Obsługiwane przez usługę Blogger.


Podatki 2018. Aktualności

 
Chyba wszyscy pamiętamy 40 dniowy, desperacki protest niepełnosprawnych w Sejmie. Z pewnością skuteczniej jest palić opony, czy blokować autostrady. Był to ich kolejny protest, a w zasadzie wznowienie tego zawieszonego w 2014 roku. Wywołał on falę koniunkturalnej empatii wśród polityków. Z niepełnosprawnymi fotografowały się najważniejsze osoby w państwie. Protestujących dojrzało również społeczeństwo. Były widoczne manifestacje poparcia dla ich działań, nie tylko polityków opozycji, ale i spontaniczne, normalnych ludzi. Pierwszym efektem protestu było wprowadzenie większych uprawnień dla Straży Marszałkowskiej. Stworzono z niej służbę uzbrojoną, z  możliwością prowadzenia własnych działań rozpoznawczych, poza budynkiem sejmu. Teraz jest większa kontrola osób odwiedzających sejm. Kontrolowane są samochody posłów, a niektórzy posłowie mają zakaz wjazdu na teren sejmu.

Roszczenia niepełnosprawnych postanowiono zaspokoić wprowadzeniem nowego podatku od najbogatszych, a w zasadzie podatku od najlepiej zarabiających. Podatek ten ma częściowo zasilać Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Głównym źródłem finansowania ma być nie wiadomo dlaczego Fundusz Pracy. Podatek od najlepiej zarabiających, zwany też "daniną solidarnościową" ma objąć osoby zarabiające ponad milion złotych rocznie. Szacowane przychody z podatku mają wynieść dwa miliardy złotych. Takich osób w Polsce jest ponad 21 tyś. Wysokość podatku będzie wynosić 4 % od kwoty ponad 1 mln zł. Odpis z Funduszu Pracy wyniesie 0,15 % podstawy wymiaru składki. Zgodnie z projektem ustawy o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych pieniądze z funduszu zostaną przeznaczone na wsparcie społeczne i zawodowe osób niepełnosprawnych.

Ile z tych pieniędzy faktycznie dotrze do niepełnosprawnych?

Przypominają się czasy, gdy lekarstwem na wszystko było zwoływanie egzekutywy, tworzenie programów, komisji. Teraz tworzy się fundacje wsparcia osób, zamiast po prostu pomóc tym osobom. Jakby były to osoby niepełnosprawne umysłowo i nie znały swoich faktycznych potrzeb.

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych. Fot. PAP/Marcin Obara. Źródło - salon24.pl


Podatki 2018. Informacje - Odliczanie składki KRUS przez przedsiębiorcę


Zaledwie w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, Edward Gierek wprowadził obowiązkowe ubezpieczenie społeczne dla rolników. W ten sposób ucywilizował system świadczenia opieki lekarskiej i zabezpieczenia emerytalnego dla rolników. Składki na ubezpieczenie społeczne rolników są niewielkie i są płacone kwartalnie. Podobnie jest ze świadczeniami z tego tytułu. Chorobowe to zaledwie 10 zł za dzień choroby, pomniejszone o składkę. To daje 5 zł 67 groszy za dzień choroby. Podobnie jest z wysokością emerytur, które w zasadzie powinny być wypłacane wraz z zasiłkiem socjalnym. Służba zdrowia w gminach jest praktycznie żadna. Skoro w mieście brakuje personelu medycznego to co powiedzieć o prowincji.


Do tego KRUS jest daniną płaconą nie za to, że jest się rolnikiem osiągającym z tego tytułu dochody, ale dlatego, że ma się gospodarstwo rolne powyżej 1 ha przeliczeniowego. Można nie siać, nie orać, a KRUS trzeba płacić, nawet jak się leży w szpitalu. W celu aktywacji ludności wiejskiej wprowadzono w latach dziewięćdziesiątych możliwość płacenia KRUS zamiast ZUS . Korzystają z tego osoby, które prowadzących drobną działalność gospodarczą. Przepis ten próbowano ograniczyć w 2004 roku, ale w 2006 Trybunał Konstytucyjny przywrócił tę możliwość preferencyjnego oskładkowania. W kolejnych latach rządy wprowadziły limity jakie musi spełnić działalność prowadzona przez rolnika . Wyznaczono maksymalną wysokość podatku dochodowego jaki płaci on od prowadzonej działalności gospodarczej. Kwota ta jest co roku aktualizowana. Dodatkowo podwyższono niemal dwukrotnie wysokość składki jaką płaci rolnik, który dodatkowo prowadzi działalność gospodarczą.

Do tej pory składki na KRUS nie podlegały odliczeniom od podatku dochodowego. Rolnicy nie są płatnikami PIT i tak samo traktowano składki na KRUS.

30 lipca 2018 roku poseł Adam Cyrański (dawniej Nowoczesna) złożył interpelację poselską do pani Minister Finansów w sprawie odliczeń podwyższonej składki na KRUS od podatku dochodowego płaconego przez rolnika z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej. W odpowiedzi Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów potwierdził niejednolitość przepisów w tej sprawie. Jego zdaniem część składki płaconej przez rolnika do KRUS (połowa składki) ma bezpośredni związek z uzyskiwaniem przez rolnika przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej. W związku z tym, ta część składki (połowa) może być zaliczana do kosztów uzyskania przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej. Podobną interpretację wydał już 2008 roku Dyrektor Izby Skarbowej w Poznaniu;  „prowadzenie działalności gospodarczej przez rolnika rodzi obowiązek zapłaty podwyższonej składki na ubezpieczenie społeczne w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego" w związku z tym stanowi koszt w podatku dochodowym. Można zatem domniemywać, że interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 11 lipca 2017 r. zostanie cofnięta.



Podatki 2018. Komentarze - Sąd Najwyższy RP


„Obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa." -  artykuł 67 ust. 1 Konstytucji RP.

Gwarancją bezpiecznej emerytury, co ktokolwiek na ten temat powie, jakikolwiek komentator czy polityk, jest ZUS i państwo, i dobrze o tym wiemy" - Donald Tusk.

„Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.” - artykuł 64 Konstytucji RP.

„Świadczenie jest nienależne, jeżeli (...) podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty.” - art. 410 Kodeksu Cywilnego. 


Przykład  z życia


Mija już pięć lat od wyroku Sądu Najwyższego w sprawie Edwarda H., któremu po 16 latach okresu składkowego ZUS odmówił wypłaty emerytury. W uzasadnieniu ZUS powołał się na orzeczenie Sądu Najwyższego z 2008 roku, w którym stwierdzono, że "składki na ubezpieczenie emerytalne nie są prywatną własnością", a "przepisy o ochronie własności nie mają zastosowania, bowiem wpłacone fundusze nie stanowią własności powoda". 

Pan Edward odwołując się od decyzji ZUS do Sądu Najwyższego powoływał się na Konstytucję RP, Kodeks Cywilny i słowa polityków, którzy zapewniali o bezpieczeństwie emerytalnym obywateli Polski. Wyrok Sądu Najwyższego w 2015 roku był jednoznaczny. Pan Edward nie ma prawa do emerytury bo nie spełnia okresu składkowego wynoszącego co najmniej 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Sąd Najwyższy nie rozważył argumentu pana Edwarda. podważającego zasadność tego przepisu. Mimo, że Konstytucja RP formułuje tylko jedną przesłankę przysługiwania prawa do emerytury (osiągnięcie wieku emerytalnego). Ustawa o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zawiera, niezgodnie z Konstytucją RP, jeszcze drugą przesłankę dotyczącą okresu składkowego. Ustawa łamie w ten sposób przepisy konstytucji.

Skoro ZUS przez 16 lat pobierał składki emerytalne na świadczenie, które nigdy nie miał zamiaru płacić to zgodnie z Kodeksem Cywilnym art.410 powinien je zwrócić wraz z odsetkami. W przypadku pana Edwarda byłaby to kwota ponad 200 tyś. zł.

W tej sprawie Sąd Najwyższy stanął po stronie ZUS wydając wyrok, iż składki na ZUS są jedynie daniną taką samą jak podatek i nie są własnością osoby ubezpieczonej, a ZUS nie ma obowiązku z tego tytułu świadczyć zobowiązań względem ubezpieczonych mimo że inaczej mówi Konstytucją RP.

W ten sposób Sąd Najwyższy wyłączył działania ZUS spod przepisów Kodeksu Cywilnego i zapisów w Konstytucji RP.


Nasuwają się następujące wnioski:


*Przede wszystkim, w tym świetle przeniesienie pieniędzy z OFE, gdzie składki były własnością obywateli, do ZUS, gdzie są jedynie daniną, za którą obywatelom Polski nic nie przysługuje było zwykła nacjonalizacją (kradzieżą) naszych pieniędzy.

*Dzisiejsze obietnice przechodzenia na emeryturę w wieku 60-65 lat są bez pokrycia z uwagi na wymóg okresu składkowego.

