Obsługiwane przez usługę Blogger.

Traktowanie Polaków jako ciemną nierozumną masę jest czymś charakterystycznym co cechuje rządy PiS. Pisanie prawa na kolanie już nie dziwi nikogo. W ciągu jednej nocy można zniszczyć konstytucje, kodeks karny, zasady trójpodziału władzy. Szkolnictwo, sądownictwo, służba zdrowia pada ofiarą interesów jednej partii.


Najczęściej stosowana jest metoda polityki sondażowej. Robi się mniej lub bardziej głupią wrzutkę na jakiś temat, a potem czeka na informację, jakie środowiska będą protestować. Jak są związane z opozycją to idiotyczne przepisy się wprowadza. Jak protestuje własny elektorat, to rozważa się modyfikację przepisów lub zaniechanie zmian. W efekcie niszczy się dotychczasowe zasady prawa i ustrój państwa. Najlepiej to widać w reformie oświaty i traktowaniu nauczycieli, czy niepełnosprawnych. Tam problemy się bagatelizuje, bo na tym elektoracie władzom PiS nie zależy. Gdy buntują się samorządowcy z PiS, to wówczas poprawia się pomysły, albo z nich rezygnuje. Zasada kija i marchewki, niezgodne z konstytucją zmiany ustrojowe, lub prezent od prezesa w postaci premii za poparcie w postaci "krowa plus".


Test przedsiębiorcy, czyli polowanie na czarownice

Jedną z takich wrzutek pod publiczkę (sondaże) jest test przedsiębiorcy. Wykorzystując wprowadzone wcześniej niejasne przepisy o klauzuli wykorzystywania przepisów podatkowych w celu osiągnięcia korzyści , Ministerstwo Finansów postanowiło ukarać podatników korzystających z podatku liniowego, a będących na samozatrudnieniu. W ten sposób znaleziono kolejną kontrabandę, która postępując zgodnie z prawem osiągała korzyści w postaci płacenia niższych podatków. Przeprowadzono więc wspólnie ze związkiem zawodowym Solidarność kampanię propagandową o złych "pracownikach" na samozatrudnieniu. Jednocześnie zaczęto opracowywać algorytmy testu przedsiębiorcy, mające na celu wyłapywanie podatników, którzy postępując zgodnie z prawem osiągali korzyść w postaci płacenia niższych podatków, wybierając podatek liniowy zamiast progresywnego. Dodatkowo dzięki pracy na samozatrudnieniu, płacili niższe składki na ZUS.  


Algorytmy kontrolne Ministerstwa Finansów

Już kilkanaście lat temu, ministrowie finansów w wielu państwach zrozumieli, że w XXI wieku nie da się kontrolować wszystkich podmiotów gospodarczych bez nowoczesnych metod porównawczych. W tym celu należało jak najszybciej stworzyć odpowiednie algorytmy kontroli skarbowej. By mogły one pracować na wiarygodnej bazie danych należało przygotować cyfrową bazę danych dotyczącą działalności podmiotów gospodarczych (JPK), kontrolę przepływów pieniędzy w bankach (System STIR), wprowadzić kontrolę transakcji gotówkowych (kasy fiskalne online). Z pewnością są to lepsze metody kontroli, niż te które doświadczaliśmy poprzednio. Prowokacyjne zakupy ze sprawdzeniem czy będą ewidencjonowane, czy remanenty stanów magazynowych. Dość bolesne zwłaszcza, gdy dotyczyły sezonowej sprzedaży produktów.  Ciężko było płacić podatek od remanentu - zgromadzonego i nie zapłaconego towaru, zanim zaczął się sezon na jego sprzedaż..


Na świecie najbardziej zaawansowany jest system kontrolny Achelon wykorzystywany w USA. System kontroli w Polsce wydaje się dość przejrzysty i równy dla wszystkich. Musimy jednak pamiętać, że wszystko zależy jedynie od tego jakie są algorytmy kontrolne przygotowane przez KAS. Przykładowo algorytmy kontroli skarbowej w Chinach uwzględniają u osób kontrolowanych poglądy polityczne i udział w demonstracjach. To jest zawsze pokusa dla rządzących by algorytmy kontroli skarbowej wykorzystać do walki z opozycją, czy osobom niechętnym władzy. A przynajmniej nie rozliczanie podejrzanych transakcji dokonywanych przez polityków partii rządzącej.
Teraz w związku z testem przedsiębiorczości algorytmy te mają wychwycić osoby na samozatrudnieniu. Czyli prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, wykonujące swoje usługi dla jednego podmiotu gospodarczego. Dodatkowo płacą podatek dochodowy liniowy lub korzystają ze znacznych ulg podatkowych. To pod nich właśnie zmieniono możliwość rozliczania w kosztach wykorzystywania prywatnych samochodów do celów firmowych.

Aktualizacji Programu Konwergencji (APK)

Algorytmem, który miał przeprowadzić test przedsiębiorcy była Aktualizacja Programu Konwergencji. Dzięki temu algorytm miał wytypować kto jest, a kto nie jest prawdziwym przedsiębiorcą. Ci nie prawdziwi mieliby być ci, co jedynie "udają przedsiębiorców" by płacić niższe podatki, niż płaciliby jakby byli zatrudnieni na etacie.


Likwidacja "luki" w systemie podatkowym

O tym, że najwięcej podatków płacą najbiedniejsi nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Państwo wychodzi z założenie że mała firma łatwiej może oszukać fiskus niż duży podatnik. Dlatego podatek CIT jest dużo niższy od podatku dochodowego, jaki płacą osoby fizyczne. Dlatego też dla podatników osiągających dochody powyżej 100 tyś wprowadzono podatek liniowy. Nikomu to nie przeszkadzało dopóki związki zawodowe nie zauważyły, że od samozatrudnionych nie są odprowadzane składki z których mogliby skorzystać etatowi działacze związkowi. Do tego dołączył się ZUS, który również zaczął liczyć na dużo wyższe wpływy. W ten sposób powstał mit o kontrabandzie zarabiającej krocie na samozatrudnieniu.


Samozatrudnienie jako zjawisko powszechne

Samozatrudnienie jest zjawiskiem tak powszechnym, że przerosło to wyobrażenia rządzących. Korzystają z niego zarówno przedsiębiorstwa prywatne jak i państwowe. Straż pożarna, służba zdrowia, wyższe szkolnictwo, banki to w znacznym stopniu pracownicy na samozatrudnieniu. Skoro jest taka możliwość to w celu optymalizacji zysku instytucje te korzystają z tej elastycznej formy zatrudnienia. Również politycy i sztaby wyborcze zatrudniają na umowę zlecenie swoich doradców i PR-owców.
Czy jest to etyczne?
Nie!
Dlatego, że daje możliwość ponoszenia niższych kosztów pracy firmom, które nie dbają o swój personel. Firmy te nie zapewniają pracownikom należnych im świadczeń. Dla pracowników na samozatrudnieniu zaletą są doraźne korzyści w postaci niższych podatków, ale tak naprawdę to oni tracą najwięcej. Likwidacja samozatrudnienia wydaje się słuszna. Przecież koszt pracy powinien być podobny niezależnie od tego jaką formę opodatkowania wybierze przedsiębiorca. Państwo powinno zadbać o to by stworzyć takie przepisy by firmy nie wyzyskiwały pracowników.


Test przedsiębiorcy zniszczy branżę IT w Polsce

Największymi przeciwnikami testu przedsiębiorcy okazali się przedstawiciele branży IT. W Polsce działa wiele firm europejskich zatrudniających programistów na "prowizjach handlowca". Dzięki temu nie muszą nawet rejestrować swoich firm w Polsce, mimo, że budują coraz większe biurowce. Programiści udają sprzedawców sklepów internetowych zarejestrowanych za granicą. W ten sposób firmy z branży IT mają darmowych pracowników i wykorzystując polskie przepisy rozwijają się kosztem polskich firm. To jak najbardziej nieuczciwa konkurencja. Jednak ci co znają się na mechanizmach rynkowych twierdzą, że firmy zachodnie są już przygotowane na zaostrzenie przepisów dotyczących zatrudnienia w Polsce. Ich następnym etapem w szukaniu darmowej siły roboczej mają być Ukraińcy. To tam niedługo będą zatrudniać kolejnych sprzedawców na "prowizji handlowej".

Chwilowy koniec straszenia testem przedsiębiorczości

Gdy tylko w prasie ukazały się artykuły o podejrzanym zakupie gruntów od kościoła we Wrocławiu, premier Morawiecki ogłosił, że rezygnuje z testu przedsiębiorczości.

"Chcę jasno powiedzieć, bo widzę, że sprawa ciągle wywołuje emocje: nie będzie żadnego testu przedsiębiorcy" - podkreślił premier Morawiecki.

Do tego dochodzi fakt o rozdźwięku między wcześniejszymi wystąpieniami premiera podczas spotkań wyborczych, a interpretacjami urzędów skarbowych, którym trudno było podważyć prawidłowość dotychczasowych rozliczeń samozatrudnionych.

"Skarbówka w swoich interpretacjach podatkowych potwierdza, że dotychczasowe rozliczenia samozatrudnionych korzystających z liniowego rozliczania podatku dochodowego są w porządku" - Rzeczpospolita.

