Obsługiwane przez usługę Blogger.

Źródła finansowania inwestycji w polskich przedsiębiorstwach


Kapitał jest warunkiem funkcjonowania i rozwoju każdej działalności. Bez względu na to czy inwestycje mają na celu rozwój firmy, czy jedynie służą restytucji, utrzymaniu lub odtworzeniu posiadanych składników majątkowych firmy. Dostęp do kapitału stymuluje łatwość w podejmowaniu niezbędnych decyzji biznesowych. 


Dla podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą łatwość pozyskania kapitału wyznacza granice swobody ekonomicznej, decyduje o bezpieczeństwie jego funkcjonowania. Niezależnie od etapu funkcjonowania przedsiębiorstwa pozyskanie kapitału jest najważniejszym elementem bezpośrednio wpływającym na rozwój firmy. Źródła finansowania możemy podzielić na własne i obce. Własne mogą wynikać z wypracowanych zysków, stworzonego funduszu amortyzacyjnego, wyprzedaży majątku, czy przyspieszonego obrotu kapitału (przedpłaty związane z umowami handlowymi długoterminowymi). Finansowanie obce dzielimy na zwrotne: kredyty, pożyczki, leasingi, faktoring, oraz bezzwrotne: dotacje, subwencje, fundusze pomocowe. 
Najlepiej zobrazuje to poniższa grafika.

Sebastian Chęciński, Źródła finansowania inwestycji, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego 2015 r.

Skąd się bierze słaba dynamika rozwoju mikroprzedsiębiorstw?


Polskie przedsiębiorstwa w dużym stopniu cierpią na brak kapitału własnego. Jeżeli dodamy do tego utrudniony dostęp do kapitału zewnętrznego mamy główną przyczynę słabej dynamiki rozwoju naszych mikroprzedsiębiorstw. Czasem jest wręcz przyczyną zapaści, gdy dochodzi do braku możliwości pozyskania środków na inwestycje restytucyjne. Poza tym używanie do finansowania inwestycji kapitału własnego jest pod każdym względem dyskryminowane. 


Przede wszystkim w przypadku osób fizycznych, przedsiębiorca musi dokładnie udokumentować źródła posiadania kapitału własnego. Zaangażowanie własnych środków w rozwój firmy nie uprawnia do uwzględnienia po stronie kosztowej odsetek tak jak jest to w przypadku chociażby kredytów bankowych. Prowizje, oprocentowanie, różnice kursów walutowych stanowią koszt w podatku dochodowym. W ten sposób kapitał własny nie jest dobrym pomysłem finansowania inwestycji. Z pewnością nie jest to posunięcie korzystne finansowo. Przez to małe firmy prywatne często wolą brać leasing, czy kredyt bankowy by nie ujawniać źródeł środków własnych i nie angażować ich bezpośrednio w rozwój własnej firmy. W ten sposób na inwestycjach małych firm zarabiają banki. To jeszcze bardziej ogranicza rozwój drobnej przedsiębiorczości.


Innym przykładem może być restrykcyjne traktowanie podwyższenia kapitału zakładowego spółki, poprzez wpłaty z kapitału własnego współwłaścicieli. Takie dokapitalizowanie nie ma związku z dochodem uzyskiwanym przez firmę. Jednak fiskus jest innego zdania. Wymaga on (na podstawie interpretacji indywidualnej dyrektora KIS z dnia 29 grudnia 2017 roku) sporządzenia sprawozdania finansowego CIT-TP. Na szczęście w tym przypadku 25 kwietnia 2018 r. decyzja dyrektora KIS została uchylona wyrokiem jeszcze niezawisłego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach jako zdarzenie neutralne podatkowo. Jak będzie po wymianie sędziów?


Ministerstwo Finansów sprawy nie odpuszcza. Chwilowo całe to zamieszanie uzasadnia, że chodziło jedynie o kontrolę dokapitalizowania transgranicznego. By to sprecyzować przepisy Ministerstwo Finansów opracowało zmiany w ordynacji podatkowej 2019 dotyczące finansowania własnego MSP.

Wytyczną do zmian w ordynacji podatkowej ma być przyciągnięcie kapitału własnego do rozwoju firm. Podstawą zmian ma być system odsetek hipotetycznych NID (Notional Interest Deduction). NID to system naliczania umownych odsetek od kapitału własnego użytego do finansowania inwestycji w firmie.
NID ma wyrównać koszty finansowania inwestycji bez względu na to czy są one ze źródeł wewnętrznych czy zewnętrznych. System ten wprowadził już Cypr, Belgia, Włochy i Portugalia. Teraz docelowo w 2020 roku ma wprowadzić go Polska. Planują wprowadzić Niemcy i Czesi.

Ustawa zmieniająca ordynację podatkową jaką w końcówce sierpnia przygotował rząd i przesłał do akceptacji parlamentu wprowadza niektóre zmiany (dotyczące zysku zatrzymanego) już od 2019 roku. Generalnie zmiany mają zwiększyć atrakcyjność finansowania własnego w przedsiębiorstwach, ale również będą dotyczyć zmian w opodatkowaniu zysku zatrzymanego. 
Projektodawcy zauważyli, że dotychczasowy system podatkowy preferuje pozyskiwanie środków na inwestycje jedynie ze źródeł zewnętrznych. Dlatego postanowili to zmienić poprzez uwzględnienie w kosztach uzyskania przychodów hipotetyczne koszty finansowania dłużnego wynikające z użycia kapitału własnego. 
Kapitał własny wynikający z zysków zatrzymanych, jak również z dopłat wnoszonych przez wspólników zostanie oprocentowany w wysokości hipotetycznych kosztów pozyskania kapitału. Wysokość oprocentowania wyznaczono na kwotę wyliczoną według stopy referencyjnej (ustalanej przez NBP) powiększonej o 1%. Od 5 marca 2015 roku kwota ta jest niezmienna i  wynosi 1,5 %. W projekcie ustawy zaznaczono, że łączna kwota odsetek hipotetycznych NID nie może być wyższa niż 250 tyś. zł rocznie. Z tego wynika, że korzystne dofinansowanie z kapitału własnego nie może być wyższe niż 10 mln. zł.



Możliwość przyznania hipotetycznych kosztów finansowania kapitałem własnym, będzie przysługiwać w roku wniesienia dopłaty lub przekazania zysku na kapitał rezerwowy (zapasowy), jak również w dwóch kolejnych latach, przy czym roczny limit zaliczania hipotetycznych odsetek do kosztów podatkowych może wynosić jedynie 250 tys. zł.

Przykład:
Jeżeli spółka z o.o. w drodze uchwały dokona zatrzymania zysku w kwocie 5 000 000 zł i przekaże go na kapitał rezerwowy może zacząć naliczać odsetki hipotetyczne od kapitału własnego. Hipotetyczne odsetki będą wynosić:

5 000 000 zł x 2,5 % =  125 000 zł rocznie

Wniesienie zysku zatrzymanego do kapitału rezerwowego spółki w wysokości 5 000 000 zł  pozwoli spółce włączyć w koszty uzyskania przychodów odsetki hipotetyczne w wysokości:

125 000 zł w 2019 roku
125 000 zł w 2020 roku
125 000 zł w 2021 roku

W przykładzie założyliśmy niezmienną stopę referencyjną na poziomie 1,5 %.


Projekt ma obowiązywać od 31 grudnia 2019 roku, jednak przy dokonaniu dopłat lub przekazaniu środków na kapitał rezerwowy po 31 grudnia 2018 koszty finansowania za 2019 rok będzie można rozliczyć po 31 grudnia 2019 roku.
Wstępnie zmiany dotyczące naliczania odsetek hipotetycznych od kapitały własnego  mają dotyczyć jedynie płatników podatku CIT. Takie rozwiązanie łącznie z projektem obniżenia podatku CIT z 15 do 9 % ma dać silny impuls wzrostu gospodarczego.

#ordynacja podatkowa 2019 #NID #odsetki hipotetyczne #kapitał własny #zysk zatrzymany

Zmiany w ordynacji podatkowej. Kapitał własny. NID


 Czym jest MŚP?


W 2004 roku w naszym ustawodawstwie pojawiło się określenie MŚP obejmujące małe i średnie przedsiębiorstwa bez względu na to czy należą do sektora publicznego, czy prywatnego. Określenie to definiuje grupę przedsiębiorstw prowadzące działalność od skali mikro, do średniej wielkości firm. To określenie przydatne jest w sektorze bankowym, organizacjach handlowych, czy podatkowych. Dzięki temu łatwiej jest zdefiniować grupę przedsiębiorstw, do której są adresowane dane przepisy, zarządzenia, oferty, czy promocje. 

Określenie MŚP obejmuje wszelkie formy własności prawnej przedsiębiorstw.  Są to zarówno mikroprzedsiębiorstwa osób fizycznych, jednoosobowe i rodzinne jak i spółki, czy konsorcja. Rozporządzenie Komisji Wspólnoty Europejskiej z dnia 6 sierpnia 2008 r. definiuje trzy kategorie przedsiębiorstw nazywanych umownie MŚP. Są to przedsiębiorstwa średnie, które zatrudniają mniej niż 250 pracowników, a roczny obrót nie przekracza 50 mln EUR lub całkowity bilans roczny nie przekraczający 43 mln EUR. Przedsiębiorstwa małe, takie które zatrudniają mniej niż 50 pracowników, a roczny obrót wynosi maksymalnie 10 mln euro lub całkowity bilans roczny nie przekracza 10 mln EUR. Jak również mikroprzedsiębiorstwa, to takie które zatrudniają do 10 pracowników, a roczny obrót lub całkowity bilans nie przekracza 1,2 mln EUR. By zakwalifikować przedsiębiorstwo do MŚP musi ono spełniać powyższe kryteria przez dwa kolejne lata obrachunkowe.

 

Wsparcie dla MŚP


Zdefiniowanie grupy MŚP ułatwia adresowanie do nich wsparcia poszczególnych państw europejskich.  Zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej wsparcie to powinno obejmować: świadczenie usług doradczych, poprawę dostępu do informacji gospodarczych, rozbudowę systemu poręczeń kredytowych i zagwarantowanie źródeł kredytowania, co jest bardzo istotne z uwagi na zakwalifikowanie MŚP przez banki do grupy wysokiego ryzyka.

Działania te, rekomendowane przez Unię Europejską, mają zapewnić MŚP wyrównywanie szans konkurowania z dużymi przedsiębiorstwami w ramach wolnego rynku. Do tej pory "opieka" nad MŚP obejmowała głównie preferencyjne kredyty w bankach, konta firmowe bez opłat, czy pomoc w uzyskaniu środków unijnych. To są w zasadzie główne zalety jakie odczuły MŚP w Polsce. Wprawdzie od strony rządu przeprowadzono w 2004 roku badania dotyczące potrzeb i oczekiwań MŚP, trudno jednak znaleźć w latach ubiegłych jakiś kompleksowy ogólnopolski program w tym zakresie.  