*Płacenie składek na ZUS jest dobrowolnym godzeniem się na okradane nas przez państwo, bo za płacone składki i tak nam nic nie przysługuje.

*Od umów śmieciowych, działalności nierejestrowej, pracy na czarno, czy pracy za granicą nie są odprowadzane żadne składki emerytalne. Dzięki temu rośnie nam całe pokolenie osób, które nigdy nie dostaną emerytury.

*W tym kontekście widok sędziów Sądu Najwyższego z koszulkami "Konstytucja" jest mimo wszystko niesmaczne. Tak samo jak mówienie o sędziach, którzy chronią nas przed złodziejstwem państwa polskiego. Od dziesiątków lat obywatel zawsze przegrywał w zderzeniu się z instytucjami państwowymi, a sądy chroniły państwo i osoby bogate. Tak było w okresie zaborów, przed wojną, w PRL-u, w trzeciej i czwartej RP.

*Jaką wartość z perspektywy czasu i tego wyroku mają słowa premiera Tuska, który mówił o bezpiecznych emeryturach z ZUS? Jak w tym kontekście wyglądają obietnice kolejnego premiera który zamierza prowadzić Pracownicze Plany Kapitałowe



#podatki 2018 #aktualności #informacje #komentarze #ZUS #KRUS #podatek solidarnościowy #Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych #protest niepełnosprawnych

Podatki 2018. Aktualności, informacje, komentarze. Wrzesień



Nierejestrowa działalność gospodarcza - czym jest?


Konstytucja Biznesu wprowadziła pojęcie nierejestrowej działalności gospodarczej. W ten sposób oficjalnie uwolniono najuboższą szarą strefę od łamania prawa. Wystarczy nie wykazywać przychodów powyżej 1 050 zł miesięcznie i jest się oficjalnie zwolnionym z płacenia składek na ZUS. 

Do tej pory osoby, które prowadziły drobny handel na targowiskach i różnych miejscach handlowych, oficjalnych i nielegalnych uiszczały opłatę targową, lub "karę" wystawianą przez strażników miejskich. Opłata ta wynosiła od 20 do 200 zł dziennie. Była to cicha umowa dzięki, której osoby prowadzące działalność bez zarejestrowania mogły to robić na wpół legalnie, a korzystały na tym budżety lokalne. Teraz w wielu miastach okresowo zawiesza się ściąganie opłaty targowej, a do tego Konstytucja Biznesu zwalania drobnych "biznesmenów" od płacenia składek na ubezpieczenia społeczne.


Czego dotyczy działalność nierejstrowa?


Oczywiście działalność nierejestrowa nie dotyczy jedynie drobnego handlu. Od 30 kwietnia 2018 roku każda działalność, z której przychody w każdym miesiącu prowadzenia działalności są niższe od połowy płacy minimalnej (1050 zł) nie wymaga rejestracji w CEIDG. To miało uwolnić znaczną ilość osób od łamania przepisów podatkowych, dotyczących konieczności rejestracji działalności. Korepetycje, sprzedaż okazjonalna, drobne usługi sąsiedzkie to wszystko od 30 kwietnia br. jest już legalne bez zarejestrowania o ile nie przekroczy się limitu przychodu. Wyciągnięcie ludzi z szarej strefy nie jest bez znaczenia dla tych, którzy chcą sobie dorobić do pensji, emerytury, czy stypendium. Jest też możliwością zapoznania się z działalnością w danej branży, przez podmioty, które planują uruchomienie własnej działalności gospodarczej. Namiastką działalności na próbę, bez tych wszystkich konsekwencji, które wprowadza rejestracja działalności w CEIDG.


Działalność nierejestrowa - ograniczenia


Z Konstytucji Biznesu wynika, że działalność gospodarcza to działalność zarobkowa prowadzona w sposób ciągły i zorganizowany. Działalność nierejestrowa ogranicza się do zarobkowania okazjonalnego, o niskich przychodach. Działalność nierejestrowa nie może być objęta wymogiem uzyskania koncesji, pozwolenia czy licencji. Nie dotyczy ona również spółek cywilnych i umowy-zlecenia (według wrześniowych wyjaśnień prezez ZUS).

Przykładowo jeżeli student podczas wakacji chce sobie dorobić i podratować swoje kieszonkowe, może to teraz robić oficjalnie. Gdyby zarejestrował działalność na udzielanie korepetycji, czy drobny handel musiałby zarejestrować działalność, prowadzić księgowość, płacić w pełnej wysokości składki ZUS itp. Utraciłby przy tym prawo do ulgi na start, gdyby chciał kiedyś otworzyć właściwą działalność. To zniechęcało do tej pory do kreatywnego działania, osoby, które nie chciały działać w szarej strefie. Teraz mogą one realizować swoje pomysły na zarobkowanie bez przeszkód. 

Ogrodnik pracujący w przedsiębiorstwie ogrodniczym, może sobie dorobić po godzinach świadcząc usługi przy pielęgnacji ogrodów. Gdyby chciał to robić oficjalnie zakładając własną firmę musiałby płacić tylko na ZUS składkę zdrowotną w wysokości 320 zł co miesiąc. Nie ma gwarancji, że będzie miał kolejne zlecenia na wykonanie podobnych usług. Do tej pory mógł to robić nielegalnie, lub rezygnował z wykonania usługi. Konstytucja Biznesu ułatwiła mu teraz wykonywanie prac "dodatkowych".



Zgodnie z Konstytucją Biznesu osoba prowadząca działalność nierejestrową może wystawiać zarówno rachunki jak i faktury. Jedynym elementem księgowym jest uproszczona ewidencja przychodów, do której wpisuje się sumę przychodów z danego dnia. Działalność nierejestrowa nie zwalnia z obowiązku posiadania kasy fiskalnej przy niektórych rodzajach działalności. Obowiązek wystawiania rachunków, lub faktur na żądanie klientów powoduje konieczność rejestracji w Urzędzie Skarbowym i uzyskania numeru NIP.

Przychody związane z prowadzoną działalnością nierejestrową są rozliczane na zasadach ogólnych i dopisuje się je do deklaracji rocznej PIT-36. Tu pojawia się pytanie. Skoro rozliczenie na zasadach ogólnych to dlaczego przychody, a nie dochody. Przecież zgodnie z ustawą o podatku dochodowym, odliczeniu przysługują koszty służące uzyskaniu przychodu, czyli: opłaty targowe, koszty transportu, koszty zakupu towarów handlowych, narzędzi itd.

Broszura informacyjna  Konstytucji Biznesu wydana przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, pomija warunek jaki musi spełnić osoba chcąca skorzystać z działalności nierejestrowej. Musi ona przez 60 miesięcy poprzedzających takie zarobkowanie nie prowadzić własnej działalności gospodarczej. Wyjątkiem są osoby, które wykreśliły swoją działalność z CEIDG na minimum rok przed wejściem w życie Konstytucji Biznesu ( Rozdział 4, art. 195 ustawy z dnia 6 marca 2018).  



Działalność nierejestrowa - niejasności


Ustawodawca wskazuje dorywczy charakter świadczonych usług w ramach działalności nierejestrowej. To dość nieprecyzyjne określenie. Powoduje to różne interpretacje Urzędników ZUS. Skoro wykładnią ma być wysokość przychodu to dlaczego osoba wykonująca drobne comiesięczne usługi na rzecz jakiegoś podmiotu nie może skorzystać z działalności nierejestrowej? Może się okazać, że ZUS podważy wykonanie jakiejś usługi, klasyfikując ją jako umowa-zlecenie. Każda usługa jest wykonywana na podstawie jakiejś umowy-zlecenie. Zgodnie z ustawą nie muszą być one w formie pisemnej. Za konieczność odprowadzenia składek na ZUS odpowiada wówczas zleceniodawca. Wrześniowe wyjaśnienia pani prezes ZUS w tym zakresie wprowadziły spore niejasności i w zasadzie podważyły Konstytucję Biznesu i możliwość skorzystania z nierejestrowej działalności przy wykonywaniu usług. Patrz artykuł : Zleceniodawca, zleceniobiorca. Interpretacja ZUS .


Działalność nierejestrowa - przykład praktyczny


Wracając do studenta dorabiającego sobie korepetycjami, to czy może wykonywać usługi w ramach działalności nierejestrowej na rzecz podmiotu gospodarczego polegające na konsultacjach odnośnie oprogramowania jeżeli otrzymuje za to 500 zł miesięcznie? Czy ogrodniczka może strzyc żywopłot i wykonywać drobne prace  za kilkaset złotych miesięcznie w ogrodzie na terenie jakiegoś hotelu w ramach działalności nierejestrowej. Okazuje się, że jest to wyłącznie w gestii konkretnych urzędników,  w konkretnym zakładzie ZUS. Do tego niekoniecznie tych co dziś pracują ponieważ ZUS ma na takie kontrole co 5 lat.

