojawiła się elektronika, ulepszono metodę druku paragonów. Pojawienie się skanera dało możliwość automatycznego wprowadzania towarów poprzez skaner. Dzięki temu  kasy automatyczne, bezobsługowe stały się istniejącym faktem. Realizacją futurystycznej pracy naukowej z początku ubiegłego roku.


Powszechne stosowanie kas stało się przyczynkiem do wykorzystania ich przez organy podatkowe w celu łatwiejszej kontroli podatkowej. By to umożliwić kasy zostały zaplombowane, a drukowane paragony były drukowane w dwu kopiach. Dla klienta i do celów archiwizacyjnych. Wraz z rozwojem technologii pojawiły się moduły rejestrujące, które wprowadzono również w Polsce. W ten sposób w 1993 roku Polska dołączyła do takich krajów jak: Rosja, Bułgaria, Serbia, Rumunia, Republika Macedonii, Albania, Mołdawia, Bośnia i Hercegowina, Kazachstan, Armenia, Gruzja, Kenia, Tanzania, Malawia, Rumunia i Etiopia w których to kasy rejestrujące zostały wyposażone w specjalne moduły fiskalne gromadzące informacje, które następnie były kontrolowane przez urzędy skarbowe. Niektóre z tych państw wkrótce przejdą na nowszy system rejestracji danych - online, umożliwiający gromadzenie informacji dotyczących sprzedaży w chmurze obliczeniowej Krajowej Administracji Skarbowe już w momencie realizacji transakcji.


 Obowiązek posiadania fiskalizowanych kas rejestrujących wprowadzono wraz z podatkiem VAT w 1993 roku. Podano wówczas kryteria jakie muszą spełniać kasy rejestrujące. Wyznaczono progi przychodów od jakich posiadanie kasy jest obowiązkowe, jak również określono kwotę odliczenia jaką możemy uwzględnić w kosztach zakupu kasy fiskalnej. Przez 25 lat przepisy te były ciągle modyfikowane. Zmieniano kwoty przychodu zwalniające z obowiązku posiadania kasy fiskalnej, dołączano kolejne grupy podatników zobowiązane do tego obowiązku bez względu na wielkość przychodów, zmieniano warunki rozliczeń w kosztach zakupu kasy, jak również modyfikowano sposób archiwizacji danych objętych kontrolą skarbową. Również w 2018 roku wiele zmian zostało i zostanie wprowadzonych w zakresie prowadzenia kas fiskalnych. Pisaliśmy o tym przy okazji zmian w ordynacji podatkowej 2018.

Na dzień dzisiejszy przepisy dotyczące kas fiskalnych mówią, o obowiązku posiadania urządzenia rejestrującego w przypadku sprzedaży towarów i usług na rzecz osób fizycznych nie prowadzących działalności gospodarczej, jeżeli ich obrót jest wyższy niż 20 000 zł rocznie. Do kwoty tej nie zalicza się sprzedaży środków trwałych, niematerialnych i prawnych podlegających amortyzacji, jak również sprzedaży nieruchomości o ile czynność te są udokumentowane fakturą.
Przypominam, że miesięczny obrót do poziomu 1050 zł zwalnia z obowiązku rejestracji firmy. Tak, że zaraz po przekroczeniu przychodów powodujących konieczność otworzenia firmy wchodzi obowiązek ewidencjonowania przychody przy pomocy kasy fiskalnej.

Zwolnienie z obowiązku posiadania kasy fiskalnej nie dotyczy niektórych rodzajów działalności, w których kasy fiskalne są obowiązkowe bez względu na wysokość przychodów. Szczegółową listę można znaleźć w  § 3 i 4 Rozporządzenia Ministra Rozwoju i Finansów z dnia 20 grudnia 2017 r. W przypadku osób rozpoczynających działalność gospodarczą jak również firm, które utraciły prawo do zwolnienia z obowiązku ewidencjonowania sprzedaży przy pomocy kasy rejestrującej, obowiązek ten powstaje po dwu miesiącach od końca miesiąca kiedy tę działalność zarejestrowali, lub utracili prawo do zwolnienia.


Ulga na zakup kasy fiskalnej.
Od strony zaliczenia do kosztów prowadzonej działalności zakup kasy fiskalnej wygląda nieco inaczej niż zakup środków trwałych, czy wyposażenia związanego z prowadzoną działalnością. Podatnicy VAT odliczają 90 % ceny netto, ale nie więcej niż 700 zł bezpośrednio od podatku należnego w deklaracji VAT 7. Warunkiem koniecznym jest złożeniu pisemnego zgłoszenia do naczelnika urzędu skarbowego, udokumentowanego fakturą zakupu. Kwota VAT od faktury zakupu kasy wpisujemy normalnie po stronie podatku VAT do odliczenia. Nie jest istotny termin kiedy kasa  przejdzie fiskalizację.
W przypadku zakupu kasy przez osobę, która nie jest czynnym płatnikiem VAT zwrot wynosi 90 % ceny brutto (nie więcej niż 700 zł) i następuje bezpośrednio na konto podatnika po uprzednim złożeniu zgłoszenia zwrotu u naczelnika urzędu skarbowego.

Kasy online.
Nowe, rejestrowane w tym roku kasy fiskalne powinny spełniać kilka warunków. Przede wszystkim powinny mieć możliwość druku na paragonach numeru NIP klienta. Powinny również archiwizować dane dotyczące sprzedaży - online, w chmurze Krajowej Administracji Skarbowej. Te ostatnie są jak na razie niedostępne. Oczywiście kasy z systemem pamięci elektronicznej mogą być używane jeszcze przez cztery lata, ale potem trzeba będzie je wymienić. Dlatego z zakupem kasy fiskalnej najlepiej poczekać, aż kasy online pojawią się na rynku.

Proponowany przez Ministerstwo Finansów termin wprowadzania kas online, jest ściśle związany z konkretnymi branżami. Kasy online będą wymagane:
a) od 01.01.2019 r. - naprawy pojazdów silnikowych oraz motorowerów (w tym naprawy opon, ich zakładania, bieżnikowania i regenerowania) jak również w zakresie wymiany opon lub kół dla pojazdów silnikowych oraz motorowerów,
b) od 01.01.2019 r. - dokonujących sprzedaży benzyny silnikowej oleju napędowego, gazu przeznaczonego do napędu silników spalinowych,
c) od 01.07.2019 r. - związane z wyżywieniem wyłącznie świadczonych przez stacjonarne placówki gastronomiczne, w tym również sezonowo, oraz w zakresie krótkotrwałego zakwaterowania,
d) od 01.01.2020 r. - fryzjerskie, kosmetyczne i kosmetologiczne, budowlane, w zakresie opieki medycznej świadczonej przez lekarzy i lekarzy dentystów, prawników, oraz związane z działalnością obiektów służących poprawie kondycji fizycznej wyłącznie w zakresie wstępu.





 
Cena nowej kasy fiskalnej to 1000-3000 zł w zależności od wyposażenie i możliwości podłączenia urządzeń peryferyjnych. Kasy online jak zapewniają producenci powinny być w tej samej cenie. Problem z ich dostępnością wynika jedynie z tego, że rozporządzenie o kasach online ukazało się 22 czerwca br. a oczekiwanie na homologację trwa około 3 miesięcy. Z tego wniosek że powinny pojawić się na koniec września, by można było je rejestrować od 1 października. 

Wpisywanie numeru klienta do paragonów to nowy wymóg fiskusa. Jest on niezbędne dla klientów, którzy będą chcieli po kilku dniach otrzymać fakturę na podstawie paragonu.

Należy tez pamiętać, że warunkiem ulgi na zakup kasy fiskalnej jest korzystanie z niej i serwisowanie przez minimum  trzy lata od daty zakupu.

Tegoroczne zmiany w przepisach o kasach fiskalnych wprowadziły nowość w zakresie wynajmu kas fiskalnych. Niestety sprawa jest tak świeża, że producenci i dystrybutorzy kas nie mają jeszcze takiej usługi w swojej ofercie.

#kasa rejestrująca #kasa fiskalna #urządzenia rejestrujące #fiskalizacja #ewidencja sprzedaży

Kasa fiskalna


Dla wielu osób, które prowadzą własną działalność gospodarczą uważa, że czasy prosperity skończyły się, nota bene, wraz z odejściem SLD z rządów. Pewnie to przypadek, ale wielu znajomych to potwierdza. Przez ostatnie 5 lat oszukują się licząc na pozytywne zmiany. Niestety ostatnie dwa lata to już zjazd po równi pochyłej. Oczywiście przyczyn może być wiele. Przede wszystkim brak dostosowania rodzaju działalności do zapotrzebowania na rynku. Również następują zmiany w biznesie. Małe firmy nie przebiją się na rynku z wieloma produktami bez znacznych inwestycji i zmian w systemie zarządzania firmą. Czasy prowizorek minęły i jedynie w usługach małe firmy mają prawo bytu. Dlatego coraz więcej osób w ogóle zastanawia się czy nie przestać płacić VAT. To jak z progiem podatkowym w podatku dochodowym. Gdy przekroczymy pewien dochód zarabiamy mniej bo skala podatkowa jest restrykcyjna dla ludzi, którym się w interesach poszczęściło. Koniec rozliczeń VAT oznacza brak obowiązku przesyłania JPK, brak płatności podzielonej split payment, a także zmniejszenie skali dochodów, do kwoty, gdy urząd skarbowy przestaje interesować się nami, z uwagi na niską opłacalność kontroli skarbowej.
Jakie nieprawidłowości można znaleźć u kogoś kto zarabia poniżej 200 tyś zł rocznie?