Zmiany w kwalifikacji "pozarolniczej działalności gospodarczej"

Po fali strachu, ciemnych chmur jakie zasiano nad głowami samozatrudnionych premier odwołał prace nad wyłanianiem samozatrudnionych przy pomocy testu przedsiębiorcy zwartego w Aktualizacji Programu Konwergencji. Nie oznacza to jednak wycofania się z pomysłu "ukróceniem luki w opodatkowaniu" samozatrudnionych.
Teraz w to miejsce resort finansów zamierza wprowadzić zmiany w kwalifikacji przychodów z tytułu prowadzenia "pozarolniczej działalności gospodarczej". Zmiany mają być szeroko konsultowane z  Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju i Radą Dialogu Społecznego.
Polowanie na czarownic trwa nadal...


#test przedsiębiorcy, #program konwergencji #apk #algorytmy kontroli skarbowej #samozatrudnienie #podatek liniowy #kontrabanda #podatek dochodowy #ZUS

Test przedsiębiorcy, algorytmy kontroli skarbowej


W poprzednim artykule pisaliśmy o planach likwidacji obowiązkowej składki na ZUS jaką płacą co miesiąc przedsiębiorcy.  Trudno nie przytoczyć w tym miejscu kilka oczywistych faktów.

Składka na ZUS jako element kosztu pracy

Przede wszystkim należy przyjąć, że składka na ZUS jest ukrytym podatkiem jaki płaci pracodawca z tytułu zatrudnienia pracownika. Jest ona "rozkładana": między pracodawcę, a pracownika. Składka ta w całości stanowi koszt w rozumieniu podatku dochodowego zarówno dla pracodawcy jak i pracownika.
W przypadku przedsiębiorców składkę tę w całości płaci osoba, na którą jest zarejestrowana działalność gospodarczą i jedynym odliczeniem jest PIT, i to nie w całości.

Co ZUS zapewnia przedsiębiorcy za pobierane składki?

Przedsiębiorca płaci dużo wyższe składki na ZUS, niż gdyby był zatrudniony z najniższym wynagrodzeniem jako pracownik. W zamian za to, nie może korzystać ze zwolnienia lekarskiego krótszego niż 30 dni. Żeby nie płacić podatków powinien zawiesić działalność gospodarczą, jednak nie może tego zrobić, bo byłby automatycznie wyrejestrowany z ubezpieczenia w ZUS i nie dostawałby świadczeń. W ten sposób państwo polskie zmusza osoby chore, które są na karcie podatkowej, aby zawiesiły działalność gospodarczą, a nie korzystali ze zwolnienia lekarskiego w ZUS. Z drugiej strony, gdy działalność prowadzi tylko właściciel nie powinien w okresie zwolnienia lekarskiego wykonywać żadnej działalności. W innym przypadku ZUS bardzo wnikliwie ukarze go za próbę wyłudzenia świadczenia chorobowego.



Emerytura z ZUS dla osoby prowadzącej działalność

Mimo wieloletniego płacenia podatków i składek na ZUS, w chwili przejścia na emeryturę państwo polskie traktuje osobę prowadzącą działalność gospodarczą na równi z osobą, która nigdy nie pracowała i nie była ubezpieczona. Emerytura dla przedsiębiorcy jest w takiej samej wysokości jak renta socjalna i wynosi 934,60 zł netto*. Jest to minimalna stawka emerytury. Tak państwo polskie odpłaca się za lata dojenia osób przedsiębiorczych. Mówi się, że przedsiębiorcy płacą składki nieadekwatne od dochodów. Pewnie dotyczy to jakiejś części osób prowadzących działalność gospodarczą, którzy pewnie wolą korzystać z innych form zabezpieczenia emerytalnego. Jednak jak to często powtarzają politycy obecnej partii rządzącej - składki na ZUS to jedno, a wysokość emerytury to drugie. Gdy nas doją chcą jak najwięcej, gdy mają płacić to minimum socjalne.  


Trochę statystyki

Dziś średnia emerytura w Polsce wynosi 2 200 zł. Wynika z tego, że emerytowani przedsiębiorcy nie dostają nawet połowy tej kwoty. Najciekawsza jest jednak statystyka ile lat korzystają z emerytury poszczególne grupy zawodowe. W statystyce nie uwzględniono emerytur mundurowych z uwagi na to że nie podlegają oni ZUS, a ich świadczenia są wypłacane bezpośrednio z budżetu państwa.

Okazuje się, że ze wszystkich grup zawodowych płacących składki do ZUS najkrócej z emerytur korzystają osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. Średnio pobierają oni emerytury przez 15 lat i 10 miesięcy. Żadna grupa zawodowa tak krótko nie pobiera świadczeń emerytalnych. O dziesięć lat dłużej z emerytury korzystają twórcy i artyści (25 lat 1 miesiąc), nauczyciele (24 lata 9 miesięcy), górnicy (23 lata 9 miesięcy).  Dodajmy, że średnia emerytura górnika wynosi 4500 zł, a nauczyciela 2500 zł.


Stres, praca po kilkanaście godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu

Nie ma co się dziwić. Polska nie rozpieszcza osób prowadzących własną działalność. Ciągle traktuje się przedsiębiorców jak złodziei. Nic od czasów PRL-u się nie zmieniło w tej kwestii. Wielu z nas od lat pracuje po kilkanaście godzin dziennie. Do tego stres wynikający z ciągłej zmiany przepisów podatkowych i prawa gospodarczego. W wielu sprawach ciągle jest obecna korupcja urzędników.  To wszystko odbija się na naszym zdrowiu.

Pracownik przy każdej dolegliwości idzie do lekarza i bierze kilkudniowe zwolnienie lekarskie. Do tego nie mają prawa osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. Państwo polskie tratuje nas jak dobrowolnych niewolników. Przecież sami się zarejestrowaliśmy i zgodziliśmy na wyzysk.

Jest oczywiście postęp. Przed 1989 rokiem musieliśmy utrzymywać tabuny łapówkarzy, którzy za każdą zgodę nadstawiali kieszeń. Teraz to samo za nich robią ustawy ministerstwa finansów i przepisy dotyczące ZUS.

Dodajmy, że górnik pod ziemią pracuje niecałe 4 godziny dziennie, tyle samo co nauczyciel w szkole. Po pracy nie muszą prowadzić księgowości i zastanawiać się, za co jakiś urzędnik może ich ukarać.

* wysokość emerytury minimalnej według waloryzacji z dnia 8 maja 2019 roku.


#ZUS #emerytura #renta socjalna #składki ZUS #podatki #wiek emerytalny #waloryzacja emerytur

Emerytura, a działalność gospodarcza

likwidacja ZUS


Festiwal obietnic wyborczych z początku 2019 roku był bardzo obiecujący. Niestety, dla wielu ekonomistów nierealny. Służył on głównie upokorzeniu nauczycieli, którzy zaczęli dopominać się o godność w wykonywaniu swojego zawodu. Z naszego punktu widzenia, osób zajmujących się własną działalnością gospodarczą, najbardziej ciekawa wydawała się obietnica likwidacji obowiązkowych składek na ZUS do jakiej miało dojść w maju 2019 roku. Sprawę likwidacji obowiązkowych składek do ZUS osobiście miał monitorować Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców (RMŚP) Adam Abramowicz. RMŚP to organ powołany przez Sejm w 2018 roku, a Premier Morawicki osobiście wyznaczył jego Rzecznika.

ZUS jako podatek od pracowitych

O tym, że ZUS jest daniną na rzecz państwa, nieposiadającą umocowania w realizacji potrzeb indywidualnych ubezpieczonych pisaliśmy już wielokrotnie. Zwłaszcza o niezrozumianej podstawie wymiaru składek liczonej według 75 % średniej pensji w największych polskich przedsiębiorstwach. To ma się nijak do dochodów jakie osiągają jednoosobowe lub małe, często rodzinne podmioty gospodarcze. Jak się ma zysk wypracowany w zakładzie zatrudniającym ponad 200 pracowników do zakładu usługowego prowadzonego przez emerytowanego szewca? Przecież te największe firmy szastają pieniądzmi na przeróżne cele wskazywane przez polityków, a drobni przedsiębiorcy ciągle są traktowani w Polsce jak dojne krowy, i to bez prawa do 500+. Do tego składka zdrowotna jest poniekąd obowiązkową przedpłatą na podatek dochodowy, która jest jak haracz od rejestracji każdej kolejnej działalności gospodarczej. Taka pożyczka dla państwa, którą korygujemy w rozliczeniu rocznym.


Koszty pracy, a wykorzystywanie przepisów podatkowych

Podatki typu ZUS stały się elementem kalkulacji przy optymalizacji podatkowej. Przedsiębiorcy muszą kombinować w jakiej formie mają wykonywać jakąś pracę by obniżyć jej koszt. Równolegle ciągle ukazują się dziwne ustawy o obniżonych kosztach zatrudnienia pracowników: sezonowych, najemnych, rolnych, leśników itp. Samozatrudnienie jest tylko najbardziej popularną formą tańszego pozyskania pracowników. Samozatrudnienie jest powszechnie stosowane w szkolnictwie wyższym, w Straży Pożarnej, w wojsku, w służbie zdrowia. 