Skoro odpowiedzialność za niezapłacone składki ZUS, wraz z odsetkami, spada na zleceniodawcę, to zleceniodawca nie powinien korzystać z ofert takich niezarejestrowanych usługodawców, o ile chce uniknąć kłopotów.





Nierejestrowana działalność gospodarcza jest z pewnością próbą cywilizacji szarej strefy. Umożliwienie funkcjonowania osób uczciwych. Wyciągnięciem ręki do osób wahających się czy mogą uruchomić własną działalność gospodarczą. Namiastką czegoś, co moglibyśmy nazwać działalnością na próbę.

Czy nierejestrowa działalność da nowy impuls do uruchomienia przedsiębiorczości?

Niejasność przepisów, sprzeczne interpretacje i mało przychylne traktowanie płatników podatków przez urzędników są wystarczającym blokerem dla osób przedsiębiorczych. W dalszym ciągu w wielu krajach łatwiej jest dorobić sobie do pensji. Osoby o niskich dochodach nie mają tam obowiązku płacenia składek na ubezpieczenia społeczne, ale przede wszystkim są zwolnione z obowiązku płacenia podatków, dzięki wysokim kwotom wolnym od opodatkowania. U nas ciągle podatki płacą najubożsi. Poza tym zwolnienie z ZUS to wyłączenie ze świadczeń. Osoby prowadzące działalność gospodarczą mają utrudniony dostęp (3 miesiące) do zasiłku dla bezrobotnych, a preferencyjne składki na ZUS wykluczają ich z tego zasiłku. Opodatkowanie przychodu z nierejestrowej działalności na zasadach ogólnych bez jasnego sprecyzowania roli elementu kosztów ich uzyskania podwyższa jedynie wysokość należnego podatku. Tak naprawdę jest ukrytym zyskiem dla fiskusa. Wiązanie składek ZUS z uzyskiwanym przychodem, a nie dochodem jest ciągle adresowane do osób pracujących na śmieciówkach, a nie do osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

#Konstytucja Biznesu #działalność nierejestrowa #ZUS #działalność na próbę #ulga na start

Nierejestrowa działalność gospodarcza. Konstytucja Biznesu

Jedną z cech dobrej zmiany jest nie jasne przedstawienie sprawy dotyczącej składek na ubezpieczenia społeczne, zwłaszcza składek na ZUS. Pisane na kolanie ustawodawstwo jest niespójne, jak wszystko czego dotykają się obecnie nam panujący politycy. Państwo tradycyjnie nie wywiązuje się z obowiązku świadczenia darmowej służby zdrowia. Leki ciągle drożeją, a co gorsza te skuteczne są wycofywane z rynku Polskiego, co powoduje, że już po wiele leków musimy jeździć za granicę. Kolejki do lekarzy rosną, a pakiet usług w ramach POZ kurczy się z każdym rokiem. Przekonał się o tym znajomy chcąc niedawno zmienić opatrunek pooperacyjny. Nie ma takiej opcji. No chyba że prywatnie jeżeli przyjdzie się z własnymi środkami opatrunkowymi. Rolnicy płacą coraz wyższy KRUS, nawet, gdy chorują przewlekle. Za to taki sam od niemal 20 lat jest zasiłek chorobowy w wysokości 10 zł za dzień. Po odliczeniu składek na KRUS zostaje 5,50 zł za dzień choroby (zwolnienie musi być nie krótsze niż miesiąc). Jednak składki na KRUS i ZUS ciągle rosną.

Pazerność polityków rządzących na zabieranie nam pieniędzy osiągnęła zenit, jeżeli chodzi o ozusowanie pracy wykonywanej na zasadach umowa-zlecenie. Ogólnie rzecz biorąc sama umowa-zlecenie nie jest dokładnie zdefiniowana. Ma ona obejmować umowę o świadczenie jakiejś usługi pracy, wykonywanej przez zleceniobiorce na rzecz zleceniodawcy. Stronami mogą być osoby fizyczne lub prawne. Umowa nie musi być sporządzona na piśmie. Praktycznie wolna amerykanka. Nie ma ochrony czasu pracy, urlopu, chorobowego. Zleceniobiorca sam odprowadza składki na ZUS i podatki, a zleceniodawcę nic to nie obchodzi. Tak było do tej pory. Jednak dobra zmiana wprowadziła poprawki w tym zakresie. Od początku 2017 roku wprowadziła minimalne stawki godzinowe. Zobowiązała zleceniobiorcę do sporządzania godzinówek i obostrzyła w tym roku warunki płacenia składek na ZUS i podatek dochodowy. W praktyce zmiany spowodowały sporo chaosu. Przede wszystkim osoby prowadzące działalność gospodarczą wykonujące usługi na rzecz innych podmiotów powinny za każdym razem sporządzać godzinówki. Taksówkarz pracujący na własny rachunek oprócz faktury za wykonaną usługę powinien wystawiać klientowi godzinówkę, podobnie szewc, sprzątaczka itd. Oczywiście nikt tego nie robi, ale przepisy obowiązują, a ich nieprzestrzeganie może być kiedyś podstawą do naliczenia stosownej kary.


 Dobra zmiana wprowadziła spory zamęt w interpretacji przepisów. Rolnik który płaci KRUS i dodatkowo prowadzi drobne usługi do tej pory mógł normalnie płacić jedynie KRUS o ile nie przekroczył kwoty płaconego podatku o sumę 3300 zł. (2017 rok). Jednak ZUS teraz mówi jasno. Wszystkie umowy-zlecenia mają być ozusowane?! Zleceniodawca powinien zgłosić zleceniobiorcę-rolnika w ZUS do obowiązkowych ubezpieczeń (społecznych i zdrowotnego) - na zasadach obowiązujących zleceniobiorców. Czyli ma płacić podwójne ubezpieczenie! KRUS swoje, a ZUS swoje.

Jednak największy zamęt dobra zmiana wprowadziła wraz z pakietem małego ZUS-u. O ile można wcisnąć rolnikom podwójne oskładkowanie to jak wytłumaczyć osobom rozpoczynającym działalność gospodarczą, że oprócz preferencyjnej składki na ZUS mają płacić dodatkowo ZUS od umowy-zlecenia? Interpretacja przepisów Gdańskiego ZUS z sierpnia 2018 roku była piorunująca. Skoro zleceniobiorca korzysta z ulgi na start to zleceniodawca ma zapłacić różnicę w składce za zleceniobiorcę, oczywiście wraz z odsetkami. 

Przyjmijmy, że zamawiamy wykonanie mebli do naszego biura umawiając się ze stolarzem na ich wykonanie. Zgłaszamy umowę-zlecenie w ZUS. Zleceniobiorca wykonał usługę, a po dwu latach przychodzi wezwanie do zapłaty jego składek ZUS-u bo on korzystał z Konstytucji Biznesu i płacił składki na ZUS w sposób preferencyjny. Do tego dochodzą odsetki, a nasze meble w biurze przyjmują cenę jak z najdroższego katalogu. To oznacza, że powinniśmy zatrudnić wywiadowców, którzy prześledzą czy nasz kontrahent płaci normalne składki na ZUS czy "dobrozmianowe" . No i najważniejsze, może trzeba zrobić czarną listę osób korzystających z ulg w ZUS-ie by na wszelki wypadek nie płacić za nich składek na ZUS, podatków, czy VAT skoro za buble w przepisach mają płacić zleceniodawcy usługi.


W ten sposób powstał konflikt interpretacji przepisów między ZUS-em, a Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii. Po prostu Minister Finansów za obietnice wyborcze zawarte w Konstytucji Biznesu nakazał ustawowo płacić podatnikom płacącym normalne składki na ubezpieczenia społeczne i to wraz z odsetkami. Przez miesiąc debatowano jak wyjść z tego patu sprzecznych przepisów w końcu prezes ZUS wydała oświadczenie. Interpretacja Gdańskiego ZUS była błędna, a "osoby, które korzystają z ulgi na start  nie są traktowani jak zleceniobiorcy i nie trzeba za nich odprowadzać składek, tak jak osoby prowadzące działalność niezarejestrowaną".

Trudno teraz zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Skoro mam działalność zarejestrowaną to nie muszę już osobno płacić ZUS od umowy zlecenia? To jak to się ma do innych interpretacji ZUS dotyczących płatników KRUS, studentów czy uczniów. Skoro słowa pani prezes można rozumieć jakby nie było dobrej zmiany to po co od dwu lat sporządzamy godzinówkę na potrzeby stawni minimalnej, pod rygorem kar wystawianych przez PIP, chociaż prowadzimy własną działalność gospodarczą.

Czyli jak rządzący są na wiecach wyborczych to obowiązują jedne przepisy, a jak się robi chaos prawny to przepisy są inne. Można się z tego śmiać, jednak obietnice wyborcze kosztują, a urzędnicy podczas kontroli będą musieli się wykazać. Zapracować na swoją pensję jak gminny fotoradar.