Dlaczego są osoby, które "na siłę" ciągnęły dobrowolne podleganie pod podatek VAT?
Przede wszystkim więksi odbiorcy wymagają by dostawca był płatnikiem VAT. W przypadku towarów cena jest taka sama u płatników VAT jak i u tych co VAT-u nie płacą. W efekcie ci co kupują płacą tyle samo za towar, a nie mogą sobie odliczyć VAT od zakupu. To powoduje, że VAT, czyli podatek od wartości dodanej znacznie podnosi koszt nabycia towaru służącego do dalszej odsprzedaży. Oczywiście pod warunkiem, że odbiorca jest płatnikiem VAT. Trochę inaczej jest w przypadku sprzedaży usług, a szczególnie przy samozatrudnieniu. Tu najczęściej VAT jest neutralnym składnikiem ceny. Wykonawca usługi, czy pracy zleconej dolicza dodatkowo do wystawianej faktury VAT. W jego przypadku nic się nie zmienia. Jednak od strony wizualnej płatnikowi faktury wydaje się nawet, że mniej płaci za usługę, czy pracę. Tak przynajmniej było bo teraz mamy split payment i wartość VAT jest płacona na inne konto z którego korzystanie jest znacznie ograniczone.

W przypadku handlu, czy produkcji rezygnacja z bycia czynnym płatnikiem VAT może oznaczać utratę klientów, którym nie opłaca się kupować towary bez faktury VAT. To spowoduje u podatników zwolnionych z VAT ograniczenie całej sprzedaży do handlu detalicznego. To z kolei oznacza konieczność posiadania kasy fiskalnej. Przy sprzedaży wyłącznie na fakturę firma nie musieli mieć kas fiskalnych, jednak przy sprzedaży nieudokumentowanej kasa fiskalna obowiązuje już po przekroczeniu obrotu na poziomie 20 000 zł. Poza tym w przypadku zakupu towarów przedsiębiorca który nie jest czynnym podatnikiem VAT i tak płaci VAT, którego nie odliczy. Musi więc ubruttowić cenę zakupu i od całości naliczać marżę. To automatycznie podniesie nam wartość dochodu.

Poza tym musimy pamiętać, że rezygnacja z VAT nie opłaca się, gdy planujemy większe inwestycje.  


Zgodnie art. 143 ustawy o VAT, zwalnia się podmiotowo od obowiązkowego płacenia podatku VAT sprzedaż dokonywaną przez podatników, u których wartość sprzedaży nie przekroczyła łącznie w poprzednim roku kwoty 200 000 zł. Zwolnienie z podatku VAT powoduje, że do wartości sprzedaży nie wlicza się kwoty podatku. Podatnicy deklarują czy chcą być czynnymi płatnikami VAT, gdy rozpoczynają działalność. Są nimi do chwili osiągnięcia dochodu w wysokości 200 000 zł. Osoby prowadzące działalność gospodarczą  mogą wnosić o zwolnienie z podatku VAT również w trakcie roku, jeżeli ich dochody nie przekroczyły kwoty 200 000 zł proporcjonalnie do liczby dni prowadzonej działalności w danym roku podatkowym.

Rejestracji i aktualizacji w podatku VAT dokonuje się poprzez formularz VAT-R. Zgodnie z interpretacją indywidualną z dnia 31 sierpnia 2017 r wydaną przez Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej podatnik, który będzie korzystał ze zwolnienia podmiotowego na podstawie art. 113 ustawy o VAT, nie będzie ma obowiązku (składania deklaracji VAT-R), lecz jedynie prawo, do złożenia tego formularza. Mimo przytoczonej interpretacji powinno się w ciągu 7 dni  (licząc od dnia, w którym podatnik zmienia swój status z czynnego podatnika na zwolnionego i odwrotnie) powiadomić naczelnika urzędu skarbowego o zmianach, deklaracją VAT-R.

Powrót do podlegania podatkowi VAT następuje wraz z przekroczeniem kwoty 200 000 zł lub dobrowolnie od początku miesiąca wskazanego przez podatnika, po powiadomieniu naczelnika urzędu skarbowego. W przypadku, gdy podatnik utraci prawo do zwolnienia podmiotowego z VAT na podstawie art. 113 ustawy o VAT, ponowna rezygnacja może nastąpić nie wcześniej niż po upływie roku, przy spełnieniu warunków zwolnienia.

Z ekonomicznego punktu widzenia opłaca się zwolnienie podmiotowe z VAT (na podstawie art. 113 ustawy) jedynie osobom fizycznym dokonującym sprzedaży detalicznej, osobom, które nie prowadzą działalności gospodarczej lub tym, które prowadzą działalność, a nie są płatnikami VAT lub są przedmiotowo zwolnieni z VAT. Oczywiście o ile nie planuje się dokonywać inwestycji.

Zwolnienie podmiotowe z VAT nie opłaca się podmiotom dokonującym sprzedaży swoich produktów i usług firmom będącym płatnikami VAT i tym które planują inwestycje.


Mniejsze dochody powodują, że mimo oczywistych argumentów mimo wszystko zamierzamy uzyskać zwolnienie z obowiązku płacenia VAT. Musimy jednak uwzględnić fakt, że rezygnacja z rozliczania VAT (powrót do zwolnienia) wiąże się z koniecznością dokonania korekty podatku odliczonego od niektórych zakupów w okresie poprzedzającym wyłączenie z VAT. 

W przypadku, gdy czynny podatnik VAT rezygnuje z rozliczenia VAT musi się liczyć z obowiązkiem skorygowania VAT odliczonego o dokonanych zakupów w okresie, kiedy był czynnym płatnikiem VAT. Jest to związane ze "zmianą przeznaczenia" nabytych towarów czy usług. Zgodnie z ustawą odliczamy podatek VAT jedynie od zakupów związanych z prowadzoną działalnością opodatkowaną w VAT. W celu ustalenia wysokości korekty powinniśmy sporządzić spis z natury(dobrowolny), jak również uwzględnić w rozliczeniach zakupy inwestycyjne w których VAT odliczyliśmy. Korekcie podlegają przede wszystkim środki trwałe lub niematerialne o wartości początkowej nieprzekraczającej 15 000 zł. Korektą obejmuje się te składniki majątku, które pozostają w użytkowaniu odpowiednio 5-10 lat, od momentu dodania do stanu posiadania firmy.

Jeżeli podatnik rezygnuje z rozliczania VAT ma obowiązek uwzględniać korekty w deklaracji VAT-7 w pozycji 47, w roku następnym, mimo, że praktycznie nie jest już płatnikiem VAT.  

Przykładowo, gdy podatnik nabył samochód w 2014 roku za kwotę 100 000 zł i odliczył cały VAT, to w przypadku rezygnacji z VAT w 2017 roku musi dokonać korekty VAT w wysokości 1/5 wartości VAT w dwu ratach - w 2018 i 2019 roku. Przy czym nie istotne jest w którym miesiącu nastąpiła rezygnacja z VAT. W przypadku wyposażenia korekty nie dokonuje się, jeżeli przez 12 miesięcy od momentu zakupu podatnik był czynnym płatnikiem VAT. W przypadku towarów handlowych konieczna jest korekta VAT obejmująca wszystkie towary od których odliczono VAT.

Wartość korekty VAT stanowi koszt w rozumieniu podatku dochodowego. Dotyczy to również środków trwałych podlegających amortyzacji. W tym przypadku powinno się również skorygować wysokość odpisów amortyzacyjnych. 

#rezygnacja z VAT #zwolnienie z VAT #korekta VAT #zwolnienie podmiotowe #zwolnienie przedmiotowe #art. 113 #ustawa o VAT

 


Rezygnacja z VAT. Art. 113 ustawy o VAT


Wybór strategii marketingowej jest podstawowym zadaniem osób planujących i zajmujących się reklamą w firmie. Zadaniem strategii marketingowej jest maksymalizacja przychodów i wyprzedzenie w tym konkurencji. Wyznacza ona szereg konkretnych działań, które musi wdrożyć jakaś firma by podjąć efektywne działania marketingowe. By dla firmy właściwie dobrać odpowiednie mechanizmy marketingu musimy przede wszystkim dokonać oceny sytuacji rynkowej branży, w której działa firma. Wyznaczyć rynek docelowy pozyskiwania klientów, w zależności od segmentu oferowanych produktów. Stworzyć strategiczny profil marketingowy przedsiębiorstwa w oparciu o grupę docelową klientów, których chce się pozyskać. Może to dotyczyć to zarówno dotychczasowej oferty, jak również produktów nowych, czy częściowo zmodyfikowanych. Następnym etapem będzie dobór odpowiedniego marketingu, który dzielimy na wychodzący i przychodzący.
Marketing wychodzący (Outbound Marketing) obejmuje działania w zakresie telemarketingu (cold calling), reklamy tradycyjnej obejmującej bilbordy, reklamy drukowane i telewizyjne, wystawy, targi i mass-mailing.
Marketing przychodzący (Inbound Marketing) obejmuje działania w internecie. Działania te są związane z blogowaniem, tworzeniem materiałów video na potrzeby reklamy internetowej, przygotowaniem e-booków, gazet internetowych i innych nośników treści na stronach internetowych, link building, linki sponsorowane i content marketing. Niektóre te działania są jednocześnie wykorzystywane w działaniach związanych z SEO (Search Engine Optimisation) - optymalizacją pozycji strony internetowej w wyszukiwarkach internetowych. Temu samemu służą również aktywne działania na portalach społecznościowych (Facebook, Twitter, LinkedIn, Instagram, Google Plus.  