Również praca na niepełen etat jest rozpowszechniona. Podczas strajku nauczycieli nie przebiła się informacja o tym, że większość szkół oferuje pracę nauczycielom w niepełnym wymiarze godzin. Co ma wspólnego z wyliczanym przez panią Szydło pensum bieganie od szkoły do szkoły, na jedną czy dwie lekcje. Tak samo niepełne etaty są podstawą zatrudnienia w niektórych supermarketach. Tam również kasjerki dyżurują w domach i czekają, który market wezwie je do pracy. Nie ma co się dziwić, skoro tak pracowników traktują państwowi pracodawcy, to tak samo dzieje się w sektorze prywatnym.
Jedyna szansa, że przyjrzy się temu Unia Europejska i zrobi porządek tak jak to zrobiła z pracownikami delegowanymi.


Rewolucyjna koncepcja Rzecznika MŚP

W styczniu 2019 roku Pan Adam Abramowicz zapowiedział walkę o wprowadzenie w Polsce dobrowolności płacenia składki na ZUS przez przedsiębiorców. Koszt takiej operacji przy założeniu, że skorzystałoby z niej 100 % ubezpieczonych wyniósłby 11 mld zł. Przykładowo propagandowe jednorazowe "zamrożenie" cen prądu w 2019 roku kosztowało budżet państwa 14 mld zł, dofinansowanie Kościoła Katolickiego 9 mld zł, a przedwyborczy prezent rządu dla TVP blisko 2 mld zł. Poza tym skoro chcemy dogonić w dochodach Niemcy to tam nie ma obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne. Pan Abramowicz zauważył:
 
"Za naszą zachodnią granicą, gdzie bardzo wielu Polaków pozakładało firmy, jest taka zasada, że przedsiębiorca, jeśli chce i może płacić składkę, to ma emeryturę, jeśli nie chce lub nie może, to nie płaci i nie ma emerytury. To znakomicie działa."

Jest to przykład "patriotycznej" zachęty. Po co zakładacie firmy w Polsce i płacicie ZUS, zakładajcie firmy w Niemczech i będziecie mieć niższe koszty!
Poza tym założenie, że wszyscy przedsiębiorcy zrezygnują z emerytury z ZUS jest błędne. Dla nas jest istotne by uniknąć podwójnego i nadmiernego płacenia składek do ZUS. 


Likwidacja (limitu) składek na ZUS

Piątka Kaczyńskiego i trzytygodniowy strajk nauczycieli szybko ostudziły rozdawnictwo pieniędzy przez PiS. Hasło likwidacji składek na ZUS, sprytnie zamieniono na hasło likwidacji limitu składek na ZUS. Zmiana będzie dotyczyć pracowników zarabiających średnio powyżej 11 912 zł miesięcznie brutto. To ma wnieść do budżetu państwa kolejne 5,1 mld złotych. Nie dziwi wiec taka kampania przeciw osobom samozatrudnionym pracującym na umowę-zlecenie. Nie dość, że płacą podatek dochodowy liniowy, to jeszcze korzystają z niższej stawki VAT. Tak przynajmniej uważają ci co rządzą teraz Polską. Nie uwzględnia się przy tym brak urlopów, stażu pracy, czy stworzenia własnego funduszu ryzyka utraty pracy. To jakby żądać od piłkarza by zarabiał tyle co sprzątaczka w klubie w którym on gra.

Obietnice wyborcze zweryfikują możliwości budżetu

Widać, że w swych obietnicach wyborczych partia rządząca się zakiwała. Nie dziwi wiec "kuluarowy bunt" Pani Minister Finansów Teresy Czerwińskiej. Nawet gospodarka pozostawiona w świetnej kondycji przez poprzednią ekipę nie jest w stanie tego udźwignąć, a dobra passa zaczyna się kończyć, i nie bez znaczenia jest aktualna polityka naszego rządu. Przykładem może być, chociażby chęć wycofania się z niedziel wolnych od handlu, czy oficjalna akceptacja działalności Ubera. Widać, że powszechne rozdawnictwo pieniędzy z budżetu państwa dla "wiernego suwerena", za przyszłe głosy wyborcze, kosztuje coraz więcej partię rządzącą. 
Polityka PiS coraz wyraźniej służy trwaniu przy władzy, a nie Polsce i społeczeństwu.

Również zapowiadany powrót do skali podatku VAT 22 i 7 % odłożono na koniec 2022 roku. 
Widać, że przedsiębiorcy, podobnie jak nauczyciele nie są grupą, która jest w kręgu zainteresowania  tej partii.


#likwidacja ZUS #składki na ZUS #likwidacja limitu #Rzecznik MŚP #Adam Abramowicz #Minister Finansów #obietnice wyborcze #prezes PiS

Składki ZUS do likwidacji


Zakładając działalność gospodarczą nie planujemy bankructwa. Skupiamy się głównie na optymalizacji zysku i zagarnięcia coraz większej części rynku zbytu. Niestety jak dowodzą rozmowy z tymi, którzy doświadczyli upadłości własnych biznesów, problem pojawia się nagle, bez ostrzeżenia. Wiele osób powtarza, że niekoniecznie są to problemy z nadprodukcją, czy czynnikiem ludzkim występującym w ich firmie. Problemem stają się płatności kontrahentów, prowadzące do zatorów płatniczych i zerwania bilansu płatniczego w firmie.

Optymalizacja środków finansowych

Tak jak w życiu prywatnym wiele osób stara się do maksimum opóźniać płatność za kupowane produkty czy usługi, tak samo postępują osoby prowadzące działalność gospodarczą. Nagminnie korzystamy z kart kredytowych lekką ręką wydając pieniądze, których de facto w kieszeni jeszcze nie mamy.  Podobnie jest w firmie. Zamiast występować o kredyt na cele inwestycyjne, czy środki obrotowe, posługujemy się opóźnionym terminem płatności. To łatwa forma kredytowania naszej działalności. Przyspieszamy w ten sposób obrót pieniędzmi. Optymalizujemy wykorzystanie dysponowanych środków finansowych. Z czasem popadamy w sidła stworzonej przez nas piramidy finansowej. Wszystko działa w porządku dopóki my sami, lub któryś z naszych kontrahentów nie popadnie w tarapaty finansowe. Nie opłacona faktura na czas pociąga za sobą kolejne nieopłacone zobowiązania. W ten sposób pojawiają się w naszym otoczeniu zatory płatnicze, powodujące jak domino zapaść całej sieci współpracujących ze sobą firm w danej branży. Czasem problemy mogą być transferowane również do firm działających w innej branży.

Zatory płatnicze w branży budowlanej

Największe zatory płatnicze występują obecnie w branży budowlanej. System zamówień publicznych powoduje, że już na etapie składania oferty przetargowej mamy znaczną obniżkę przewidywanych kosztów realizacji zamówień. To podnosi ryzyko. Cały system opiera się na niedoszacowanych kosztach. Po wygraniu przetargów, zaczynają się renegocjacje kosztów inwestycji. Do tego branża jest w znacznym stopniu zmonopolizowana przez duże centrale, które korzystają z podwykonawców. Sprawy płynności finansowej nie ułatwiają przepisy podatkowe. Odwrócony VAT jest powszechnie uważany za kredytowanie państwa przez wykonawców dużych inwestycji. W skali kraju są to należności w wysokości blisko 10 mld złotych. Już to bezpośrednio wpływa na powstawanie zatorów pieniężnych. Dodatkowo na opóźnienie zwrotu VAT ma wpływ system Split Payment .

Ostrożność inwestorów

Drugim czynnikiem powodującym zatory płatnicze w branży budowlanej jest nie do końca sprecyzowane źródło finansowania podwykonawców za wykonane przez nich usługi. Czasem jest to generalny wykonawca, a czasem inwestor. Często jest to również płatność podwójna. Taki stan powoduje dużą ostrożność, wręcz niepewność inwestorów przy rozliczaniu kosztów budowy. W efekcie system jest niewydolny o dużym ryzyku nadużyć, a efektem tego są zatory płatnicze. Widzimy to w częstych protestach podwykonawców i rezygnacji generalnych wykonawców z realizacji zadań inwestycyjnych.

Faktoring

W podobny sposób zatory płatnicze mogą pojawić się w dowolnej branży. Małe firmy często nie mają odpowiedniego zaplecza finansowego. Wystarczy, że będzie jakaś większa faktura niezapłacona na czas. Wystąpi niekorzystny przypadek losowy. Jeden z kontrahentów źle oszacuje ryzyko w biznesie. Kontrola urzędu skarbowego zakłóci prawidłowe funkcjonowanie firmy i może taki zator płatniczy powstać z dnia na dzień. Jakimś rozwiązaniem w takich przypadkach może być zabezpieczenie transakcji przez poręczenie bankowe, czy skorzystanie z faktoringu. W przypadku faktoringu ryzyko dostawcy jest obniżone do minimum. Dla małych firm jest to najlepsze rozwiązanie w realizacji niepewnych transakcji. Całość ryzyka ponosi faktor.