ZUS i Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii koniec końców opublikowały wyjaśnienie: jeśli osoba prowadząca działalność gospodarczą i korzystająca z ulgi na start zawiera w tym czasie umowy cywilne w ramach prowadzonej działalności, nie musi się obawiać, że zostanie potraktowana jak zleceniobiorca. Ok, a co z osobami, które tylko prowadzą działalność gospodarczą, a nie korzystają z ulg, albo co jeżeli zakres umowy-zlecenia będzie wykraczał poza wpisane w zgłoszeniu rodzaje działalności.


Dodatkowo wychodzi na to, że niezarejestrowana działalność gospodarcza staje się jedynie wydmuszką, bo nie obejmuje ich ulga z tytułu umowy-zlecenia. Czyli nie można w tej formie wykonywać drobnych usług na rzecz zleceniodawców bez płacenia składek i podatków. Delikatnie rzecz biorąc osoby korzystające z ulg na start jakie wprowadziła Konstytucja Biznesu stają się niebezpiecznymi kontrahentami z uwagi na różne interpretacje przepisów, a tak naprawdę i tak nie mogą z nich korzystać.

I pomyśleć, że podstawą stworzenia systemu ubezpieczeń społecznych przez Bismarcka była solidarność społeczeństwa, a składki pobierano by służyły ludziom w stworzeniu finansowania opieki zdrowotnej i bezpiecznej emerytury. Dziś wszystko służy jedynie przekupstwu elektoratu.
No ale z pustego to i laureaci forum ekonomicznego w Krynicy nie naleją.


#umowa-zlecenie #ZUS #KRUS #interpretacje ZUS #Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii #składki na ZUS


Zleceniodawca, zleceniobiorca. Interpretacja ZUS


Trzy podstawowe zasady wolności w Unii Europejskiej


Przystępując do Unii Europejskiej zapewniono nam trzy podstawowe zasady wolności. Swobodny przepływ towarów, swobodny przepływ osób i swoboda świadczenia usług. Artykuł 56 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską mówi wręcz o swobodnym przepływie kapitału między państwami Unii Europejskiej. Są też przepisy unijne chroniące obywateli Unii Europejskiej przed podwójnym opodatkowaniem. Niestety ojcowie założyciele nie przewidzieli, że liberalizm gospodarczy może przeszkadzać populistom o korzeniach nacjonalistycznych, którzy pewnego dnia podważą zasady funkcjonowania jednolitego rynku wspólnotowego dla osiągnięcia chwilowych lokalnych sukcesów politycznych i większych wpływów z podatków. Wydawało się, że nie ma lepszego sposobu na wyrównywanie poziomu życia między państwami i regionami jak wolny rynek. Środki Unijne przeznaczane na infrastrukturę miały zapewnić łatwiejszą komunikację i transfer kapitału gospodarczego.

Ruchy odśrodkowe w wielu państwach, a ostatnio dążenie do Brexitu w Wielkiej Brytanii, przyczyniły się do konieczności zabezpieczenia interesów gospodarczych w poszczególnych państwach. W lipcu 2016 roku uchwalono Dyrektywę Rady Unii Europejskiej (2016/1164) dotyczącą praktyk unikania opodatkowania poprzez migrację zysków do państw o korzystniejszym systemie podatkowym.  Dyrektywa ta,  zwana ADAT wskazuje do realizacji przez parlamenty poszczególnych państw stworzenie prawa zapobiegającego erozji baz podatkowych  i przenoszeniu zysków poza obszar rynku wewnętrznego.

Dokładne brzmienie dyrektywy, rekomendacja 10:

"Podatki od niezrealizowanych zysków kapitałowych mają na celu zapewnienie, aby w przypadku przeniesienia przez podatnika aktywów lub rezydencji podatkowej poza jurysdykcję podatkową danego państwa, państwo to mogło opodatkować wartość ekonomiczną ewentualnych zysków kapitałowych osiągniętych na jego terytorium, chociaż zyski te nie zostały jeszcze zrealizowane w chwili dokonania zmiany jurysdykcji podatkowej."
Jako termin do realizacji wyznaczono 2020 rok. 


Dyrektywa ADAT


Dyrektywa ADAT wydaje się logiczna. By uchronić interesy państwa przed odpływem wypracowanych zysków kapitałowych opodatkowuje się dochody jakie by one przyniosły, gdyby nie doszło do ich alokacji poza granice jurysdykcji podatkowej danego państwa. Taki rodzaj podatku wprowadzono już w Niemczech, Holandii, Danii, Francji, Hiszpanii, Irlandii, Luksemburgu, Portugalii, Szwecji i we Włoszech. W wielu tych krajach podatek ten istniał zanim wprowadzono Dyrektywę ADAT. Argumentem na wprowadzenie exit tax jest ochrona interesów podatkowych poszczególnych państw. Musimy jednak pamiętać, że globalny rynek i wolność przepływu kapitału, towarów i usług powoduje, że dla dużej liczby podmiotów jedynym kryterium do określenia właściwej jurysdykcji podatkowej jest rezydencja podmiotu. Freelancerzy, branża IT, programiści i graficy komputerowi nie mogą być przywiązani do konkretnego państwa, jeżeli chodzi o wypracowanie zysku kapitałowego. Pewnie dlatego już teraz nerwowo przenoszą swoje firmy do krajów wolnych od exit tax. Posiadając tam rezydencję nie muszą obawiać się restrykcji podatkowych od przenosin kapitału.

O zgodności przepisów dotyczących podatku exit tax w stosunku do obywateli Unii Europejskiej już wielokrotnie zabierał głos Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pierwsza rozprawa w tym temacie miała miejsce w 2004 roku i dotyczyła obywatela Francji - Hughes de Lasteyrie de Saillant, który przeniósł się do Belgii. Posiadał on udziały we francuskiej spółce kapitałowej i objęto go opodatkowaniem od niezrealizowanych dochodów kapitałowych. TSUE nie zgodził się z francuskim fiskusem tłumacząc, że zmiana miejsca zamieszkania Hughesa miałą związek z jego swobodną decyzją o miejscu zamieszkania, a nie unikaniem opodatkowania. W 2011 TSUE podważył termin natychmiastowy zapłaty podatku przez holenderskiego fiskusa jednej z firm, która przeniosła się do Wielkiej Brytanii, nakazując rozłożenie należnego podatku na raty. Podobne sprawy toczą się często przez TSUE.


Dyrektywa ADAT wykracza poza model założycielski Unii Europejskiej. Przymusowa pańszczyzna nie jest najlepszą zachętą do życia w Polsce. Każdy chce żyć tam, gdzie są odpowiednie warunki do rozwoju rodziny, godnej pracy, swobody obywatelskie i odpowiednie świadczenia społeczne. Mamienie, że jesteśmy ciągle na dorobku i mamy pogodzić się z tym jak dzielony jest dochód narodowy to hasło, które już nikogo nie porywa, chyba, że podaje się go w formie populistycznej nienawiści do ludzi pracowitych i wykształconych. Swoboda osiedlania się i przepływu kapitału jest podstawową wartością dla Polaków. Przez wieki Polacy emigrowali z Polski. Powody są różne. Wyjeżdżają za chlebem, z powodów politycznych, religijnych, kulturowych. Trudno ich opodatkowywać na granicy przy tak złym stanie opieki zdrowotnej, szkolnictwa, czy praworządności. Prawdopodobieństwo korzystnych wyroków przed TSUE jest bardzo duże. Dlatego przepisy wprowadzające Polexit tax muszą być przemyślane i z chirurgiczną precyzją adresowane do nieuczciwych biznesmenów uciekających do rajów podatkowych. Dlatego twórcy przepisów powinni uważać by nie spowodować większych szkód społecznych. Wyroki TSUE powinny być przestrogą dla polskiego ustawodawcy, a niestety nie ma on dobrej opinii zarówno w TSUE jak i na całym świecie.

Zgodnie z projektem przygotowywanym przez Ministerstwo Finansów od początku 2019 r. zmiana rezydencji podatkowej firmy, albo przeniesienie jej majątku za granicę Polski ma być opodatkowane. Podobnie jak w innych państwach, gdzie taki podatek już funkcjonuje ma to być podatek od niezrealizowanych zysków. Polexit tax, czyli polski podatek od wyjścia, ma uchronić ucieczkę wypracowanego w Polsce kapitału do rajów podatkowych i jest zgodny z Dyrektywą UE ADAT z 2016 roku. Polexit tax ma być rodzajem cła ekonomicznego od wywozu wypracowanych w Polsce zysków. Jego celem jest zrekompensowanie Państwu dochodów jakie utraci po zmianie rezydencji podatnika. Na wstępnym etapie podatek miał dotyczyć jedynie osób prawnych. Opodatkowaniu mają podlegać hipotetyczne zyski jakie traci budżet na skutek wyprowadzenia kapitału. W przypadku przeniesienia kapitału w ramach rynku wspólnotowego podatek ma być rozłożony na pięć lat. Przeniesienie kapitału poza Europę będzie się wiązało z jednorazową spłatą podatku. Nie sprecyzowano jeszcze wysokości podatku, ale górną granicą ma być wysokość podatku CIT - 19 %. Urzędnicy ministerstwa podkreślają, że pod specjalnym nadzorem fiskusa będą przedsiębiorstwa korzystające z preferencyjnego opodatkowania. Nie może być tak by po okresie preferencyjnego opodatkowania wyprowadzano firmę za granicę, a na jej miejsce przychodziła kolejna, "nowa" spółka.



