Obsługiwane przez usługę Blogger.


Przykład z NBP dotyczący wynagrodzenia jakie otrzymują asystentki pana prezesa Glapińskiego dowodzi o pomieszaniu interesów partyjnych wybrańców i interesów banku centralnego, który chroni dane jawności wynagrodzeń swoich pracowników. Sytuacja jest dość kuriozalna bo zaledwie rok temu upubliczniano wynagrodzenia sędziów jako kasty zarabiającej krocie. W porównaniu z paniami były to wynagrodzenia wielokrotnie niższe, a i tak media publiczne nie omieszkały dokonać krucjaty na sędziach zapominając, że rozsądzają oni dużo wyższe nadużycia przestępcze.


Jawność dochodów w spółkach skarbu państwa w których zasiadają oligarchowie partyjni jest od dziesięcioleci przedmiotem fake newsów. Ile trzeba pożyczyć pieniędzy prezesowi by potem ten zrewanżował się dobrze płatną posadą. Do tego dochodzą błyskotliwe kariery ludzi bez żadnego wykształcenia. Stanowiska ministerialne za ilości "lików na FB", czy dziwna ilość dawnych współpracowników SB w radach nadzorczych wielu spółek, wzmaga podejrzliwość mediów niezależnych od rządu. Gdy dodamy do tego nadużycia technika farmacji w PGZ mamy obraz potrzeby kontroli społecznej tego rządu, który chowa się w jawności zakrywając się przepisami RODO.

Obowiązek antymobbingowy 

Na szczęście w przypadku drobnych przedsiębiorstw prywatnych nie liczą się podejrzane koneksje, tylko kompetencja pracowników. Jest jednak inne zagrożenie wynikające z przepisów RODO jak i przepisów kodeksu pracy. W artykule 943 § 1 czytamy o obowiązkach pracodawcy polegających na zapewnieniu pracownikom ochrony przed mobbingiem. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 21 kwietnia 2015 r., II PK 149/14 działania te muszą być realne i efektywne.


Wewnętrzny regulamin pracy

By spełnić to zobowiązanie pracodawcy włączają elementy polityki antymobbingowej w wewnętrznym regulaminie pracy. Zaleca się by regulamin ten nie tylko zakazywał mobbingu, ale wskazywał jakie konkretne działania pracodawcy i pracowników są zakazane z uwagi na uniknięcie mobbingu. Oczywiście regulamin taki powinien być podpisany przez pracowników jak również być przedmiotem szkolenia zatrudnionego personelu.


W tym zakresie przepisy RODO dbają o poufność danych pracowników takich jak wyznanie, orientacja seksualna, przekonania polityczne, religijne i światopoglądowe. Pochodzenie rasowe i etniczne. Tajemnicą są objęte również dane dotyczące stanu zdrowia pracownika. 

Mobbingiem nazywamy prześladowanie, uporczywe nękanie i zastraszanie, stosowanie przemocy psychicznej wobec podwładnego lub współpracownika w miejscu pracy.  Skutkiem mobbingu jest poniżenie, ośmieszenie, zaniżenie samooceny lub wyeliminowanie albo odizolowanie pracownika od współpracowników.


W katalogu zabronionych zachowań powinno znajdować się: opowiadanie żartów i anegdot o współpracownikach, ciągłe krytykowanie przez mobbera "upatrzonej" sobie osoby. Publiczne upokarzanie go, oczernianie, zarówno przy pomocy pomówień, jak i obraźliwych gestów. Ignorowanie pracownika i wydawanie mu sprzecznych poleceń. Wyzywanie pracownika, zastraszanie, tworzenie i rozpowszechnianie plotek. Dyskredytowanie, upokarzanie.  Powierzanie zadań niewspółmiernych z zajmowanym stanowiskiem i kompetencjami. Degradacja zajmowanej funkcji.



Kiedy iść do sądu?

Dla sądu takie działania muszą mieć charakter długotrwały i uporczywy. Występujący w krótkich odstępach czasu, przez to pracownik dotknięty mobbingiem odczuwa to jako proces ciągły. Jeżeli pracownik ma poczucie, że stres związany z mobbingiem spowodował rozstrój jego zdrowia może sprawę o mobbing zgłosić w sądzie pracy.  Bez względu na to kto jest mobberem: pracodawca, kierownik, czy współpracownik oskarżenie jest przeciw pracodawcy. Ofiara mobbingu musi udowodnić, że w związku z działaniami, których doświadczył poniósł straty na zdrowiu. Nie może skarżyć się na utratę pracy (rezygnację z niej) z powodu mobbingu, ale na straty w jego zdrowiu wywołane przez mobbing. Istotne znaczenie mają tu również dowody pisemne, takie jak: korespondencja mailowa, sms-y od prześladowcy, jak również skargi ofiary składane na przykład do pracodawcy czy inspektora pracy. Bardzo ważne są także zwolnienia lekarskie związane z problemami wynikającymi z mobbingu.

Osoba która skarży się na mobbing będzie musiała w sądzie udowodnić, że podlegała takim czynnościom, przez dłuższy czas i że one bezpośrednio przyczyniły się do powstania strat w jej zdrowiu. 

Postępowanie sądowe, a RODO

Wszczęcie postępowania przed sądem wiąże się z koniecznością ujawnienia danych mobbera jak i osoby poddanej mobbingowi. Wynika to bezpośrednio z Art. 14 RODO, który zobowiązuje pracodawcę do ujawnienia danych, gdy prowadzone jest dochodzenie ws. mobbingu. W ciągu miesiąca powinien on poinformować sprawcę tego działania o tym, kto go o to oskarża. Powodem ma być – zgodnie z tym rozporządzeniem – fakt przetwarzania danych osobowych mobbera przez pracodawcę i obowiązek informowania o takich operacjach. Takie działanie może potęgować mobbing i wywołać dodatkowe upokorzenie osoby poddawanej mobbingowi. Sprawy o mobbing ciągną się miesiącami zanim sąd orzeknie o winie. To działa na niekorzyść ofiary, czyniąc z mobbera osobę bezkarną, która dodatkowo może pastwić się nad swoją ofiarą. Wszystko w ramach prawa unijnego, które wyznacza wysokie kary na pracodawcę w przypadku zatajenia danych mobbera. Taka interpretacja budzi sporo sprzecznych emocji prawników.


Obecnie prawnicy rozważają możliwość zastosowania Art. 14 ust. 5 pkt d RODO. Zgodnie z nim dane osobowe muszą pozostać poufne zgodnie z obowiązkiem zachowania tajemnicy zawodowej przewidzianej w prawie UE lub w prawie państwa członkowskiego, w tym z ustawowym obowiązkiem zachowania tajemnicy. Pozwoliłoby to utajnić sprawę do czasu jej rozstrzygnięcia przez sąd pracy. Zdaniem prawników utajnienie takich informacji również wynika bezpośrednio z obowiązku przeciwdziałania mobbingowi. Do tego zobowiązuje pracodawcę kodeks pracy.


Należy też zwrócić uwagę, że informacje o wszczęciu postępowania przeciw mobberowi jest informacją wtórną pochodzącą z sądu pracy, co nie przekłada się bezpośrednio na obowiązki wynikające z RODO. Rozstrzygnięcie tej kwestii nie jest wiec takie oczywiste. Rząd obiecał pochylić się nad tą interpretacją w celu ochrony pracowników padających ofiarą mobbingu.


#RODO #mobbing #sąd pracy #prawo pracy #kodeks pracy #mobber

RODO. Oskarżenie o mobbing


Osoby rozliczające się na zasadach ogólnych mają obowiązek prowadzić swoją księgowość przy pomocy Księgi Przychodów i Rozchodów w skrócie KPiR.  To uproszczona forma księgowości w odróżnieniu od pełnej księgowości prowadzonej przy pomocy Ksiąg Handlowych, gdzie księgowaniu podlegają również wszelkie operacje finansowe takie jak przelewy wychodzące i przychodzące, operacje magazynowe, udziały w firmie, operacje w kasie, podatki i tym podobne. Do tego dochodzą również księgi analityczne, w których są dokumentowane wszystkie rodzaje dokonanych operacji. Nie oznacza to jednak, że prowadzenie KPiR jest takie proste, a przynajmniej, że nie można jej nieco skomplikować.

Kiedy wydatek wpływa na osiągnięty przychód?

Sprawa księgowania kosztów jest jednym ze sposobów skomplikowania zapisów w KPiR. Zgodnie z ordynacją podatkową, kosztem prowadzenia działalności są wszelkie wydatki związane z prowadzoną działalnością, służące uzyskaniu przychodu. Jest to dość jasna definicja. Powstaje jednak pytanie: kiedy jest ponieśliśmy wydatek, a kiedy będziemy mieć dzięki niemu przychód.
Zakupione towary i surowce uwzględniamy w remanencie początkowym i końcowym. Dzięki temu możemy poniesione na nie koszty zakupu rozliczyć we właściwym roku podatkowym.
Tego jednak nie jesteśmy w stanie zrobić w przypadku wydatków. Gdy w styczniu otrzymujemy fakturę za telefon i internet dotyczy ona wydatków związanych z przychodem uzyskanym w grudniu, czyli za poprzedni rok podatkowy. Dodatkowo faktura obejmuje wykonane połączenia w grudniu, jak i abonament za styczeń. Powinna więc być księgowana częściowo w starym roku, a częściowo w nowym.

Jeszcze więcej problemów może być z kupionym serwisem do kawy. Co z tego, że kupiliśmy do w listopadzie jak dopiero w lutym mamy czas by go rozpakować i postawić w recepcji by mogła służyć klientom podczas negocjacji handlowych.
A to dopiero początek bo w przypadku wydatków wiele rzeczy kupujemy na zapas. Materiały eksploatacyjne, środki czystości, zestawy biurowe, itd. Można się zastanowić czy prąd za który zapłaciliśmy w tym miesiącu służy wytworzeniu dóbr w celu osiągnięcia przychodu w tym roku, za rok, czy za 10 lat.