Na pierwszy rzut oka marketing przychodzący (inboud marketing) jest nowym, chwytliwym hasłem e-marketingu. Jednak należy zaznaczyć, że cechuje go istotna różnica w docieraniu do klienta. Marketing przychodzący polega długookresowych działaniach, które umożliwiają odbiorcom samodzielne odnalezienie dostawcy interesującego ich produktu. Strategia Inbound Marketingu jest alternatywą do reklamy agresywnej utożsamianej ze spamem mailingowym, reklamie poprzez ulotki, bilbordy, call serwis czy reklamy telewizyjne. Agencje zajmujące się Inboud Marketingingiem prowadzą swoje kampanie w oparciu o tak zwany marketing szeptany Buzz Marketing. Celem działań marketingu przychodzącego jest zbudowanie wśród potencjalnych klientów świadomości dotyczącej oferowanej marki, wypracowanie długotrwałej relacji z klientem, w oparciu o dwustronne relacje za pośrednictwem Internetu. Dyskretne zdobywanie klienta poprzez delikatne podsuwanie mu naszych propozycji produktów, usług czy towarów. Potencjalny klient szuka czegoś konkretnego w sieci i dostaje ofertę w formie sugestii, porady, opisu produktu, instrukcji użytkowania i możliwości wykorzystania. Wybór marki następuje poprzez opinie o produkcie współtworzone przez jego użytkowników, co jest dzięki temu wiarygodne i godne zainteresowania.
Trwała relacja z klientami daje bonus w postaci zaufania do marki. Wystarczy potem wdrożyć dywersyfikacje produktów obejmujących inne kategorie produktów, a rozpoznawalna marka przyciągnie do nich klientów. W ten sposób łatwo poszerzyć ofertę i zoptymalizować przychody w oparciu o tę samą kampanię marketingu przychodzącego.
Fenomen marketingu przychodzącego polega na tym, że jest on przyjazny klientom i użytkownikom produktu konkretnej marki. Powstaje on przy ich współudziale. Jest częścią ich działań. Owszem niezbędne są działania marketingowców oparte przykładowo o kampanię linków sponsorowanych. Jednak sukces przychodzi, gdy trafiają one na podatny grunt i wywołają zainteresowanie klientów.


Jak to podkreśla właścicielka firmy New Project z Łodzi marketing przychodzący zazwyczaj nie wywołuje reakcji obronnych użytkowników Internetu. To zupełnie inna jakość niż marketing rozpraszający, który staje na ich drodze w wykonywanych czynnościach. Przerywa oglądanie interesującego filmu, utrudnia korzystanie z jakiejś strony internetowej, czy tworzy spam zapychający nasze skrzynki pocztowe. Takie działania męczą. Wywołują odruch obronny, który może zniechęcać do konkretnej marki i wywoływać reakcje odwrotne od zamierzonych. Ilu z nas zakłada blokady antyspamowe na pocztę elektroniczną, blokuje numery telefonów call center, lub wręcz boi się odbierać telefony z nieznanych numerów. Co ciekawe naruszanie spokoju domowego miru nie zapewnią nam nawet przepisy RODO. Inwestowanie w marketing przychodzący oferowany chociażby przez agencję New Project, zapewnia w dłuższym okresie budowanie pozycji marki, aktualizację oferty, czy pomoc użytkownikom produktów. Co ważne takie działania przekładają się bezpośrednio na wysoką pozycje strony w wyszukiwarkach internetowych.
Najlepiej widać to po strategii dużych firm które zainwestowały już w marketing przychodzący. Równolegle do strony głównej prowadzą stronę sklepu internetowego, użytkowników produktów z poradami ich wykorzystania, czy poradami ogólnymi dotyczącymi danej branży. Czasem mają one charakter na tyle ogólny, na tyle szeroki, że ciężko jest powiązać daną stronę z marką dla której jest ona tworzona. Banki prowadzą katalogi firm z platformą do zawierania transakcji biznesowych na realizację których "przy okazji" oferują kredyt, czy usługę faktoringu. Firmy zajmujące się importem alkoholu prowadzą poradnik tworzenia ciekawych koktajli alkoholowych dostosowanych do specyfiki imprezy. Apteki prowadzą poradniki zdrowia. Wszystko to są działania związane z marketingiem przychodzącym.

Oczywiście trzeba się liczyć, że każde działanie może pociągać ze sobą kontr działania opłacane przez konkurencję. Jednak to wywołuje jedynie wzrost zainteresowania treścią zawartą na stronie internetowej. Staje się ona przedmiotem komentarzy użytkowników. Podnosi oglądalność co jest dla nas działaniem pożądanym. Osoby zlecające kampanie linków sponsorowanych często tego nie rozumieją. Wymuszają nadmierną ilość słów kluczowych, przesyt anchorów przez co treści są nienaturalne i nie niosą ze sobą oczekiwanych korzyści. Dlatego najlepiej zaufać w tym zakresie doświadczonym e-marketingowcom. Trzeba też mieć świadomość, że takie działania są długookresowe. Blog związany z konkretną marką zanim osiągnie odpowiednią oglądalność i popularność musi funkcjonować w dłuższym okresie czasu. Podobnie jest ze stronami na portalach społecznościowych. Jedno jest pewne badania i analizy konwersji linków zwrotnych dowodzi, że marketing przychodzący jest najefektywniejszą formą pozyskiwania odsłon internetowych przez potencjalnych klientów. Skuteczność takich działań jest na poziomie 11 % i jest dużo wyższa niż inne formy pozyskiwania wejść na reklamowaną stronę internetową.

Dlatego warto inwestować w marketing przychodzący.

#SEO #marketing przychodzący #Strategy inbound marketing #linki sponsorowane #buzz marketing #marketing szeptany #agencja e-marketingu #link building #strategia marketingowa

Strategia marketingowa. Strategy inbound marketing


Wygasły już emocje dotyczące nowej formy "uszczelnienia"płatności podatku VAT. Wydmuszka dobrej zmiany pękła, gdy wielomiliardowe sukcesy fiskusa nie przełożyły się na ciągle rosnące oczekiwania społeczeństwa. Ostatnio mieliśmy przykład środowiska niepełnosprawnych czego wyrazem był ich protest w sejmie. Żądania protestujących nie były zbyt wygórowane co jeszcze bardziej dziwi, że sukcesy w ściąganiu podatków nie przekładają się na poprawę życia najuboższych. Jednym z kolejnych mechanizmów poprawy ściągalności VAT ma być split payment. Split payment to nic innego jak podzielona płatność wartości netto i podatku VAT. Pisaliśmy już o tym uszczelnieniu VAT , gdy rząd pracował nad tą nowelizacją ustawy o VAT . Teraz od 1 lipca 2018 roku dołączymy to takich państw jak Cechy, Turcja, czy Włochy, gdzie wprowadzono już mechanizm split payment. Do tej elity ekonomicznej ma wkrótce dołączyć Grecja.
Zgodnie z ustawą o VAT od 1 lipca 2018 r. Ministerstwo Finansów nakłada na polskie banki i firmy obowiązek otwarcia i prowadzenia dedykowanych rachunków do rozliczeń podatku od towarów i usług (VAT). Większość banków automatyczne zakłada nam do kont firmowych dodatkowe konta służące obsłudze płatności VAT. Umożliwi to rozdzielonej płatności za dostarczany towar, czy usługi z podziałem na wartość netto i VAT. Mechanizm Podzielonej Płatności (MPP) jest rodzajem przelewu, w którym kupujący oprócz kwoty brutto podaje zawartą w nim kwotę VAT wskazaną na fakturze. Kwota netto trafia na dotychczasowy rachunek bieżący sprzedawcy, a kwota VAT na subkonto, jego dedykowany rachunek VAT. Banki automatycznie i bez dodatkowych opłat tworzą specjalny rachunek do płatności VAT. Jest to konto, na które będzie trafiać podatek VAT w przypadku, gdy kupujący zapłaci za zakupione towary lub usługi w Mechanizmie Podzielonej Płatności.  Przedsiębiorcy nie będą musieć zawierać nowej umowy lub podpisywać aneksu z bankiem, gdyż do każdego rachunku firmowego ma być otwarty co najmniej jeden rachunek VAT. Co ciekawe firmy nie będące podatnikiem VAT zgodnie z ustawą mają również obowiązek posiadania rachunku VAT. W takim przypadku rachunek będzie aktywny lecz nie wykorzystywany.