Polexit tax?


Ostatnie wieści z Ministerstwa Finansów pokazują, że Polexit tax zapłacą również osoby prywatne, które emigrują z Polski bez względu na powód. A to już może być podstawą do niekorzystnych wyroków w TSUE. Przedmiotem opodatkowania będzie potencjalny zysk z działalności gospodarczej, posiadanych udziałów w spółkach i funduszach inwestycyjnych oraz posiadanych papierów wartościowych. Wystarczy, że przez 5 lat osoba fizyczna mieszkała w Polsce, a wartość jego majątku przekroczy 2 mln złotych. Podatek ma wynosić od 3 do 19 %.

Podatek, a poziom inwestycji w Polsce

Ciężko ocenić jak Polexit tax wpłynie na inwestycje w naszym kraju. Jeżeli, ktoś unika płacenia podatków jest przestępcą, ale jeżeli z powodów złych warunków do rozwoju konieczne jest przeniesienie firmy do innego kraju ciężko za to karać przedsiębiorstwo. A obiektywnych problemów w Polsce jest wiele. Od braku taniej siły roboczej, po chociażby zawirowania w zakresie praworządności. Do tego wchodzimy w okres wojny celnej wywołanej przez USA. To nie są warunki obojętne dla prowadzenia działalności gospodarczej. Niepewna jest również polityka rządu. Wystarczy spojrzeć na Węgry. Ile złego w gospodarce zrobiły rządy populistów. Polsce ciągle grozi nadmierna fiskalizacji i restrykcyjne przepisy podatkowe. Sukcesy w ściąganiu VAT okazały się jedynie kreatywną księgowością w zakresie opóźnionych zwrotów nadpłaconego podatku, a rozhuśtane obietnice wyborcze potrzebują źródeł finansowania.

W Urzędach Skarbowych pojawiają się wytyczne do ścigania podatników za wszelką cenę. Urzędnik skarbowy ma być jak fotoradar na lokalnej drodze. Każda kontrola może być jednoznaczna z zablokowaniem kont firmy na poczet domniemanych nieprawidłowości, których nawet nie trzeba udowodnić. Przejęcie przez rząd sądów ma w tym zajresie ułatwić pracę organom kontrolnym.

Polska jest jednym z ostatnich państw, gdzie będzie wprowadzony podatek od wyjścia. Projekt Polexit tax nie jest w tej mierze najbardziej restrykcyjny niż gdzie indziej. Przykładowo w Danii opodatkowaniu podlega już emigrant, który chce wywieźć równowartość 500 tyś. zł.

#Polexit tax #podatek od wyjścia #Dyrektywa ADAT



Polexit tax. Podatek od wyjścia


Fenomenem czasów PRL-u był fakt, że Polacy znacznie więcej wydawali niż zarabiali. Powszechne oszukiwanie fiskusa nie było jednak czymś nagannym w opinii publicznej. Dobrze kombinuje, jest zaradny, potrafi załatwić. Takie powszechne opinie były adresowane odnośnie osób, które nie wykazywały w sposób rzetelny swoich źródeł dochodów. W urzędach skarbowych był powołany specjalny referat wyjaśniający zajmujący się rozliczaniem dochodów z nieujawnionego źródła. W latach osiemdziesiątych dodatkowo powołano specjalne komórki w Izbach Skarbowych, a w milicji wydziały do spraw przestępstw gospodarczych. Wszystko to zmierzało do opodatkowania nieujawnionych źródeł dochodów, choć jednocześnie stanowiło furtkę do szantażowania i inwigilacji określonych środowisk. Musimy pamiętać też, że równolegle do całego mechanizmu karania i egzekwowania należności podatkowych od osób nieuczciwych stosowano również okresowe amnestie i zwolnienia z nałożonych kar. Były one stosowane dość dowolnie w zależności od rodzaju i wielkości nadużycia. W ten sposób służby bezpieczeństwa mogły masowo werbować chociażby cinkciarzy, których działalność była wówczas nielegalna. Czy niektóre obecne przepisy dotyczące abolicji podatkowej nie przypominają tamtych czasów?

W czasach PRL-u podstawą wzywania obywateli do stawienia się w urzędzie i tłumaczenia z uzyskiwanych dochodów były głównie informacje celne. Polacy zarabiali na brakach towarów na rynku szmuglując co się da zza granicy. Celnicy sporządzali notatki z wykazanego przemytu i zawiadamiali urzędy skarbowe właściwe co do miejsca zamieszkania. Podobne notatki sporządzali milicjanci i inne służby podczas kontroli na rynkach i straganach. Rozliczano też donosy mieszkańców, sąsiadów, "aktywistów społecznych" atc. Rozliczano też nabycia towarów o znacznej wartości. Głównie zakup drogich samochodów, domów, mieszkań.
Urzędy posługiwały się przy tym specjalnymi tabelami określającymi ile kosztuje rzeczywiste utrzymanie rodziny w zależności od ilości jej członków i wieku. W ten sposób każdemu można było udowodnić, że ma dochody których nie ujawnia. Praktycznie 70 % społeczeństwa nie spełniało tych norm, a żyło.


Dziś organy skarbowe ścigające dochody z nieujawnionych źródeł posługują się specjalnymi algorytmami. W ten sposób dość łatwo mogą wytypować osoby o podejrzanych wydatkach nie adekwatnych do  wykazywanych dochodów. Ludzie zajmujący funkcje państwowe, sędziowie, politycy, samorządowcy, urzędnicy... są obligowani do sporządzania corocznych zestawień posiadanego majątku. Ocenę ich wiarygodności niestety dokonują również politycy. Zwłaszcza ostatnio. To powoduje, że jak w PRL-u ujawnianie dochodów z nieujawnionego źródła jest idealnym sposobem zwalczania opozycji przez panujące władze.

Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych art. 20 ust. 1 i ust. 2 oraz art. 30 ust. 1 pkt 7 (Dz.U. z 2000 r. Nr 14, poz. 176 ze zm.) organ podatkowy jest uprawniony do porównywania wysokości wydatków, jakie podatnik poniósł z ciągu roku podatkowego, z zasobami finansowymi jakie zgromadził w rozliczanym okresie, jak i tymi co zostały mu z lat poprzednich. Jeżeli w następstwie tych działań zostanie stwierdzone, że wydatki nie znajdują pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów i oszczędnościach z lat poprzednich, organy podatkowe zyskują uprawnienia do przyjęcia, że podatnik osiągnął przychody ze źródeł których nie ujawnił. W tym przypadku ustawowo ciężar dowodowy istnienia i pochodzenia przychodów z nieujawnionego źródła spoczywa na podatniku a nie na organach skarbowych.
Przychody takie podlegają opodatkowaniu, to tak zwany domiar, a ich ukrywanie są podstawą do naliczenia kary, zazwyczaj dwukrotność podatku od zatajonych dochodów.

Nie bez powodu używamy tu słowa domiar. W czasach PRL-u tak nazywano podatek uznaniowy. Urząd skarbowy uznawał, że należy go wymierzyć. Podobnie jest już teraz. Organy skarbowe nie ścigają polityków partii rządzącej za nadużycia, a aktywnie inwigilują polityków opozycji. To przy upaństwowieniu prokuratury i sądów daje jasny obraz, że czasy PRL-u wróciły, i to chyba w bardziej bolesny sposób.

Ciężko nie zauważyć, że nadal istnieje społeczne przyzwolenie na oszukiwanie fiskusa. Czynią tak prezydenci państw, politycy, sportowcy, celebryci. Jedni robią to niemal oficjalnie, inni uciekają w raje podatkowe. Jest też cały system wymówki skąd posiada się niewykazane dochody. Przez wiele lat rozliczeniom dochodów z nieujawnionego źródła nie podlegały przychody osiągane z rolnictwa. Wystarczyło na każde pytanie o przychody mówić, że jest się rolnikiem i to zamykało dalsze postępowanie. Furtkę w praniu pieniędzy stanowiła też, w niektórych przypadkach, karta podatkowa. Ten zryczałtowany podatek, nie zależny od wielkości przychodów, dawał podstawy do składania wyjaśnień, że działalność objęta tą formą opodatkowania przynosiła horrendalne zyski. Inną formą było wskazywanie nierejestrowanych wygranych. Tu trzeba było jedynie wiedzieć, gdzie takie wygrane przysługują. Zwolnieniom od podatku przysługują również spadki od osób najbliższych. Ciężko prosić o wyjaśnienia osobę zmarłą, skąd miała tyle pieniędzy, które zostawiła swoim potomkom. Niektórzy by uniknąć niepotrzebnych wezwań biorą kredyty, lub leasingi. Umawiają się z bankiem na depozyty, a jednocześnie oficjalnie zaciągają pożyczkę. Jedną z współczesnych form prania pieniędzy przez gangi przestępcze były drogie sklepy z ekskluzywną odzieżą, których cena wielokrotnie przewyższała wartość rynkową. Fikcyjna sprzedaż w tych sklepach, opodatkowana ryczałtem, umożliwiała na małą skalę legalizację wpływów z nielegalnych źródeł.