Było kilka inicjatyw lokalnych adresowanych do konkretnych podmiotów, wykorzystujących środki na wspieranie MŚP. Na uwagę zasługuje również inicjatywa Inkubatorów Przedsiębiorczości. Wspomagająca głównie nowe firmy. W przeciwieństwie do naszych sąsiadów, w Polsce mało prowadzi się akcji informacyjnych służących pozyskaniu przez MŚP środków unijnych. To zniechęca firmy do aplikowania o dotacje, hamuje rozwój.




Zmiany dla MŚP 

Troska o MŚP stała się języczkiem u wagi "dobrej zmiany". Wprowadzenie dla MŚP zmian w zakresie jednorazowej amortyzacji środków trwałych o wyższej wartości niż dotychczas było krokiem, który pomógł wielu firmom. Podobne działania są podejmowane praktycznie każdego miesiąca. Niektóre są pozorne, jak wprowadzenie darmowych kont bankowych. Pan premier mimo że pochodzi ze środowiska bankowego nawet nie wiedział że takie konta są w wielu bankach od kilkunastu lat.

W innych działaniach widać wyraźnie zmianę jakościową w tym zakresie. Oczywiście tempo zmian jest dość duże co nie zawsze idzie w parze z jakością, jednak obiektywnie rzecz biorąc trzeba je docenić.

W ostatnim tygodniu września 2019 r. rząd przygotował pakiet zmian w prawie podatkowym i gospodarczym dotyczących sektora MŚP. Ministerstwo nazwało go roboczo "pakietem MŚP", upraszczającym zasady funkcjonowania tego sektora. Projekt zmian przedstawiała szefowa resortu przedsiębiorczości i technologii, Jadwiga Emilewicz.

W projekcie pakietu MŚP zarekomendowano 50 różnych uproszczeń, które mają ułatwić funkcjonowanie małych i średnich przedsiębiorstw. Wprowadzenie tych rozwiązań ma przynieść w ciągu dekady 4 mld zł oszczędności w całym sektorze. Niepokoi to długookresowe planowanie. To przypomina krytykę wybudowanych dróg przez PO w porównaniu z wirtualnymi planami budowy dróg przez PIS, które mają być realizowane za kilka, a nawet kilkanaście lat. Musimy jednak przyjrzeć się pomysłom "dobrej zmiany", zwłaszcza, że według projektu zmiany mają obowiązywać już od początku 2019 roku.

Przede wszystkim przewiduje się zwiększenie z 1,2 do 2 mln euro progu sprzedaży rocznej, który dotyczy statusu małego podatnika w podatkach PIT i CIT. To rozszerza o kolejne firmy możliwość płacenia CIT na poziomie 15 %.

Praca małżonka w firmie będzie stanowić koszt uzyskania przychodów. Rozliczenie małżonka będzie takie samo jak rozliczenie osoby obcej.

Pakiet MŚP wprowadza również możliwość jednorazowego rozliczenia straty podatkowe w wysokości 5 mln złotych. Od 2019 roku planuje się również zaniechać dla MŚP obowiązku prowadzenia okresowych szkoleń BHP. Obowiązek ten dotyczył w Polsce szkoleń dla blisko 5 mln pracowników. To wprowadziłoby znaczne oszczędności dla firm, jednak ogranicza się jedynie do pracowników biurowych, w branżach o niskiej wypadkowości. Poza tym w małych firmach okresowe szkolenia BHP i tak są fikcją.




MŚP - zmiany w podatku VAT

Poza tym nowela na objąć również zmiany dotyczące podatku VAT. Przewiduje się skrócenie ze 150 do 90 dni terminu uprawniającego wierzyciela, który nie otrzymał należności za dostarczony towar, lub wykonaną usługę, by mógł skorzystać z tak zwanej ulgi na złe długi w VAT. Ulga ta umożliwia korektę podatku należnego u wierzyciela faktury. Tym tematem zajmiemy się niebawem.

Firmy MŚP będą zwolnione od podatku od odszkodowań wypłaconych przez ubezpieczyciela, które będą przeznaczone na odtworzenie zniszczonego majątku. Zwolnienie będzie dotyczyło środków trwałych z wyłączeniem samochodów osobowych.

Pakiet MŚP wprowadza wymóg ujednolicenia formularzy deklaracji podatkowych w zakresie podatków lokalnych. Ma być umożliwienie dostępu do nich drogą elektroniczną.  

Projekt przewiduje skrócenie do 5 lat okresu obowiązkowego przechowywania zatwierdzonych sprawozdań finansowych. Do tej pory okres ten był bezterminowy. Zdefiniowano również zakres obowiązków księgowych firm, które zawiesiły działalność.

Pracownicy korzystający ze zwolnienia lekarskiego będą mogli być kontrolowani również przy pomocy maili, czy telefonu przez ZUS, czy pracodawcę.

Dopuszczono możliwość podejmowanie uchwał na odległość przez wspólników spółki w trybie obiegowym. Zwolniono z podatku CIT niektóre przypadki zbycia udziałów (akcji).

Projekt zmian został przygotowany przez Ministerstwo  Przedsiębiorczości i Technologii. Rząd przyjął go 25 września 2018 roku,  i przekazał do dalszego procedowania w Sejmie.
Większość zmian powinna wejść w życie od 1 stycznia 2018 roku. Obecnie trafił on do sejmu.




Zawsze zmiany upraszczające przepisy cieszą. Teraz projektem zajmie się Sejm, co w okresie wyborów do samorządów i przygotowaniami do rocznicy stulecia odzyskania niepodległości może być dla niego dużym wyzwaniem. Po raz kolejny o jakości "pakietu MŚP" dowiemy się w praktyce, a potem będą korekty. To wprowadza nam chaos. Do tego zapytania o interpretację przepisów prawa w Sądzie Najwyższym też są w tej chwili zawieszone z uwagi na powszechne korzystanie przez sędziów z zapytań prejudycjalnych w TSUE.

Przykładem może być wycofanie zapytania ZUS do Sądu Najwyższego odnośnie możliwości dodatkowego pobierania składki na ZUS od osób prowadzących działalność gospodarczą za granicą. Pytanie dość ciekawe, bo w ten sposób można byłoby też opodatkować składkami na ZUS każdą osobę pracującą za granicą. Przecież w myśl naszego prawa płacenie składek nie musi wiązać się z jakimikolwiek świadczeniami z ZUS - patrz na artykuł "Podatki 2018. Komentarze - Sąd Najwyższy RP" .

#MŚP #pakiet MŚP #mikroprzedsiębiorstwa #zmiany w podatkach #ulgi podatkowe #uproszczenia w działalności gospodarczej #Konstytucja Biznesu #Ministerstwo  Przedsiębiorczości i Technologii

MŚP. Podatki 2019. Zmiany


Podatki 2018. Aktualności

 
Chyba wszyscy pamiętamy 40 dniowy, desperacki protest niepełnosprawnych w Sejmie. Z pewnością skuteczniej jest palić opony, czy blokować autostrady. Był to ich kolejny protest, a w zasadzie wznowienie tego zawieszonego w 2014 roku. Wywołał on falę koniunkturalnej empatii wśród polityków. Z niepełnosprawnymi fotografowały się najważniejsze osoby w państwie. Protestujących dojrzało również społeczeństwo. Były widoczne manifestacje poparcia dla ich działań, nie tylko polityków opozycji, ale i spontaniczne, normalnych ludzi. Pierwszym efektem protestu było wprowadzenie większych uprawnień dla Straży Marszałkowskiej. Stworzono z niej służbę uzbrojoną, z  możliwością prowadzenia własnych działań rozpoznawczych, poza budynkiem sejmu. Teraz jest większa kontrola osób odwiedzających sejm. Kontrolowane są samochody posłów, a niektórzy posłowie mają zakaz wjazdu na teren sejmu.

Roszczenia niepełnosprawnych postanowiono zaspokoić wprowadzeniem nowego podatku od najbogatszych, a w zasadzie podatku od najlepiej zarabiających. Podatek ten ma częściowo zasilać Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Głównym źródłem finansowania ma być nie wiadomo dlaczego Fundusz Pracy. Podatek od najlepiej zarabiających, zwany też "daniną solidarnościową" ma objąć osoby zarabiające ponad milion złotych rocznie. Szacowane przychody z podatku mają wynieść dwa miliardy złotych. Takich osób w Polsce jest ponad 21 tyś. Wysokość podatku będzie wynosić 4 % od kwoty ponad 1 mln zł. Odpis z Funduszu Pracy wyniesie 0,15 % podstawy wymiaru składki. Zgodnie z projektem ustawy o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych pieniądze z funduszu zostaną przeznaczone na wsparcie społeczne i zawodowe osób niepełnosprawnych.

Ile z tych pieniędzy faktycznie dotrze do niepełnosprawnych?

Przypominają się czasy, gdy lekarstwem na wszystko było zwoływanie egzekutywy, tworzenie programów, komisji. Teraz tworzy się fundacje wsparcia osób, zamiast po prostu pomóc tym osobom. Jakby były to osoby niepełnosprawne umysłowo i nie znały swoich faktycznych potrzeb.

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych. Fot. PAP/Marcin Obara. Źródło - salon24.pl


Podatki 2018. Informacje - Odliczanie składki KRUS przez przedsiębiorcę


Zaledwie w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, Edward Gierek wprowadził obowiązkowe ubezpieczenie społeczne dla rolników. W ten sposób ucywilizował system świadczenia opieki lekarskiej i zabezpieczenia emerytalnego dla rolników. Składki na ubezpieczenie społeczne rolników są niewielkie i są płacone kwartalnie. Podobnie jest ze świadczeniami z tego tytułu. Chorobowe to zaledwie 10 zł za dzień choroby, pomniejszone o składkę. To daje 5 zł 67 groszy za dzień choroby. Podobnie jest z wysokością emerytur, które w zasadzie powinny być wypłacane wraz z zasiłkiem socjalnym. Służba zdrowia w gminach jest praktycznie żadna. Skoro w mieście brakuje personelu medycznego to co powiedzieć o prowincji.


Do tego KRUS jest daniną płaconą nie za to, że jest się rolnikiem osiągającym z tego tytułu dochody, ale dlatego, że ma się gospodarstwo rolne powyżej 1 ha przeliczeniowego. Można nie siać, nie orać, a KRUS trzeba płacić, nawet jak się leży w szpitalu. W celu aktywacji ludności wiejskiej wprowadzono w latach dziewięćdziesiątych możliwość płacenia KRUS zamiast ZUS . Korzystają z tego osoby, które prowadzących drobną działalność gospodarczą. Przepis ten próbowano ograniczyć w 2004 roku, ale w 2006 Trybunał Konstytucyjny przywrócił tę możliwość preferencyjnego oskładkowania. W kolejnych latach rządy wprowadziły limity jakie musi spełnić działalność prowadzona przez rolnika . Wyznaczono maksymalną wysokość podatku dochodowego jaki płaci on od prowadzonej działalności gospodarczej. Kwota ta jest co roku aktualizowana. Dodatkowo podwyższono niemal dwukrotnie wysokość składki jaką płaci rolnik, który dodatkowo prowadzi działalność gospodarczą.