Koszty bezpośrednie i pośrednie

Podchodząc do księgowania kosztów z uwzględnieniem momentu kiedy przyczynią się one do uzyskania przychodu należy dokonać podziału kosztów na pośrednie i bezpośrednie.
Koszty bezpośrednio związane z uzyskiwanymi przychodami (tzw. koszty bezpośrednie), to takie,  które mają bezpośredni wpływ na osiąganie przychodów. Można im przypisać konkretnie moment, kiedy przyczyniły się do osiągnięcia przychodu. Księgujemy je w powiązaniu z wystawioną przez nas fakturą sprzedaży. Jeżeli nie da się tego określić mówimy o kosztach pośrednich, które są związane z ogółem prowadzonej działalności.

Metoda memoriałowa w KPiR

Chcąc księgować ponoszone wydatki w ścisłym powiązaniu z danym rokiem podatkowym musimy przy prowadzeniu KPiR zastosować metodę memoriałową. Decyzję o wybraniu metody księgowania możemy podjąć jedynie od początku roku i nie jest możliwa zmiana sposobu zaliczania kosztów w trakcie roku kalendarzowego. Przepisy dotyczące księgowania w metodzie memoriałowej znajdziecie w art. 22 ust. 5-5c i 6 ustawy o PIT. Stosując się do tej metody wszystkie koszty bezpośrednie księgujemy jedynie w części związanej  z danym rokiem kalendarzowym. Koszty pośrednie w metodzie memoriałowej księgujemy zgodnie z momentem wystawienia faktury. 


Płacąc w połowie roku za ubezpieczenie samochodu mamy koszt pośredni, bo nie jest związany z konkretnym przychodem. Księgujemy go w momencie wystawienia polisy. Jednak ubezpieczając wysyłkę towaru księgujemy jego koszt w powiązaniu z datą sprzedaży tego towaru.


Najwięcej problemów metoda ta sprawia przy księgowaniu stałych opłat na przełomie roku. Są też problemy dotyczące rozliczenia kosztów umowy-zlecenia przy projektach, za które faktura będzie wystawiana w terminie późniejszym. Chodzi o umowy między równożędnymi podmiotami gospodarczymi. 




Metoda uproszczona, kasowa w KPiR

Oczywiście to tylko od nas zależy jaką wybierzemy metodę księgowania kosztów w KPiR. Najczęściej wybieramy metodę uproszczoną, zwaną też metodą kasową. W metodzie tej koszty księgujemy w momencie wystawienia faktury, bez względu za okres rozliczenia, którego dotyczą. Nie ważny jest również termin płatności za fakturę.


Wynagrodzenia i składki na ZUS oraz ubezpieczenie zdrowotne

W obu metodach księgowania tak samo księgujemy wynagrodzenia za pracę i ubezpieczenia społeczne. Bez względu na to kiedy dokonujemy wypłaty, wynagrodzenie pracowników księgujemy w miesiącu, którego one dotyczą.


Nie ma znaczenia kiedy płacimy wynagrodzenie za miesiąc luty. Czy wypłatę robimy na koniec lutego, czy dopiero 15 marca. Księgujemy je zawsze w lutym. Podobnie jest ze składkami za ubezpieczenie społeczne i zdrowotne od pracowników, pod warunkiem, że zostaną one opłacone w terminie. W przypadku składek płaconych przez właściciela firmy, stanowią one koszt w miesiącu ich opłacenia.

Czy o wybranej metodzie należy powiadamiać Urząd Skarbowy?

Sami dokonujemy wyboru metody prowadzenia PKPiR. Nie musimy tego zgłaszać naczelnikowi urzędu skarbowego, ani uwidaczniać to we wpisie w CEIDG. To jest nasz wewnętrzny sposób księgowania kosztów w KPiR. Musimy jednak pamiętać, że wybraną metodę trzeba stosować przez cały rok podatkowy.


Metody księgowania kosztów w KPiR, a podatek VAT

Metody księgowania kosztów w KPiR nie mają nic wspólnego z rozliczaniem podatku VAT. Do odliczenia należnego podatku od towarów i usług nie ma znaczenia kiedy poniesiony koszt będzie miał wpływ na osiągnięte przychody. Liczy się jedynie wystawiona faktura, bądź termin jej zapłacenia.

Metoda memoriałowa i kasowa w rozliczaniach VAT

Podobnie jak w metodach księgowania w KPiR, tak i w rozliczeniach VAT mamy do czynienia z metodą memoriałową i kasową. W tym przypadku dotyczy to sposobu rozliczania faktur VAT według daty ich wystawienia, lub daty ich opłacenia (nie dłużej niż 180 dni).

Metoda kasowa rozliczania w VAT

Metoda kasowa w rozliczeniach VAT to bardzo duże ułatwienia dla firm, które muszą sprzedawać swoje towary, czy usługi z odwleczonym terminem płatności. Taka forma może pomóc im w rozliczeniu się z fiskusem w przypadku realizacji dostaw dla klientów, którzy mają problemy z terminową płatnością za zobowiązania. Jedyny problem to maksymalny termin płatności, który nie może być dłuższy niż 180 dni, oraz to, że klient musi być czynnym płatnikiem VAT. Poza tym metoda kasową w rozliczeniach VAT obligatoryjne nakłada kwartalne rozliczanie się z podatku VAT .

Metoda memoriałowa w rozliczeniach VAT

Metoda memoriałowa w rozliczeniach VAT jest dużo prostsza w księgowaniu. Nie musimy śledzić przelewów za wystawiane faktury, czy sporządzać KP przy każdej płatności. Księgujemy w ewidencji VAT wszystkie faktury zgodnie z dniem ich wystawienia bez względu na to jaki jest termin płatności. Rozliczenie z podatku może być wówczas zarówno w cyklu miesięcznym jak i kwartalnym.

Konieczne jest powiadomienie Naczelnika Urzędu Skarbowego!

Wybór metody rozliczania VAT jest kwestią podatnika. Jednak by skorzystać z metody kasowej w rozliczeniach VAT należy zawiadomić Naczelnika Urzędu Skarbowego o wyborze tej metody rozliczenia. Należy dokonać tego przed końcem miesiąca poprzedzającego okres (kwartał), za który będzie stosowana metoda kasowa rozliczenia VAT. Zawiadomienie musi być dokonane w formie pisemnej zgodnie z art. 21 ust. 1 ustawy o podatku od towarów i usług.

 #KPiR #metoda kasowa #metoda memoriałowa #księgowanie #rozliczanie VAT #podatek dochodowy #koszty bezpośrednie #koszty pośrednie

Księgowanie w KPiR. Metoda kasowa i memoriałowa, a rozliczenia VAT


Jak co roku osoby, które mają nadpłatę w podatku dochodowym spieszą się by jak najszybciej złożyć deklarację rozliczeniową za poprzedni rok. Wiąże się to z koniecznością wybłagania u księgowego, gdzie pracujemy, wcześniejszego otrzymania rozliczenia PIT-11 za ubiegły rok. Ustawowo termin ten jest do końca lutego. W tym terminie każdy pracodawca musi przekazać pracownikowi rozliczenie za poprzedni rok. Jednak księgowi muszą je przygotować znacznie wcześniej. Do 31 stycznia jest termin składania rozliczeń PIT-11 do urzędów skarbowych, i to wyłącznie w formie elektronicznej. Dlatego wcześniejsze otrzymanie PIT-11 od księgowego w zakładzie, w którym pracujemy, jest jedynie jego dobrą wolą wydruku takiej deklaracji.


Dlaczego może nam się spieszyć? 

Przede wszystkim, gdy mamy pieniądze do zwrotu, lub gdy z remanentu wynika, że w deklaracji za grudzień zapłacilibyśmy wyższą zaliczkę na podatek dochodowy. Dotyczy to przypadku gdy remanent początkowy jest wyższy od końcowego.Wówczas składając deklarację przed terminem zapłaty zaliczki możemy uwzględnić różnicę w remanentach, co będzie stanowiło dodatkowy koszt.

Do tej pory

Do tej pory było tak, że wcześniejsze złożenie zeznania rocznego było tożsame z wcześniejszym otrzymaniem zwrotu nadpłaconego podatku dochodowego. Trzeba było osobiście przyjść do urzędu skarbowego do pokoju gdzie rozliczają podatek dochodowy, pod daną literkę nazwiska, potwierdzić w księgowości urzędu skarbowego zapłacone zaliczki i poczekać, aż pani zaakceptuje nasze zeznanie roczne. Zwrot nadpłaty trwał zazwyczaj około miesiąca.

Teraz

Teraz osobiste stawienie się do urzędu skarbowego z deklaracją rozliczenia rocznego działa na naszą niekorzyść. Zgodnie z rozporządzeniem osobiste złożenie deklaracji w urzędzie skarbowym, wyznacza termin zwrotu nadpłaty po trzech miesiącach od daty złożenia deklaracji.  W przypadku skorzystania z e-deklaracji termin ten jest skrócony do sześciu tygodni.

www.podatki.gov.pl

Jak sporządzić e-deklarację ?

Na stronie www.podatki.gov.pl znajduje się interaktywna (do wypełniania) deklaracja PIT-36 w formie PDF jak i załączniki do deklaracji. Wystarczy poprawnie wypełnić deklarację i wysłać ją przy pomocy bramki - wtyczki do wysyłania interaktywnych dokumentów w formie PDF udostępnionej na wyżej wymienionej stronie.


UWAGA:

W przypadku starszych systemów operacyjnych (XP, Vista) konieczne jest zaktualizowanie instalatora Microsoft Windows. Na stronie www.podatki.gov.pl znajdują się linki na których są niezbędne aktualizacje.


Wysyłka e-deklaracji

Na stronie jest również dokładna instrukcja jak po kolei postępować przy wysyłce dokumentu.
Na koniec taki dokument należy podpisać. Najprościej podpisuje się danymi. Jest nimi kwota przychodu wskazana w zeznaniu rocznym za rok o dwa lata wcześniejszy niż rok, w którym składasz deklarację rozliczeniową. W tym roku składając rozliczenie roczne za 2018 rok, wpisujemy kwotę przychodu z poprzedniej deklaracji za 2017 rok. W przypadku braku takiej deklaracji wpisujemy 0.