Nieściągalna wierzytelność

By ograniczyć zatory płatnicze i ułatwić płynność finansową podmiotów gospodarczych została wprowadzona możliwość odzyskania pieniędzy z tytułu odprowadzonego VAT za niezapłacone faktury. Przedtem nieopłacenie faktury powodowało straty jedynie u dostawcy. Nie dość, że dostawca nie dostał zapłaty za towar, to jeszcze musiał zapłacić podatki od tej transakcji. Natomiast odbiorca odliczał sobie należny VAT mimo, że należności za fakturę nie uregulował. W 2014 roku wprowadzono zmiany w tym zakresie. Pojawiło się pojęcie nieściągalna wierzytelność. Mamy z nią do czynienia, gdy mimo prób (wysyłanie przypomnień, wezwań do zapłaty) nie udało się jej odzyskać. Od tego roku uprawdopodobnienie jej następuje w ciągu 90 dni od dnia upływu terminu płatności określonego w umowie lub na fakturze. Jednym warunkiem jest, że wierzytelność ta nie została sprzedana. Nieściągalna wierzytelność jest przyczynkiem do skorzystania z ulgi na złe długi.


Deklaracja VAT ZD

Podatnik, u którego zaszła nieściągalna wierzytelność może skorzystać z ulgi za złe długi. Dokonuje on korekty w rejestrze VAT i powiadamia o tym urząd skarbowy przy pomocy VAT ZD załącznika do okresowej deklaracji VAT-7 lub VAT-7K. Uwzględnienie załącznika VAT ZD w sprawozdaniach JPK dodatkowo ułatwia weryfikację nierzetelnych płatników. W ten sposób łatwiej jest monitorować zatory płatnicze i anulować odliczanie należnego VAT, od nieopłaconych faktur.

Upadłość firmy

Problemy z płynnością finansową mogą bezpośrednio przełożyć się na upadłość firmy. W przypadku upadłości firmy o stopniu odpowiedzialności finansowej decyduje forma prawna prowadzonej działalności. Inna jest odpowiedzialność spółki prawa handlowego z ograniczoną odpowiedzialnością, inna spółki akcyjnej a jeszcze inna w firmie prowadzonej przez osobę fizyczną.

Upadłość konsumencka

W przypadku osób fizycznych nie należy mylić upadłości konsumenckiej osoby fizycznej, z upadłością osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą. Upadłość firmy prowadzonej przez osobę fizyczną występuje w przypadku powstania niewypłacalności osoby fizycznej prowadzącej własną działalność. Ogłoszenie upadłości można ogłosić w przypadku przekroczenie terminu płatności zobowiązania o trzy miesiące, o ile wartość niewykonanych zobowiązań przekracza 10 % wartości bilansowej prowadzonego przez niego przedsiębiorstwa. O upadłość występuje sam dłużnik lub jego wierzyciel. Wniosek o ogłoszenie upadłości rozpoczyna postępowanie sądowe, w toku którego następuje badanie zaistnienia podstaw upadłości. W tym okresie generalnie nie zmienia się sytuacja prawna przedsiębiorcy. Nadal jest zobowiązany płacić zobowiązania publiczne (typu ZUS). Może natomiast dojść do zabezpieczenia jego majątku.

Umorzenie części zobowiązań

Jeżeli w trakcie postępowania upadłościowego połączonego z likwidacją majątku okaże się, że upadły przedsiębiorca, będący osobą fizyczną, rzetelnie wykonywał nałożone na niego obowiązki, ustawa przewiduje możliwość oddłużenia takiego przedsiębiorcy. W takim przypadku sąd może orzec wobec takiego uczciwego dłużnika o umorzeniu części lub całości jego niezaspokojonych zobowiązań.



Skarga pauliańska

Często dłużnik by ukryć przed wierzycielami swój majątek dokonuje jego wyprzedaży za cenę nieadekwatną do jego wartości. Ustawodawca przewiduje postępowanie wobec takich nieuczciwych osób. Artykuł 527-534 Kodeksu Cywilnego daje możliwość dochodzenia swoich roszczeń od wierzyciela, gdy on w sposób świadomy, dokonał fikcyjnej czynności prawnej swojego mienia na rzecz osoby trzeciej. Warunkiem jest by osoba trzecia wiedziała, że dłużnik działa ze świadomością pokrzywdzenia swojego wierzyciela. Wymogiem prawidłowego sformułowania pozwu "skargi pauliańskiej" jest obligatoryjny wymóg zawarcia żądania uznania czynności dłużnika za bezskuteczną w stosunku do osoby trzeciej.

#skarga pauliańska #zatory płatnicze #VAT ZD #upadłość konsumencka #upadłość firmy #faktoring #nieściągalna wierzytelność #ulga za złe długi #optymalizacja środków finansowych

Zatory płatnicze, deklaracja VAT ZD, upadłość konsumencka, skarga pauliańska


Przez niemal cały okres III RP ustawodawca starał się by zmiany w systemie podatkowym wprowadzane były w sposób rozważny, z dużym wyprzedzeniem. To umożliwiało podatnikom na zapoznanie się ze zmianami na tyle wcześniej by nie ponieść niezamierzonych konsekwencji. Jest to logiczne. Grając w szachy nie chcemy by w trakcie gry, ktoś stwierdził, że zmienia zasady i odtąd gramy w warcaby. Niestety "dobra zmiana" tego nie rozumie i stara się traktować przepisy jako formę wojny, którą prowadzi z osobami prowadzącymi działalność gospodarczą. Do tego dochodzi zmiana profilu działalności Ministerstwa Finansów. Funkcję nadzoru poszanowania przepisów podatkowych zamieniono na typową propagandę wszelkich działań ekipy rządzącej Polską.


Jak informuje nas dziennik Rzeczpospolita, Ministerstwo Finansów nie jest w stanie wydać objaśnienia do zmian w ordynacji podatkowej na 2019 rok. Zmian, które wprowadziło Ministerstwo. Mamy końcówkę kwietnia, a ciągle nie wiadomo jak prawidłowo rozliczać samochód prywatny używany w firmie, niektóre transakcje z zagranicznymi kontrahentami, jak naliczać  podatek od wyjścia (exit tax), daniny solidarnościowej, czy na czym polegają obostrzenia  klauzuli do walki z podatkową optymalizacją.


OFE

Na wiecach wyborczy pojawiają się coraz to dziwniejsze informacje i wrzutki. Wypowiadają je działacze PiS, ministrowie i sam premier. Niedawno pojawiła się wrzutka o zwrocie prawa do dysponowania własnymi pieniędzmi jakie zgromadziliśmy w OFE. Wiele osób zniechęciło się do poprzedniej ekipy rządzącej, gdy ta znacjonalizowała nasze oszczędności gromadzone w ramach OFE. Rząd PO tłumaczył nam, że w ten sposób uchronił nasze pieniądze przed nadmiernie rozbudowanymi kosztami prowadzenia rachunków.  Wirtualnie poprzedni rząd przeniósł nasze konta indywidualne do ZUS. Teraz pan Morawiecki używając słowa "prywatyzacja", chce oddać nam kontrolę nad naszymi oszczędnościami. Za fatygę pobierze przy tym opłatę w wysokości 15 %. Tłumaczenie skąd się wzięła ta opłata manipulacyjna jest kompletnie niezrozumiałe. Chodzić ma o to, że świadczenia w ZUS są opodatkowane, w IKE nie. Tyle tylko, że w OFE też nie były.



W ten sposób pan Morawiecki zagrał jak typowy bankier. Niby nie ma opodatkowania, ale jest opłata lichwiarska w wysokości 15 %. Opłata od naszych oszczędności. Premier nawet nie zająknął się o tym, że podatek od świadczeń w ZUS płacimy w chwili ich otrzymania. Tu mamy płacić z góry, za nasze wirtualne konta indywidualne.
Pomyśleć, że 20 lat temu mówiono, że to będą bezpieczne pieniądze, na naszych kontach indywidualnych.


Poruszanie na wiecach wyborczych tematu OFE jest o tyle ważne, że od lipca wchodzą w życie przepisy odnośnie PPK. Zakłady i pracownicy nie chcą ponownie dać się wykiwać przez rząd. Być może, że cały plan PPK skończy się totalną klapą.


Optymalizacja podatkowa

Dużo bardziej mogą niepokoić wiecowe wypowiedzi na temat zwalczania kontrabandy. Na początku kwietnia ukazała się wypowiedź premiera dotycząca zwalczania wykorzystywania przepisów podatkowych przez osoby samozatrudnione. Dotyczy to osób, które płacą podatek liniowy, który jest dla nich korzystniejszym rozwiązaniem. 
To według premiera rządu jest nieuczciwe!?
Taka wypowiedź przy braku objaśnienia zmian w klauzuli wykorzystywania przepisów w celu optymalizacji podatkowej ma wyraźny sens i kierunek restrykcji. Osoby samozatrudnione nie dość, że nie mają urlopów, nie nalicza im się stażowe, nie mają szans na zasiłek dla bezrobotnych, gdy utracą pracę, to teraz są jeszcze zakwalifikowani jako kontrabanda!