Do tej pory składki na KRUS nie podlegały odliczeniom od podatku dochodowego. Rolnicy nie są płatnikami PIT i tak samo traktowano składki na KRUS.

30 lipca 2018 roku poseł Adam Cyrański (dawniej Nowoczesna) złożył interpelację poselską do pani Minister Finansów w sprawie odliczeń podwyższonej składki na KRUS od podatku dochodowego płaconego przez rolnika z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej. W odpowiedzi Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów potwierdził niejednolitość przepisów w tej sprawie. Jego zdaniem część składki płaconej przez rolnika do KRUS (połowa składki) ma bezpośredni związek z uzyskiwaniem przez rolnika przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej. W związku z tym, ta część składki (połowa) może być zaliczana do kosztów uzyskania przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej. Podobną interpretację wydał już 2008 roku Dyrektor Izby Skarbowej w Poznaniu;  „prowadzenie działalności gospodarczej przez rolnika rodzi obowiązek zapłaty podwyższonej składki na ubezpieczenie społeczne w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego" w związku z tym stanowi koszt w podatku dochodowym. Można zatem domniemywać, że interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 11 lipca 2017 r. zostanie cofnięta.



Podatki 2018. Komentarze - Sąd Najwyższy RP


„Obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa." -  artykuł 67 ust. 1 Konstytucji RP.

Gwarancją bezpiecznej emerytury, co ktokolwiek na ten temat powie, jakikolwiek komentator czy polityk, jest ZUS i państwo, i dobrze o tym wiemy" - Donald Tusk.

„Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.” - artykuł 64 Konstytucji RP.

„Świadczenie jest nienależne, jeżeli (...) podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty.” - art. 410 Kodeksu Cywilnego. 


Przykład  z życia


Mija już pięć lat od wyroku Sądu Najwyższego w sprawie Edwarda H., któremu po 16 latach okresu składkowego ZUS odmówił wypłaty emerytury. W uzasadnieniu ZUS powołał się na orzeczenie Sądu Najwyższego z 2008 roku, w którym stwierdzono, że "składki na ubezpieczenie emerytalne nie są prywatną własnością", a "przepisy o ochronie własności nie mają zastosowania, bowiem wpłacone fundusze nie stanowią własności powoda". 

Pan Edward odwołując się od decyzji ZUS do Sądu Najwyższego powoływał się na Konstytucję RP, Kodeks Cywilny i słowa polityków, którzy zapewniali o bezpieczeństwie emerytalnym obywateli Polski. Wyrok Sądu Najwyższego w 2015 roku był jednoznaczny. Pan Edward nie ma prawa do emerytury bo nie spełnia okresu składkowego wynoszącego co najmniej 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Sąd Najwyższy nie rozważył argumentu pana Edwarda. podważającego zasadność tego przepisu. Mimo, że Konstytucja RP formułuje tylko jedną przesłankę przysługiwania prawa do emerytury (osiągnięcie wieku emerytalnego). Ustawa o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zawiera, niezgodnie z Konstytucją RP, jeszcze drugą przesłankę dotyczącą okresu składkowego. Ustawa łamie w ten sposób przepisy konstytucji.

Skoro ZUS przez 16 lat pobierał składki emerytalne na świadczenie, które nigdy nie miał zamiaru płacić to zgodnie z Kodeksem Cywilnym art.410 powinien je zwrócić wraz z odsetkami. W przypadku pana Edwarda byłaby to kwota ponad 200 tyś. zł.

W tej sprawie Sąd Najwyższy stanął po stronie ZUS wydając wyrok, iż składki na ZUS są jedynie daniną taką samą jak podatek i nie są własnością osoby ubezpieczonej, a ZUS nie ma obowiązku z tego tytułu świadczyć zobowiązań względem ubezpieczonych mimo że inaczej mówi Konstytucją RP.

W ten sposób Sąd Najwyższy wyłączył działania ZUS spod przepisów Kodeksu Cywilnego i zapisów w Konstytucji RP.


Nasuwają się następujące wnioski:


*Przede wszystkim, w tym świetle przeniesienie pieniędzy z OFE, gdzie składki były własnością obywateli, do ZUS, gdzie są jedynie daniną, za którą obywatelom Polski nic nie przysługuje było zwykła nacjonalizacją (kradzieżą) naszych pieniędzy.

*Dzisiejsze obietnice przechodzenia na emeryturę w wieku 60-65 lat są bez pokrycia z uwagi na wymóg okresu składkowego.

*Płacenie składek na ZUS jest dobrowolnym godzeniem się na okradane nas przez państwo, bo za płacone składki i tak nam nic nie przysługuje.

*Od umów śmieciowych, działalności nierejestrowej, pracy na czarno, czy pracy za granicą nie są odprowadzane żadne składki emerytalne. Dzięki temu rośnie nam całe pokolenie osób, które nigdy nie dostaną emerytury.

*W tym kontekście widok sędziów Sądu Najwyższego z koszulkami "Konstytucja" jest mimo wszystko niesmaczne. Tak samo jak mówienie o sędziach, którzy chronią nas przed złodziejstwem państwa polskiego. Od dziesiątków lat obywatel zawsze przegrywał w zderzeniu się z instytucjami państwowymi, a sądy chroniły państwo i osoby bogate. Tak było w okresie zaborów, przed wojną, w PRL-u, w trzeciej i czwartej RP.

*Jaką wartość z perspektywy czasu i tego wyroku mają słowa premiera Tuska, który mówił o bezpiecznych emeryturach z ZUS? Jak w tym kontekście wyglądają obietnice kolejnego premiera który zamierza prowadzić Pracownicze Plany Kapitałowe



#podatki 2018 #aktualności #informacje #komentarze #ZUS #KRUS #podatek solidarnościowy #Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych #protest niepełnosprawnych

Podatki 2018. Aktualności, informacje, komentarze. Wrzesień



Nierejestrowa działalność gospodarcza - czym jest?


Konstytucja Biznesu wprowadziła pojęcie nierejestrowej działalności gospodarczej. W ten sposób oficjalnie uwolniono najuboższą szarą strefę od łamania prawa. Wystarczy nie wykazywać przychodów powyżej 1 050 zł miesięcznie i jest się oficjalnie zwolnionym z płacenia składek na ZUS. 

Do tej pory osoby, które prowadziły drobny handel na targowiskach i różnych miejscach handlowych, oficjalnych i nielegalnych uiszczały opłatę targową, lub "karę" wystawianą przez strażników miejskich. Opłata ta wynosiła od 20 do 200 zł dziennie. Była to cicha umowa dzięki, której osoby prowadzące działalność bez zarejestrowania mogły to robić na wpół legalnie, a korzystały na tym budżety lokalne. Teraz w wielu miastach okresowo zawiesza się ściąganie opłaty targowej, a do tego Konstytucja Biznesu zwalania drobnych "biznesmenów" od płacenia składek na ubezpieczenia społeczne.


Czego dotyczy działalność nierejstrowa?


Oczywiście działalność nierejestrowa nie dotyczy jedynie drobnego handlu. Od 30 kwietnia 2018 roku każda działalność, z której przychody w każdym miesiącu prowadzenia działalności są niższe od połowy płacy minimalnej (1050 zł) nie wymaga rejestracji w CEIDG. To miało uwolnić znaczną ilość osób od łamania przepisów podatkowych, dotyczących konieczności rejestracji działalności. Korepetycje, sprzedaż okazjonalna, drobne usługi sąsiedzkie to wszystko od 30 kwietnia br. jest już legalne bez zarejestrowania o ile nie przekroczy się limitu przychodu. Wyciągnięcie ludzi z szarej strefy nie jest bez znaczenia dla tych, którzy chcą sobie dorobić do pensji, emerytury, czy stypendium. Jest też możliwością zapoznania się z działalnością w danej branży, przez podmioty, które planują uruchomienie własnej działalności gospodarczej. Namiastką działalności na próbę, bez tych wszystkich konsekwencji, które wprowadza rejestracja działalności w CEIDG.


Działalność nierejestrowa - ograniczenia


Z Konstytucji Biznesu wynika, że działalność gospodarcza to działalność zarobkowa prowadzona w sposób ciągły i zorganizowany. Działalność nierejestrowa ogranicza się do zarobkowania okazjonalnego, o niskich przychodach. Działalność nierejestrowa nie może być objęta wymogiem uzyskania koncesji, pozwolenia czy licencji. Nie dotyczy ona również spółek cywilnych i umowy-zlecenia (według wrześniowych wyjaśnień prezez ZUS).

Przykładowo jeżeli student podczas wakacji chce sobie dorobić i podratować swoje kieszonkowe, może to teraz robić oficjalnie. Gdyby zarejestrował działalność na udzielanie korepetycji, czy drobny handel musiałby zarejestrować działalność, prowadzić księgowość, płacić w pełnej wysokości składki ZUS itp. Utraciłby przy tym prawo do ulgi na start, gdyby chciał kiedyś otworzyć właściwą działalność. To zniechęcało do tej pory do kreatywnego działania, osoby, które nie chciały działać w szarej strefie. Teraz mogą one realizować swoje pomysły na zarobkowanie bez przeszkód. 

Ogrodnik pracujący w przedsiębiorstwie ogrodniczym, może sobie dorobić po godzinach świadcząc usługi przy pielęgnacji ogrodów. Gdyby chciał to robić oficjalnie zakładając własną firmę musiałby płacić tylko na ZUS składkę zdrowotną w wysokości 320 zł co miesiąc. Nie ma gwarancji, że będzie miał kolejne zlecenia na wykonanie podobnych usług. Do tej pory mógł to robić nielegalnie, lub rezygnował z wykonania usługi. Konstytucja Biznesu ułatwiła mu teraz wykonywanie prac "dodatkowych".



Zgodnie z Konstytucją Biznesu osoba prowadząca działalność nierejestrową może wystawiać zarówno rachunki jak i faktury. Jedynym elementem księgowym jest uproszczona ewidencja przychodów, do której wpisuje się sumę przychodów z danego dnia. Działalność nierejestrowa nie zwalnia z obowiązku posiadania kasy fiskalnej przy niektórych rodzajach działalności. Obowiązek wystawiania rachunków, lub faktur na żądanie klientów powoduje konieczność rejestracji w Urzędzie Skarbowym i uzyskania numeru NIP.

Przychody związane z prowadzoną działalnością nierejestrową są rozliczane na zasadach ogólnych i dopisuje się je do deklaracji rocznej PIT-36. Tu pojawia się pytanie. Skoro rozliczenie na zasadach ogólnych to dlaczego przychody, a nie dochody. Przecież zgodnie z ustawą o podatku dochodowym, odliczeniu przysługują koszty służące uzyskaniu przychodu, czyli: opłaty targowe, koszty transportu, koszty zakupu towarów handlowych, narzędzi itd.