Na tym etapie zmian nowa metoda płatności za fakturę jest dobrowolna dla kupującego. Jeśli kupujący będzie chciał dokonać płatności na starych zasadach, to będzie mógł robić to tak jak do tej pory. O tym czy skorzystać z nowej czy starej metody płatności decyduje zawsze kupujący czyli płatnik faktury VAT.  Mechanizm Podzielonej Płatności będzie mógł być dokonany jedynie w formie przelewu. Płatność za fakturę w innej formie: gotówką bądź kartą płatniczą uniemożliwia skorzystanie z płatności w ramach MPP. Również płatność faktury przez osobę prywatną, nie prowadzącą działalności gospodarczej nie jest możliwa w ramach MPP. Dodatkowo na fakturze sprzedawca powinien uwzględnić numer konta bankowego do płatności VAT by płatność w ramach płatności MPP była możliwa.
Od 1 lipca 2018 roku sprzedawca nie ma obowiązku wpisywania dodatkowego numeru konta VAT na wystawianej fakturze. Podobnie płatnik faktury nie musi znać konta VAT kontrahenta, który wystawił mu fakturę.
Można stwierdzić, że na tym etapie zmian jedynie wprowadzany jest obowiązek posiadania konta do płatności VAT dla wszystkich podmiotów prowadzących działalność gospodarczą.

Wpływy konto VAT?
Na rachunek VAT mogą będą wpłacane środki, które są:    
- zapłatą podatku VAT za faktury opłacone przelewem w MPP   
- przelane między własnymi  rachunkami VAT w obrębie jednego banku  
- zwroty kwoty VAT, dokonanej przez Urząd Skarbowy.    

Jak mogę wykorzystać środki znajdujące się na rachunku VAT?  
Środki zgromadzone na rachunku VAT można wykorzystać na:   
- płatność za kosztowe faktury VAT wykorzystując przelew w MPP   
- regulowanie zobowiązań podatkowych VAT do Urzędu Skarbowego.

Należy więc zauważyć, że niedopełnienie warunku posiadania konta VAT uniemożliwi nam zwroty VAT z urzędu skarbowego
Płatności za faktury wykorzystujące Mechanizm Podzielonej Płatności będziemy nadal dokonywać przy pomocy jednego przelewu. Płatnik faktury wskaże, czy przelew jest w ramach MPP poprzez rozdzielenie płatności za fakturę na kwotę netto i brutto.

wzór nowych przelewów według informacji w mBank

Można założyć, że głównym motorem napędzającym nowy mechanizm płatności podzielonej będą zwroty VAT, które wymuszą na płatnikach korzystanie z tej formy zapłaty. Jednocześnie osoby wystawiające faktury będą niejako informowane w ten sposób kto z kontrahentów korzysta ze zwrotów VAT. Cy spowoduje to dodatkową selekcję kontrahentów, trudno powiedzieć. Z pewnością MPP będzie nową formą opóźnienia odzyskiwania zapłaconego VAT z urzędów skarbowych i swego rodzaju dyskryminacją firm które na swoich kontach będą mieć jedynie VAT zamrożony, mimo że będą na skraju bankructwa.

Zwrot VAT, mechanizm split payment (MPP).
Do tej pory urzędy skarbowe dokonywały zwrotu nadwyżki VAT w ciągu 60 dni od daty złożenia wniosku. Teraz nowe przepisy, które wprowadzające metodę podzielonej płatności przyspieszają okres zwrotu VAT do 25 dni. By z niego skorzystać należy jednak mieć opłacone wszystkie faktury z których wynika nadwyżka podatku naliczonego. Jednocześnie limit kwoty do przeniesienia z poprzednich okresów nie może być wyższy niż 3000 zł. Dodatkowo by przyspieszyć zwrot VAT wnioskujemy o wpłatę na nasze subkonto VAT. Wówczas korzystanie ze zwrotu VAT będzie utrudnione. Zgodnie z ustawą konto wydzielone służy jedynie do niektórych czynności związanymi z płatnościami VAT. Płacąc jedynie podatek VAT lub faktury zakupowe. I takie podmioty będą oczekiwać od firm, które wystawiają im faktury by mogły być opłacane w ramach mechanizmu płatności podzielonej. Powstaje gorszy niepełnowartościowy pieniądz na subkontach VAT. 
W ten sposób niektórzy podatnicy o niskich obrotach będą mieć problem z możliwością skorzystania ze zwrotu VAT, który będzie jedynie generowany na ich subkoncie bez możliwości jego spożytkowania. Może się zdarzyć, że w kolejnych okresach rozliczeniowych nadwyżkę podatku VAT, naliczonego nad należnym, również nie będą mogli wykorzystać na bieżące opłaty.
To skutecznie wpłynie na załamanie się płynności finansowej niektórych przedsiębiorstw. Na przykład budowlanych, czy działających w produkcji rolnej.
Firmy nie będą mieć pieniędzy na wypłaty i ZUS, a jedynie zamrożony VAT na subkoncie, który w przypadku bankructwa i tak przejmie fiskus. Konieczność zmiany tego przepisu była sygnalizowana rok temu.

Co ma wspólnego blokowanie zwrotu VAT z uszczelnianiem systemu?
Pewnie to samo jak nagminne opóźnienie zwrotu VAT przez urzędy skarbowe w ciągu ostatnich dwu latach rządów dobrej zmiany. Pieniędzy w kasie fiskusa było niby więcej, tyle tylko, że była to jedynie kreatywna księgowość, a nie rozwój gospodarczy. Ile małych firm w przyszłym roku zbankrutuje lub zrezygnuje z opodatkowania VAT, ograniczając dochody? To dopiero okaże się w przyszłych latach. Dla firm w których dochód pojawia się po dłuższym okresie inwestowania z pewnością będzie to działać jak kamień u szyi. Niestety będzie to obejmować również nowo powstałe podmioty gospodarcze, które zanim zarobią pierwszą złotówkę muszą inwestować przez dłuższy czas. Teraz dobra zmiana zabierze im na starcie również VAT do zwrotu.



 #VAT #zwrot VAT #split payment #Mechanizm Podzielonej Płatności #subkonto VAT

Split payment. Zwrot VAT


 Kupując towar w internecie coraz częściej spotykamy się z nieprawidłowym wystawieniem faktury. Sprzedawca wystawia nam fakturę pro forma z niepoprawnymi danymi. Nie reaguje na monit wystawienia faktury z poprawnymi danymi tłumacząc, że jest to faktura proforma, która nie jest dokumentem księgowym. Gdy opłacimy fakturę, sprzedawca nie chce jej wystawić prawidłowo twierdząc, że jest już opłacona i to my mamy wystawić notę korygującą. Potem, gdy wystawimy notę korygującą, sprzedawca nie chce jej nam odesłać podpisanej twierdząc, że wystarczy gdy ją zaakceptował przez telefon. Komu wystarczy?

Faktura ma odzwierciedlać prawdziwe zdarzenie gospodarcze. Nie można uznać za prawidłową takiej faktury, która wprawdzie wskazuje zaistniałe zdarzenie gospodarcze, ale nie wskazuje faktycznych stron transakcji. Posługiwanie się błędnie wystawioną fakturą rodzi określone konsekwencje prawno-podatkowe, a strony transakcji są oskarżone o posługiwanie się fakturą nierzetelną.

Korekta wadliwej faktury może być dokonana dwoma sposobami. Notą korygującą lub fakturą korygującą. Wszystko zależy od ciężaru gatunkowego korekty. Zgodnie z ustawą o VAT, fakturę korygującą musimy wystawić w przypadku znaczących zmian odnośnie podmiotów, których ta faktura dotyczy, oraz w przypadku zmiany ilości lub cen wpływających na wartość faktury. Ustawa precyzuje przypadki, gdy podatnik powinien wystawić fakturę korygującą jeżeli:
    udzielono obniżki ceny w formie rabatu, o której mowa w art. 29a ust. 7 pkt 1,
    udzielono opustów i obniżek cen, o których mowa w art. 29a ust. 10 pkt 1,
    dokonano zwrotu podatnikowi towarów i opakowań,
    dokonano zwrotu nabywcy całości lub części zapłaty, o której mowa w art. 106b ust. 1 pkt 4,
    podwyższono cenę lub stwierdzono pomyłkę w cenie, stawce, kwocie podatku lub w jakiejkolwiek innej pozycji faktury.

Faktura korygująca powinna zawierać tytuł "FAKTURA KORYGUJĄCA" lub "KOREKTA". Kolejny numer oraz datę jej wystawienia, dane dotyczące korygowanej faktury, nazwę towaru, lub rodzaj usługi objętej korektą. Poza tym powinna być podana przyczyna korekty. Jeżeli korekta wpłynie na zmianę podstawy opodatkowania lub kwotę należnego podatku powinny być podane sumy tak jak na fakturze, zarówno na plus jak i na minus z podziałem na poszczególne stawki podatku VAT. W innych przypadkach wystarczy wpisać prawidłową treść z zaznaczeniem korygowanych pozycji.