Gdzie szukać kwoty do podpisu danymi?

Kwotę tę znajdziemy w deklaracji za 2017 rok w rubryce:

poz. 45                              - PIT-28,
poz. 90 (małżonek 141)    - PIT-36,
poz. 13 (lub 18)                - PIT-36L
poz. 64 (małżonek 95)      - PIT-37
poz. 24                              - PIT-38
poz. 20                              - PIT-39
poz. 38                              - PIT-40A



Pamiętaj! 

Danymi autoryzującymi nie mogą być podpisywane deklaracje, które składają pełnomocnicy


 

Program do prowadzenia księgowości

Osoby, które posiadają program do prowadzenia księgowości mają w nim zazwyczaj dostęp do e-deklaracji i wysyłki dokumentów z podpisem: danymi, profilem zaufanym lub poprzez logowanie się na stronie banku, w którym mają swoje konto. Jest to o tyle wygodne, że jest możliwe importowanie do rozliczenia rocznego danych podatników, ich przychodów i rozchodów z prowadzonej działalności, kwoty zaliczek wpłaconych na podatek dochodowy, wysokość zapłaconych składek na ZUS i ubezpieczenie zdrowotne. Program ten automatycznie wygeneruje deklarację PIT-B. Wystarczy jedynie uzupełnić ulgi i odliczenia, sporządzając dodatkowo deklarację PIT-0, czy PIT-D. W deklaracji PIT-36 wskazujemy również na jaki cel chcemy przeznaczyć 1% naszych dochodów.


PITy wypełnione przez urzędników

Nieco inaczej będzie wyglądać sporządzenie deklaracji takich jak PIT-37 od 15 lutego. Każdy podatnik, który nie prowadzi działalności gospodarczej będzie miał wstępnie wypełnioną deklarację podatkową na stronie https://www.podatki.gov.pl/pit/twoj-e-pit/ .
Po zalogowaniu wystarczy sprawdzić i zaakceptować deklarację, lub wprowadzić zmiany dotyczące wspólnego rozliczania się z małżonkiem, zaznaczenia, że samotnie wychowujemy dzieci, wskazania gdzie chcemy przekazać 1% naszego podatku. Będzie można ręcznie wprowadzić ulgi i odliczenia z jakich chcemy skorzystać. Będziemy mogli też w całości odrzucić wypełnioną przez urzędników deklarację rozliczenia rocznego i wypełnić ją po swojemu, na nowo.


Co będzie jeżeli nic nie zrobimy?

Jeżeli nic nie zrobimy z przygotowaną dla nas deklaracją urząd przyjmie, że zaakceptowaliśmy sporządzone przez nich nasze zeznanie roczne. W pozycji przekazania 1% z naszych podatków zostanie automatycznie zastosowany wpis jaki dokonaliśmy w deklaracji za 2017 rok. Oczywiście pod warunkiem że wskazane w ubiegłym roku KRS będzie nadal aktualne.

www.podatki.gov.pl

Zaświadczenie o dochodach

Na tym nie koniec nowości. Wiele osób, które będzie chciało uzyskać zaświadczenie z urzędu skarbowego odnośnie wysokości dochodów, czy zapłaconego podatku w roku 2018 będzie musiało poczekać ze złożeniem wniosku do 15 lutego. W ubiegłym roku nie było z tym żadnych problemów. Jedynym warunkiem było złożenie zeznania rocznego. Teraz zgodnie z rozporządzeniem takie wnioski w ogólne nie są przyjmowane przed 15 lutego.




#zeznanie roczne #e-deklaracja #PIT-36 #PIT-37 #PITy 2019 #zmiany w podatku dochodowym #podatek dochodowy #ordynacja podatkowa #deklaracja rozliczeniowa #bramka PDF #wtyczka do wysyłania dokumentów

PITy 2019. Roczne zeznanie podatkowe - zmiany


Miejmy nadzieję, że już na stałe odeszły czasy kiedy to osoba prowadząca własną działalność gospodarczą była pogardliwie nazywana prywaciarzem. Prywaciarz był synonimem złodzieja i oszusta, a w najlepszym przypadku tzw. cwaniaka. Prawda jest taka, że już w latach osiemdziesiątych zaczęto doceniać prywatne firmy z uwagi na wpływy jakie wnoszą do budżetu państwa w ramach płaconych podatków: dochodowego i (wówczas) obrotowego. Firmy państwowe coraz częściej zaczęły ponosić straty, a udział w dochodach państwa z drobnej wytwórczości miał stałą tendencję wzrostową. Podobnie jak dziś podatki od emerytów i rencistów był i jest jednym z najbardziej stabilnych wpływów do budżetu państwa.


Osoba, która decyduje się na otworzenie własnej działalności zwalnia państwo z opiekuńczej funkcji rozumianej jako obowiązek zapewnienia mu pracy. Państwo zyskuje samodzielnego płatnika podatków, składek na ubezpieczenia społeczne, a być może przyszłego pracodawcę. Dlatego w wielu krajach szanuje się i wspiera osoby, które deklarują chęć samodzielnego funkcjonowania jako podmioty gospodarcze. Ułatwia start w biznesie poprzez szereg ulg podatkowych, dotacji i różnego rodzaju pomocy.


Pomoc z Urzędów Pracy

Wspieranie przez państwo obywateli, którzy podejmują się rozpoczęcia samodzielnej działalności gospodarczej było od samego początku transformacji. Różnie to wyglądało w poszczególnych okresach. W zależności od poziomu bezrobocia, zwłaszcza w wymiarze lokalnym dostosowywano skalę pomocy. Było to uzależnione od polityki państwa i potrzeb lokalnego rynku. Od początku transformacji głównym miejscem dystrybuowania dotacji były Rejonowe Urzędy Pracy. Początkowo udzielano drobnym przedsiębiorcom pożyczki na stworzenie miejsc pracy dla bezrobotnych. Pożyczki były bezzwrotne przy spełnieniu odpowiedniego okresu zatrudnienia bezrobotnego. W kolejnym etapie pomocy przyszłym przedsiębiorcom, pojawiły się dotacje na otworzenie własnej działalności gospodarczej. 


Oprócz pomocy finansowej organizowano kursy zawodowe, szkolenia z prowadzenia własnej działalności. Liberalizowano również przepisy dotyczące zwrotu pożyczki co do warunków jakie musi spełnić pożyczkobiorca w zakresie okresu zatrudnienia, czy prowadzenia firmy. Jednak warunki uzyskania pożyczki były (i są) dość restrykcyjne. Dostęp do środków finansowych skutecznie blokowała potrzeba zabezpieczenia pożyczek przez poręczenie kilku żyrantów zatrudnionych na pełen etat, najlepiej w firmach państwowych lub biorących  odpowiednio wysokie emerytury, bądź renty. To było i jest ważniejsze od kwalifikacji, czy wiarygodnego biznesplanu. Praktycznie można powiedzieć, że dotacje w RUP dostają głównie dzieci pracowników urzędów, na ich sen o działalności gospodarczej.



Nieco inaczej wyglądała sytuacja w bogatych gminach, dysponujących środkami na wspieranie lokalnego biznesu. Wsparcie takie może mieć różne formy. Przykładowo zobaczmy jak takie wsparcie dla przyszłych przedsiębiorców wygląda w Łodzi, dużego, ale niezbyt bogatego miasta, w którym przemysł włókienniczy utracił swoje wiodące znaczenie. Przy Urzędzie Miasta w Łodzi funkcjonuje Biuro Obsługi Inwestora i Współpracy z Zagranicą, które zajmuje się kilkoma projektami wspierającymi lokalną przedsiębiorczość. Najbardziej znanymi są projekty Młodzi w Łodzi, Łódzkie Centrum Przedsiębiorczości, oraz Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna.


Łódź i projekt "Młodzi w Łodzi"

Karta "Młodzi w Łodzi" to sposób udzielania rabatów studentom łódzkich uczelni, którzy chcą skorzystać z kursów zawodowych, szkoleń, a nawet zrobić kurs prawa jazdy. Taka karta upoważnia nawet do tańszych posiłków w niektórych punktach łódzkiej gastronomii. W sumie posiadaczom karty rabatowej "Młodzi w Łodzi" przysługują zniżki w 111 placówkach partnerów projektu. 
 
W ramach projektu Młodzi w Łodzi są organizowane konkursy na najciekawszy biznesplan. Konkurs "Młodzi w Łodzi - pomysł na startup" przyciąga wiele osób tworzących innowacyjne projekty, łączące kreatywność z nowatorskim i technologiami. Projekty te mogą być na różnym poziomie zaawansowania. Nagrodą za udział w konkursie są zarówno wymierne korzyści finansowe, jak i  wsparcie w zakresie szkoleń, doradztwa biznesowego, czy opieki mentorskiej. Opieka taka może dotyczyć zarówno współpracy z doświadczonymi menadżerami, jak i poszukiwania wsparcia finansowego najciekawszych projektów poprzez kontakt z przedstawicielami doradców inwestycyjnych, czy fundacji Venture Capital.

www.uml.lodz.pl

 

W biznesie warto uczyć się na cudzych… sukcesach

Można podsumować, że projekt "Młodzi w Łodzi" w zakresie konkursu na startup to podstawowa wieloetapowa forma wspierania lokalnej przedsiębiorczości. Powiązanie innowacyjności z potrzebami miasta. Już sam udział w konkursie jest nagrodzony mentoringiem doświadczonych przedsiębiorców.  Podstawowe hasło: "w biznesie warto uczyć się na cudzych… sukcesach". Powstanie realnej więzi między uczestnikiem konkursu, a jego znacznie bardziej doświadczonym w biznesie mentorem, daje niebywałe korzyści dla obu stron. Z jednej strony mamy pasję początkującego biznesmena, z drugiej doświadczonego przedsiębiorcę. Ogarnięty pomysłami debiutant może zarazić przedsiębiorcę swoim kreatywnym, nowatorskim spojrzeniem na wdrażanie nowych technologii, a doświadczony przedsiębiorca pomoże debiutantowi pomóc ominąć konkretne problemy z jakimi spotka się w realizacji biznesu.