W euforii wiecowej pojawiają się również instrukcje dla osób "wykrywających" taką kontrabandę. Pracownicy urzędów skarbowych mają szukać osoby opodatkowane podatkiem liniowym, które wystawiają co miesiąc jedną lub kilka faktur dla tego samego zleceniodawcy. Dodatkowo takie osoby mają być karane w przypadku wykrycia braku ewidencji czasu pracy. Nie wiadomo jak będą naliczane kary za optymalizację podatkową. Pewnie różnica między podatkiem liniowym, a progresywnym będzie stanowić o wielkości uszczuplenia podatkowego. To będzie pewnie kolejna afera na miarę afery VAT-owskiej.




Wiece wyborcze są świetnym źródłem informacji o tym co nas będzie czekać w najbliższym czasie. Dotyczy to zarówno tych co rządzą, jak i tych co dopiero aplikują do rządzenia. Najgorsze jest to, że my ciągle za to wszystko płacimy.
Dochodzi jeszcze to od czego zaczęliśmy ten artykuł. Mija nam czwarty miesiąc roku, a ordynacja podatkowa 2019 ciągle nie doczekała się przejrzystych objaśnień Ministerstwa Finansów. Podobno 60 % telefonów do Informacji Podatkowej pochodzi od pracowników urzędów skarbowych, którzy pracują w niepewności swoich decyzji.

Jak się w tym wszystkim połapać?  


#kontrola skarbowa #optymalizacja podatkowa #OFE #Ministerstwo Finansów #kampania wyborcza #wiece wyborcze #interpretacja podatkowa #objaśnienia zmian w podatkach

OFE. Optymalizacja podatkowa. Objaśnienia zmian w ordynacji podatkowej


Latami będą uczyć się dzieci w polskich szkołach tym jak skutecznie zniszczono w ostatnich latach polską gospodarkę. Zwłaszcza stadniny koni, armię, Puszczę Białowieską, szkolnictwo, służbę zdrowia, praworządność. Przyzwyczailiśmy się do tego, że rząd populistów spartaczy wszystko czego się dotknie i jedyne co może zaoferować polakom do 500 zł na dzieci by ich przekupić by nadal na nich głosowali. Dodajmy 500 zł z naszych podatków.
Z polskim grafenem wydawać się może, że jest podobnie, chociaż można w tym zaobserwować pewne prawidłowości jakie występowały jeszcze w czasach PRL-u.

Grafen

Grafen to płaska struktura złożona z atomów węgla. Tworzy je siatka sześciokątnych połączeń wyglądająca jak plaster miodu. Ponieważ jego grubość jest jednego atomu to jest najcieńsza powłoka przypominająca folię, która jednocześnie posiadająca niezwykłe właściwości mechaniczne i elektryczne. W teorii grafen powstał 1947 roku. Jednak przełom nastąpił dopiero w 2004 roku, gdy odkryto unikatowe właściwości grafenu. W 2010 roku nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki przyznano naukowcom z uniwersytetu w Manchesterze za badania nad pozyskaniem grafenu. Jednak pozyskanie grafenu udało się dopiero Polakom w 2011 roku. Na Uniwersytecie Warszawskim opracowano technologię pozyskiwania dużych fragmentów grafenu o najlepszej jakości. Polscy naukowcy jako pierwszy na świecie pokazali, że grafen może być pozyskiwany i wykorzystywany w przemyśle.

Urządzenie do produkcji grafenu

W 2015 roku na Politechnice Łódzkiej zaprezentowano urządzenie do produkcji grafenu z fazy ciekłej, które pozwala na wytwarzanie wielkopowierzchniowych płatów grafenowych o właściwościach bliskich teoretycznym. Produkt i metodę pozyskiwania grafenu opatentowano. Pan Duda startując na fotel prezydenta określił się mecenasem tej innowacji technologicznej i zaraz po wygraniu wyborów o sprawie zapomniano. Sprawą produkcji grafenu zajął się Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME), a od strony komercyjnej Advanced Graphene Products Sp. z o.o. z siedzibą w Nowym Kisielinie niedaleko Zielonej Góry. Na ich stronie znajduje się nawet sklep, w którym oferowany jest grafen.

Linia do produkcji grafenu

Za główne uruchomienie produkcji odpowiadał państwowy Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME). Ich taśma produkcyjna miała ruszyć kilka lat temu, ale ostatni termin uruchomienia produkcji to ma być w 2020 roku. Uruchamianie nowej produkcji jest jak wyścig z czasem. Konkurencja nie śpi, a kto będzie pierwszy odniesie pełen sukces. W sprawie grafenu zmarnowano już pięć lat. Głównie na obsadzanie stanowisk i wymianę poprzedniej ekipy, która miała już gotowe urządzenie. Ta niezrozumiała zwłoka  wynika z asekuracji i typowego partyjniactwa w procesach gospodarczych. Jak stadninę koni, sądy i wojsko władza nie ruszy palcem póki nie obstawi swoimi wszystkie stanowiska przynoszące profity, nawet za cenę zniszczenia projektu.
Niestety Misiewicze w nowej ekipie nie potrafią uruchomić urządzeń nowej technologii. Nie ma co się dziwić skoro nie potrafią nawet jeździć samochodami w ABW trudno by potrafili produkować grafen. Za to jak podają zwolnieni pracownicy obecna władza chętnie współpracuje z Chińczykami. I to oni zapewne uruchomią niebawem produkcję polskiego grafenu.


Mierni, ale wierni

Opieszałość we wdrożeniu produkcji wynika nie tylko z braku kompetencji osób, którymi politycy postanowili obsadzić zarząd Instytutu. Państwo Polskie nie uruchomiło środków na wdrożenie technologi, która była już gotowa 5 lat temu. Dopiero teraz przed kolejnymi wyborami pojawia się zainteresowanie ciągle nie uruchomioną produkcją. Niestety wrzutka piątka plus skutecznie po raz kolejny zniszczyła polski grafen.
Ile polska na tym straciła? Pewnie dużo więcej niż pieniądze rozdawane na prezenty socjalne.

Problem z podejmowaniem decyzji gospodarczych

Problem z podejmowaniem odważnych decyzji gospodarczych był od dziesiątków lat naszym problemem narodowym. Już w czasach PRL-u na deskach kreślarskich naszych inżynierów powstawały nowatorskie projekty nowoczesnych samochodów, traktorów, czy samolotów. Nigdy nie były one wdrożone. Polacy nie potrafią zarabiać na swoich pomysłach. Przyczyna była prosta. Żaden polityk nie miał na tyle odwagi by wspierać innowacje. Twórcy nowych technologii nie mogli doprosić się o dofinansowanie swoich projektów. Partyjnym decydentom łatwiej było kupić przestarzałą konstrukcję Fiata, czy calowy traktor Fergusona niż zaufać polskim konstruktorom. Tak było w czasach socjalistycznej gospodarki planowej. Można mieć wrażenie, że w tym zakresie zmiana ustroju państwa nic nie dała. Dla polityków jedynym celem jest dostanie się do władzy i utrzymanie dobrze opłacanych stołków jak najdłużej. Wspieranie polskiej przedsiębiorczości nie leży w ich interesie. Lepiej zbudować montownię części produkowanych w Chinach niż ponosić niepotrzebne ryzyko, za które można stracić stanowisko, a nawet trafić do więzienia za spreparowane kwity. Nowa władza zawsze z powodów propagandowych szuka winnych w przedniej ekipie. Przyczepić się można zawsze do jakiejś bzdury.

Menadżer czy likwidator?

Tak jak w okresie PRL-u obecne rządy niczym się nie różnią od skostniałych komuchów zajmujących decyzyjne stanowiska. Wszystko z powodu odpowiedzialności za decyzje. Dla partii jedyna szansa by się zainteresować się innowacją to obsadzić projekt swoimi by wyciągnąć dla swoich jak najwięcej się da. To przypomina likwidatorów zakładów przemysłowych w latach dziewięćdziesiątych. Zostali powoływani na stanowiska menadżerskie by bez żadnej odpowiedzialności zniszczyć zakład, który potem zostanie obcemu kapitałowi sprzedany za grosze. Teraz mamy przykłady niszczenia innowacji technologicznych w majestacie poprawności politycznej i wierności partyjnej.

 

Gospodarka sterowana z Nowogrodzkiej

Oczywiście byłoby to niemożliwe, gdyby władza nie uzurpowała sobie prawa do zawłaszczania wszystkiego. Niestety takie podejście cechuje gospodarkę liberalną. PiS jest tego przeciwieństwem. Oni wychodzą z założenia, że mają prawo przejąć wszystko. Od sądów, po przedsiębiorstwa i to nie tylko państwowe. Tak jak to było w PRL-u.

Sposób przejęcia świetnie funkcjonujących stadniny koni jest modelowym przykładem zawłaszczania dobrze prosperujących firm. Obstawia się wszystkie stanowiska swoimi. Od sprzątaczki po dyrektora. Wprowadza się komisję śledczą szukającą haki na poprzednich pracowników. Doprowadza firmę doi ruiny. Patrz: Polityka i biznes.

Zachodzi pytanie dlaczego, skoro ma się na sztandarach hasła patriotyczne?
Powód jest prosty. Tylko nasi mogą zarabiać pieniądze. Inni nie mają prawa normalnie żyć.
To zasada przeniesiona do nas z Rosji. Tam tylko wybrańcy mogą prowadzić firmy.
Tylko że do tego trzeba mieć wykształconą kadrę, a nie grupkę ludzi, którzy nawet nie potrafią prowadzić samochodów rządowych.