Gdy korekta dotyczy jedynie pomyłek w danych nabywcy, wystarczająca do korekty będzie nota korygująca wystawiona przez nabywcę. Należy podkreślić, że może to być jedynie zmiana niektórych danych nabywcy, a nie zmiana nabywcy. 

  •   Nota korygująca powinna zawierać:
    wyrazy „NOTA KORYGUJĄCA”;
    numer kolejny i datę jej wystawienia;
    imiona i nazwiska lub nazwy podatnika i nabywcy towarów lub usług oraz ich adresy i numer NIP.
    informację o treści korygowanej oraz treści prawidłowej.


Nota korygująca nie może powodować zmian dotyczących wartości faktury i należnego podatku.
W nocie korygującej nie można zmienić nazwy towaru, którego dotyczy faktura oraz wielu danych dotyczących nabywcy. Gdy błędne są wszystkie dane nabywcy wskazane na fakturze nie można dokonać korekty notą korygującą. Tak samo nie można zmienić notą korygującą wysokości udzielonych rabatów, korekty ilości, czy zwrotów.

Zgodnie z ustawą o VAT (art. 106k ust. 2)  nota korygująca wymaga akceptacji wystawcy faktury. Jednak od 2012 roku uznaje się, że pomyłki korygowane notą korygującą należą do pomyłek mniejszej wagi i nie wymagają podpisu noty korygującej. Przywołuje się w tym przypadku interpretację indywidualną Dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z 1 marca 2013 r. o sygn. ILPP1/443-1119/12-4/HW. W interpretacji tej uznano akceptację korekty faktury w mailu bez podpisu noty korygującej przez wystawcę faktury.

Musimy pamiętać, że sytuacja nieco się zmieniła od dwu lat. Urzędy skarbowe coraz śmielej odmawiają zasadność odliczania faktur nierzetelnych bez podpisu noty korygującej wystawcy. Funkcjonuje już centralny rejestr faktur, na podstawie wysyłanych do urzędu skarbowego sprawozdań w formie JPK. System łatwo wychwyci takie pomyłki, a brak należycie sporządzonej i podpisanej przez obie strony noty korygującej powoduje niepotrzebne kłopoty. Poza tym to wystawca faktury ma obowiązek sprawdzenia nabywcy czy prowadzi on działalność gospodarczą i jest czynnym podatnikiem.  Jednak sprzedawca w przypadku jego pomyłki nie ponosi żadnych konsekwencji wystawienia faktury z nieprawidłowymi danymi. Natomiast nabywca bez podpisania noty korygującej nie powinien księgować nierzetelnej faktury.



 Sprzedawcy bagatelizują problem narażając nabywców na konflikt z urzędem skarbowym i wymierną stratę finansową w postaci braku możliwości zaksięgowania faktury. To dziwne bo większość programów do księgowości wykonuje automatyczną weryfikację danych nabywcy w bazie CEIDG lub Regon.
  Dlatego radzę nie regulować należności na podstawie faktur proforma wystawionych  z wadliwymi danymi odbiorcy, w przeciwnym razie być może narazicie się na niepotrzebne kłopoty.

#nota korygująca #faktura korygująca #centralny rejestr faktur

Nota korygująca, czy faktura korygująca


Wprowadzenie Konstytucji Biznesu zamyka pewien etap reformowania zasad ogólnych funkcjonowania działalności gospodarczej i podatku PIT. Teraz jak to już wcześniej zapowiadał premier Morawiecki przyszedł czas na zmiany w VAT. Przede wszystkim od 1 lipca 2018 roku wchodzą w życie zmiany w ustawie o podatku VAT zawarte w Dzienniku Ustaw z 2017 r. poz. 1221, 2491 i z 2018 r. poz. 62, 86, 650. Najważniejsze dotyczą wystawiania faktur VAT. Obecnie była możliwość wystawiania faktur na podstawie paragonów w terminie do  trzech miesięcy licząc od końca miesiąca, w którym dostarczono towar lub wykonano usługę na podstawie wystawionego paragonu. Zdaniem ustawodawców przedsiębiorstwa nagminnie wykorzystywały ten przepis, czym narażały skarb państwa na straty. Od 1 lipca nie będzie już takiej możliwości.  

Fakturę na podstawie paragonu będzie można wystawić tylko gdy paragon będzie zawierał NIP nabywcy. Zdaniem MF dotychczasowa praktyka zachęcała nieuczciwych przedsiębiorców do gromadzenia obcych paragonów w calu ich księgowania w koszty na podstawie faktur wystawianych z opóźnieniem. Dzięki temu nieuczciwi przedsiębiorcy mają dodatkowe, nieponiesione koszty co przynosi uszczuplenie w należnym podatku VAT i podatku dochodowym. Taki proceder miał generować straty w ściągalności podatków na poziomie 1,5 mld złotych rocznie. Zdaniem MF istnieje kontrabanda, w którą zamieszani są sprzedawcy, którzy gromadzą "nieodebrane" paragony, by następnie odsprzedawać je firmom by na tej podstawie wystawiać na nich faktury. Teraz jedynie paragony zawierające NIP nabywcy będą mogły być podstawą do wystawienia faktury w terminie późniejszym. Dzięki temu nieodebrane paragony przestaną stanowić dokument zachęcający do przestępstwa. Nowelizacja ustawy przewiduje, że niedopełnienie tego obowiązku przez wystawcę faktur będzie pociągało ze sobą karę w wysokości 100% wartości VAT jaki będzie wyliczony na fałszywych fakturach. Dodatkowo nabywca takiej nielegalnej faktury jeżeli ją zaksięguje będzie również płacił 100% VAT-u jaki jest na nielegalnej fakturze. Dlatego przedsiębiorcy muszą o tym pamiętać i podawać swój NIP w momencie otrzymania paragonu, jeżeli rozważają możliwość wzięcia na niego faktury.



Taki przepis niesie ze sobą konieczność przeprogramowania kas fiskalnych o możliwość wydruku NIP-u nabywcy towaru. W przypadku, gdy sprzedawca nie dysponuje taką kasą nabywca musi w momencie nabycia towaru poprosić o wystawienie faktury.
I tu pojawia się sprzeczność w walce z "kontrabandą". Skoro sprzedawca nie ma kasy fiskalnej umożliwiającej wydruk NIP-u nabywcy, to wystarczy, że na koniec dnia wystawi fikcyjnemu nabywcy fałszywe faktury na towar z nieodebranych przez klientów paragonów. No chyba, że wprowadzimy powszechny obowiązek podawania numeru NIP przez wszystkich. To totalna głupota ustawodawcy, rodem z PRL-u. Wystarczyło wprowadzić jedynie nakaz płacenia kartą bankową firmową lub osobistą za takie paragony i konieczność podpięcia wydruku z transakcji pod fakturę. Można też było podnieść rangę dokumentów WZ.

Nowelizacja przepisów dotyczących wystawiania faktur na podstawie paragonów utrudnia wystawianie faktur zbiorczych i tworzy piętrzenie się dokumentów. Faktury zbiorcze zostały wprowadzone w 2013 roku na mocy ustawy z 2011 roku. Jednak już w 2014 roku rozporządzenie dotyczące faktur zbiorczych przestało obowiązywać z uwagi na wydanie jednolitego tekstu ustawy o podatku od towarów i usług regulującego sposób wystawiania faktur. Niestety ustawodawca zapomniał o fakturach zbiorczych. Dlatego wystawianie faktur na podstawie paragonów było jakimś wyjściem z tej niechlujności w przepisach. Zgodnie z ustawą, fakturę należy wystawić nie później niż 15-tego dnia miesiąca następującego po miesiącu dokonania sprzedaży towaru lub wykonania usługi. Zgodnie z zasadą co nie jest zabronione jest dozwolone to faktura może też być rozliczeniem zbiorczym więcej niż jednej transakcji. Taką też mamy interpretację indywidualną Dyrektora Izby Skarbowej w Łodzi z 12 sierpnia 2014 r. Zgodnie z zasadami wystawiania faktur, faktura zbiorcza niczym się nie różni od faktury zwykłej poza podaniem terminu dostawy.

Jaki powinien być termin dostawy wpisany na fakturze zbiorczej, skoro jest inny niż data jej wystawienia? Kiedyś wystarczyło podać na fakturze miesiąc dostawy, teraz jest to nieprawidłowe. Nie wolno też podawać terminu ostatniej dostawy.

Interpretację indywidualną w tej kwestii wydał Dyrektor Izby Skarbowej 1 lipca 2014 r. zalecił by wszystkie terminy dostaw były wyszczególnione na fakturze w "uwagach do faktury". Faktury zbiorcze dają oszczędność czasu i pieniędzy. Koszty usług księgowych są często powiązane z ilością wystawianych faktur. Jak będzie się to miało do ograniczenia sposobu wystawiania faktur na podstawie paragonów?