Z uwagi na wysokie koszty znalezienia i udowodnienia nieprawidłowości, ustawodawcy w wielu krajach przygotowali furtki dobrowolnego ujawniania nieopodatkowanych źródeł przychodu. Takie furtki powrotu na dobrą drogę są stosowane zazwyczaj zanim organ kontroli skarbowej weźmie się za prześwietlanie jakiejś osoby, sprawdzenia bilansu jego wydatków i dochodów.

Art. 16. § 1. Kodeksu Karnego Skarbowego wprowadza pojęcie czynnego żalu:

Nie podlega karze za przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe sprawca, który po popełnieniu czynu zabronionego zawiadomił o tym organ powołany do ścigania, ujawniając istotne okoliczności tego czynu, w szczególności osoby współdziałające w jego popełnieniu.

Instytucja czynnego żalu może być stosowana również na wniosek organu skarbowego. W celu zaoszczędzenia kosztów postępowania karno skarbowego proponuje się "polubowne załatwienie sprawy". Uznaniowo wyznacza wysokość należnego podatku który należy wpłacić w określonym terminie. Dopiero przekroczenie tego terminu i nie wpłacenie stosownej należności podatku powoduje wszczęcie procedury karnej z urzędu. Nie jest to oczywiście regułą.


Tak jak w służbie zdrowia łatwiej jest zapobiegać chorobom niż leczyć, tak jest łatwiej wprowadzić w ordynacji podatkowej stosowne przepisy zapobiegające ukrywaniu źródeł dochodu, niż później je ścigać. Walka o ściągalność podatków trwa od zawsze. Była w PRL-u jest i teraz. Często przypomina to syzyfowe prace. W PRL-u była zasada opodatkowania ponad miarę. Ustawodawca zakładał, że i tak podatnicy nie wykazują wszystkiego. Tak jest pewnie i teraz z wysokościami niektórych ryczałtów.

Szacuje się, że obecnie około 20 % źródeł dochodów nie jest ujawniana. Gro z nich to zwykła pomoc sąsiedzka, za którą wykonawca usługi dostaje pieniądze. Jest też działalność na niską skalę nie istotna ze względów uszczupleń podatkowych. By takie przypadki oczyścić z poczucia winy rząd wprowadza instytucję prowadzenia niezarejestrowanej działalności. Każda złota raczka będzie mogła zarobić dodatkowo do 1050 zł miesięcznie. Jednak nie jasne są do końca zasady rejestracji przychodów przy takiej działalności.

Od kilku lat fiskus robi wszystko by rejestrować jak najwięcej transakcji handlowych. W ten sposób łatwo jest kontrolować nasze wydatki, a algorytm może wskazać najbardziej aktywnych. Uległa zwiększeniu minimalna kwota transakcji za jaką możemy zapłacić gotówką. Wprowadzono centralny rejestr faktur, a niebawem ruszą kasy online umożliwiające śledzenie naszych ruchów finansowych na bieżąco. Podobnie jest na świecie. Większość ze zmian wprowadza się pod pretekstem walki z terrorystami i niekontrolowanym przepływem pieniędzy. Z tego powodu dużo uwagi skupiono na platformach do transakcji kryptowalutami.

Pamiętajmy, że każda osoba, która podlegająca polskiemu systemowi podatkowemu, może liczyć się z kontrolą podatkową. Wystarczy, że jego suma wydatków będzie wyższa od dochodów wykazanych w zeznaniu rocznym.

Sankcja podatkowa jest naliczana w wysokości 75% podatku od nieujawnionych źródeł przychodu. Taka jest ustawowa stawka PIT dla takich przychodów. 

Niezależnie od tego naliczane są sankcje karno skarbowe. Zgodnie z art. 54 § 1 kodeksu karnego skarbowego: "podatnik, który uchyla się od opodatkowania, nie ujawnia rzetelnie swoich przychodów,  nie składa deklaracji podatkowych, przez co naraża swój podatek na uszczuplenie, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych, albo karze pozbawienia wolności, albo obu tym karom łącznie”. Okres rozliczania podatnika z uzyskiwanych przychodów nie może być dłuższy niż 5 lat licząc od końca roku podatkowego. W tym okresie musi być doręczona decyzja ustalająca wysokość należnego podatku. W 2018 roku wysokość stawek dziennych liczona jest od kwoty 2100 zł. Czyli kara może wynosić 50 400 zł.
To bardzo korzystny przepis. Jeżeli uprawdopodobnimy, że w okresie większym niż 5 lat temu mieliśmy pieniądze, z których potem korzystaliśmy, sprawa może podlegać umorzeniu. 



Istotne jest też przy jakim uchybieniu podatkowym podatnik dokonuje przestępstwa skarbowego, a kiedy jedynie wykroczenia. Wszystko zależy jaka jest kwota uszczuplonej lub narażonej na uszczuplenie należności. Progiem jest pięciokrotność minimalnej pensji. Przekraczając ten próg przewinienie podatnika będzie karane jako przestępstwo skarbowe. Czyli oprócz podatku 75 % zapłaci również karę.

Od 2016 roku wprowadzono możliwość zwolnienia z obowiązku płacenia podatku w wysokości 75 % nieujawnionego dochodu. Jeżeli nieuczciwy podatnik wskaże i uprawdopodobni źródła tego przychodu może skorzystać z normalnej skali podatkowej. Szczegółowe przepisy mówią też o indywidualnej abolicji podatkowej w niektórych przypadkach. Czyli ponownie pojawia się uznaniowość.


Problemy z fiskusem możemy uniknąć wyrażając czynny żal i dokonując niezbędnych korekt w wystawianych deklaracjach podatkowych. Jednak nie dotyczy to przypadków, gdy urząd miał już wiedzę na ten temat lub podjął już działania w zakresie wyjaśnienia nieprawidłowości.

#nieujawnione źródła przychodów #dochód nieujawniony #czynny żal #szara strefa #abolicja #domiar #kontrola skarbowa #kodeks karno skarbowy
Organ podatkowy na podstawie przepisów art. 20 ust. 1 i ust. 2 oraz art. art. 30 ust. 1 pkt 7 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2000 r. Nr 14, poz. 176 ze zm.) uprawniony jest do porównania wysokości wydatków, jakie podatnik poniósł w ciągu roku podatkowego do wartości opodatkowanych, bądź zwolnionych z podatków zasobów finansowych, jakie zgromadził w tym roku oraz zasobów, które zgromadził wcześniej, tj. przed rozpoczęciem danego roku podatkowego. W konsekwencji, w przypadku gdy stwierdzone zostanie, iż poniesione wydatki nie znajdują pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów oraz w zgromadzonych wcześniej zasobach finansowych, organy podatkowe zyskują uprawnienie do przyjęcia, iż podatnik osiągnął przychody ze źródeł, których nie ujawnił.

Tekst pochodzi ze strony: https://kancelaria-skarbiec.pl/raje-podatkowe/nieujawnione-zrodla-przychodow.html. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez autoryzacji autora jest zabronione. Jeśli zauważyłeś ten tekst, prawdopodobnie został on użyty bez jego wiedzy.

Nieujawnione źródła dochodu. Czynny żal


Młoda demokracja w Polsce nie uchroniła się przed zakusami polityków do wprowadzenia populistycznej anarchii. Przez 25 lat przy wielu wyrzeczeniach doganialiśmy Zachód. Gdy zaczęto wpuszczać nas na salony europejskie, populiści doszli do władzy i dość szybko roztrwonili dorobek 25 lat. Coraz więcej osób jest już przekonanych, że nikt im nie da drugiego życia i marnowanie go w kraju, gdzie w marketach coraz mniej sprzedawców mówi po Polsku nie ma już sensu. Zwłaszcza, że coraz więcej my podatnicy płacimy za obietnice wyborcze populistów. Już prawie połowa Polaków, zwanych suwerenem, jest przekonana, że z nienawiści do osób płacących podatki i z rozdawnictwa socjalnego dokona się cud perpetuum mobile, samonapędzający się wzrost gospodarczy. Przez polityków jest ciągle podsycana nienawiść do pracodawców. Suweren jest wręcz przekonany, że pracodawcy to złodzieje, którzy nie dają im pracować. Przecież pracodawcy działają w oparciu o przepisy które przygotowuje rząd i sejm. Mimo to suweren nie widzi związku z działaniami rządu, a tym, że Polscy przedsiębiorcy wyprowadzają swoje firmy za granicę. To rządzący tworzą mechanizmy ekonomiczne. Dla rządzących liczy się jedynie kupienie suwerena, a nie rozwój Polski, chociaż usta mają pełne patriotyzmu. Swoimi przepisami już zmienili rynek pracy. Zamiast umożliwić by rynek pracownika wymógł wzrost pensji, importuje się biedę i to w sposób zorganizowany, poprzez agencje wyzysku, zwanymi agencjami wynajmu do pracy obcokrajowców. Nazywane przez byłą premier agencją pomocy imigrantom.
Efekt będzie jak w Grecji, tyle tylko, że ukradziono nam co najmniej 25 lat ciężkiej harówy.
Ukradli populistyczni politycy, ukradł suweren, który na nich głosował.