Nano Carbon, czyli jak politycznie zarobić na grafenie

PiS planował skutecznie zarobić na grafenie. Finansowo i wizerunkowo. Grafenem miała się zająć firma Nano Carbon powołana przez Polską Grupę Zbrojeniową. Dlatego zaraz po jej powołaniu pod koniec 2017 roku zaczęto demontować Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME). Wyrzucono z pracy dyrektora, który był ojcem polskiego grafenu. Usiłowano jak stadninę koni w Janowie Podlaskim dać w ręce osób niekompetentnych, ale swoich. W imię sprawdzonej metody nie matura lecz chęć szczera ...

Projekt oczywiście nie mógł zacząć funkcjonować. Barierą były finanse i brak kompetencji. W styczniu tego roku doszło do pierwszych aresztowań w PGZ i już chyba całkowicie zrezygnowano z pomysł stworzenia spółki Nano Carbon. Równolegle by zatuszować aferę z Nano Carbon, Centralne Biuro Antykorupcyjne rozpoczęło śledztwo zmierzające do wyjaśnienia nieprawidłowości i nadużyć przy "umowach dzierżawy pomieszczeń i urządzeń produkcyjnych" przez Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych. Zadaniem śledczych jest skompromitowanie za wszelką cenę byłego dyrektora Instytutu.
Produkcji polskiego grafenu jak nie było tak nie ma, ale politycy nadal trwają przy władzy.


#grafen #polityka i biznes #nowe technologie #innowacje

Innowacje w Polsce. Grafen



Kosztami uzyskania przychodu są wszelkie wydatki związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Jest to logiczne i oczywiste. Niestety prawo tworzą nam politycy, których zadaniem jest obdarowywanie swojego elektoratu pieniędzmi z naszych podatków. To główne zadanie polityków, zwłaszcza obozu władzy. Ich celem jest, aby wszelkimi sposobami ograniczyć możliwość zaliczenia w koszty uzyskania przychodu wydatków, które my ponosimy. Najbardziej restrykcyjne są przepisy dotyczące kosztów wykorzystywania samochodu w firmie.Ciągle panuje przekonanie, że samochód to nie jest narzędzie pracy, ale luksus. Do tej pory można było znaleźć jakąś korelację między popytem na samochody, a liberalizacją przepisów dotyczących możliwości rozliczenia kosztów zakupu i eksploatacji samochodów.

Eksploatacja samochodu w firmie

Niestety od kiedy do władzy doszła grupa osób, dla której koszty eksploatacji pojazdu są jednym ze źródeł przychodu restrykcyjnie traktują nas podatników za to, że w firmach wykorzystujemy nasze samochody. Oni ciągle pobierają hojne dodatki do pensji za wyjazdy samochodem prywatnym. Nie stoi na przeszkodzie, że nie mają ani samochodu, ani prawa jazdy. Nie muszą sporządzać żadnych kilometrówek. Natomiast my podatnicy jesteśmy traktowani jak złodzieje. Pisaliśmy o tym, że zlikwidowano nam wspaniałomyślnie konieczność prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu, w zamian za to, że nie możemy w pełni rozliczyć kosztów eksploatacji samochodu prywatnego używanego w firmie. Tak jakby osoby prowadzące działalność gospodarczą były tak nieuczciwi jak politycy i ministrowie, którzy nami rządzą. Zamiast 100 % VAT odliczamy jedynie 50 %, a w KPiR zaliczamy w kosztach 25 lub 75 %. Pisaliśmy o tym w artykule Ordynacja podatkowa w pigułce .  Nie jest istotne, że osoby prowadzące własną działalność gospodarczą zazwyczaj pracują 12-16 godzin na dobę. Politycy ustalili, że w koszty działalności możemy zakwalifikować jedynie 25 % wydatków ponoszonych na samochód bez którego nie dałoby się prowadzić firmy.

Przyczepa samochodowa w firmie

Teraz zwrócimy uwagę na inne konsekwencje tego oderwanego od rzeczywistości przepisu.
Każdy z nas prowadząc firmę musi czasem coś przewieźć, coś co nie zmieści się w samochodzie osobowym. Utrzymanie samochodu dostawczego nie jest logiczne, gdy nie musimy przewozić takich rzeczy zbyt często. Dlatego wiele firm rozważa zakup przyczepy samochodowej.


Własna przyczepa samochodowa to wygodne rozwiązanie. Nie musimy polować na przyczepę z wypożyczalni. Wiemy w jakim jest stanie technicznym, a przywieziony ładunek nie musimy naprędce rozładowywać by zwrócić przyczepę do firmy prowadzącej wypożyczalnię. Z pewnością dużo czasu ona stoi, ale za to możemy na niej umieścić naszą reklamę i w ten sposób mamy mobilny bilbord reklamowy.


Przyczepy specjalistyczne

Poza tym przyczepa bagażowa może pełnić funkcje specjalistyczne. Prowadząc schronisko dla zwierząt, czy usługi weterynaryjne przydałaby się nam przyczepa do przewozu zwierząt. Sprzedając używane samochody musimy mieć lawetę, a prowadząc wypożyczalnię kajaków specjalną przyczepę do ich przewozu. Nawet w małej firmie handlowej przyczepa jest potrzebna, chociażby by nie niszczyć wnętrza samochodu, który czasami służy nam również w życiu prywatnym. W większości firm udział wyjazdów prywatnych do służbowych ma się jak 5 do 95 %. Jednak obecny rząd ustalił że jest to 75 do 25 %.

To, że taka przyczepa nie służy nam w życiu prywatnym jest oczywiste. Nie będziemy podpinać przyczepy, gdy samochód wykorzystujemy do celów nie związanych z prowadzoną działalnością. Odwożąc dzieci do szkoły nie przypniemy lawety do przewozu samochodów, a jadąc na zakupy, czy do kościołą nie weźmiemy na przejażdżkę przyczepki do przewozu kajaków. Poza tym, gdy na przyczepie będzie reklama, to nawet każdy wyjazd mógłby służyć firmie z uwagi na cele reklamowe. Dlatego oczywiste jest, że powinien stanowić koszt uzyskania przychodu. Niestety to co jest oczywiste dla osób prowadzących działalność gospodarczą nie jest oczywiste dla Urzędów Skarbowych, których zadaniem jest ściągnąć jak najwięcej pieniędzy do budżetu na obietnice wyborcze kolejnych rządów.


Jakie przysługuje nam odliczenie VAT od zakupu przyczepy?

Problem pojawia się z tym jak zaksięgować zakup przyczepy samochodowej. Teoretycznie powinno się go księgować jako wydatek w koncie artykuły pomocnicze.
Ale co z VAT?
Okazuje się, że urząd skarbowy jasno precyzuje, że przyczepa nie może jeździć sama tylko jest przypisana do konkretnego samochodu, który jest aktualnie wykorzystywany w firmie. Jeżeli samochód ten jest częściowo wykorzystywany w celach prywatnych (50 % odliczenia VAT) to i przyczepa będzie wykorzystywana tak samo. Urzędu nie interesuje, że przyczepę można przypinać do dowolnego samochodu, a umieszczona na niej reklama w sposób oczywisty ma służyć osiąganiu przychodu. Jeżeli samochód wykorzystywany w firmie nie jest środkiem trwałym firmy, nie złożono deklaracji VAT-26 umożliwiającej odliczenie VAT w wysokości 100 % i nie prowadzi się ewidencji przebiegu pojazdu, to wówczas VAT przy zakupie przyczepy podlega odliczeniom w wysokości 50 %, tak jak samochód prywatny wykorzystywany w firmie.

Kuriozum tej interpretacji dopełnia przykład zakupu przyczepy do przewozu minikoparki. Jeżeli firma nie posiada samochodu ze 100 % odliczeniem VAT może odliczyć jedynie 50 % podatku. Jednocześnie minikoparka służąca w firmie będzie mieć pełne 100 % odliczenie w przypadku wykorzystywania jej w firmie.

Zmiana samochodu, a koszty rozliczenia przyczepy

Żywotność przyczepy samochodowej jest bardzo długa. Przeżyje nie jeden samochód, który najczęściej eksploatujemy nadmiernie. Co się stanie z VAT od zakupu i eksploatacji przyczepy, gdy do firmy kupimy samochód ze 100 % odliczeniem VAT? Okazuje się, że wówczas możemy dokonać korekty VAT z faktury zakupu. Praktycznie, przy każdej zmianie samochodu służącego nam w firmie z prywatnego na firmowy lub odwrotnie, będziemy korygować VAT odliczonego z faktury zakupu przyczepy z 50 na 100 % lub odwrotnie.
Jak długo ?
Tego nie wiedzą nawet w urzędach skarbowych.

Zaznaczam, że zmiana stawki odliczonego VAT pociągnie ze sobą wartość netto przy odliczeniu w podatku dochodowym. Przez to może zmienić się status poniesionego wydatku z wyposażenia, na zwykły koszt. Obecnie jest to 1500 zł. Patrz niżej przykład 1. Czyli każda korekta będzie wiązać się z koniecznością wciągnięcia zakupionej przyczepy do wyposażenia bądź nie.
Jak to zrobimy po pięciu latach od zakupu przyczepy?