Nad jakimi zmianami w VAT pracuje obecnie fiskus i sejm?

Nie jest znany jest los obniżki VAT do kwoty 7 i 22%. Przypomnijmy, że było to chwilowe podniesienie stawek VAT w czasie rządów PO totalnie krytykowane przez PiS. W okresie kampanii wyborczej PiS kilkakrotnie obiecywał przywrócenie dawnych stawek VAT. Niestety jak widać odwlekane są bez przerwy terminy powrotu do obiecanych stawek VAT. Wizja niższego VAT od 1 lipca wydaje się już nierealna, a termin 1 stycznia 2019 jest poważnie zagrożony. Przypominamy, że ustawa podwyższająca podatek VAT była wprowadzona ustawą z dnia 26 listopada 2010 roku by w okresie kryzysu uniknąć przekroczenia 55% progu PKB. Wyższy VAT miał obowiązywać na trzy lata. Następne przedłużenie było w 2013 roku na trzy lata i w 2016 na dwa lata. Mimo "sukcesów" gospodarczych (poprzednio Polska była w ruinie) ciągle PiS korzysta z ustawy kryzysowej sprzed pięciu lat, którą tak krytykowali. Jak tłumaczą "przywrócenie poprzednich stawek VAT nie będzie bez szkody dla wzrostu gospodarczego"(!?) .

Kasy fiskalne. W przygotowywaniu jest ustawa wprowadzająca obowiązek stosowania kas z automatycznym (online) przekazywaniem danych dotyczących sprzedaży do Krajowej Administracji Skarbowej. Dotychczasowe kasy nie będą musiały być zmieniane "natychmiast", a proces ich wymiany zostanie rozłożony na kilka lat. Ministerstwo przewiduje możliwość refundacji w przypadku zakupu kas online, a ulga ta ma wynosić do 90 proc. ceny netto, jednak nie więcej niż 700 zł. Jednocześnie podatnicy będą mogli stosować do prowadzenia swojej ewidencji sprzedaży kasy online, używane na podstawie umowy najmu, dzierżawy, leasingu czy podobnego typu umów – zmiana ma zostać wprowadzona już w październiku 2018 r. Wynajmowi będą podlegały jedynie "kasy online" bez nośników danych (elektronicznych, czy papierowych). W kolejnym dniu obrad sejmu sprecyzowano, że dopuszczenie kas starego typu będzie do końca 2018 roku z nośnikami papierowymi i do końca 2022 roku z nośnikami elektronicznymi.

Brzydko to pachnie. Średni koszt kasy tradycyjnej to 2000 zł, a online z modemem internetowym to może być dużo więcej. Ciekaw jestem jak będzie wyglądać funkcjonowanie kas fiskalnych online w miejscach, gdzie nie ma internetu. Na przykład w przejściach podziemnych czy na wsiach. Kto zarobi na wynajmie kas fiskalnych online?
Ponadto Ministerstwo Finansów przymierza się do wygaszenia instytucji interpretacji indywidualnych. Sprawa na razie dotyczy tak zwanych podmiotów powiązanych. Planuje się wprowadzić dla nich tak zwane wnioski grupowe. Doświadczenie podpowiada, że w ustawach liczą się na końcu przecinki.

Ministerstwo Finansów planuje wprowadzić dużo ostrzejsze kary w przypadku łapówek, fałszowania faktur i ustawiania przetargów. Nowe regulacje mają być wprowadzone w ciągu dwóch kolejnych lat, a za wiele z tych przestępstw ma być kara pozbawienia wolności do 25 lat.
Takimi karami obarczano księgowych za drobne uchybienia w czasach PRL-u.


Sejm prowadzi prace nad kilkoma kolejnymi zmianami w ustawie o podatku VAT. Mają one dotyczyć obrotu bonami towarowymi, sprecyzowania oceny podatnika w zakresie "należytej staranności w transakcjach krajowych" , zmiany w zakresie przedmiotowych zwolnień z VAT dotyczących ściągania długów i niektórych usług internetowych, wprowadzenia dopłaty paliwowej (kolejnym podatku w paliwie), zmiany odnośnie zwrotu VAT polegające na konieczności przedstawienia przelewów bankowych za faktury odliczające należny podatek. Poza tym na fakturach RR nie trzeba będzie umieszczać danych dostawcy, a mimo to fakturę będzie można wystawiać w formie elektronicznej.

To bardzo dalekie ustępstwa fiskusa względem osób handlujących artykułami rolnymi. Jeszcze dwa lata temu oczekiwano by każda dostawa artykułów rolnych była poprzedzona długookresową umową współpracy między rolnikiem, a pośrednikiem., Teraz będzie można wystawiać faktury RR bez wskazania dostawcy....

Niektóre przepisy to czysta beletrystyka typu: "przepis o nadpłacie podatku nie powinien być stosowany, jeśli zwrot nadpłaconego albo nienależnie zapłaconego podatku, którego ciężar przerzucono na nabywcę lub osobę trzecią, skutkowałby nieuzasadnionym wzbogaceniem podatnika" . Czyli jeżeli fiskus cię oszukał i zapłaciłeś za dużo podatku, to i tak nie dostaniesz zwrotu, bo byś się na tym nie uzasadniono wzbogacił.

#ustawa VAT #wystawianie faktur #faktury zbiorcze #zmiany w VAT #kasa fiskalna #kasa fiskalna online #zwrot podatku VAT #wynajem kasy fiskalnej #kasa fiskalna w leasingu #kasa rejestrująca


Nowa ustawa VAT. Inne wystawianie faktur


Niczym nadciągającego tsunami wszyscy oczekujemy nadejścia 25 maja 2018 roku, dnia kiedy zacznie nas obowiązywać RODO, rozporządzenie Unii Europejskiej z 2016 roku, które zastąpi poprzednią dyrektywę unijną związaną z ochroną danych osobowych, uchwaloną przeszło 20 lat temu. Większość społeczeństwa przyjmuje te zmiany jako pozytywne, idące w dobrym kierunku. Sceptycy zawsze szukają się drugiego dna.

Jak było do tej pory?
 
Przede wszystkim trzeba się przyjrzeć jak egzekwowano poprzednie regulacje prawne dotyczące ochrony danych osobowych. Myślę, że niejedna osoba sprawdziła ich skuteczność na własnej skórze.

Niespełna 10 lat temu skradziono mi telefon komórkowy. Wkrótce otrzymałem wraz z fakturą bilingi rozmów jakie złodziej wykonał z mojego telefonu. Zgłosiłem się się z nimi na posterunek policji (w dużym mieście, konkretnie Łódź-Śródmieście), gdzie powiedziano mi, że nie będą szukać sprawcy kradzieży bo obowiązuje ich ochrona danych osobowych złodzieja, a ja za ujawnienie jego rozmów mogę zostać ukarany
Za to kilka miesięcy potem dostałem wezwanie do sądu, gdzie jakiś oszust handlujący garnkami wzywał mnie na świadka hejtu, którego doznał na jednym z for internetowych. Ktoś napisał na tym forum groźby karalne skierowane pod jego adresem, a mnie wezwano bo pół roku wcześniej też byłem na nim zalogowany i może znam przypadkiem tamtego "hejtera". Po prostu bez problemów na wniosek jakiegoś oszusta podano mu moje dane osobowe.  Oczywiście od tej pory ciągle przez telefon wciskają mi jakieś garnki.
Z łamaniem i wykorzystywaniem ochrony danych osobowych mamy do czynienia bez przerwy. Kserują nasz dowód osobisty dostawcy telewizji cyfrowej, operatorzy telefoniczni, banki, urzędy. Niedawno by zacząć rozmowę o sprzedaży samochodu u jednego z dilerów samochodowych poproszony byłem o mój dowód rejestracyjny by go skserować. Dokładnie nie wiemy kim jest pracownik, który dostaje do ręki nasz dokument, jak długo tam pracuje i jak długo będzie tam pracować. Czy nie wykorzysta naszych dokumentów biorąc dzięki nim kredyt na moje nazwisko.
Jednak najciekawsze jest wykorzystanie ustawy o ochronie danych osobowych obecnie. Mamy wierzyć na słowo politykom, że sędziowie wybrani do KRS są na prawdę wybrani prawidłowo. Utajnione są listy poparcia sędziów z uwagi na ochronę danych osobowych. Tak wybrani "na wiarę" sędziowie będą niebawem opiniować wybory powszechne do samorządów, parlamentu, na prezydenta. Ochrona danych osobowych może być idealną furtką do wybrania w przyszłości dowolnego prezydenta Polski. Zwłaszcza, że coraz częściej mówi się, że będzie to urząd kanclerski wybierany nie na mocy wyborów powszechnych, ale przez "tajnych" przedstawicieli narodu.