Jeżeli nawet ktoś był przekonany, że postawa patriotyczna, ciężka praca dla Polski coś zmieni. Teraz już chyba nie ma złudzeń, i coraz częściej zastanawia się nad trwałym przeniesieniem swojego biznesu i życia za granicę.

Najbliżej jest do Czech. To tu wielu Polaków widzi swoją przyszłość biznesową i nie tylko. Pierwsze emigracje biznesu do Czech miały miejsce już w latach dziewięćdziesiątych. Obecnie mamy do czynienia z nową falą.

Dlaczego warto przenieść swoją działalność?
Oprócz kontekstu politycznego, najczęstszą przyczyną emigracji drobnej działalności do Czech są nieprzychylne warunki podatkowe w Polsce. Wysokie składki na ZUS są pobierane za sam fakt rejestracji działalności gospodarczej. Nikogo nie obchodzi, jakie masz dochody i czy w ogóle cokolwiek zarabiasz. Składka jest liczona według średniej pensji liczonej w najbogatszych gałęziach przemysłu, w zakładach zatrudniających kilka tysięcy osób. Drobny przedsiębiorca może jedynie marzyć o takich dochodach. Zwłaszcza na początku działalności. Niestety za naiwność i wiarę w to, że biznes w Polsce się się uda, karze się ich wysokimi składkami na ZUS. Do tej pory dwuletnia stawka preferencyjna ZUS dawała pewien bufor w zderzeniu z rzeczywistością. Często młodzi przedsiębiorcy zasmakowawszy realiów, zwijali działalność gdy tylko musieli płacić wyższy ZUS.  Teraz wykładnikiem stawki będzie przychód, czyli obrót. Typowy przepis pod samozatrudnionych. Zwłaszcza tych nowo zatrudnionych w marketach co nie znają języka polskiego.
Drugą przyczyną zachęcająca do przeniesienia firmy za granicę jest nasz system podatkowy. Przede wszystkim jasny model opodatkowania w Polsce już był. Nie waloryzowany od lat, ale był. Była jakaś kwota wolna od podatku, przejrzyste progi podatkowe, i podatek liniowy nie kwestionowany co do zasadności stosowania. Teraz to wszystko zburzono. Do pojęcia wprowadzono słowo przychód. A brak konieczności rejestracji firmy ofiarowano podmiotom, które mają dochody poniżej 1050 zł na miesiąc. Normalnie powinni dostać socjal z opieki, ale że są znienawidzonymi przez suwerena biznesmenami nie muszą rejestrować firmy. Oczywiście brak konieczności rejestrowania firmy nie zwalnia ich z konieczności prowadzenia ewidencji sprzedaży, a nawet posiadania kasy fiskalnej.



Podstawowe zalety prowadzenia firmy w Czechach.
O zaletach prowadzenia swojej firmy w Czechach chętnie mówią praktycy, ci co się tam przenieśli.
Przede wszystkim mówią o niższym podatku dochodowym. O ile stawka podatku dochodowego od spółek jest liniowa i wynosi 19 % to w przypadku osób fizycznych mamy dwa progi podatkowe 15 i 22 %. Teoretycznie w Czechach jest gorzej bo nie ma kwoty wolnej od podatku dochodowego. Jednak jak się dokładnie przyjrzymy jest tak dużo ulg, że statystycznie każdy podatnik odlicza co najmniej 4000 zł. (na małżonka, na studenta, na dzieci do 26 roku życia itd.).
 Podatnik może zarejestrować się w VAT, ale kwotą obligatoryjną jest dopiero 1 mln CZK netto (ok. 166 tyś zł) obrotu rocznie. Przypominam, że w Polsce to niecałe 38 tyś. złotych.
Od obowiązku fiskalizacji (prowadzenia kasy fiskalnej) zwolnione są wszystkie transakcje kartami płatniczymi oraz dokonywane przez bramki płatności online. Zapis ten wszedł w życie od 1 marca 2018 r. Jednakże przedsiębiorcy mogą te transakcje nadal drukować na kasach fiskalnych, z uwagi na konieczność wystawiania potwierdzenia sprzedaży w formie paragonu. Ogólnie konieczność posiadania kas fiskalnych dotyczy płatników VAT i wybrane sektory działalności gospodarczej.

Wysokość składki na ubezpieczenia społeczne i co ważne wypłacane potem emerytury są uzależnione od uzyskanego dochodu, a nie przychodu jak to zafundowała nam "dobra zmiana". Co z tego, że najlepiej zarabiający w Polsce będą niedługo płacić po kilka tysięcy na ZUS skoro i tak ich emerytury będą liczone od średniej krajowej. Pomijam fakt że bezpłatna służba zdrowia i refundacja leków jest fikcją. Polscy pacjenci również po leki jeżdżą do Czeskich aptek bo tam nawet leki na 100% są tańsze niż w Polsce.

W Czechach nie trzeba chodzić do skarbówki i urzędów. Wszelki czynności urzędnicze załatwiamy drogą elektroniczną.
W kwestiach skarbowych w Czechach jest stosowana zasada domniemania niewinności. Jak to się ma do klauzuli obejścia prawa? W Polsce za przestrzeganie prawa możemy być ukarani, jeżeli korzystamy z niego dla osiągnięcia korzyść. Wystarczy podpaść jakiemuś lokalnemu baronowi partyjnemu. W Czechach jest to po prostu nie możliwe. Działalność takiego barona byłaby karalna. Czesi są bardzo wyczuleni na korupcję. U nas ją usankcjonowano.
Ograniczona jest również wysokość kar za poważniejsze uchybienia. Tak jak celem straży miejskiej jest wystawianie mandatów, tak urzędnik skarbowy karze podatników za co tylko może. Zwłaszcza ci z Izby Skarbowej. Nie oddanie jakiejś deklaracji na czas, brak jakiegoś podpisu, pieczątki, opóźnienie we wpłacie składki czy zaliczki. Część z tych obowiązków już nie obowiązuje. Nie zmieniło się jednak podejście do płatnika podatków. Urzędnicy mają dodatek do wynagrodzeń za karanie, więc chętnie go nadużywają. Osoby, które prowadzą w Czechach swoją działalność wyraźnie czują różnice w tym zakresie. Jest duża tolerancja wobec opóźnień w terminach deklaracji i opłat.
Dla jednoosobowych działalności gospodarczych są uproszczone formy ewidencji księgowej.  W Polsce tak było z Kartami Podatkowymi, tyle tylko, że jedynie w niewielkim zakresie działalności. Oczywiście wysokość ryczałtu jest tak skalkulowana by się to nie bardzo opłacało w porównaniu z zasadami ogólnymi. Po za tym co zostało z uproszczonej ewidencji płatników Kart Podatkowych skoro i tak muszą mieć kasę fiskalną i prowadzić ewidencję do celów VAT.
Polscy biznesmeni w Czechach podkreślają, że nie ma tam powszechności posiadania kas fiskalnych tak jak w Polsce. U nas od października nawet babcia klozetowa będzie musiała pomyśleć o posiadaniu kasy online.
W Czechach są ulgi w podatkach na małżonka bez dochodów , dla studentów i rodzin z dziećmi, oraz ulgi i dopłaty dla osób które chcą się dodatkowo ubezpieczać w funduszach emerytalnych. W Polsce OFE zlikwidowano a nasze pieniądze zniknęły.

Wady prowadzenia działalności w Czechach.
Główną wadą jest bariera językowa, co może wiązać się z koniecznością wynajęcia tłumacza, lub skorzystania z firm, które specjalizują się w pomocy Polakom chcących tam prowadzić swoją działalność.
Osoby które tam prowadzą działalność wskazują na kilka problemów, które u nas nie występują. Przede wszystkim każda działalność czy udział w spółce wymaga złożenia zaświadczenia o niekaralności. Amber Gold w Czechach by nie powstało.
Wysokie składki na ubezpieczenia społeczne przy wyższych dochodach. Takie same przepisy mają również obowiązywać w Polsce, z tym, że wysokie składki do ZUS  nie przyczynią się do wyższych emerytur. 
W Czechach jest wymóg wyższego kapitału zakładowego dla spółek.To z pewnością chroni rynek przed spółkami-krzakami, które powstają jedynie po to by wygrać przetarg i zatrudniać podwykonawców. W przypadku upadku niski kapitał zakładowy zwalnia ich poniekąd z poniesienia odpowiedzialności za nadmierne podejmowanie ryzyka.
W przypadku spółek również rejestracja w VAT trwa dłużej niż w Polsce.