Organizatorzy konkursu oferują uczestnikom szkolenia w zakresie tematyki związanej z prowadzeniem własnej firmy i potrzeb jakie miasto oczekuje od młodych biznesmenów. Podczas szkoleń poznają innych uczestników konkursu. To daje możliwość porównania na jakim jest się etapie w drodze do świata biznesu.


Zachętą do wzięcia udziału w konkursie "Młodzi w Łodzi - pomysł na startup" są realne nagrody przygotowane dla zwycięzców i uczestników konkursu. Pula nagród ufundowanych przez Urząd Miasta Łodzi i sponsorów wynosiła w 2018 roku przeszło 100 tyś złotych. Poza tym dla uczestników konkursu sponsorzy ufundowali dodatkowe nagrody. Przykładowe nagrody to: szkolenie z nawiązywania kontaktu z klientami, pakiet doradztwa w zakresie ochrony własności intelektualnej, trzy miesięczny okres wynajmu przestrzeni biurowej, roczny kurs języka angielskiego na dowolnie wybranym poziomie, lokalizator dla nurków rekreacyjnych, roczna obsługa biura podatkowego, router mobilny do korzystania z internetu we wszystkich krajach świata, tablety, bezpłatny udział w szkoleniach i konferencjach.


Nagrodzone projekty są opublikowane na łamach Biuletynu Łódź Kreuje Innowacje oraz na stronach Parterów Medialnych. Przykładowo I nagrodę w 2018 roku zdobył projekt inteligentnych uli. To nowatorskie rozwiązanie umożliwiające monitorowanie parametrów wewnątrz ula. Takie dane jak wilgotność, temperatura, poziom dźwięku, lokalizacja, są zbierane i przetwarzane w urządzeniu "machine learning". Ułatwia to kontrolę stanu pszczół mieszkających w konkretnych ulach. Taka analiza umożliwia odpowiednią, nowoczesną hodowlę pszczół. Zapewnia bezpieczeństwo owadów w pasiece. Umożliwia optymalizację rozwoju i wpływa bezpośrednio na ilość i jakość uzyskiwanego miodu.   

 

Łódzkie Centrum Przedsiębiorczości

Inną formą wspierania lokalnych inicjatyw gospodarczych w Łodzi jest Łódzkie Centrum Przedsiębiorczości. Celem statutowym ŁCP jest wspieranie uruchamiania i bieżącej działalności firm. Poprzez konsultacje u doradców ułatwiana jest procedura rejestracji podmiotów gospodarczych, zarówno w rejestrze działalności gospodarczej jak i pomoc w uzyskaniu niezbędnych koncesji i licencji. Można uzyskać poradę u konsultantów jak również uczestniczyć w szkoleniach dotyczących: źródeł pozyskania środków finansowych na założenie i rozwój firmy, zasad podlegania ubezpieczeniom społecznym, systemów podatkowych, terminów załatwiania różnych spraw związanych z działalnością gospodarczą. Można też dowiedzieć się jakie warunki musi spełniać lokal, w którym będzie prowadzona działalność gospodarcza. ŁCP prowadzi również porady prawne w zakresie prawa pracy i prawa spółek handlowych, oraz przepisów dotyczących zarządzania wierzytelnościami.

Konsultacje nie wymagają wcześniejszej rejestracji i odbywają się dwa razy w miesiącu.


Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna

Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna zajmuje powierzchnię 1775 ha. Mieści się w trzech województwach: łódzkim, mazowieckim i wielkopolskim. Z uwagi na lokalizację w centralnej Polsce, na skrzyżowaniu dwu najważniejszych autostrad, ŁSSE jest idealnym miejscem dla inwestorów zainteresowanych rozwijaniem swojej działalności. Oprócz oferowania przygotowanej powierzchni inwestycyjnej, ŁSSE oferuje szeroką pomoc dla inwestorów.


 

Inkubatory Przedsiębiorczości

Oprócz instytucji wpierających przedsiębiorczość z ramienia Urzędu Miasta Łodzi jest również Inkubator Przedsiębiorczości powołany przy Urzędzie Marszałka Województwa. Organem założycielskim jest Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego S.A.  Dysponują oni własną powierzchnią przeznaczoną pod inkubację. 25 pomieszczeń biurowych, w których znajdują się wyposażone i gotowe do pracy stanowiska. Podmioty działające na rynku nie dłużej niż trzy lata mogą liczyć na wsparcie w zakresie asysty w tworzeniu nowych firm, szkoleń proinwestycyjnych i proeksportowych. Oferowana jest im pomoc w nawiązywaniu współpracy z sieciami biznesowymi i instytucjami naukowymi. Zakres pomocy obejmuje również finansowanie zewnętrzne, obsługę sekretaryjną, księgową i prawną, jak również doradztwo podatkowe.


Pozostałe Inkubatory Przedsiębiorczości

Na wyróżnienie zasługują również inkubatory przedsiębiorczości działające przy łódzkich uczelniach wyższych. Do najważniejszych na terenie Łodzi należą: Bionanopark, Art_Inkubator- Inkubator, Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości, Business Link, Centrum Innowacji i Transferu Technologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Centrum Transferu Technologii Politechniki Łódzkiej Sp. z o.o. , Centrum Transferu Technologii UŁ, Akademicki Inkubator Technologii i Przedsięwzięć Innowacyjnych, Park Naukowo – Technologiczny Brukowa Business Center, Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna S.A. , Fundacja Inkubator, ART Inkubator. Są też inkubatory związane z działalnością fundacji pozarządowych, wspierane przez różnych sponsorów zajmujących się świadczeniem usług na rzecz przedsiębiorców.

Taka szeroka oferta powinna pomóc w znalezieniu pomocy niezbędnej w pierwszych krokach nowych biznesmenów.




www.uml.lodz.pl

#startup #start-up #inkubator przedsiębiorczości #zakładanie nowej firmy #rozwój przedsiębiorstwa #dotacje finansowe #doradcy podatkowi #pomoc prawna

Pomysł na biznes. Startup w Łodzi


Zmiany 2019

Jeszcze nie wszyscy dotarli do domu po sylwestrowym szaleństwie. Gdzieniegdzie słychać opóźnione wystrzały petard, a infolinie i serwery ZUS przegrzewają się od natłoku chętnych do skorzystania z małego ZUS-u. Nie ma co się dziwić sprint na złamanie karku wyznaczono na 8 dzień stycznia, co przy święcie Nowego Roku, Trzech Króli, i wolnej sobocie daje 5 dni "roboczych" na załatwienie sprawy. 


Niech no tylko ktoś tego nie zrobi, nie dowie się na czas jaki trzeba wpisać kod do deklaracji ZUS-owskiej, zawiesi mu się komputer lub odmówi posłuszeństwa przeciążony internet, czy serwer ZUS i nie ma przebacz. Nie skorzysta z prawa łaski jaką daje mu państwo w postaci małego ZUS-u. Dodajmy jeszcze by dodatkowo skomplikować sprawę właśnie zmieniono oprogramowanie płatnika i wygląd pue.zus.pl . Jakby tego było za mało to w  pierwszych dniach stycznia jest bardzo wysokie oblężenie jest na stronach profilu zaufanego. To za sprawą rejestracji nowych użytkowników. Od 2019 roku bez profilu zaufanego nie będzie można złożyć deklaracji podatkowych, bo kończy się okres możliwości podpisywania zeznań podatkowych danymi. Do tego dochodzą elektroniczne deklaracje PIT-11 które należy wysłać do 31 stycznia.


Kolejna rewolucja czeka na osoby prowadzące działalność gospodarczą w rozliczeniu kosztów używania samochodu prywatnego w firmie. To również wymaga od podatników kilku zmian i decyzji, które musi podjąć jeszcze na początku roku. Postaramy się państwu przedstawić streszczenie najważniejszych zmian w ordynacji podatkowej jakie nas czekają w 2019 roku.
Taka ordynacja podatkowa w pigułce.


Mały ZUS

Obecnie dodzwonienie się na infolinię ZUS jest praktycznie niemożliwe. Dlatego przypomnijmy najważniejsze zmiany. Od stycznia 2019 roku możemy skorzystać z dobrodziejstwa małego ZUS. Dotyczy to osób, które w poprzednim roku miały zarejestrowaną w CEIDG działalność gospodarczą, przez co najmniej 60 dni. Warunkiem kwotowym jaki ponadto musi spełnić osoba ubiegająca się o mały ZUS jest wysokość przychodów osiągniętych w ubiegłym roku. Nie może ona przekroczyć 63 tyś zł. To jest 30-krotność minimalnego wynagrodzenia.  Jeżeli osoba ta rozlicza się z urzędem skarbowym przez kartę podatkową to nie może korzystać ze zwolnienia z VAT. Z małego ZUS nie mogą skorzystać również osoby, które wykonują zlecenia na rzecz byłego pracodawcy.


Mały ZUS nie dotyczy składki na ubezpieczenie zdrowotne. Dlatego osoby, które w ostatnim okresie nie płaciły pozostałych składek powinny wejść w mały ZUS dopiero, gdy stracą prawo do wyłączenia z obowiązku płacenia powyższych składek. Dotyczy to osób prowadzących działalność gospodarczą dodatkowo oprócz pracy na pełen etat.


Co zrobić by się zarejestrować do płacenia składek w ramach małego ZUS-u?