Broszura informacyjna  Konstytucji Biznesu wydana przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, pomija warunek jaki musi spełnić osoba chcąca skorzystać z działalności nierejestrowej. Musi ona przez 60 miesięcy poprzedzających takie zarobkowanie nie prowadzić własnej działalności gospodarczej. Wyjątkiem są osoby, które wykreśliły swoją działalność z CEIDG na minimum rok przed wejściem w życie Konstytucji Biznesu ( Rozdział 4, art. 195 ustawy z dnia 6 marca 2018).  



Działalność nierejestrowa - niejasności


Ustawodawca wskazuje dorywczy charakter świadczonych usług w ramach działalności nierejestrowej. To dość nieprecyzyjne określenie. Powoduje to różne interpretacje Urzędników ZUS. Skoro wykładnią ma być wysokość przychodu to dlaczego osoba wykonująca drobne comiesięczne usługi na rzecz jakiegoś podmiotu nie może skorzystać z działalności nierejestrowej? Może się okazać, że ZUS podważy wykonanie jakiejś usługi, klasyfikując ją jako umowa-zlecenie. Każda usługa jest wykonywana na podstawie jakiejś umowy-zlecenie. Zgodnie z ustawą nie muszą być one w formie pisemnej. Za konieczność odprowadzenia składek na ZUS odpowiada wówczas zleceniodawca. Wrześniowe wyjaśnienia pani prezes ZUS w tym zakresie wprowadziły spore niejasności i w zasadzie podważyły Konstytucję Biznesu i możliwość skorzystania z nierejestrowej działalności przy wykonywaniu usług. Patrz artykuł : Zleceniodawca, zleceniobiorca. Interpretacja ZUS .


Działalność nierejestrowa - przykład praktyczny


Wracając do studenta dorabiającego sobie korepetycjami, to czy może wykonywać usługi w ramach działalności nierejestrowej na rzecz podmiotu gospodarczego polegające na konsultacjach odnośnie oprogramowania jeżeli otrzymuje za to 500 zł miesięcznie? Czy ogrodniczka może strzyc żywopłot i wykonywać drobne prace  za kilkaset złotych miesięcznie w ogrodzie na terenie jakiegoś hotelu w ramach działalności nierejestrowej. Okazuje się, że jest to wyłącznie w gestii konkretnych urzędników,  w konkretnym zakładzie ZUS. Do tego niekoniecznie tych co dziś pracują ponieważ ZUS ma na takie kontrole co 5 lat.

Skoro odpowiedzialność za niezapłacone składki ZUS, wraz z odsetkami, spada na zleceniodawcę, to zleceniodawca nie powinien korzystać z ofert takich niezarejestrowanych usługodawców, o ile chce uniknąć kłopotów.





Nierejestrowana działalność gospodarcza jest z pewnością próbą cywilizacji szarej strefy. Umożliwienie funkcjonowania osób uczciwych. Wyciągnięciem ręki do osób wahających się czy mogą uruchomić własną działalność gospodarczą. Namiastką czegoś, co moglibyśmy nazwać działalnością na próbę.

Czy nierejestrowa działalność da nowy impuls do uruchomienia przedsiębiorczości?

Niejasność przepisów, sprzeczne interpretacje i mało przychylne traktowanie płatników podatków przez urzędników są wystarczającym blokerem dla osób przedsiębiorczych. W dalszym ciągu w wielu krajach łatwiej jest dorobić sobie do pensji. Osoby o niskich dochodach nie mają tam obowiązku płacenia składek na ubezpieczenia społeczne, ale przede wszystkim są zwolnione z obowiązku płacenia podatków, dzięki wysokim kwotom wolnym od opodatkowania. U nas ciągle podatki płacą najubożsi. Poza tym zwolnienie z ZUS to wyłączenie ze świadczeń. Osoby prowadzące działalność gospodarczą mają utrudniony dostęp (3 miesiące) do zasiłku dla bezrobotnych, a preferencyjne składki na ZUS wykluczają ich z tego zasiłku. Opodatkowanie przychodu z nierejestrowej działalności na zasadach ogólnych bez jasnego sprecyzowania roli elementu kosztów ich uzyskania podwyższa jedynie wysokość należnego podatku. Tak naprawdę jest ukrytym zyskiem dla fiskusa. Wiązanie składek ZUS z uzyskiwanym przychodem, a nie dochodem jest ciągle adresowane do osób pracujących na śmieciówkach, a nie do osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

#Konstytucja Biznesu #działalność nierejestrowa #ZUS #działalność na próbę #ulga na start

Nierejestrowa działalność gospodarcza. Konstytucja Biznesu

Jedną z cech dobrej zmiany jest nie jasne przedstawienie sprawy dotyczącej składek na ubezpieczenia społeczne, zwłaszcza składek na ZUS. Pisane na kolanie ustawodawstwo jest niespójne, jak wszystko czego dotykają się obecnie nam panujący politycy. Państwo tradycyjnie nie wywiązuje się z obowiązku świadczenia darmowej służby zdrowia. Leki ciągle drożeją, a co gorsza te skuteczne są wycofywane z rynku Polskiego, co powoduje, że już po wiele leków musimy jeździć za granicę. Kolejki do lekarzy rosną, a pakiet usług w ramach POZ kurczy się z każdym rokiem. Przekonał się o tym znajomy chcąc niedawno zmienić opatrunek pooperacyjny. Nie ma takiej opcji. No chyba że prywatnie jeżeli przyjdzie się z własnymi środkami opatrunkowymi. Rolnicy płacą coraz wyższy KRUS, nawet, gdy chorują przewlekle. Za to taki sam od niemal 20 lat jest zasiłek chorobowy w wysokości 10 zł za dzień. Po odliczeniu składek na KRUS zostaje 5,50 zł za dzień choroby (zwolnienie musi być nie krótsze niż miesiąc). Jednak składki na KRUS i ZUS ciągle rosną.

Pazerność polityków rządzących na zabieranie nam pieniędzy osiągnęła zenit, jeżeli chodzi o ozusowanie pracy wykonywanej na zasadach umowa-zlecenie. Ogólnie rzecz biorąc sama umowa-zlecenie nie jest dokładnie zdefiniowana. Ma ona obejmować umowę o świadczenie jakiejś usługi pracy, wykonywanej przez zleceniobiorce na rzecz zleceniodawcy. Stronami mogą być osoby fizyczne lub prawne. Umowa nie musi być sporządzona na piśmie. Praktycznie wolna amerykanka. Nie ma ochrony czasu pracy, urlopu, chorobowego. Zleceniobiorca sam odprowadza składki na ZUS i podatki, a zleceniodawcę nic to nie obchodzi. Tak było do tej pory. Jednak dobra zmiana wprowadziła poprawki w tym zakresie. Od początku 2017 roku wprowadziła minimalne stawki godzinowe. Zobowiązała zleceniobiorcę do sporządzania godzinówek i obostrzyła w tym roku warunki płacenia składek na ZUS i podatek dochodowy. W praktyce zmiany spowodowały sporo chaosu. Przede wszystkim osoby prowadzące działalność gospodarczą wykonujące usługi na rzecz innych podmiotów powinny za każdym razem sporządzać godzinówki. Taksówkarz pracujący na własny rachunek oprócz faktury za wykonaną usługę powinien wystawiać klientowi godzinówkę, podobnie szewc, sprzątaczka itd. Oczywiście nikt tego nie robi, ale przepisy obowiązują, a ich nieprzestrzeganie może być kiedyś podstawą do naliczenia stosownej kary.


 Dobra zmiana wprowadziła spory zamęt w interpretacji przepisów. Rolnik który płaci KRUS i dodatkowo prowadzi drobne usługi do tej pory mógł normalnie płacić jedynie KRUS o ile nie przekroczył kwoty płaconego podatku o sumę 3300 zł. (2017 rok). Jednak ZUS teraz mówi jasno. Wszystkie umowy-zlecenia mają być ozusowane?! Zleceniodawca powinien zgłosić zleceniobiorcę-rolnika w ZUS do obowiązkowych ubezpieczeń (społecznych i zdrowotnego) - na zasadach obowiązujących zleceniobiorców. Czyli ma płacić podwójne ubezpieczenie! KRUS swoje, a ZUS swoje.

Jednak największy zamęt dobra zmiana wprowadziła wraz z pakietem małego ZUS-u. O ile można wcisnąć rolnikom podwójne oskładkowanie to jak wytłumaczyć osobom rozpoczynającym działalność gospodarczą, że oprócz preferencyjnej składki na ZUS mają płacić dodatkowo ZUS od umowy-zlecenia? Interpretacja przepisów Gdańskiego ZUS z sierpnia 2018 roku była piorunująca. Skoro zleceniobiorca korzysta z ulgi na start to zleceniodawca ma zapłacić różnicę w składce za zleceniobiorcę, oczywiście wraz z odsetkami. 

Przyjmijmy, że zamawiamy wykonanie mebli do naszego biura umawiając się ze stolarzem na ich wykonanie. Zgłaszamy umowę-zlecenie w ZUS. Zleceniobiorca wykonał usługę, a po dwu latach przychodzi wezwanie do zapłaty jego składek ZUS-u bo on korzystał z Konstytucji Biznesu i płacił składki na ZUS w sposób preferencyjny. Do tego dochodzą odsetki, a nasze meble w biurze przyjmują cenę jak z najdroższego katalogu. To oznacza, że powinniśmy zatrudnić wywiadowców, którzy prześledzą czy nasz kontrahent płaci normalne składki na ZUS czy "dobrozmianowe" . No i najważniejsze, może trzeba zrobić czarną listę osób korzystających z ulg w ZUS-ie by na wszelki wypadek nie płacić za nich składek na ZUS, podatków, czy VAT skoro za buble w przepisach mają płacić zleceniodawcy usługi.


W ten sposób powstał konflikt interpretacji przepisów między ZUS-em, a Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii. Po prostu Minister Finansów za obietnice wyborcze zawarte w Konstytucji Biznesu nakazał ustawowo płacić podatnikom płacącym normalne składki na ubezpieczenia społeczne i to wraz z odsetkami. Przez miesiąc debatowano jak wyjść z tego patu sprzecznych przepisów w końcu prezes ZUS wydała oświadczenie. Interpretacja Gdańskiego ZUS była błędna, a "osoby, które korzystają z ulgi na start  nie są traktowani jak zleceniobiorcy i nie trzeba za nich odprowadzać składek, tak jak osoby prowadzące działalność niezarejestrowaną".

Trudno teraz zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Skoro mam działalność zarejestrowaną to nie muszę już osobno płacić ZUS od umowy zlecenia? To jak to się ma do innych interpretacji ZUS dotyczących płatników KRUS, studentów czy uczniów. Skoro słowa pani prezes można rozumieć jakby nie było dobrej zmiany to po co od dwu lat sporządzamy godzinówkę na potrzeby stawni minimalnej, pod rygorem kar wystawianych przez PIP, chociaż prowadzimy własną działalność gospodarczą.