Sama otoczka wprowadzania RODO budzi uzasadnione niepokoje. Jesteśmy zarzucani spamem dotyczących różnego rodzaju kursów i szkoleń prowadzonych przez firmy, które chcą na tym zarobić. Firmy, które weszły w posiadanie naszych adresów mailowych bez naszej zgody, w sposób nielegalny. Oszuści i spamerzy będą zarabiać na ustawie, która teoretycznie ma na celu zwalczanie spamu i ochronę naszych danych. Do tej pory Facebook wręcz blokował dodawanie zdjęć bez podania konkretnych nazwisk osób, które się na nich znajdują. Zmuszał nas do podawania naszych danych dotyczących szkół, miejsc pracy stanowiska. Teraz za podanie tych nazwisk bez czyjejś zgody będzie nas czekać kara w wysokości 20 milionów Euro. Jednocześnie nasze dane, zdjęcia z wakacji FB przekazuje do ZUS by mógł on nam udowodnić że podczas zwolnienia lekarskiego byliśmy na wczasach podczas lub na jakimś koncercie. 
Programiści od marketingu internetowego ciągle tworzą profilujące boty by zbierały maksymalną ilość danych o każdym użytkowniku, który odwiedza jakąś stronę. Wystarczy, że wejdziesz na stronę producenta jakiegoś samochodu, a już przez cały dzień, dopóki nie wyczyścisz przeglądarki z ciasteczek, będziesz bombardowany reklamami dotyczącymi tych samochodów, a na twój mail zaczną przychodzić konkretne oferty cenowe wybranego przez ciebie modelu. 
Można utyskiwać jeszcze długo, ale RODO jest faktem i teraz musimy się do niego przystosować.

Co to jest RODO i kto mu podlega?

Na wstępie zauważmy, że RODO to nie jest dyrektywa, która będzie przedmiotem debat w parlamentach poszczególnych państw Unii Europejskiej. RODO to rozporządzenie Unii Europejskiej z dnia 27 kwietnia 2016 roku dotyczące przetwarzania danych osobowych, które wchodzi automatycznie do naszego prawodawstwa. Służy ochronie osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i reguluje kwestie związane z przepływem tych danych.
Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad przepisami uzupełniającymi przepisy RODO zwłaszcza w zakresie zastąpienia Głównego Inspektoratu Ochrony Danych Osobowych (GIODO) przez instytucję Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO) trybu powoływania prezesa, sposobu postępowania przed jego organami, oraz procedury odwoławczych od jego decyzji.

Przepisom zawartym w RODO podlega każdy przedsiębiorca na terenie Unii Europejskiej, bez względu na formę prawną prowadzonej działalności jak również siedzibę firmy, nawet jak jest ona poza Unią. To samo dotyczy firm, które w Europie mają jedynie oddziały, czy przedstawicielstwa, a serwerownia, w której są przechowywane dane osobowe znajduje się poza Unią Europejską.

RODO nie dotyczy osób prywatnych, ich danych osobistych i ich znajomych, czy członków rodziny. Jednak, gdy osoba fizyczna prowadzi działalność gospodarczą musi stosować RODO do danych osobowych swoich klientów, czy pracowników. Przepisy RODO stosuje się do przetwarzania danych osobowych, rozumianych jako:
• zbieranie danych,
• przechowywanie danych,
• usuwanie danych,
• opracowywanie danych,
• udostępnianie danych.

Dane osobowe to wszelkie informacje odnoszące się do osoby zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania. Osobą zidentyfikowaną jest taka osoba, której tożsamość znamy, którą możemy wskazać spośród innych osób. Osobą możliwą do zidentyfikowania jest taka osoba, której tożsamości nie znamy, ale możemy poznać, korzystając z tych środków, które mamy.
Przykładowo osoba zidentyfikowaną może być pracownik, którego dane osobowe przetwarza pracodawca; klient sklepu internetowego, który podał swoje dane osobowe do wysyłki zamówienia; osoba, która w formularzu kontaktowym podaje swoje imię, nazwisko i adres e-mail. Osoba możliwa do zidentyfikowania: potencjalny kontrahent, którego posiadamy tylko numer ewidencyjny
w CEIDG; nadawca listu poleconego na podstawie numeru przesyłki. 
Osoby prawne nie mają danych osobowych, ale pracownicy osób prawnych mogą mieć dane osobowe, jak każda inna osoba fizyczna. Uznanie informacji za dane osobowe nie zależy ani od wieku danej osoby, ani od jej narodowości.



Ustawa wyróżnia dwie kategorie danych osobowych, tak zwane zwykłe dane osobowe  jak i dane wrażliwe, zaliczane do szczególnych kategorii danych. Do szczególnych kategorii danych osobowych zaliczamy dane ujawniające pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy
polityczne, przekonania religijne lub światopoglądowe, przynależność do związków zawodowych oraz dane genetyczne, dane biometrycznych w celu jednoznacznego zidentyfikowania osoby fizycznej, dane dotyczące zdrowia, seksualności lub orientacji seksualnej. Pozostałe, to dane zwykłe. Co ciekawe do danych osobowych zwykłych należą także dane osobowe dotyczące wyroków skazujących.
RODO definiuje kim jest administrator danych osobowych. Administratorem jest podmiot, który decyduje o celach i sposobach przetwarzania danych. Pracodawca odnośnie pracowników, sprzedawca w zakresie danych klientów, właściciel strony internetowej w zakresie listy mailingowej. Administratorem danych jest zawsze określony podmiot: firma, lub konkretna osoba fizyczna w przypadku gdy prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Oznacza to że w większych przedsiębiorstwach nie można wyznaczyć konkretnej osoby odpowiedzialnej za przetwarzanie danych, bo odpowiada za to całe przedsiębiorstwo, chyba, że wynajmie w tym celu firmę zewnętrzną, która będzie się tym zajmować jako podmiot przetwarzający dane. Podmiot przetwarzający dane osobowe nie decyduje o celach i środkach przetwarzania danych, ale działa na podstawie
umowy z administratorem danych. To samo dotyczy pracowników zajmujących się przetwarzaniem danych w dużych firmach. Muszą oni posiadać upoważnienia w tym zakresie.

Dane osobowe można przetwarzać wyłącznie wtedy, gdy istnieje do tego podstawa prawna przetwarzania danych. W przypadku przedsiębiorców jest to zgoda osoby, której dane dotyczą, w której określono zakres niezbędnych do wykonywania czynności związanej z ich gromadzeniem. Przekazując nasze dane do sklepu internetowego godzimy się by służyły one wysyłce towaru, a nie innym wykorzystaniem. To przetwarzanie danych jest ściśle określone odnośnie czynności prawnie uzasadnionych  w celu realizacji zadań wynikających z umowy między administratorem danych, a osoby, której te dane dotyczą. Dane osobowe zbierane w celu profilaktyki medycznej nie mogą być wykorzystywane w inny sposób, na przykład przez firmy ubezpieczeniowe, pracodawcę, czy osoby trzecie. RODO wprowadza zasadę minimalizacji zakresu zbieranych danych osobowych. Zbierane dane muszą służyć jedynie realizacji celu wynikającego z umowy (kupna towaru, zatrudnienia, wykonania usługi).

Zgoda na przetwarzanie danych powinna charakteryzować się dobrowolnością, rozumianą jako swobodę wyboru, konkretnością w zakresie określenia jej celowości, nie może być sformułowana na zasadzie abstrakcji w oderwaniu od rzeczywistych powodów. Musi brzmieć w sposób jednoznaczny i określać czas jej funkcjonowania.

Osoba przekazująca dane osobowe musi wiedzieć kim jest administrator zbieranych danych, czy jest powołany Inspektor Ochrony Danych (IOD) (kościół katolicki ma w tym zakresie własne organy). Powinny być określone cele zbierania danych i podstawa ich przetwarzania. Cele te muszą być prawnie uzasadnione i służyć jedynie realizacji interesów związanych z umową, której dotyczą. Konieczne jest powiadomienie osoby udzielającej swoje dane o planie ich przekazania innym podmiotom, zwłaszcza poza granice państwa. Należy określić czas przechowywania danych, o prawie do żądania od administratora dostępu do danych osobowych dotyczących osoby, której dane dotyczą, przysługującym prawie do ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, oraz do wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzani, czy do przenoszenia danych. Jeżeli przetwarzanie odbywa się na podstawie udzielonej zgody muszą być zawarte informacje odnośnie trybu jej cofnięcia oraz jednostki do, której możemy się odwołać w przypadku konfliktu.


Klauzula zgodności RODO.
 Nie ma oficjalnego wzoru deklaracji RODO na wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych, czy klauzuli informacyjnej dla osoby udostępniającej swoje dane osobowe. By zbieranie danych osobowych mogło się odbyć w zgodzie z RODO muszą byś spełnione dwa podstawowe warunki:
* Musi być klauzula zgody na przetwarzanie danych osobowych udzielona przed rozpoczęciem udzielania danych osobowych. Zgoda na przetwarzanie danych osobowych powinna być w formie pisemnej za pomocą klarownego oświadczenia. Przykład.
* Musi być sporządzona klauzula informacyjna zgodna z RODO. Klauzula informacyjna musi:
1. Ujawnić dane administratora danych.
2. Wyznaczyć cel zbierania danych.
3. Określić prawo dostępu do danych, zmieniania i usunięcia, oraz możliwości wypowiedzenia prawa do przetwarzania tych danych.
4. Mieć zapisaną formułę dobrowolności składania deklaracji zgody i określić cel zbierania danych.
5. Zawierać oświadczenie administratora danych o nieudostępnianiu danych osobom trzecim.
6. Zawierać zobowiązanie administratora do nieprofilowania  zbieranych danych.
7. Zobowiązywać administratora do nieudostępniania danych osobowych państwom trzecim.
8. Określać czasu przechowywania danych osobowych.
  Przykład.