Przede wszystkim musimy dokonać wyrejestrowania z dotychczasowych ubezpieczeń (druk ZUS ZWUA) z dotychczasowym kodem ubezpieczenia 05 10 lub 05 12.
Dokonujemy zgłoszenia do ubezpieczeń społecznych  (druk ZUS ZUA) z podaniem kodu ubezpieczenia 05 90 lub 05 92 (przypadek z przyznaną rentą z tytułu niezdolności do pracy). Do końca nie jest jasne czy osoby płacące jedynie ubezpieczenie zdrowotne powinny zgłaszać się do małego ZUS-u chociaż nic to im nie da.  Jasnej odpowiedzi na to pytanie nie są w stanie dać pracownicy infolinii ZUS. Skoro złożenie nowych deklaracji w ZUS jest jednoznaczne z rozpoczęciem okresu korzystania z "małego ZUS-u", to może mieć to jedynie znaczenie czysto propagandowe, z którego nic nie wynika dla podatnika, a wręcz uniemożliwi mu korzystanie z preferencyjnych składek w przyszłości. Jednak my radzimy powtórzyć wyrejestrowanie ubezpieczenia ZUS ZWUA i złożyć obok tego deklarację ZUS ZZA z kodem 05 90 X X lub 05 92 X X. Jest to związane z tym że pracownicy ZUS uważają że brak takich deklaracji uniemożliwi wejście w mały ZUS w trakcie roku kalendarzowego, chyba że wznowimy zawieszoną działalność.


Mały ZUS przysługuje jedynie na okres 36 miesięcy, wiec rejestracja w małym ZUS jeżeli i tak z niego nie korzystamy, płacąc jedynie ubezpieczenie zdrowotne nie ma żadnego sensu. Powinniśmy zarejestrować się dopiero, gdy stracimy zatrudnienie uprawniające nas do zwolnienia z płacenia składek na pozostałe ubezpieczenia społeczne.  


Deklaracje ZUS należy złożyć w terminie do 8 stycznia!


Dobre programy księgowe są już przygotowane do wyliczania składek na ZUS uzależnione od przychodów osiąganych w ubiegłym roku. Mechanizm obliczania składek na mały ZUS przedstawialiśmy już wcześniej.



Samochód prywatny wykorzystywany w działalności gospodarczej

O tym, że samochód jest potrzebny przy prowadzeniu działalności gospodarczej wiedzą nawet małe dzieci bawiące się autkami.  Nie wiadomo dlaczego rząd, tak mści się na drobnych przedsiębiorcach odbierając im prawo do odliczania w kosztach prowadzenia działalności, użytkowanie własnego samochodu. Notabene rząd w którym zasiada minister, który oszukiwał podatników, mówiąc ma, że prawo jazdy i za kilometrówki przejechane własnym samochodem (którego też nie ma) dostał 28 tyś. zł.


Dobra zmiana zadbała o osoby legalnie prowadzące drobną działalność, których nie stać na kupno oddzielnego samochodu firmowego. Ustaliła, że od 2019 roku będą oni mogli odliczać jedynie 20 % ponoszonych kosztów eksploatacji. Za to nie będą musieli sporządzać ewidencji przebiegu pojazdu. Co jest nie jest oczywiste, zwłaszcza, gdy chcemy odliczać 100 % VAT. Poza tym kosztami mogą być tylko wydatki związane z prowadzoną działalnością. Brak ewidencji przebiegu jedynie ułatwi podważenie zasadności naliczania jakichkolwiek kosztów.  


Utrzymanie samochodu w kosztach firmy jest znaczącą pozycją. Pewnie dlatego przepisy zmieniają się co kilkanaście miesięcy. Odkąd pamiętam zawsze w przepisach podatkowych dotyczących samochodów wykorzystywanych w firmie grzebał po kolei chyba każdy minister finansów. Pojawiały się i znikały kratki. Przestrzeń ładunkową mierzono centymetrem. Nie rozumiano że na budowę może jechać dostawczak załadowany towarem i kilkoma osobami na dwu rzędach krzeseł. Ponadto przyczepiano się do klimatyzacji, radia z bluetoothem, czy z nawigacją. Pewnie urzędnicy od lat chcąc by surowiec i towar był wożony rikszą, najlepiej za darmo. By móc sprawdzać czy osoba prowadząca działalność gospodarczą przypadkowo ciężarówką firmową nie odwozi dzieci do szkoły wymyślono ewidencję przebiegu pojazdu. Dzięki niej i przelicznikowi kilometrów na złotówki kosztów, ustalano limity ponoszonych wydatków. Przeliczniki te nie były zmieniane od lat mimo drożejącego paliwa, ubezpieczenia i kosztów eksploatacji pojazdów. Dla samochodów osobowych wykorzystywanych w firmach ustalono, że można odliczać jedynie 50 % wydatków w VAT. Resztę odliczało się w PIT. Tak było do końca 2018 roku. Od 1 stycznia 2019 dobra zmiana ustaliła, że może to być jedynie 20 %, no chyba, że ma się samochód w leasingu, albo taki samochód będzie środkiem trwałym w firmie. 


W 2019 roku mamy kilka form korzystania z samochodu osobowego w firmie:

  • Możemy korzystać w firmie z samochodu prywatnego, który nie jest środkiem trwałym, a jest to nasz jedyny samochód, więc czasem możemy nim jechać gdzieś indziej. W takim przypadku możemy odliczyć od ponoszonych kosztów paliwa, eksploatacji, ubezpieczenia  jedynie 50 % VAT i 20 % w podatku dochodowym. Teoretycznie nie musimy prowadzić ewidencji przebiegu, ale w ustawie jest zapisane, że pojazd musi nam służyć do działalności gospodarczej. W razie kontroli jakoś musimy to wykazać. Oczywiście od takiego samochodu nie naliczymy kosztów amortyzacji pojazdu.

  • By tego uniknąć, możemy to zrobić, wnosząc prywatny samochód do środków trwałych firmy. W tym celu należy sporządzić odpowiednie oświadczenie świadczące o wniesieniu prywatnego samochodu do środków trwałych firmy. Oczywiście musimy być właścicielem lub współwłaścicielem samochodu. Środkiem trwałym może być również samochód małżonka, o ile nie jest on środkiem trwałym w jego firmie. Musi też być kupiony w czasie trwania związku małżeńskiego, w którym jest wspólnota majątkowa. W oświadczeniu powinniśmy ustalić wartość samochodu na podstawie jego wartości rynkowej. Podstawę wyceny należy również podpiąć do dokumentów firmy. Na tej podstawie wpisujemy samochód w środkach trwałych firmy i naliczamy amortyzację. Jeżeli wartość samochodu nie przekracza 10 000 zł możemy dokonać amortyzacji jednorazowej.

Dopiero wówczas będziemy mogli odliczyć z kosztów 50 % należnego VAT. A nawet 100 % VAT jeżeli wypełnimy deklarację VAT-26  deklarującą, że samochód będziemy wyłącznie wykorzystywać do celów związanych z prowadzoną działalnością. W takiej sytuacji należy prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu. Jeżeli samochód będzie nam służył również w celach prywatnych odpis kosztów eksploatacji będzie dotyczył 50 % kwoty VAT od ponoszonych wydatków i 75 % od pozostałej kwoty w podatku dochodowym. Tak jak w ubiegłym roku nie odpisaną część VAT doliczamy do wartości netto. Przepisy mówią, że nie trzeba wówczas prowadzić ewidencji przebiegu pojazdu, jednak radzimy taką ewidencję prowadzić w celu potwierdzenia że pojazd był wykorzystywany w firmie. Samochód prywatny jako środek trwały musi być używany w firmie przez minimum rok. Należy też pamiętać, że przy sprzedaży samochodu musimy wystawić fakturę VAT. Jeżeli po roku przekażemy go ponownie na cele prywatne nie będzie go można sprzedać przez 6 lat od momentu przekazania. Inaczej sprzedaż samochodu będzie stanowić przychód dla sprzedającego.  

UWAGA:
Firmy, które na to stać bardzo chętnie dają do dyspozycji pracowników osobowe samochody służbowe. Trzeba jednak pamiętać o tym by pracownicy ci posiadali ważne badania lekarskie w zakresie pracowników korzystających z samochodów służbowych

  • Koszty eksploatacji samochodów osobowych w leasingu są takie same jak w przypadku samochodów osobowych ujętych w środkach trwałych. Podlegają one odliczeniu w wysokości 7 % w podatku dochodowym i 100 % w VAT z koniecznością sporządzania ewidencji przebiegu. Przy ratach leasingowych odliczmy od 1 stycznia jedynie 50 % VAT. 

  • Ostatnią formą korzystania w firmie z samochodu jest przypadek, gdy spełnia on warunki samochodu ciężarowego i jest środkiem trwałym firmy. Wówczas nadal korzystamy z pełnego odliczenia kosztów.


Przepisy dotyczące wykorzystywania pojazdów prywatnych w firmach wydają się bardzo kontrowersyjne. Przede wszystkim dlatego, że samochodem osobowym są również te samochody ciężarowe, które nie spełniają warunków VAT-1, lub VAT-2, z wpisanym przeglądem dopuszczającym odpis VAT do dowodu rejestracyjnego pojazdu. W ten sposób ministerstwo finansów nie wiadomo dlaczego ogranicza możliwość rozliczania pełnych kosztów eksploatacji pojazdów. W przypadku samochodów wykorzystywanych wyłącznie na firmę przedsiębiorca traci blisko 20 % kosztów z tytułu decyzji ministerstwa. Odlicza jedynie 50 % VAT i 20 % z pozostałych 88,5 %.
 Myślę, że jest jedynie kwestią czasu kiedy te przepisy zostaną zaskarżone przed trybunałem w Unii Europejskiej.  Z drugiej stronie zmuszenie drobnych przedsiębiorców do przepisywania samochodów prywatnych w środki trwałe firmy spowoduje masowe naliczanie amortyzacji. To znacznie uszczupli wpływy z podatku dochodowego państwa. W tych przepisach jest brak jakiejkolwiek logiki. Chyba, że liczy się na to, że ludzie nie zauważą zmian w przepisach i urzędy skarbowe będą mogły za to karać podatników.


Nie wiadomo jak na zmianę przepisów zareagują firmy udzielające leasingów. Praktycznie branie samochodu w leasing całkowicie już przestało być opłacalne co z pewnością wpłynie na sprzedaż nowych aut.