Przyczepa do przewozu zwierząt

 

Jak księgować koszt zakupu przyczepy w podatku dochodowym?

Nieco skomplikowanie wygląda księgowanie kosztów zakupu przyczepy w podatku dochodowym.  Wydatek możemy zaksięgować na kilka sposobów. Sposób księgowania zależy od ceny netto jaką za nią zapłaciliśmy i naszej woli, czy uznamy przyczepę jako wyposażenie, czy jako środek trwały firmy. Cenę netto uzyskujemy odejmując od ceny zakupu brutto VAT. W przypadku posiadania samochodu osobowego wykorzystywanego w firmie odliczamy połowę VAT i w ten sposób uzyskujemy koszt zakupu przyczepy.

Teoretycznie, gdy koszt zakupu przyczepy nie przekroczy 1500 zł netto nie musimy jej wciągać do ewidencji.  Radzimy jednak by przyczepa figurowała w jednej z tych ewidencji z uwagi na opłaty związane z rejestracją, ubezpieczeniem i kosztami napraw w przyszłości.


Przykłady księgowania:

1. Na rynku najtańsze nowe przyczepy samochodowe lekkie są w cenie 1700 zł brutto. To daje 1382,11 zł netto + 317,89 zł VAT. Jednak odliczamy jedynie połowę VAT, dlatego wartość netto przyczepy będzie powyżej 1500 zł. Przyczepę księgujemy jako wydatek na podstawie faktury i dodajemy do ewidencji wyposażenia.

2. Możemy również wpisać przyczepę do ewidencji środków trwałych i odliczenie dokonać dowodem wewnętrznym jednorazowej amortyzacji. Możliwość ta dotyczy wszystkich środków trwałych o wartości do 10 tys. zł.

3. Gdy przyczepa przekroczy wartość netto o wysokości 10 tys. zł. Wprowadzamy przyczepę do ewidencji środków trwałych i naliczamy amortyzację na poziomie 14 % rocznie.

Pamiętajmy, że przy wprowadzeniu przyczepy do ewidencji środków trwałych należy rozliczyć w przyszłości odsprzedaż środka trwałego. Jeżeli przyczepa będzie na wyposażeniu nie jest konieczne rozliczenie odsprzedaży o ile nie nastąpi ona przed upływem roku.

Musimy również pamiętać, że przyczepa musi służyć uzyskaniu przychodu. Kupno przyczepy do przewozu kładów, łodzi, czy motocykla może być uzasadnione jedynie w przypadku, gdy kład, łódź, czy motocykl będzie wykorzystywany w firmie do osiągnięcia przychodu.

Pamiętajmy również, że zawsze w sytuacjach, gdy mamy poczucie, że został naruszony nasz interes, możemy poprosić Urząd Skarbowy o indywidualną interpretację przepisów podatkowych. 


#koszty uzyskania przychodu #samochód prywatny w firmie #zakup przyczepy bagażowej #przyczepa samochodowa #przyczepa lekka #przyczepy specjalistyczne #amortyzacja #VAT #podatek dochodowy

Koszty uzyskania przychodu. Przyczepa samochodowa


Wprawdzie o nagrodzie Nobla dla premiera Morawieckiego zrobiło się cicho, ale Pracownicze Plany Kapitałowe stały się faktem i wchodzą w życie od tego roku. Prezydent podpisał ustawę z 7 października 2018 roku, więc stała się ona obowiązującym prawem. W myśl ustawy od 1 lipca 2019 roku wszystkie firmy zatrudniające powyżej 250 pracowników (według stanu na 1 lipca 2018 roku) przystępują to programu pracowniczych planów kapitałowych. Od 1 stycznia 2020 roku przystąpią do niego firmy zatrudniające powyżej 50 pracowników, a od 1 lipca 2020 roku firmy, w których pracuje więcej niż 20 osób. Od 1 stycznia 2021 roku program pracowniczych planów kapitałowych ma objąć wszystkie firmy w tym podmioty sektora finansów publicznych.
W PPK nie będą mogły oszczędzać osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. 


Założenia ustawodawcy

Z założenia ustawodawcy PPK to program: dobrowolny z którego będzie można zrezygnować w dowolnym momencie, tani - limit kosztów ma wynosić 0,6 %, łatwy we wdrożeniu , bo bez żadnych deklaracji mają do niego przystąpić wszyscy pracownicy. Dzięki temu do PPK ma przystąpić 11,5 mln zatrudnionych w naszym kraju. Ma to być powszechny program stający się uzupełnieniem mało wydajnego dotychczasowego systemu opartego na podatkach płaconych do ZUS. Są plany by ZUS stał się jedynie zabezpieczeniem socjalnym dla najuboższych. W domyśle płaconym podatkiem, za który nic obywatele nie będą mieć. W ten sposób państwo uwolni się od roszczeń względem ZUS, a nasze składki płacone latami przestaną być zabezpieczeniem naszej starości.

Rząd zauważył, że 3/4 społeczeństwa nie oszczędza na starość, licząc jedynie na ZUS. W ten sposób oficjalnie podważył zasadność ciągłości państwa w tym zakresie i chce zmusić Polaków by masowo i dobrowolnie zrezygnowali nabytych praw do odpowiedniej renty, czy emerytury. Prawa te wynikały z umowy jakie wiele lat temu zawarli z ZUS płacąc do niego składki. Teraz podobnie jak to było z OFE państwo chce zawłaszczyć te zobowiązania, czyniąc z nich jedynie pomoc społeczną oderwaną od wysokości płaconych na ZUS danin.


Kolejna zabawa w konta indywidualne

Argumentem rządu jest fakt, że na zachodzie Europy ludzie odkładają pieniądze na starość. Oszczędzają nawet połowę swoich dochodów! Przekaz jest jasny taka kasa to kolejne programy socjalne, które może tworzyć rząd okradając społeczeństwo. Argument ten jest typowym pomysłem na wiecową dyskusję. Na zachodzie ludzie zarabiają kilka razy więcej niż w Polsce i nie mają tytlu podatków do zapłacenia na obietnice wyborcze. Poza tym w krajach cywilizowanych jest szacunek do prawa własności. Nie nacjonalizuje się oszczędności przy każdej zmianie władzy tylko dlatego że kogoś wybrał suweren. W Polsce oszukuje się społeczeństwo co chwila obiecując nowe programy, które mają im służyć. Jednocześnie zrywa się z ciągłością państwa do realizacji zobowiązań z lat poprzednich. Tak było już wielokrotnie, ostatnio w ten sposób znacjonalizowano fundusze OFE.

System zadziała o ile będzie powszechny

Tym razem rząd wprowadzając PPK uprzedza, że nowy system zadziała o ile będzie powszechny, a gospodarka nadal będzie się rozwijać. To dzięki jego powszechności system PPK zabezpieczy w przyszłości bezpieczeństwo finansowe Polaków. Jednocześnie zostanie stworzony kapitał inwestycyjny, tak bardzo potrzebny polskiej gospodarce. Dzięki temu obniży się koszt finansowania inwestycji i nastąpi szybki rozwój polskiej gospodarki. Takie wyborcze perpetuum mobile. Tylko, że w poprzednich programach, które miały uzdrowić gospodarkę też uczestniczył obecny pan premier. Minęło sporo czasu a efektów nie widać za to pojawiają się ciągle nowe programy, a odrzucane są stare. W każdych były zapewnienia sukcesu i konta indywidualne których nienaruszalność gwarantowały poprzednie rządy, a odbierają rządy przejmujące władzę.
My jedynie za to wszystko ciągle płacimy.



Szczegóły programu PPK

Zanim spełni się sen o cudzie gospodarczym nad Wisłą odkryjmy szczegóły programu PPK. Programem mają być objęte automatycznie wszystkie osoby zatrudnione w Polsce w wieku 18-54 lat, za których pracodawca płaci składki na ZUS. Osoby w wieku 55-69 lat mogą przystąpić do programu po wyrażeniu oświadczenia woli. Warunkiem niezbędnym do spełnienia jest okres zatrudnienia pracownika przez minimum 3 miesiące w ciągu ostatnich 12 miesięcy poprzedzających przystąpienie do programu. Do programu nie mogą przystąpić osoby samozatrudnione, rolnicy i pracownicy służb mundurowych. Do programu PPK nie będzie musiał przystąpić mikroprzedsiębiorca, który zatrudnia mniej niż 10 osób, oraz osoby, które złożą deklarację rezygnacji z uczestnictwa w PPK. Również firmy, w który funkcjonuje Pracowniczy Program Emerytalny ze składkami w wysokości minimum 3,5 % oraz udziałem pracowniczym min. 25 %, nie muszą przystępować do programu PPK. Najciekawsze jest to, że deklaracja składana przez pracownika o rezygnacji z udziału w systemie PPK jest ważna na 4 lata (tyle co kadencja sejmu) i będzie ją trzeba odnowić po tym okresie. Pracownik będzie miał prawo przerwać i wznowić udział w programie w każdym momencie okresu zatrudnienia. Wygląd deklaracji rezygnacji z PPK skomentujemy w dalszej części artykułu.