Czyli jak rządzący są na wiecach wyborczych to obowiązują jedne przepisy, a jak się robi chaos prawny to przepisy są inne. Można się z tego śmiać, jednak obietnice wyborcze kosztują, a urzędnicy podczas kontroli będą musieli się wykazać. Zapracować na swoją pensję jak gminny fotoradar.

ZUS i Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii koniec końców opublikowały wyjaśnienie: jeśli osoba prowadząca działalność gospodarczą i korzystająca z ulgi na start zawiera w tym czasie umowy cywilne w ramach prowadzonej działalności, nie musi się obawiać, że zostanie potraktowana jak zleceniobiorca. Ok, a co z osobami, które tylko prowadzą działalność gospodarczą, a nie korzystają z ulg, albo co jeżeli zakres umowy-zlecenia będzie wykraczał poza wpisane w zgłoszeniu rodzaje działalności.


Dodatkowo wychodzi na to, że niezarejestrowana działalność gospodarcza staje się jedynie wydmuszką, bo nie obejmuje ich ulga z tytułu umowy-zlecenia. Czyli nie można w tej formie wykonywać drobnych usług na rzecz zleceniodawców bez płacenia składek i podatków. Delikatnie rzecz biorąc osoby korzystające z ulg na start jakie wprowadziła Konstytucja Biznesu stają się niebezpiecznymi kontrahentami z uwagi na różne interpretacje przepisów, a tak naprawdę i tak nie mogą z nich korzystać.

I pomyśleć, że podstawą stworzenia systemu ubezpieczeń społecznych przez Bismarcka była solidarność społeczeństwa, a składki pobierano by służyły ludziom w stworzeniu finansowania opieki zdrowotnej i bezpiecznej emerytury. Dziś wszystko służy jedynie przekupstwu elektoratu.
No ale z pustego to i laureaci forum ekonomicznego w Krynicy nie naleją.


#umowa-zlecenie #ZUS #KRUS #interpretacje ZUS #Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii #składki na ZUS


Zleceniodawca, zleceniobiorca. Interpretacja ZUS


Trzy podstawowe zasady wolności w Unii Europejskiej


Przystępując do Unii Europejskiej zapewniono nam trzy podstawowe zasady wolności. Swobodny przepływ towarów, swobodny przepływ osób i swoboda świadczenia usług. Artykuł 56 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską mówi wręcz o swobodnym przepływie kapitału między państwami Unii Europejskiej. Są też przepisy unijne chroniące obywateli Unii Europejskiej przed podwójnym opodatkowaniem. Niestety ojcowie założyciele nie przewidzieli, że liberalizm gospodarczy może przeszkadzać populistom o korzeniach nacjonalistycznych, którzy pewnego dnia podważą zasady funkcjonowania jednolitego rynku wspólnotowego dla osiągnięcia chwilowych lokalnych sukcesów politycznych i większych wpływów z podatków. Wydawało się, że nie ma lepszego sposobu na wyrównywanie poziomu życia między państwami i regionami jak wolny rynek. Środki Unijne przeznaczane na infrastrukturę miały zapewnić łatwiejszą komunikację i transfer kapitału gospodarczego.

Ruchy odśrodkowe w wielu państwach, a ostatnio dążenie do Brexitu w Wielkiej Brytanii, przyczyniły się do konieczności zabezpieczenia interesów gospodarczych w poszczególnych państwach. W lipcu 2016 roku uchwalono Dyrektywę Rady Unii Europejskiej (2016/1164) dotyczącą praktyk unikania opodatkowania poprzez migrację zysków do państw o korzystniejszym systemie podatkowym.  Dyrektywa ta,  zwana ADAT wskazuje do realizacji przez parlamenty poszczególnych państw stworzenie prawa zapobiegającego erozji baz podatkowych  i przenoszeniu zysków poza obszar rynku wewnętrznego.

Dokładne brzmienie dyrektywy, rekomendacja 10:

"Podatki od niezrealizowanych zysków kapitałowych mają na celu zapewnienie, aby w przypadku przeniesienia przez podatnika aktywów lub rezydencji podatkowej poza jurysdykcję podatkową danego państwa, państwo to mogło opodatkować wartość ekonomiczną ewentualnych zysków kapitałowych osiągniętych na jego terytorium, chociaż zyski te nie zostały jeszcze zrealizowane w chwili dokonania zmiany jurysdykcji podatkowej."
Jako termin do realizacji wyznaczono 2020 rok. 


Dyrektywa ADAT


Dyrektywa ADAT wydaje się logiczna. By uchronić interesy państwa przed odpływem wypracowanych zysków kapitałowych opodatkowuje się dochody jakie by one przyniosły, gdyby nie doszło do ich alokacji poza granice jurysdykcji podatkowej danego państwa. Taki rodzaj podatku wprowadzono już w Niemczech, Holandii, Danii, Francji, Hiszpanii, Irlandii, Luksemburgu, Portugalii, Szwecji i we Włoszech. W wielu tych krajach podatek ten istniał zanim wprowadzono Dyrektywę ADAT. Argumentem na wprowadzenie exit tax jest ochrona interesów podatkowych poszczególnych państw. Musimy jednak pamiętać, że globalny rynek i wolność przepływu kapitału, towarów i usług powoduje, że dla dużej liczby podmiotów jedynym kryterium do określenia właściwej jurysdykcji podatkowej jest rezydencja podmiotu. Freelancerzy, branża IT, programiści i graficy komputerowi nie mogą być przywiązani do konkretnego państwa, jeżeli chodzi o wypracowanie zysku kapitałowego. Pewnie dlatego już teraz nerwowo przenoszą swoje firmy do krajów wolnych od exit tax. Posiadając tam rezydencję nie muszą obawiać się restrykcji podatkowych od przenosin kapitału.

O zgodności przepisów dotyczących podatku exit tax w stosunku do obywateli Unii Europejskiej już wielokrotnie zabierał głos Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pierwsza rozprawa w tym temacie miała miejsce w 2004 roku i dotyczyła obywatela Francji - Hughes de Lasteyrie de Saillant, który przeniósł się do Belgii. Posiadał on udziały we francuskiej spółce kapitałowej i objęto go opodatkowaniem od niezrealizowanych dochodów kapitałowych. TSUE nie zgodził się z francuskim fiskusem tłumacząc, że zmiana miejsca zamieszkania Hughesa miałą związek z jego swobodną decyzją o miejscu zamieszkania, a nie unikaniem opodatkowania. W 2011 TSUE podważył termin natychmiastowy zapłaty podatku przez holenderskiego fiskusa jednej z firm, która przeniosła się do Wielkiej Brytanii, nakazując rozłożenie należnego podatku na raty. Podobne sprawy toczą się często przez TSUE.


Dyrektywa ADAT wykracza poza model założycielski Unii Europejskiej. Przymusowa pańszczyzna nie jest najlepszą zachętą do życia w Polsce. Każdy chce żyć tam, gdzie są odpowiednie warunki do rozwoju rodziny, godnej pracy, swobody obywatelskie i odpowiednie świadczenia społeczne. Mamienie, że jesteśmy ciągle na dorobku i mamy pogodzić się z tym jak dzielony jest dochód narodowy to hasło, które już nikogo nie porywa, chyba, że podaje się go w formie populistycznej nienawiści do ludzi pracowitych i wykształconych. Swoboda osiedlania się i przepływu kapitału jest podstawową wartością dla Polaków. Przez wieki Polacy emigrowali z Polski. Powody są różne. Wyjeżdżają za chlebem, z powodów politycznych, religijnych, kulturowych. Trudno ich opodatkowywać na granicy przy tak złym stanie opieki zdrowotnej, szkolnictwa, czy praworządności. Prawdopodobieństwo korzystnych wyroków przed TSUE jest bardzo duże. Dlatego przepisy wprowadzające Polexit tax muszą być przemyślane i z chirurgiczną precyzją adresowane do nieuczciwych biznesmenów uciekających do rajów podatkowych. Dlatego twórcy przepisów powinni uważać by nie spowodować większych szkód społecznych. Wyroki TSUE powinny być przestrogą dla polskiego ustawodawcy, a niestety nie ma on dobrej opinii zarówno w TSUE jak i na całym świecie.

Zgodnie z projektem przygotowywanym przez Ministerstwo Finansów od początku 2019 r. zmiana rezydencji podatkowej firmy, albo przeniesienie jej majątku za granicę Polski ma być opodatkowane. Podobnie jak w innych państwach, gdzie taki podatek już funkcjonuje ma to być podatek od niezrealizowanych zysków. Polexit tax, czyli polski podatek od wyjścia, ma uchronić ucieczkę wypracowanego w Polsce kapitału do rajów podatkowych i jest zgodny z Dyrektywą UE ADAT z 2016 roku. Polexit tax ma być rodzajem cła ekonomicznego od wywozu wypracowanych w Polsce zysków. Jego celem jest zrekompensowanie Państwu dochodów jakie utraci po zmianie rezydencji podatnika. Na wstępnym etapie podatek miał dotyczyć jedynie osób prawnych. Opodatkowaniu mają podlegać hipotetyczne zyski jakie traci budżet na skutek wyprowadzenia kapitału. W przypadku przeniesienia kapitału w ramach rynku wspólnotowego podatek ma być rozłożony na pięć lat. Przeniesienie kapitału poza Europę będzie się wiązało z jednorazową spłatą podatku. Nie sprecyzowano jeszcze wysokości podatku, ale górną granicą ma być wysokość podatku CIT - 19 %. Urzędnicy ministerstwa podkreślają, że pod specjalnym nadzorem fiskusa będą przedsiębiorstwa korzystające z preferencyjnego opodatkowania. Nie może być tak by po okresie preferencyjnego opodatkowania wyprowadzano firmę za granicę, a na jej miejsce przychodziła kolejna, "nowa" spółka.



Polexit tax?


Ostatnie wieści z Ministerstwa Finansów pokazują, że Polexit tax zapłacą również osoby prywatne, które emigrują z Polski bez względu na powód. A to już może być podstawą do niekorzystnych wyroków w TSUE. Przedmiotem opodatkowania będzie potencjalny zysk z działalności gospodarczej, posiadanych udziałów w spółkach i funduszach inwestycyjnych oraz posiadanych papierów wartościowych. Wystarczy, że przez 5 lat osoba fizyczna mieszkała w Polsce, a wartość jego majątku przekroczy 2 mln złotych. Podatek ma wynosić od 3 do 19 %.