Rewolucja w zeznaniach rocznych

W 2019 roku nie trzeba będzie składać żadnego wniosku o rozliczenie PIT przez fiskusa. Fiskus sam wypełni zeznania podatkowe. W tym roku z platformy rozliczeniowej "Twój e-PIT" skorzystają jedynie pracownicy, a od 2020 roku włączeni zostaną również przedsiębiorcy, prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Czyli ci, którzy co roku składają PIT-36 i PIT-36L. 

W tym roku podatnicy, którzy osiągają przychody jedynie z pracy, zachowają jedynie prawo do korekty zeznania sporządzając PIT-37, czy PIT-38. To oznacza, że podatnicy ci zostają zwolnieni z obowiązku rozliczania się z fiskusem. Nie muszą nawet wskazywać, gdzie chcą przekazać swój 1 % od dochodu. Urząd skarbowy przekaże je za nich tam, gdzie deklarowali w rozliczeniach zeszłorocznych. Ze swoim zeznaniem rocznym podatnicy będą mogli zapoznać się na platformie rozliczeniowej już 15 lutego. Jeżeli podatnicy nie korzystają z żadnych ulg podatkowych nie będą musieli nic robić. Osoby które będą chcieli rozliczyć się z małżonkiem będą musieli jedynie to zaznaczyć podczas przeglądania swojego zeznania podatkowego. Łatwo też będzie wpisać korekty i ulgi z jakich będziemy chcieli skorzystać.

W ten sposób odchodzą powoli do lamusa wprowadzone 25 lat temu obowiązkowe rozliczenia roczne.

 

PIT-11 do końca stycznia w formie elektronicznej

By było możliwe sporządzanie rozliczeń rocznych przez urzędy skarbowe do 15 lutego zmienia się termin przesyłania przez pracodawców rozliczeń PIT-11. Do tej pory przesyłali oni do urzędów rozliczenia pracowników do końca lutego. Teraz mają one być przesyłane do urzędów skarbowych w formie elektronicznej do 31 stycznia. Pracownicy mogą nadal otrzymywać PIT-11 w formie papierowej. Informację IFT-1/IFT-1R(14) - składamy nadal do 28 lutego.

#ordynacja podatkowa #zmiany w ordynacji #podatki w pigułce #ZUS #mały ZUS #koszty eksploatacji samochodu #amortyzacja samochodu #odliczenia kosztów eksploatacji #środek trwały #samochód osobowy środkiem trwałym #wnoszenie środka trwałego



Ordynacja podatkowa w pigułce. Najważniejsze zmiany od 2019 roku.


Ceny prądu w 2019 roku

Specustawa w sprawie prądu, jaką w ostatnich dniach 2018 roku zafundowali nam rządzący Polską, żywo przypomina czasy sprzed stu lat w Rosji Radzieckiej. Rozmawiano tam również o prądzie i gospodarce centralnie kierowanej przez KC KPZR, tak jak dziś kierującym Polską jest ścisłe grono towarzyszy z Nowogrodzkiej w Warszawie. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Przede wszystkim Lenin nie zarzucał carowi wszystkich win wynikających z tego, że to on musi zarządzać krajem. Mówiąc do deputowanych, którzy zajadali się prażoną pszenicą, przedstawiał plan rozwoju energetyki i elektryfikacji kraju. Podawał terminy realizacji dostaw energii elektrycznej do poszczególnych obwodów, które potem były rzetelnie realizowane. Dzięki temu prąd przestał być luksusem i stał się powszechnie dostępny.


Nasz obecny rząd o planowaniu mówi zawsze i dużo. Głównie o wizjach. Zaledwie trzy lata temu obecny premier apelował, aby ludzie masowo wprowadzali w swoich domach ogrzewanie elektryczne. Miało to wyprowadzić kraj ze smogu. Obiecał nam, że od 2019 roku będzie specjalna taryfa dla tych, którzy swoje mieszkania będą ogrzewać prądem. Przecieraliśmy wówczas ze zdumienia oczy, bo przecież takie taryfy były od dawna, a jedyny problem dotyczył tego aby elektrownie węglowe nas nie truły. 


Jednak metoda "spalonej ziemi" to główny sposób postępowania obecnego rządu. Najpierw zniszczyć co się da, potem mówić, że skutkom zmian nie zapobiegli poprzednicy. A przecież to obecna ekipa skutecznie zahamowała  rozwój energetyki odnawialnej (wprowadzony przez PO), przerwała wszelkie prace nad energetyką jądrową (zerwano strategiczne kontrakty z Francją z czego sprytnie skorzystali Węgrzy) i zmienili tak prawo aby gospodarstwa domowe nie mogły korzystać z własnych wiatraków (mini elektrowni do 6 kW). 


W tym roku pan minister od energetyki ogłosił, że zniszczą w najbliższych latach wszystkie elektrownie odnawialne i postawią na elektrownie węglowe. Taka polityka jest również zagrożeniem bezpieczeństwa kraju bo według oficjalnych danych GUS w przyszłym roku 75 % węgla będziemy importować z Rosji. Czyli sami uzależniamy się od dobrego nastroju Putina.



Dziś (28.12,2018) w Sejmie ten sam pan minister z rozbrajającą szczerością powiedział, że dopiero w tym roku w lipcu dowiedział się, że prąd ma zdrożeć z powodu umów jakie Polska podpisała z Unią Europejską w 2007 roku. Tylko, że w ówczesnym rządzie zasiadał właśnie wyżej wymieniony minister. Zapomniał już o planach zobowiązania Polski do korzystania ze źródeł odnawialnych w produkcji energii elektrycznej i ogrzewania. Na to Unia Europejska dawała nam przecież pieniądze. To właśnie wówczas na to ich rząd obiecał wysokie dotacje na geotermię w Toruniu, znaczącego biznesmena zajmującego się ciągle polityką. Wielkość dotacji stała się tajemnicą państwową, a jednocześnie zlikwidowano pomoc mikro ciepłowniom ekologicznym do 6 kW. To z tego funduszu pół roku temu płacono górnikom pieniądze za deputaty węglowe.


Zniszczono, poza tym, projekt dywersyfikacji źródeł pozyskiwania surowców energetycznych. O ile PO wybudowała gazoport w Świnoujściu, to teraz PiS na nowo uzależnia nas od Rosji przez masowy import węgla, a Lotos, który zaopatrywał się w ropę naftową drogą morską połączono z Petrochemią Płocką korzystającą z rosyjskiej ropy. W ten sposób doprowadzono do znacznej podwyżki cen paliwa. 


Tak wygląda polityka i biznes na szczeblu centralnym.
Jak widać nadzór rządzących ogranicza się jedynie do obsadzenia stanowisk w radach nadzorczych i na szczeblach kierowniczych w spółkach skarbu państwa. Nawet za działania KNF nie chcą przyjąć na siebie odpowiedzialność ciągle tuszując nadużycia. Teraz przed nami rok wyborczy. Ludzie z radością będą głosować na tych co zamrozili ceny prądu na rok. Nie analizują, że to właśnie oni wywołali podwyżki. Nawet nie trzeba im nic obiecać. Potem jak przegrają wybory będą mogli na nowo palić opony na ulicach, gdy ceny prądu zostaną uwolnione.



Uzależnienie polityki i biznesu na szczeblu centralnym wychodzi zazwyczaj na jaw dopiero dzięki niezależnym mediom. To dlatego im, ktoś więcej ma za uszami tym bardziej dezawuuje ich niezależność. W końcu, gdy sprawy zajdą za daleko ciężko je zamieść pod dywan. Po drodze mamy zastraszenia świadków, dziennikarzy, śledczych. Tak było chociażby w sprawie SKOK-ów. Znane są obecnie działania prokuratury polegające na zastraszaniu dziennikarzy śledczych. 


Skoro niemal w każdej ekipie mamy jakieś afery to dlaczego nie ma wyroków za korupcję?

Bo to się nikomu nie opłaca. Póki afera jest medialna można zarobić na niej politycznie. Jak się ma większość w parlamencie to można nawet powołać specjalną komisję do "rozpoznawania sprawy". Jak to śpiewali już w 1969 roku Skaldowie, nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go. Potem sprawa traci na znaczeniu. Nowi politycy zachowują się "dżentelmeńsko" względem poprzedników oszczędzając im razów. Mają tego świadomość, że w końcu i na nich może się poznać kiedyś ich elektorat.


Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie kim jest współczesny polityk skoro co chwila słyszymy o mniejszych, czy większych aferach. Wiadomo, że w decyzjach polityk kieruje się notowaniami sondaży, a każde posunięcie musi być odpowiednio wyreżyserowane przez PR-owca. Tak samo działają partie polityczne. Slogan, wrzutka, nośne hasło. Zero idei, czy jakichkolwiek wartości. Zauważyliście, że samorządy już dawno przestały być kuźnią polityków do szczebla centralnego. W samorządach trzeba się znać na pracy bo inaczej gmina zbankrutuje. Często jest to praca niewdzięczna granicząca z żebractwem o środki sponsorów. To zaś ociera się o korupcję. Poza tym samorządowiec ponosi odpowiedzialność za złą pracę. Polityk w Sejmie może nie znać się na niczym, byleby reprezentował poglądy swoich mocodawców. Prezesa partii, czy tych co dali mu pieniądze na kampanię wyborczą. Potem już tylko trzeba trwać przy żłobie. Najwyżej od czasu do czasu zmienić partię. Dlatego politycy w sejmie muszą być przede wszystkim lojalni.


Czy polityk może mieć czyste idee i nie wiązać się z biznesem?

W konstytucji ZSRR była wpisana dyktatura proletariatu. Pewnie również Che Guevara kierował się w swojej karierze wspieraniem proletariatu i walką klasową. Można się pokusić twierdzeniu, że prawdziwi komuniści byli ideowcami. Służyli społeczeństwu, które szło za nimi w atmosferze ciągłej walki z jakimś wrogiem. Całkiem jak dzisiejszy rząd, który nie potrafi normalnie sprawować władzy. Oni muszą ciągle kogoś atakować, z kimś walczyć, kogoś obrażać. A przynajmniej dzielić Polaków na swoich lepszych i tych gorszego sortu. Jednak wiemy to z historii, że ręcznie kierowana gospodarka planowa do niczego dobrego nie prowadzi. Komunistyczne struktury organizacji społeczeństwa nie przyjęły się nigdzie. Monopolizacja władzy prowadzi do dyktatury, a nieomylność do pychy i zachłanności.