Ile kosztują składki na PPK?

Składki na pracowniczy plan kapitałowy będą odprowadzane zarówno przez pracownika jak i przez pracodawcę. Pracownik w zależności od wybranej formy (składka podstawowa, składka dobrowolna) zapłaci na PPK od 2 do 4 % swojej pensji. To da od 3,5 do 8 % wynagrodzenia brutto. Taką kwotą będzie zasilane nasze konto indywidualne na PPK, plus w "prezencie" od państwa 250 zł w pierwszym roku i 240 zł w latach następnych. Kwoty zbierane na koncie w PPK nie będą podlegać podatkowi PIT i podatkowi Belki. Dla pracodawcy wpłaty na PPK będą stanowić koszt prowadzenia działalności gospodarczej. Składki płacone przez pracodawcę na PPK nie będą dodawane do podstawy wyliczenia składki na ZUS.
Jeżeli wynagrodzenie uczestnika PPK jest niższe niż 120 % minimalnego wynagrodzenia składka na PPK będzie wynosić 0,5 %.


Kiedy dostanę pieniądze z PPK?

W ustawie zapisano, że pieniądze zgromadzone w PPK będą wypłacane po ukończeniu 60 roku życia, bez względu czy będzie dotyczyć to kobiet, czy mężczyzn. Ze zgromadzonej kwoty 1/4 otrzymamy jednorazowo, pozostałą część w ratach przez 10 lat. Będzie też można skorzystać z tych pieniędzy wcześniej. Na przykład wypożyczyć je na zakup mieszkania. Z tym, że musimy je zwrócić w ciągu 15 lat. Również w przypadku ciężkiej choroby własnej lub członka najbliższej rodziny dostaniemy 1/4 zgromadzonych środków. Pieniądze zgromadzone na koncie PPK są dziedziczone i nie podlegają podatkowi od spadków.

Komu będzie się opłacać udział w programie PPK

Z symulacji przeprowadzanych przez ekonomistów przystąpienie do programu będzie się najbardziej opłacać dobrze zarabiającym młodym ludziom poniżej 30 roku życia. Przystępując do programu będą w stanie zgromadzić na koncie 66 tyś złotych. Po ukończeniu 60 lat jednorazowo dostaną 16,5 tyś złotych i przez 10 lat będą otrzymywać dodatek do emerytury z ZUS w wysokości 500 zł  (takie kolejne 500+). Jaką wartość będą miały te pieniądze w roku 2050 tego ekonomiści nie są w stanie przewidzieć. Ciężko doszukać się w programie gwarancji rewaloryzacji gromadzonych wkładów, z uwagi na inflację.

Kto będzie zarządzał naszymi pieniędzmi w ramach PPK ?

Ustawodawca ustalił, że naszymi oszczędnościami z PPK będą zarządzały Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, a ich koszty nie będą mogły być wyższe niż 0,6 proc.  O wyborze TFI decyduje pracodawca. Jednak o tym jak będą inwestowane pieniądze gromadzone w ramach PPK nie będzie mieć żadnego wpływu ani pracownik, ani nasz pracodawca! 
Ustawa o PPK zawiera 144 artykuły, z czego przepisy dotyczące wykorzystania środków na inwestycje dotyczy aż 46 artykułów. Niepokojące jest to, że artykuły te powołują się na różne istniejące i nieistniejące (!) rozporządzenia i akty wykonawcze. O planach dotyczących wykorzystania środków z PPK słyszeliśmy na taśmach z rozmowy miedzy członkiem KNF, a prezesem jednego banku.
To musi niepokoić. 

Prywatny charakter gromadzonych środków

Podobnie jak to było w przypadku znacjonalizowanych środków OFE ustawodawca zapewnia, że gromadzone na kontach indywidualnych pieniądze w ramach PPK będą stanowić naszą własność i podlegać dziedziczeniu. Podobnie swego czasu mówiono o naszych składkach płaconych do ZUS czy OFE.
Na jak długo będą ważne dzisiejsze deklaracje? Można jedynie wątpić w wartość tych zapewnień. Wpłaty na nasze konto w PPK będzie można kontynuować również przy zmianie pracodawcy. Jedynie nasz nowy pracodawca będzie musiał przenieść środki do swojego TFI.


Jak zrezygnować z PPK?

O ile do PPK będą obligatoryjnie przypisani wszyscy pracownicy, to wypisanie będzie wymagać złożenia siedmiu podpisów na kilku stronicowej deklaracji woli. Zapomnienie chociażby o jednym podpisie unieważni całą deklarację woli. Deklaracja woli ma niczym artykuł spożywczy termin ważności. Trzeba będzie ją odnawiać co cztery lata, a każde zapomnienie tego obowiązku będzie się wiązać z automatycznym przystąpieniem do PPK.

Jak przystało na państwo europejskie w latach 20 XXI wieku, deklaracja musi być złożona pisemnie, na papierze. Dzięki temu wydłuży się pewnie okres "dobrowolnego" uczestnictwa w programie. Z pewnością poprawi to statystyki uczestnictwa. Nic dziwnego, że wprowadzono takie kruczki PR-owe. Według sondaży programem PPK zainteresowane jest 5 % respondentów.  Natomiast 96 % uczestniczących w ankietach uważa, że PPK służy jedynie zabezpieczeniu części obietnic wyborczych obecnego rządu. Trudno określić co będzie dalej z PPK, gdy obecny rząd przegra wybory.

PPE zamiast PPK

Pracodawcy uważają, że bardziej dostosowany do dzisiejszego rynku pracy jest Pracowniczy Program Emerytalny. Jest to związane z kłopotami w znalezieniu pracowników. Kwotowo wybór powinien być prosty. Kwota składek płaconych przez pracodawcę do PPE dla 25 % załogi, wystarczyłaby do opłacenia składek na PPK dla 78 % pracowników. To dowodzi, że program PPE jest trzykrotnie droższy od PPK. Mimo to pracodawcy kierując się deklaracjami pracowników wolą nadal oferować swojej załodze PPE. W ten sposób przyciągją do siebie pracowników poszukujących tego zabezpieczenia ich przyszłości. Co ciekawe efektem w prowadzenia PPK jest znaczny wzrost chęci przystąpienia do PPE przez kolejne firmy. Przykładowo o ile w całym 2016 roku do PPE przystąpiło w sumie 48 firm to tylko od października 2018 roku swój akces do programu PPE złożyło 353 przedsiębiorstw. Wszystko dzięki temu że udział firmy w programie PPE zwalnia z konieczności wprowadzenia PPK.

Kalkulacja ofert

Przedsiębiorstwa w swoich wyborach kierują się zyskiem i troską o dobro pracowników, których jest coraz ciężej pozyskać. Nad ustawami wprowadzającymi zmiany w ordynacji podatkowej pracuje aktualna większość sejmowa, która może dowolnie zmieniać wszystko, nawet konstytucję, chociaż nie mają do tego prawa. Konstrukcja PPK jest mało korzystna dla pracowników. Każde odstępstwo od wyznaczonych terminów wiąże się z karami i wprowadzeniem podatków dla oszczędzających pieniądze tak, że mogą stracić niemal wszystko. Dzięki 250 zł jakie "daje" nam na początku państwo staje się poniekąd współwłaścicielem naszego konta osobistego. Dyktuje warunki rozporządzania naszymi pieniędzmi. Dla właściciela konta osobistego w PPK ciężka choroba  jest bardzo istotnym wydarzeniem w jego życiu. Przy dzisiejszym ograniczaniu środków przeznaczanych przez państwo na służbę zdrowia to pacjent musi ponosić ciężar leczenia. Udział w PPK w przypadku ciężkiej choroby (również śmiertelnej) uprawnia jedynie do uzyskania dostępu do 25 % zgromadzonych środków. Dopiero po śmierci uczestnika PPK spadkobiercy nabędą prawa do skorzystania z całej odłożonej kwoty (ale i to może się zmienić). W ten sposób PPK można porównywać jedynie z ubezpieczeniem na życie, za które jedynie będzie można pochować ubezpieczonego. 




Czego uczy doświadczenie?

Z historii ostatnich 50 lat pamiętamy różne akcje powszechnego ściągania pieniędzy ze spółeczeństwa. Była akcja książeczek mieszkaniowych, gdy za lata oszczędzania można było sobie kupić oranżadę w najlepszym przypadku z jednym pączkiem. Była akcja samochodu dla ludu, gdy oszczędzanie na malucha kończyło się całkowitą utratą pieniędzy. Obiecano nam też OFE, które niedawno zostało znacjonalizowane.
Z pewnością oszczędzanie na starość to dobry pomysł. Nie zawsze będziemy zdrowi i zdolni do pracy. Czy jednak nie jest prościej umożliwić to ludziom indywidualnie zwalniając z opodatkowania oszczędności gromadzone na starość w bankach, czy instytucjach, które sami sobie dobrowolnie wybiorą?
Inaczej możemy liczyć jedynie na garść srebrników, i kolejną kadencję obietnic wyborczych.  


#ZUS, #emerytury, #PPK, #fundusze kapitałowe, #Pracowniczy Plan Kapitałowy #PPE

PPK 2019. Pracownicze Plany Kapitałowe