Podatek, a poziom inwestycji w Polsce

Ciężko ocenić jak Polexit tax wpłynie na inwestycje w naszym kraju. Jeżeli, ktoś unika płacenia podatków jest przestępcą, ale jeżeli z powodów złych warunków do rozwoju konieczne jest przeniesienie firmy do innego kraju ciężko za to karać przedsiębiorstwo. A obiektywnych problemów w Polsce jest wiele. Od braku taniej siły roboczej, po chociażby zawirowania w zakresie praworządności. Do tego wchodzimy w okres wojny celnej wywołanej przez USA. To nie są warunki obojętne dla prowadzenia działalności gospodarczej. Niepewna jest również polityka rządu. Wystarczy spojrzeć na Węgry. Ile złego w gospodarce zrobiły rządy populistów. Polsce ciągle grozi nadmierna fiskalizacji i restrykcyjne przepisy podatkowe. Sukcesy w ściąganiu VAT okazały się jedynie kreatywną księgowością w zakresie opóźnionych zwrotów nadpłaconego podatku, a rozhuśtane obietnice wyborcze potrzebują źródeł finansowania.

W Urzędach Skarbowych pojawiają się wytyczne do ścigania podatników za wszelką cenę. Urzędnik skarbowy ma być jak fotoradar na lokalnej drodze. Każda kontrola może być jednoznaczna z zablokowaniem kont firmy na poczet domniemanych nieprawidłowości, których nawet nie trzeba udowodnić. Przejęcie przez rząd sądów ma w tym zajresie ułatwić pracę organom kontrolnym.

Polska jest jednym z ostatnich państw, gdzie będzie wprowadzony podatek od wyjścia. Projekt Polexit tax nie jest w tej mierze najbardziej restrykcyjny niż gdzie indziej. Przykładowo w Danii opodatkowaniu podlega już emigrant, który chce wywieźć równowartość 500 tyś. zł.

#Polexit tax #podatek od wyjścia #Dyrektywa ADAT



Polexit tax. Podatek od wyjścia


Fenomenem czasów PRL-u był fakt, że Polacy znacznie więcej wydawali niż zarabiali. Powszechne oszukiwanie fiskusa nie było jednak czymś nagannym w opinii publicznej. Dobrze kombinuje, jest zaradny, potrafi załatwić. Takie powszechne opinie były adresowane odnośnie osób, które nie wykazywały w sposób rzetelny swoich źródeł dochodów. W urzędach skarbowych był powołany specjalny referat wyjaśniający zajmujący się rozliczaniem dochodów z nieujawnionego źródła. W latach osiemdziesiątych dodatkowo powołano specjalne komórki w Izbach Skarbowych, a w milicji wydziały do spraw przestępstw gospodarczych. Wszystko to zmierzało do opodatkowania nieujawnionych źródeł dochodów, choć jednocześnie stanowiło furtkę do szantażowania i inwigilacji określonych środowisk. Musimy pamiętać też, że równolegle do całego mechanizmu karania i egzekwowania należności podatkowych od osób nieuczciwych stosowano również okresowe amnestie i zwolnienia z nałożonych kar. Były one stosowane dość dowolnie w zależności od rodzaju i wielkości nadużycia. W ten sposób służby bezpieczeństwa mogły masowo werbować chociażby cinkciarzy, których działalność była wówczas nielegalna. Czy niektóre obecne przepisy dotyczące abolicji podatkowej nie przypominają tamtych czasów?

W czasach PRL-u podstawą wzywania obywateli do stawienia się w urzędzie i tłumaczenia z uzyskiwanych dochodów były głównie informacje celne. Polacy zarabiali na brakach towarów na rynku szmuglując co się da zza granicy. Celnicy sporządzali notatki z wykazanego przemytu i zawiadamiali urzędy skarbowe właściwe co do miejsca zamieszkania. Podobne notatki sporządzali milicjanci i inne służby podczas kontroli na rynkach i straganach. Rozliczano też donosy mieszkańców, sąsiadów, "aktywistów społecznych" atc. Rozliczano też nabycia towarów o znacznej wartości. Głównie zakup drogich samochodów, domów, mieszkań.
Urzędy posługiwały się przy tym specjalnymi tabelami określającymi ile kosztuje rzeczywiste utrzymanie rodziny w zależności od ilości jej członków i wieku. W ten sposób każdemu można było udowodnić, że ma dochody których nie ujawnia. Praktycznie 70 % społeczeństwa nie spełniało tych norm, a żyło.


Dziś organy skarbowe ścigające dochody z nieujawnionych źródeł posługują się specjalnymi algorytmami. W ten sposób dość łatwo mogą wytypować osoby o podejrzanych wydatkach nie adekwatnych do  wykazywanych dochodów. Ludzie zajmujący funkcje państwowe, sędziowie, politycy, samorządowcy, urzędnicy... są obligowani do sporządzania corocznych zestawień posiadanego majątku. Ocenę ich wiarygodności niestety dokonują również politycy. Zwłaszcza ostatnio. To powoduje, że jak w PRL-u ujawnianie dochodów z nieujawnionego źródła jest idealnym sposobem zwalczania opozycji przez panujące władze.

Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych art. 20 ust. 1 i ust. 2 oraz art. 30 ust. 1 pkt 7 (Dz.U. z 2000 r. Nr 14, poz. 176 ze zm.) organ podatkowy jest uprawniony do porównywania wysokości wydatków, jakie podatnik poniósł z ciągu roku podatkowego, z zasobami finansowymi jakie zgromadził w rozliczanym okresie, jak i tymi co zostały mu z lat poprzednich. Jeżeli w następstwie tych działań zostanie stwierdzone, że wydatki nie znajdują pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów i oszczędnościach z lat poprzednich, organy podatkowe zyskują uprawnienia do przyjęcia, że podatnik osiągnął przychody ze źródeł których nie ujawnił. W tym przypadku ustawowo ciężar dowodowy istnienia i pochodzenia przychodów z nieujawnionego źródła spoczywa na podatniku a nie na organach skarbowych.
Przychody takie podlegają opodatkowaniu, to tak zwany domiar, a ich ukrywanie są podstawą do naliczenia kary, zazwyczaj dwukrotność podatku od zatajonych dochodów.

Nie bez powodu używamy tu słowa domiar. W czasach PRL-u tak nazywano podatek uznaniowy. Urząd skarbowy uznawał, że należy go wymierzyć. Podobnie jest już teraz. Organy skarbowe nie ścigają polityków partii rządzącej za nadużycia, a aktywnie inwigilują polityków opozycji. To przy upaństwowieniu prokuratury i sądów daje jasny obraz, że czasy PRL-u wróciły, i to chyba w bardziej bolesny sposób.

Ciężko nie zauważyć, że nadal istnieje społeczne przyzwolenie na oszukiwanie fiskusa. Czynią tak prezydenci państw, politycy, sportowcy, celebryci. Jedni robią to niemal oficjalnie, inni uciekają w raje podatkowe. Jest też cały system wymówki skąd posiada się niewykazane dochody. Przez wiele lat rozliczeniom dochodów z nieujawnionego źródła nie podlegały przychody osiągane z rolnictwa. Wystarczyło na każde pytanie o przychody mówić, że jest się rolnikiem i to zamykało dalsze postępowanie. Furtkę w praniu pieniędzy stanowiła też, w niektórych przypadkach, karta podatkowa. Ten zryczałtowany podatek, nie zależny od wielkości przychodów, dawał podstawy do składania wyjaśnień, że działalność objęta tą formą opodatkowania przynosiła horrendalne zyski. Inną formą było wskazywanie nierejestrowanych wygranych. Tu trzeba było jedynie wiedzieć, gdzie takie wygrane przysługują. Zwolnieniom od podatku przysługują również spadki od osób najbliższych. Ciężko prosić o wyjaśnienia osobę zmarłą, skąd miała tyle pieniędzy, które zostawiła swoim potomkom. Niektórzy by uniknąć niepotrzebnych wezwań biorą kredyty, lub leasingi. Umawiają się z bankiem na depozyty, a jednocześnie oficjalnie zaciągają pożyczkę. Jedną z współczesnych form prania pieniędzy przez gangi przestępcze były drogie sklepy z ekskluzywną odzieżą, których cena wielokrotnie przewyższała wartość rynkową. Fikcyjna sprzedaż w tych sklepach, opodatkowana ryczałtem, umożliwiała na małą skalę legalizację wpływów z nielegalnych źródeł.

Z uwagi na wysokie koszty znalezienia i udowodnienia nieprawidłowości, ustawodawcy w wielu krajach przygotowali furtki dobrowolnego ujawniania nieopodatkowanych źródeł przychodu. Takie furtki powrotu na dobrą drogę są stosowane zazwyczaj zanim organ kontroli skarbowej weźmie się za prześwietlanie jakiejś osoby, sprawdzenia bilansu jego wydatków i dochodów.

Art. 16. § 1. Kodeksu Karnego Skarbowego wprowadza pojęcie czynnego żalu:

Nie podlega karze za przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe sprawca, który po popełnieniu czynu zabronionego zawiadomił o tym organ powołany do ścigania, ujawniając istotne okoliczności tego czynu, w szczególności osoby współdziałające w jego popełnieniu.

Instytucja czynnego żalu może być stosowana również na wniosek organu skarbowego. W celu zaoszczędzenia kosztów postępowania karno skarbowego proponuje się "polubowne załatwienie sprawy". Uznaniowo wyznacza wysokość należnego podatku który należy wpłacić w określonym terminie. Dopiero przekroczenie tego terminu i nie wpłacenie stosownej należności podatku powoduje wszczęcie procedury karnej z urzędu. Nie jest to oczywiście regułą.


Tak jak w służbie zdrowia łatwiej jest zapobiegać chorobom niż leczyć, tak jest łatwiej wprowadzić w ordynacji podatkowej stosowne przepisy zapobiegające ukrywaniu źródeł dochodu, niż później je ścigać. Walka o ściągalność podatków trwa od zawsze. Była w PRL-u jest i teraz. Często przypomina to syzyfowe prace. W PRL-u była zasada opodatkowania ponad miarę. Ustawodawca zakładał, że i tak podatnicy nie wykazują wszystkiego. Tak jest pewnie i teraz z wysokościami niektórych ryczałtów.

Szacuje się, że obecnie około 20 % źródeł dochodów nie jest ujawniana. Gro z nich to zwykła pomoc sąsiedzka, za którą wykonawca usługi dostaje pieniądze. Jest też działalność na niską skalę nie istotna ze względów uszczupleń podatkowych. By takie przypadki oczyścić z poczucia winy rząd wprowadza instytucję prowadzenia niezarejestrowanej działalności. Każda złota raczka będzie mogła zarobić dodatkowo do 1050 zł miesięcznie. Jednak nie jasne są do końca zasady rejestracji przychodów przy takiej działalności.

Od kilku lat fiskus robi wszystko by rejestrować jak najwięcej transakcji handlowych. W ten sposób łatwo jest kontrolować nasze wydatki, a algorytm może wskazać najbardziej aktywnych. Uległa zwiększeniu minimalna kwota transakcji za jaką możemy zapłacić gotówką. Wprowadzono centralny rejestr faktur, a niebawem ruszą kasy online umożliwiające śledzenie naszych ruchów finansowych na bieżąco. Podobnie jest na świecie. Większość ze zmian wprowadza się pod pretekstem walki z terrorystami i niekontrolowanym przepływem pieniędzy. Z tego powodu dużo uwagi skupiono na platformach do transakcji kryptowalutami.