Czy wyrażenie zgody jest zawsze konieczne?

RODO określa przypadki, gdy zbieranie deklaracji zgody od osób, których dane są udostępniane nie jest konieczne. Zgoda na przetwarzanie danych nie jest niezbędna, gdy służą one jedynie realizacji umowy sprzedaży, prowadzenia księgowości, czy czynnościom administracyjnym sądów, organów ścigania czy podatkowych. Prawnie uzasadnionym interesem realizowanym przez administratora jest również przetwarzanie danych w czynnościach związanych z analizą marketingową i reklamą jego produktów i usług. Będzie jednak wymagana zgoda w zakresie przesyłania informacji handlowej za pomocą poczty elektronicznej, czy telefonicznie, w tym również wiadomości SMS o treści reklamowej. Ciężko przewidzieć jakie zmiany przyniesie RODO. Czy ukróci ten nachalny spam mailowy, albo nękające telefony o różnych porach dnia i nocy. Zwłaszcza, że większość tych telefonów wykonują oszuści.

RODO dopuszcza wyrażanie zgody za pomocą stron internetowych poprzez "odhaczanie" odpowiednich okienek. Na stronach na których boty zajmują się profilowaniem osób, które je odwiedzają  musi być zawarte ostrzeżenie o takiej "usłudze". Nie wystarczy sama informacja o cookie'ach. Osoba profilowana musi wyrazić na to zgodę, a samo profilowanie musi zmierzać do zawarcia umowy (na przykład handlowej).

W dalszym ciągu automatyczny dobór reklam na stronie internetowej w oparciu o wcześniejszą aktywność na tej stronie nie będzie wymagała deklaracji zgody, gdyż w większości przypadków nie wywołuje ono skutków prawnych wobec osób, których dane dotyczą, ani też nie wpływa na
te osoby w podobny istotny sposób.

 Tak samo jak istnieje automatyczne profilowanie osób odwiedzających strony internetowe, winna być możliwość jego zablokowania.


Jeżeli podstawą przetwarzania danych osobowych jest pisemna zgoda, to okres ich przechowywania jest do momentu jej cofnięcia. W przypadku zbierania danych osobowych w celu wykonania jakiejś usługi, czy dostawy, okres ich przechowywania nie powinien być dłuższy niż trzy lata po wykonaniu umowy. Ustawa o rachunkowości wydłuża okres przechowywania dokumentów do 5 lat od początku
roku następującego po roku obrachunkowym, w którym operacje, transakcje, postępowanie, zostały ostatecznie zakończone, spłacone, rozliczone lub przedawnione.

Jak należy zabezpieczać dane osobowe?
RODO nie wskazuje jak powinna wyglądać archiwizacja danych osobowych. Każdy podmiot przetwarzający dane osobowe powinien we własnym okresie samodzielnie określić, jakie podejmie środki zabezpieczenia powierzonych im danych. Dotyczy to zarówno nośników danych jak i sposobu ich szyfryzacji. Podejście do archiwizacji musi być oparte na ocenie ryzyka związanego z wyciekiem danych, jak i ich utratą. To samo dotyczy polityki ochrony danych zbieranych pod rządami poprzednich przepisów. Musimy jednak pamiętać, że rejestr czynności związanych z przetwarzaniem danych osobowych jest również elementem dokumentacji ochrony danych. Taki rejestr powinien być prowadzony odrębnie dla każdego procesu przetwarzania danych, chociaż niektóre z nich tego nie wymagają. Obowiązek prowadzenia rejestru dotyczy zarówno administratora danych osobowych jak i podmiotu przetwarzającego dane.

Kiedy należy wyznaczyć Inspektora Ochrony Danych?
Inspektor Ochrony Danych (IOD) to nowa forma Administratora Bezpieczeństwa Informacji (ABI).
 W RODO jego wyznaczenie jest obowiązkowe w ściśle określonych sytuacjach. Przede wszystkim gdy: dane są przetwarzane przez sektor publiczny; gdy działalność przetwarzania danych jest prowadzona na dużą skalę i wymaga się od administratora ciągłego monitorowania osób, których dane dotyczą; gdy dane osobowe są wykorzystywane przez sądy i aparat ścigania.
RODO nie określa, w których przypadkach powinno się wyznaczać IOD. Zaleca się jedynie ich powołanie w szpitalach, bankach, firmach ubezpieczeniowych, reklamie behawioralnej, itp.

RODO odchodzi od obowiązku rejestracji zbiorów danych osobowych.
Zbiory danych osobowych nie będą podlegały rejestracji, a rejestr zbiorów danych zostanie zlikwidowany. Zamiast tego, od 25 maja zostanie wprowadzona procedura tzw. oceny skutków dla ochrony danych. Ocena skutków dla ochrony danych osobowych będzie obowiązkowa, jeżeli dany rodzaj przetwarzania danych, może naruszyć prawa lub wolności osób fizycznych. Przykładowo przeprowadzenie oceny skutków dla ochrony danych jest wymagane, jeżeli przedsiębiorca oferuje swoim klientom system monitoringu wizyjnego obejmujący miejsca dostępne publicznie, bądź sam stosuje taki system. Gdy nie jesteśmy tego pewni wskazane są konsultacje z POUDO.

 RODO wprowadza nowy obowiązek na podmioty przetwarzające dane osobowe. Dotyczy on informowania POUDO o incydentach bezpieczeństwa, dotyczące danych osobowych. W szczególności niezgodnej z prawem modyfikacji danych osobowych, ich zniszczenia lub utracenia.  Naruszeniem bezpieczeństwa prowadzącym do nieuprawnionego ujawnienia lub nieuprawnionego dostępu do danych osobowych przesyłanych, przechowywanych lub w inny sposób przetwarzanych.

 Przepisy RODO regulują również formę zawierania umowy między administratorem danych, a podmiotem zajmującym się ich przetwarzaniem. Porusza kwestię koniecznych audytów i wydawanych certyfikatów uprawniających do składania oferty przetwarzania danych.



Porusza również prawo do bycia zapomnianym. To nowość jakie wprowadza RODO. Jest to odpowiedź na wiele problemów jakie nas spotykają, a związanych z uporczywym nękaniem przez firmy, z którymi zerwaliśmy współpracę. Operatorzy telefoniczni, banki, sklepy internetowe ciągle wysyłają nam oferty chociaż nas już to całkowicie nie interesuje. RODO daje możliwość żądania od administratora naszych danych byśmy zostali przez niego zapomniani. Niestety administratorzy wskazują w tym przypadku na wiele przeszkód wynikających "z organizacji bazy danych".

Niedawno temat ten był poruszany w kontekście danych osobowych zbieranych przez parafie kościoła katolickiego. Kościół katolicki w wielu parafiach dysponuje archiwum nawet kilkusetletnim. Dotyczy ono również danych wrażliwych, których zbieranie jest w ich przypadku nielegalne. W wielu przypadkach nawet proces apostazji nie jest w stanie wpłynąć na kościół by nasze dane zostały zapomniane.

RODO wskazuje, że możliwa jest również migracja danych osobowych między administratorami jednak wymaga to zgody osoby udostępniające swoje dane. Może to być dokonane również na wniosek osoby udostępniającej dane. Najczęściej występuje to w przypadku, gdy składamy dokumenty o przyznanie kredytu w jakimś banku.Teraz w przypadku odmowy, będziemy mogli zażądać przekazania przez ten bank naszych danych do innego banku. Do tej pory banki broniły się przed tym tajemnicą handlową.

Wdrożenie RODO, najważniejsze zmiany.
 Nie wszystkie przepisy uzupełniające rozporządzenie Unii Europejskie zostały wydane przez nasze Ministerstwo Cyfryzacji. Jednak nie oznacza to, że z wdrożeniem RODO możemy zwlekać czekając na przepisy szczegółowe.
RODO otwiera kilka nowych rozwiązań, nadaje szereg praw osobom których dane są wykorzystywane. Najważniejsze zmiany to funkcja Inspektorów Ochrony Danych (IOD), prawo do bycia zapomnianym, prawo do przeniesienia danych osobowych, wprowadzenie Urzędu Ochrony Danych Osobowych, wprowadzenie kar finansowych za nieprzestrzeganie RODO w wysokości do 20 milionów Euro w identycznych rozmiarach we wszystkich państwach członkowskich.
Oczywiście kary maksymalne nie dotyczą drobnych przedsiębiorców.

 #RODO #ochrona danych osobowych #klauzula zgodności RODO #wniosek RODO #administrator danych osobowych #przetwarzanie danych osobowych

RODO. Kaluzula zgody według RODO (PDF)