Skoro tak, to trzeba nauczyć się żyć w demokratycznej gospodarce wolnorynkowej bo nie ma dla niej alternatywy. Wszelkie zawracanie Wisły kijem jest jedynie czasem straconym.


By ograniczyć korupcje i chęć mieszania się polityków do biznesu najstarsze kraje demokratyczne o wysokiej kulturze parlamentarnej uzbroiły się w odpowiednią konstytucję gwarantującą poszanowanie prawa, rozdział władzy prawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Danie gwarancji swobody działania wolnym mediom. Niestety od trzech lat w Polsce doszło do degradacji tych wartości. Podążamy drogą węgierską przypominającą scenariusze dyktatur z krajów Ameryki Łacińskiej, czy komunistycznej Azji.


Jakie wywołuje to skutki?

Przede wszystkim narastającą patologią. Korupcję zarówno polityczną jak i tę w biznesie. Nie da się opanować przestępstw gospodarczych, gdy o zaprzestaniu złodziejstwa u partyjnego polityka będzie decydować partyjny parlament, policjant i partyjny sędzia. Afery nie ujawnią również partyjne media. To z pewnością zapewni ich bezkarność i długotrwałe rządzenie w państwie bezprawia i ograniczonej wolności. Wzmacnianie dyktatury, która przerosła już wyobrażenia państwa komunistycznego z czasów PRL.

Jakie zagrożenie dla osób prowadzących działalność gospodarczą stanowią politycy?

Oczywiście nawet w PRL-u dało się jakoś prowadzić własną działalność. Jednak w dużej mierze byliśmy bez żadnej ochrony prawnej. Po upadku PRL-u osoby prowadzące własną działalność gospodarczą odzyskały w znacznym stopniu swoją podmiotowość. Przed wieloma sądami można było dochodzić swoich praw, a na końcu drogi stał jeszcze rzecznik praw obywatelskich, Trybunał Konstytucyjny i arbitraż europejski. Oczywiście różnie to wyglądało w poszczególnych okresach. Czasem przepisy dawały nadmierne przywileje bankom, czasem jednostkom kontrolnym, czy wręcz chroniły nieuczciwych przedsiębiorców. Różnie też było w poszczególnych sądach rejonowych. W wielu miejscach obowiązywało i obowiązuje nadal hasło "z państwem nie wygrasz".  Nawet teraz pojawiły się zarzuty do sędziów ,że nie dbają o interesy państwa. Tak jakby sędzia miał okradać ludzi i dbać o interesy urzędników. A przecież odpowiedzialność urzędników za złe decyzje, rujnujące dorobek życia uczciwych biznesmenów, najczęściej jest żadna. Politycy lokalni stali się przez to oligarchami na swoim terenie. To są koszty demokracji. Jednak prawo, które jest tworzone w Sejmie musi temu zapobiegać. Złe przepisy, luki w prawie są jednym ze źródeł patologii.



Obecny rząd szczyci się swoją walką z aferą VAT-ową. O nadużyciach w ściągalności VAT mówi się od dawna. Również od dawna każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą wie, że przepisy podatkowe zależą od interpretacji  w danej gminie. Takie możliwości dają niejasne i obwarowane różnymi niuansami regulacje. Pisaliśmy już na blogu o samowolce jaka była w GUS . O tym że Urzędy Skarbowe przez lata unikały wydawania jasnych opinii dotyczących konkretnych spraw. Jak to jest, że ta sama działalność miała dwie różne stawki podatkowe w różnych gminach. Również uznaniowość i dowolność interpretacji kar nadawanych przez poszczególne urzędy skarbowe. Przecież to wszystko prowadzi do korupcji. Z pewnością wiele ciekawych rozwiązań jakie wprowadził poprzedni rząd służy rozwiązaniu niektórych problemów (JPK, Split Payment). Dobre są również niektóre założenia obecnie rządzącej ekipy. Jednak nie może być tak, że same interpretacje przepisów dotyczących VAT liczą 1,5 miliona stron. Przecież prawo im jest prostsze tym jest bardziej przestrzegane. Do tego przepisy te nie są stałe. Zmiany w interpretacji podatkowej jak wyliczyli statystycy są co dwa dni! Często wygląda to jak pojedynek na różne interpretacje między urzędnikami różnych ministerstw. (patrz interpretacje ZUS) . To praktycznie zamyka usta jakiemukolwiek urzędnikowi niższego szczebla w rozstrzygnięciu prawidłowości rozliczenia podatnika. Daje możliwość nadużyciom urzędnikom i aktywnego udziału polityków w nieucfzciwym biznesie.

Komu służy taki system rozliczania podatku VAT?
Skoro deklaracja VAT w Polsce liczy 60 pozycji, a w Wielkie Brytanii 8 pozycji to komu to służy? Gubią się w tym urzędnicy, gubią się podatnicy, a korzystają ci pod których pisane są ustawy. Przynajmniej takie jest podejrzenie. Ekonomiści zastanawiają się czy w ogóle jest możliwe zapoznanie się z tak szeroką materią przepisów podatkowych, nawet wśród pracowników ministerstwa finansów. Czy w takim razie minister finansów jest ekspertem w zakresie podatków, czy jedynie politykiem działającym na rzecz konkretnych lobbystów?

Nic nie wskazuje na to by rok 2019 coś zmienił w tym zakresie. Najlepiej to widać jak "dobra zmiana" wzięła się za ZUS wprowadzając różne wysokości składki w zależności od wielkości przychodów. Teraz osoba prowadząca drobną działalność będzie musiała mieć doradcę do spraw płatności na ubezpieczenia społeczne, a nieuczciwi będą mogli skorzystać z kolejnych interpretacji indywidualnych. Do tego zachodzą kolejne zmiany w e-płatniku i ogólny bałagan. Intencje były dobre. Chciano by osoby prowadzące działalność nie uciekały za granicę. Tyle, że za granicą składki na ubezpieczenia społeczne są powiązane z dochodami. W Polsce z przychodami, co już dyskwalifikuje przepisy, a puszczane jest oko do nieuczciwych firm korzystających z interpretacji.


Kto wymusza zmiany polityczne w przepisach podatkowych?
W zależności kto sprawuje władzę tak reaguje na wpływy różnych lobbystów. Niedawno obserwowaliśmy jak obietnica opozycji w sprawie bonifikaty na wykup mieszkań w Warszawie została potraktowana jako obietnica kontrkandydata i w efekcie wymuszono przepisy, by w najbogatszym mieście w Polsce były najtańsze przekształcenia mieszkań z użytkowania wieczystego na własność. Dlaczego tak nie ma być w innych miastach w całej Polsce? A może oddać teraz pieniądze tym co przepłacili w latach ubiegłych? Teraz dowiadujemy się że cała awantura jest wymierzona personalnie w osobę która wygrała wybory w Warszawie, bo bonifikaty nie dotyczą już mieszkań, które są we władaniu skarbu państwa. Ci ludzie będą nadal płacić więcej za przekształcenie mieszkań. Do tego dochodzą tanie mieszkania które obiecano polakom trzy lata temu. Ich przekształcenia mają nie dotyczyć.
Niby proste sprawy, a można ją skomplikować? Można!

Najbardziej jaskrawy przykład ingerencji politycznej w biznes dotyczy handlu w niedzielę, a nawet w poniedziałek, gdy była potrzeba manifestacji z pochodniami. Na rzecz wolnych niedziel lobbowały głównie związki zawodowe, które już dawno nie mają nic wspólnego z pracownikami. Założeniem było to, żeby w niedziele pracownicy mogli iść do kościoła i mieli dzień wolny. I tu jest kłamstwo zasadnicze. Przecież dwa dni w tygodniu zawsze były wolne. Zazwyczaj była to niedziela i jakiś dodatkowo dzień. Typowy pracownik w markecie zazwyczaj pracował nie więcej niż jedną niedzielę w miesiącu. Ale chodziło o to by sklepy wielkopowierzchniowe były zamknięte. Potrzebą polityczną było ukaranie marketów za sprzeciw w sprawie podatku obrotowego.
Oczywiście zaraz pojawiły się odpowiednie wyjątki. Zwolniono z zakazu handlu stacje benzynowe, sklepy prowadzone przez właścicieli (w tym franczyza), punkty pocztowe itp. Dzięki temu na stacjach paliw pojawiły się pralki i meble, w poczekalniach dworcowych supermarkety całodobowe, a placówki pocztowe pojawiły się w sklepach spożywczych.
Takie puszczenie oka trwało jakiś czas puki w jednym ze sklepów Żabka  nie pojawili się kasjerzy w koszulkach z napisem "konstytucja" Konstytucja to słowo najbardziej znienawidzone przez obecną władzę. Jest niczym czerwona róża w 2016 roku, czy słowo Wałęsa w 2017. To po prostu obraza uczuć religijnych. Za taką koszulkę można wylecieć z pracy w szkole, w sądzie, w policji. Co ciekawe nie wyleci się za strajkowe siedzenie na zwolnieniu lekarskim. Nawet lekcje o konstytucji są źle widziane w polskich szkołach. Dlatego Żabka została wpisana na listę firm do wzmożonej kontroli, niczym najgorsi wyimaginowani aferzyści VAT.