Pamiętajmy, że każda osoba, która podlegająca polskiemu systemowi podatkowemu, może liczyć się z kontrolą podatkową. Wystarczy, że jego suma wydatków będzie wyższa od dochodów wykazanych w zeznaniu rocznym.

Sankcja podatkowa jest naliczana w wysokości 75% podatku od nieujawnionych źródeł przychodu. Taka jest ustawowa stawka PIT dla takich przychodów. 

Niezależnie od tego naliczane są sankcje karno skarbowe. Zgodnie z art. 54 § 1 kodeksu karnego skarbowego: "podatnik, który uchyla się od opodatkowania, nie ujawnia rzetelnie swoich przychodów,  nie składa deklaracji podatkowych, przez co naraża swój podatek na uszczuplenie, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych, albo karze pozbawienia wolności, albo obu tym karom łącznie”. Okres rozliczania podatnika z uzyskiwanych przychodów nie może być dłuższy niż 5 lat licząc od końca roku podatkowego. W tym okresie musi być doręczona decyzja ustalająca wysokość należnego podatku. W 2018 roku wysokość stawek dziennych liczona jest od kwoty 2100 zł. Czyli kara może wynosić 50 400 zł.
To bardzo korzystny przepis. Jeżeli uprawdopodobnimy, że w okresie większym niż 5 lat temu mieliśmy pieniądze, z których potem korzystaliśmy, sprawa może podlegać umorzeniu. 



Istotne jest też przy jakim uchybieniu podatkowym podatnik dokonuje przestępstwa skarbowego, a kiedy jedynie wykroczenia. Wszystko zależy jaka jest kwota uszczuplonej lub narażonej na uszczuplenie należności. Progiem jest pięciokrotność minimalnej pensji. Przekraczając ten próg przewinienie podatnika będzie karane jako przestępstwo skarbowe. Czyli oprócz podatku 75 % zapłaci również karę.

Od 2016 roku wprowadzono możliwość zwolnienia z obowiązku płacenia podatku w wysokości 75 % nieujawnionego dochodu. Jeżeli nieuczciwy podatnik wskaże i uprawdopodobni źródła tego przychodu może skorzystać z normalnej skali podatkowej. Szczegółowe przepisy mówią też o indywidualnej abolicji podatkowej w niektórych przypadkach. Czyli ponownie pojawia się uznaniowość.


Problemy z fiskusem możemy uniknąć wyrażając czynny żal i dokonując niezbędnych korekt w wystawianych deklaracjach podatkowych. Jednak nie dotyczy to przypadków, gdy urząd miał już wiedzę na ten temat lub podjął już działania w zakresie wyjaśnienia nieprawidłowości.

#nieujawnione źródła przychodów #dochód nieujawniony #czynny żal #szara strefa #abolicja #domiar #kontrola skarbowa #kodeks karno skarbowy
Organ podatkowy na podstawie przepisów art. 20 ust. 1 i ust. 2 oraz art. art. 30 ust. 1 pkt 7 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2000 r. Nr 14, poz. 176 ze zm.) uprawniony jest do porównania wysokości wydatków, jakie podatnik poniósł w ciągu roku podatkowego do wartości opodatkowanych, bądź zwolnionych z podatków zasobów finansowych, jakie zgromadził w tym roku oraz zasobów, które zgromadził wcześniej, tj. przed rozpoczęciem danego roku podatkowego. W konsekwencji, w przypadku gdy stwierdzone zostanie, iż poniesione wydatki nie znajdują pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów oraz w zgromadzonych wcześniej zasobach finansowych, organy podatkowe zyskują uprawnienie do przyjęcia, iż podatnik osiągnął przychody ze źródeł, których nie ujawnił.

Tekst pochodzi ze strony: https://kancelaria-skarbiec.pl/raje-podatkowe/nieujawnione-zrodla-przychodow.html. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez autoryzacji autora jest zabronione. Jeśli zauważyłeś ten tekst, prawdopodobnie został on użyty bez jego wiedzy.

Nieujawnione źródła dochodu. Czynny żal


Młoda demokracja w Polsce nie uchroniła się przed zakusami polityków do wprowadzenia populistycznej anarchii. Przez 25 lat przy wielu wyrzeczeniach doganialiśmy Zachód. Gdy zaczęto wpuszczać nas na salony europejskie, populiści doszli do władzy i dość szybko roztrwonili dorobek 25 lat. Coraz więcej osób jest już przekonanych, że nikt im nie da drugiego życia i marnowanie go w kraju, gdzie w marketach coraz mniej sprzedawców mówi po Polsku nie ma już sensu. Zwłaszcza, że coraz więcej my podatnicy płacimy za obietnice wyborcze populistów. Już prawie połowa Polaków, zwanych suwerenem, jest przekonana, że z nienawiści do osób płacących podatki i z rozdawnictwa socjalnego dokona się cud perpetuum mobile, samonapędzający się wzrost gospodarczy. Przez polityków jest ciągle podsycana nienawiść do pracodawców. Suweren jest wręcz przekonany, że pracodawcy to złodzieje, którzy nie dają im pracować. Przecież pracodawcy działają w oparciu o przepisy które przygotowuje rząd i sejm. Mimo to suweren nie widzi związku z działaniami rządu, a tym, że Polscy przedsiębiorcy wyprowadzają swoje firmy za granicę. To rządzący tworzą mechanizmy ekonomiczne. Dla rządzących liczy się jedynie kupienie suwerena, a nie rozwój Polski, chociaż usta mają pełne patriotyzmu. Swoimi przepisami już zmienili rynek pracy. Zamiast umożliwić by rynek pracownika wymógł wzrost pensji, importuje się biedę i to w sposób zorganizowany, poprzez agencje wyzysku, zwanymi agencjami wynajmu do pracy obcokrajowców. Nazywane przez byłą premier agencją pomocy imigrantom.
Efekt będzie jak w Grecji, tyle tylko, że ukradziono nam co najmniej 25 lat ciężkiej harówy.
Ukradli populistyczni politycy, ukradł suweren, który na nich głosował.

Jeżeli nawet ktoś był przekonany, że postawa patriotyczna, ciężka praca dla Polski coś zmieni. Teraz już chyba nie ma złudzeń, i coraz częściej zastanawia się nad trwałym przeniesieniem swojego biznesu i życia za granicę.

Najbliżej jest do Czech. To tu wielu Polaków widzi swoją przyszłość biznesową i nie tylko. Pierwsze emigracje biznesu do Czech miały miejsce już w latach dziewięćdziesiątych. Obecnie mamy do czynienia z nową falą.

Dlaczego warto przenieść swoją działalność?
Oprócz kontekstu politycznego, najczęstszą przyczyną emigracji drobnej działalności do Czech są nieprzychylne warunki podatkowe w Polsce. Wysokie składki na ZUS są pobierane za sam fakt rejestracji działalności gospodarczej. Nikogo nie obchodzi, jakie masz dochody i czy w ogóle cokolwiek zarabiasz. Składka jest liczona według średniej pensji liczonej w najbogatszych gałęziach przemysłu, w zakładach zatrudniających kilka tysięcy osób. Drobny przedsiębiorca może jedynie marzyć o takich dochodach. Zwłaszcza na początku działalności. Niestety za naiwność i wiarę w to, że biznes w Polsce się się uda, karze się ich wysokimi składkami na ZUS. Do tej pory dwuletnia stawka preferencyjna ZUS dawała pewien bufor w zderzeniu z rzeczywistością. Często młodzi przedsiębiorcy zasmakowawszy realiów, zwijali działalność gdy tylko musieli płacić wyższy ZUS.  Teraz wykładnikiem stawki będzie przychód, czyli obrót. Typowy przepis pod samozatrudnionych. Zwłaszcza tych nowo zatrudnionych w marketach co nie znają języka polskiego.
Drugą przyczyną zachęcająca do przeniesienia firmy za granicę jest nasz system podatkowy. Przede wszystkim jasny model opodatkowania w Polsce już był. Nie waloryzowany od lat, ale był. Była jakaś kwota wolna od podatku, przejrzyste progi podatkowe, i podatek liniowy nie kwestionowany co do zasadności stosowania. Teraz to wszystko zburzono. Do pojęcia wprowadzono słowo przychód. A brak konieczności rejestracji firmy ofiarowano podmiotom, które mają dochody poniżej 1050 zł na miesiąc. Normalnie powinni dostać socjal z opieki, ale że są znienawidzonymi przez suwerena biznesmenami nie muszą rejestrować firmy. Oczywiście brak konieczności rejestrowania firmy nie zwalnia ich z konieczności prowadzenia ewidencji sprzedaży, a nawet posiadania kasy fiskalnej.



Podstawowe zalety prowadzenia firmy w Czechach.
O zaletach prowadzenia swojej firmy w Czechach chętnie mówią praktycy, ci co się tam przenieśli.
Przede wszystkim mówią o niższym podatku dochodowym. O ile stawka podatku dochodowego od spółek jest liniowa i wynosi 19 % to w przypadku osób fizycznych mamy dwa progi podatkowe 15 i 22 %. Teoretycznie w Czechach jest gorzej bo nie ma kwoty wolnej od podatku dochodowego. Jednak jak się dokładnie przyjrzymy jest tak dużo ulg, że statystycznie każdy podatnik odlicza co najmniej 4000 zł. (na małżonka, na studenta, na dzieci do 26 roku życia itd.).
 Podatnik może zarejestrować się w VAT, ale kwotą obligatoryjną jest dopiero 1 mln CZK netto (ok. 166 tyś zł) obrotu rocznie. Przypominam, że w Polsce to niecałe 38 tyś. złotych.
Od obowiązku fiskalizacji (prowadzenia kasy fiskalnej) zwolnione są wszystkie transakcje kartami płatniczymi oraz dokonywane przez bramki płatności online. Zapis ten wszedł w życie od 1 marca 2018 r. Jednakże przedsiębiorcy mogą te transakcje nadal drukować na kasach fiskalnych, z uwagi na konieczność wystawiania potwierdzenia sprzedaży w formie paragonu. Ogólnie konieczność posiadania kas fiskalnych dotyczy płatników VAT i wybrane sektory działalności gospodarczej.

Wysokość składki na ubezpieczenia społeczne i co ważne wypłacane potem emerytury są uzależnione od uzyskanego dochodu, a nie przychodu jak to zafundowała nam "dobra zmiana". Co z tego, że najlepiej zarabiający w Polsce będą niedługo płacić po kilka tysięcy na ZUS skoro i tak ich emerytury będą liczone od średniej krajowej. Pomijam fakt że bezpłatna służba zdrowia i refundacja leków jest fikcją. Polscy pacjenci również po leki jeżdżą do Czeskich aptek bo tam nawet leki na 100% są tańsze niż w Polsce.