Ustawodawca postanowił ukarać skalpy Żabki za pracę w niedzielę i prowadzenie przy okazji usług pocztowych świadczonych na ich terenie przez inne instytucje niż Poczta Polska. Nakazał zapłacenie kary w wysokości 65 tyś. zł. i wprowadzenia natychmiastowego zakazu handlu. W swoich działaniach politycznych zapomnieli jednak, że Żabka to franczyza, czyli sklepy w których wolno handlować w niedzielę ajentowi i jego rodzinie. Żabka Polska sprawę skierowała do sądu w Poznaniu jako typową dyskryminację polityczną w biznesie. W argumentacji podkreślają, że ich sklepy nie prowadzą pracownicy, ale ajenci na zasadach franczyzy, tak jak to jest w innych sieciach typu ABC, Nasz Sklep, Livo, Leviatan i innych. W sumie mamy w Polsce 365 sieci franczyzy, więc na wyrok czeka wielu ajentów. To już kolejny krok w walce z franczyzą. Pisaliśmy już o pomyśle wprowadzenia podatku od zaniechania pobierania opłaty franczyzowej. Zaniechanie to miałoby stanowić nieopodatkowany dochód dla ajenta. To ciekawe, że ten sam ustawodawca raz osoby prowadzące sklepy franczyzowe traktuje jako pracowników, a raz jako ajentów, którzy muszą płacić dodatkowy podatek.


Najsmutniejsze jest to, że wszystkie te sprawy znamy bo jest o nich głośno. Ile osób prowadzących działalność gospodarczą ma problemy z politykami w swoich gminach. Nie każdy włącza dyktafon idąc na spotkanie z lokalnym Markiem Ch.
 Poza tym nagłośnieniem korupcji w gminach mało interesują media o zasięgu krajowym.

#polityka #biznes #lobbyści #afery #KNF #SKOK #żabka #franczyza #konstytucja #podział władzy #wolne media


Polityka i biznes



Płacisz ZUS? Co przysługuje ci z tego tytułu?

Pisaliśmy już o tym, że składki które płacimy do ZUS nie mają nic wspólnego z finansowaniem naszych świadczeń zdrowotnych, czy emerytalnych. Najlepszym przykładem jest wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Edwarda H., któremu po 16 latach okresu składkowego ZUS odmówił wypłaty emerytury. To co płacimy do ZUS jest podatkiem za który nic nam nie przysługuje. Państwo z tymi pieniędzmi robi co chce i musimy mieć tego świadomość wybierając polityków, którzy stanowią nam prawo.  


Składka na ZUS, a świadczenia zdrowotne

Jaskrawym przykładem bezprawia jakie serwuje nam państwo Polskie jest składka zdrowotna. Podatek ten nie jest naliczany od wielkości naszych dochodów. Jest liczony od tego, że nie siedzimy w domu i nie patrzymy w telewizor, tylko po pracy na etacie biegniemy wykonywać dodatkową pracę po godzinach. To cud, że nie płacimy kary za to, że pracujemy więcej niż 8 godzin dziennie. Oczywiście są zwolnienia z tego podatku "dla swoich". ZUS-u nie płaci policja, za dodatkową pracę nie byli obciążani podatkami leśnicy w czasach Szyszki, itp. Za dodatkową pracę płacą również rolnicy. Wyższy KRUS wynosi dodatkowo 273 zł na kwartał, jednak jak rolnik zachoruje dostanie jedynie 5,5 zł za dzień choroby. Bez względu na to czy płaci wyższy KRUS czy nie. Pamiętajmy, że choroba nie zwalnia ich z płacenia składki, a okres zwolnienia nie może być krótszy niż 30 dni.


Dodatkowo podatek nazywany składką zdrowotną nie podlega w całości odliczeniu w podatku dochodowym. Wysokość podatku zwanego składką zdrowotną wynosi 9 % podstawy wymiaru, jednak od podatku możemy odliczyć jedynie 7,75 % podstawy wymiaru o ile płacimy podatek dochodowy. Państwa Polskiego nie interesuje czy dorabiając sobie po godzinach masz z tego jakiekolwiek dochody. Jeżeli chcesz iść na fuchę płacisz 319,94 zł co miesiąc. I to zanim zarobisz jakąkolwiek złotówkę. Nawet jak nic nie zarobisz ZUS kładzie na tym swoją rękę i ewentualnie będziesz mógł odliczyć od rocznego dochodu 275,51 zł na miesiąc. 44,43 zł jest oficjalnym podatkiem na państwo Polskie, które tracisz bez żadnego podziękowania.


Ktoś powie, że teraz uruchomienie działalności, jej wznowienie, czy zawieszenie to sprawa kilku minut. Oczywiście. Pisaliśmy o tym w artykule Jak zawiesić działalność. Jednak wystarczy mieć firmę odwieszoną na kilka sekund by i tak mieć obowiązek zapłacenia podatku "składki zdrowotnej" i to w pełnym wymiarze miesięcznym.



Odprowadzanie składek na ZUS


Po co państwo ma ścigać aferzystów jak może opodatkować "składką zdrowotną" wszystkich Kowalskich, którzy chcą dorobić po pracy? Oczywiście w kampanii wyborczej populistyczny rząd obiecał suwerenowi zmniejszenie podatku zwanego "składki na ZUS". Nawet uzależnił je od obrotu. Dlaczego od obrotu, a nie od dochodu? Odpowiedź jest prosta. By ludzi na śmieciówkach nadal dało się zatrudniać bez odprowadzania od nich składek. Niestety nawet pracownicy zza wschodniej granicy nie dają się na to nabrać i żądają od pracodawców zatrudnienia z pełną składką ZUS by mieć dostęp do świadczeń lekarskich. Oni są zorganizowani i mają swoje związki zawodowe. Niestety nasze związki zawodowe zajmują się jedynie polityką. Nikogo z nich nie obchodzi Kowalski pracujący dodatkowo po nocach?


Jak odzyskać nadpłacone składki zdrowotne?

Odliczenie składki zdrowotnej od podatku dotyczy podatników rozliczających się na zasadach ogólnych, kartą podatkowej, podatkiem liniowym czy ryczałtem ewidencjonowanym. Prawem do odliczenia są dokumenty potwierdzające opłacenie składek zdrowotnych w danym roku rozliczeniowym.

Osoby rozliczające się na zasadach ogólnych składki zdrowotne odliczają w ciągu roku na bieżąco co miesiąc (kwartał) uwzględniając opłacone składki w deklaracjach PIT-5. W ten sposób mogą na bieżąco obniżyć wysokość zaliczki na podatek dochodowy wpłacanej do urzędu skarbowego. W przypadku, gdy podatek należny do zapłacenia jest niższy od skumulowanej od początku roku składki zdrowotnej, "strata" przechodzi na następny miesiąc(kwartał). Jeżeli na koniec roku wartość należnego podatku dochodowego z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej jest niższa niż wartość opłaconych składek zdrowotnych należy zsumować wszystkie źródła przychodu jakie podatnik uzyskał w danym roku rozliczeniowym. Dopiero od łącznie wyliczonego podatku dochodowego dokonać odliczenia opłaconej samodzielnie składki zdrowotnej.

W ten sposób najczęściej straty w powstałe w dodatkowo prowadzonej działalności gospodarczej wynikające z nadpłaconych do ZUS składek zdrowotnych  stanowią odliczenie od podatku dochodowego jaki zapłacił nasz pracodawca z tytułu wykonywanej przez nas pracy.   

Jeżeli wysokość rocznego należnego podatku ze wszystkich źródeł przychodu nie pokryje rocznych składek zdrowotnych na ZUS wynikających z dodatkowej pracy, strata nie przechodzi na kolejny okres rozliczeniowy.



Podatki vs. zarobki


Minimalne wynagrodzenie z tytułu pracy wynosiło w 2018 roku 2100 zł miesięcznie. Z uwagi na to, że rozliczamy się samodzielnie z urzędem skarbowym na zasadach ogólnych nasz pracodawca nie uwzględnia kwoty wolnej od podatku i powinien przekazać w naszym imieniu do urzędu skarbowego zaliczki na podatek dochodowy w wysokości około 2016 zł. Opłacana przez nas składka zdrowotna z tytułu zarejestrowanej dodatkowej działalności gospodarczej wyniesie rocznie do odliczenia  3306 zł.
Wynika z tego, żeby nie ponieść strat z tytułu dodatkowej działalności musimy mieć roczny dochód minimum 7167 zł + kwota wolna od podatku 3 089 zł, co daje razem 10 256 zł.


Czyli dodatkowa działalność gospodarcza, przy płacy minimalnej 2100 zł dająca nam dodatkowo dochód miesięczny w wysokości 855 zł nie opłaca się. Lepiej nadal oglądać telewizję. Dopiero powyżej tej kwoty zarabiamy jakiekolwiek pieniądze. Jeszcze do kwoty 855 zł trzeba jeszcze dodać 44,43 zł. Części składki zdrowotnej, której nie można odliczyć. Taki napiwek dla państwa za to że pozwala nam pracować więcej niż 8 godzin dziennie. Wynika z tego, że dopiero dorabianie powyżej 900 zł miesięcznie może nam przynieść jakikolwiek opłacalny dochód. Mówimy tu o wartości średnio miesięcznej. Wiadomo, że nie zawsze uda nam się cokolwiek dodatkowo zarobić.


Wnioski końcowe

Rejestrując dodatkową działalność pamiętajmy, że składkę zdrowotną zapłacimy niezależnie od tego czy cokolwiek zarobimy. ZUS nie odda nam pieniędzy z tytułu poniesionych strat. Jedynym rozwiązaniem może być ciągłe, okresowe zawieszanie działalności. Wznawianie jej dopiero gdy mamy jakąś dodatkową pracę na oku. Pamiętajmy też, że takie zawieszenie, aby było skuteczne,  nie może być krótsze niż miesiąc i być zgodne z miesiącem kalendarzowym. Jeżeli prowadzona jest działalność chociażby przez jeden dzień (nawet w niedzielę, czy święto) w danym miesiącu będziemy zobowiązani do uiszczenia składki za ten miesiąc.

Podstawą wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne jest 75 % przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających kilkuset pracowników. Jak to się ma do przeciętnego wynagrodzenia realnego, zwłaszcza firm jednoosobowych jakim są prywatne działalności wykonywanego po godzinach? 

Sposób w jaki państwo Polskie w osobach polityków sprawujących władzę traktuje te osoby urąga godności ich ciężkiej pracy.

#składka zdrowotna #zwrot składki z ZUS #działalność gospodarcza przy zatrudnieniu na pełen etat

Składka zdrowotna. Zwrot nadpłaty z ZUS