W Czechach nie trzeba chodzić do skarbówki i urzędów. Wszelki czynności urzędnicze załatwiamy drogą elektroniczną.
W kwestiach skarbowych w Czechach jest stosowana zasada domniemania niewinności. Jak to się ma do klauzuli obejścia prawa? W Polsce za przestrzeganie prawa możemy być ukarani, jeżeli korzystamy z niego dla osiągnięcia korzyść. Wystarczy podpaść jakiemuś lokalnemu baronowi partyjnemu. W Czechach jest to po prostu nie możliwe. Działalność takiego barona byłaby karalna. Czesi są bardzo wyczuleni na korupcję. U nas ją usankcjonowano.
Ograniczona jest również wysokość kar za poważniejsze uchybienia. Tak jak celem straży miejskiej jest wystawianie mandatów, tak urzędnik skarbowy karze podatników za co tylko może. Zwłaszcza ci z Izby Skarbowej. Nie oddanie jakiejś deklaracji na czas, brak jakiegoś podpisu, pieczątki, opóźnienie we wpłacie składki czy zaliczki. Część z tych obowiązków już nie obowiązuje. Nie zmieniło się jednak podejście do płatnika podatków. Urzędnicy mają dodatek do wynagrodzeń za karanie, więc chętnie go nadużywają. Osoby, które prowadzą w Czechach swoją działalność wyraźnie czują różnice w tym zakresie. Jest duża tolerancja wobec opóźnień w terminach deklaracji i opłat.
Dla jednoosobowych działalności gospodarczych są uproszczone formy ewidencji księgowej.  W Polsce tak było z Kartami Podatkowymi, tyle tylko, że jedynie w niewielkim zakresie działalności. Oczywiście wysokość ryczałtu jest tak skalkulowana by się to nie bardzo opłacało w porównaniu z zasadami ogólnymi. Po za tym co zostało z uproszczonej ewidencji płatników Kart Podatkowych skoro i tak muszą mieć kasę fiskalną i prowadzić ewidencję do celów VAT.
Polscy biznesmeni w Czechach podkreślają, że nie ma tam powszechności posiadania kas fiskalnych tak jak w Polsce. U nas od października nawet babcia klozetowa będzie musiała pomyśleć o posiadaniu kasy online.
W Czechach są ulgi w podatkach na małżonka bez dochodów , dla studentów i rodzin z dziećmi, oraz ulgi i dopłaty dla osób które chcą się dodatkowo ubezpieczać w funduszach emerytalnych. W Polsce OFE zlikwidowano a nasze pieniądze zniknęły.

Wady prowadzenia działalności w Czechach.
Główną wadą jest bariera językowa, co może wiązać się z koniecznością wynajęcia tłumacza, lub skorzystania z firm, które specjalizują się w pomocy Polakom chcących tam prowadzić swoją działalność.
Osoby które tam prowadzą działalność wskazują na kilka problemów, które u nas nie występują. Przede wszystkim każda działalność czy udział w spółce wymaga złożenia zaświadczenia o niekaralności. Amber Gold w Czechach by nie powstało.
Wysokie składki na ubezpieczenia społeczne przy wyższych dochodach. Takie same przepisy mają również obowiązywać w Polsce, z tym, że wysokie składki do ZUS  nie przyczynią się do wyższych emerytur. 
W Czechach jest wymóg wyższego kapitału zakładowego dla spółek.To z pewnością chroni rynek przed spółkami-krzakami, które powstają jedynie po to by wygrać przetarg i zatrudniać podwykonawców. W przypadku upadku niski kapitał zakładowy zwalnia ich poniekąd z poniesienia odpowiedzialności za nadmierne podejmowanie ryzyka.
W przypadku spółek również rejestracja w VAT trwa dłużej niż w Polsce.

Osoby mieszkające na terenie Czech dłużej niż 183 dni mają obowiązek rozliczania się tam z podatku dochodowego z dochodów uzyskiwanych zarówno w Republice Czeskiej, jak i poza nią (w tym w Polsce). W przypadku krótszych okresów opodatkowaniu dochodowemu podlegają jedynie dochody uzyskane w Czechach.


Polsko - Czeskie konflikty. Jacy są Czesi.
Przyłączenie Zaolzia do Polski w 1938 roku nie jest chlubą naszej historii. Podobnie Czesi nie zapomnieli interwencji wojsk polskich w 1968 roku. Zbrojne przerwanie Praskiej Wiosny cofnęło rozwój Czech o kilka dziesiątków lat. Istnieje stereotyp Polaka śmiejącego się z Czechów i języka czeskiego. Niestety potwierdziły to również niewybredne dowcipy naszego premiera, które miały miejsce podczas jego lipcowej (2018 r.) wizyty w Karlowych Warach. W zasadzie Czesi są pozytywnie nastawieni do Polaków. Łączy nas podobna historia. Zdarzają się jednak drobne konflikty w rozmowach towarzyskich. Przede wszystkim Czechy to liberalny i laicki kraj, w przeciwieństwie do konserwatywnej Polski w dużej mierze podporządkowanej kościołowi katolickiemu. W szkołach nie ma powszechnego nauczania religii, osoby o różnych poglądach nie są dyskryminowane. Sprawy orientacji seksualnej, światopoglądu nie wychodzą na ulicę, nie podlegają debatom publicznym i "knajpowym". Ludzie, którzy chcą tam przenosić swoje nawyki mogą mieć z tym problem, tym bardziej, gdy chcą pouczać i nawracać innych. W Polsce to normalna postawa.  Wręcz patriotyczny obowiązek i misja suwerena.
Czesi się nie wywyższają. 
 Osoba bardzo bogata potrafi jeździć starą skodą. To jej nie przeszkadza. Statystyczny Polak, weźmie kredyt by kupić drogie auto znanej marki, by móc tylko zaszpanować przed sąsiadami. To też rodzi konflikty. Dla Czecha liczy się tylko rodzina. Nie praca, religia, zarobki, czy polityka.
Czesi uważają Polskę za kraj trzeciego świata. Według nich zajmujemy się tysiącami nie istotnych spraw przez co tracimy tylko czas i energię. Kiedy Czechy walczą o coraz wyższe dotacje unijne i modernizację kraju, Polski rząd uczy Europę jeść widelcem. Polacy ich zdaniem zajmują się na okrągło religią, historią, polityką, kłótniami o sprawy obyczajowe, o wyimaginowane i sztuczne interesy narodowe. Ich polityka koncentruje się na tym, aby polepszyć swój byt ekonomiczny, opiekę zdrowotną czy emerytury.
Polacy najczęściej kwestionują Czeską gościnność:
   "Gdy Czech częstuje cukierkami, zaraz dodaje weź jedno".

Jak wygląda zakładanie firmy w Czechach, ile to kosztuje?
Założenie własnej firmy, jednoosobowej działalności gospodarczej wiąże się z opłatą miejską w wysokości 1000 koron (160 zł). Dużo wyższe są opłaty w przypadku spółek. Jest to związane, podobnie jak w Polsce, z koniecznością spisania umowy notarialnej. Koszt notariusza zależy od wysokości kapitału zakładowego spółki. Rejestracja trwa z dnia na dzień. Natomiast rejestracja w VAT trwa nieco dłużej. Nawet do 30 dni. Jest to związane z weryfikacją rzetelności osoby, czy organu założycielskiego firmy. W Czechach urząd sprawdza przyszłego VAT-owca. W Polsce badanie wiarygodności kontrahenta rząd zrzucił na podatników, ze wszystkimi konsekwencjami.
By prowadzić działalność gospodarczą w Czechach trzeba mieć pozwolenie z tamtejszego urzędu. Urząd wyznacza warunki do spełnienia przez osobę fizyczną, zanim dokona wpisu w rejestrze działalności gospodarczej. Jest to związane z koncesjonowanymi działalnościami. Osoby prawne są umieszczane w Rejestrze Handlowym. Podobnie jak w Polsce niektóre działalności są koncesjonowane. Wymagane jest wówczas uzyskanie prawa do wykonywania tej działalności.
Jednoosobową działalność gospodarczą można założyć w ciągu jednego dnia.
Z uwagi na to, że brak znajomość języka może być znaczącą barierą radzimy skorzystać z firmy która tym się zajmie. Na rynku jest kilkanaście firm które w tym się specjalizują. Po nawiązaniu kontaktu z taką firmą, otrzymamy nie tylko kompleksową pomoc, ale również reprezentację przed urzędami w okresie późniejszym.





Jaka jest wysokość składek na Czeski ZUS?
Przedsiębiorcy w Czechach płacą składki na ubezpieczenia do dwóch instytucji. Czeskiej Administracji Ubezpieczenia Społecznego (ČSSZ) i wybranej przez siebie Kasy Chorych (Zdravotní pojišťovna). ČSSZ odpowiada za ubezpieczenia socjalne, natomiast do Zdravotní pojišťovny płacimy ubezpieczenie zdrowotne. Składki są płacone w zależności od wysokości osiągniętego dochodu za miesiąc poprzedni.

Ubezpieczenie właściciela firmy wynosi:
  • emerytalno - rentowe  21,5 % , ale nie mniej niż 2 061 CZK miesięcznie (czyli ok. 340 zł)
  • chorobowe (dobrowolne) 2,3 %, minimalna kwota to 115 CZK miesięcznie (czyli ok. 19 zł)
  • na Państwową politykę zatrudnienia 1,2 %
  • ubezpieczenie zdrowotne 9 %, nie mniej niż 2 061 CZK miesięcznie (czyli ok. 340 zł)
Ubezpieczenie osoby na samozatrudnieniu wynosi:
  • emerytalno-rentowe 28 %,
  • chorobowe 2,3 %
  • na Państwową politykę zatrudnienia 1,2 %
  • ubezpieczenie zdrowotne 13,5 %
Ubezpieczenie pracownika wynosi:
  • emerytalno-rentowe 6,5 %
  • chorobowe 4,5 %
Przy czym pracownik sprawujący opiekę nad co najmniej dwójką dzieci ma prawo do obniżki stawek na ubezpieczenie. Takie samo prawo przysługuje osobom na samozatrudnieniu. Pojęcie dzieci dotyczy osób do 26 roku życia mieszkających z rodzicami i będących na ich utrzymaniu.

Z tego wynika, że Czech, który nie ma żadnych odliczeń (jest samotny lub małżonek pracuje, brak dzieci, nie studiuje) płaciłby tyle samo ubezpieczenia co Polak do ZUS, gdy ma miesięczny zysk w wysokości 4 000 zł. netto odliczając miesiąc urlopu.  Netto czyli po opodatkowaniu podatkiem dochodowym.

#praca za granicą #firma w Czechach #działalność w Czechach # jak założyć firmę w Czechach #ZUS #polityka społeczna

Zakładanie działalności za granicą. Firma w Czechach