Osoby mieszkające na terenie Czech dłużej niż 183 dni mają obowiązek rozliczania się tam z podatku dochodowego z dochodów uzyskiwanych zarówno w Republice Czeskiej, jak i poza nią (w tym w Polsce). W przypadku krótszych okresów opodatkowaniu dochodowemu podlegają jedynie dochody uzyskane w Czechach.


Polsko - Czeskie konflikty. Jacy są Czesi.
Przyłączenie Zaolzia do Polski w 1938 roku nie jest chlubą naszej historii. Podobnie Czesi nie zapomnieli interwencji wojsk polskich w 1968 roku. Zbrojne przerwanie Praskiej Wiosny cofnęło rozwój Czech o kilka dziesiątków lat. Istnieje stereotyp Polaka śmiejącego się z Czechów i języka czeskiego. Niestety potwierdziły to również niewybredne dowcipy naszego premiera, które miały miejsce podczas jego lipcowej (2018 r.) wizyty w Karlowych Warach. W zasadzie Czesi są pozytywnie nastawieni do Polaków. Łączy nas podobna historia. Zdarzają się jednak drobne konflikty w rozmowach towarzyskich. Przede wszystkim Czechy to liberalny i laicki kraj, w przeciwieństwie do konserwatywnej Polski w dużej mierze podporządkowanej kościołowi katolickiemu. W szkołach nie ma powszechnego nauczania religii, osoby o różnych poglądach nie są dyskryminowane. Sprawy orientacji seksualnej, światopoglądu nie wychodzą na ulicę, nie podlegają debatom publicznym i "knajpowym". Ludzie, którzy chcą tam przenosić swoje nawyki mogą mieć z tym problem, tym bardziej, gdy chcą pouczać i nawracać innych. W Polsce to normalna postawa.  Wręcz patriotyczny obowiązek i misja suwerena.
Czesi się nie wywyższają. 
 Osoba bardzo bogata potrafi jeździć starą skodą. To jej nie przeszkadza. Statystyczny Polak, weźmie kredyt by kupić drogie auto znanej marki, by móc tylko zaszpanować przed sąsiadami. To też rodzi konflikty. Dla Czecha liczy się tylko rodzina. Nie praca, religia, zarobki, czy polityka.
Czesi uważają Polskę za kraj trzeciego świata. Według nich zajmujemy się tysiącami nie istotnych spraw przez co tracimy tylko czas i energię. Kiedy Czechy walczą o coraz wyższe dotacje unijne i modernizację kraju, Polski rząd uczy Europę jeść widelcem. Polacy ich zdaniem zajmują się na okrągło religią, historią, polityką, kłótniami o sprawy obyczajowe, o wyimaginowane i sztuczne interesy narodowe. Ich polityka koncentruje się na tym, aby polepszyć swój byt ekonomiczny, opiekę zdrowotną czy emerytury.
Polacy najczęściej kwestionują Czeską gościnność:
   "Gdy Czech częstuje cukierkami, zaraz dodaje weź jedno".

Jak wygląda zakładanie firmy w Czechach, ile to kosztuje?
Założenie własnej firmy, jednoosobowej działalności gospodarczej wiąże się z opłatą miejską w wysokości 1000 koron (160 zł). Dużo wyższe są opłaty w przypadku spółek. Jest to związane, podobnie jak w Polsce, z koniecznością spisania umowy notarialnej. Koszt notariusza zależy od wysokości kapitału zakładowego spółki. Rejestracja trwa z dnia na dzień. Natomiast rejestracja w VAT trwa nieco dłużej. Nawet do 30 dni. Jest to związane z weryfikacją rzetelności osoby, czy organu założycielskiego firmy. W Czechach urząd sprawdza przyszłego VAT-owca. W Polsce badanie wiarygodności kontrahenta rząd zrzucił na podatników, ze wszystkimi konsekwencjami.
By prowadzić działalność gospodarczą w Czechach trzeba mieć pozwolenie z tamtejszego urzędu. Urząd wyznacza warunki do spełnienia przez osobę fizyczną, zanim dokona wpisu w rejestrze działalności gospodarczej. Jest to związane z koncesjonowanymi działalnościami. Osoby prawne są umieszczane w Rejestrze Handlowym. Podobnie jak w Polsce niektóre działalności są koncesjonowane. Wymagane jest wówczas uzyskanie prawa do wykonywania tej działalności.
Jednoosobową działalność gospodarczą można założyć w ciągu jednego dnia.
Z uwagi na to, że brak znajomość języka może być znaczącą barierą radzimy skorzystać z firmy która tym się zajmie. Na rynku jest kilkanaście firm które w tym się specjalizują. Po nawiązaniu kontaktu z taką firmą, otrzymamy nie tylko kompleksową pomoc, ale również reprezentację przed urzędami w okresie późniejszym.





Jaka jest wysokość składek na Czeski ZUS?
Przedsiębiorcy w Czechach płacą składki na ubezpieczenia do dwóch instytucji. Czeskiej Administracji Ubezpieczenia Społecznego (ČSSZ) i wybranej przez siebie Kasy Chorych (Zdravotní pojišťovna). ČSSZ odpowiada za ubezpieczenia socjalne, natomiast do Zdravotní pojišťovny płacimy ubezpieczenie zdrowotne. Składki są płacone w zależności od wysokości osiągniętego dochodu za miesiąc poprzedni.

Ubezpieczenie właściciela firmy wynosi:
  • emerytalno - rentowe  21,5 % , ale nie mniej niż 2 061 CZK miesięcznie (czyli ok. 340 zł)
  • chorobowe (dobrowolne) 2,3 %, minimalna kwota to 115 CZK miesięcznie (czyli ok. 19 zł)
  • na Państwową politykę zatrudnienia 1,2 %
  • ubezpieczenie zdrowotne 9 %, nie mniej niż 2 061 CZK miesięcznie (czyli ok. 340 zł)
Ubezpieczenie osoby na samozatrudnieniu wynosi:
  • emerytalno-rentowe 28 %,
  • chorobowe 2,3 %
  • na Państwową politykę zatrudnienia 1,2 %
  • ubezpieczenie zdrowotne 13,5 %
Ubezpieczenie pracownika wynosi:
  • emerytalno-rentowe 6,5 %
  • chorobowe 4,5 %
Przy czym pracownik sprawujący opiekę nad co najmniej dwójką dzieci ma prawo do obniżki stawek na ubezpieczenie. Takie samo prawo przysługuje osobom na samozatrudnieniu. Pojęcie dzieci dotyczy osób do 26 roku życia mieszkających z rodzicami i będących na ich utrzymaniu.

Z tego wynika, że Czech, który nie ma żadnych odliczeń (jest samotny lub małżonek pracuje, brak dzieci, nie studiuje) płaciłby tyle samo ubezpieczenia co Polak do ZUS, gdy ma miesięczny zysk w wysokości 4 000 zł. netto odliczając miesiąc urlopu.  Netto czyli po opodatkowaniu podatkiem dochodowym.

#praca za granicą #firma w Czechach #działalność w Czechach # jak założyć firmę w Czechach #ZUS #polityka społeczna

Zakładanie działalności za granicą. Firma w Czechach


Do tej pory pisaliśmy o ewidencji czasu pracy, którą są zobowiązane sporządzać osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, które świadczą usługi na rzecz innych podmiotów. Czyli osoby zatrudnione na tak zwanym samozatrudnieniu. Teraz zajmiemy się ewidencją czasu pracy osób zatrudnionych.

Sprawy dotyczące czasu pracy wykonywanej przez pracowników i sposobu jej ewidencji reguluje Kodeks Pracy art. 149. Zgodnie z nim pracodawca zobowiązany jest prowadzić ewidencję czasu pracy pracownika w celu prawidłowego ustalenia wysokości jego wynagrodzenia, jak  i innych świadczeń związanych z pracą. W celu należytego udokumentowania czasu pracy pracowników powinniśmy prowadzić imienną listę obecności pracowników jak i imienną kartę ewidencji czasu pracy.

Lista obecności pracowników jest jedynym dokumentem kadrowym. Nie ma narzuconego wzoru jak powinna wyglądać lista obecności pracowników. Powinna jedynie zawierać zarówno podpis pracownika i kierownika, osoby któremu podlega pracownik, oraz wyznaczony okres, któremu podlega lista. Najczęściej listy są prowadzone w systemie imiennym. Lista obecności nie zastępuje karty ewidencji pracy. Jest jedynie jej uzupełnieniem prowadzonym do celów kontrolnych. Pracodawca nie ma obowiązku prowadzenia listy obecności pracownika z jego podpisem, jednak to na nim spoczywa obowiązek udokumentowania czasu pracy pracowników, dlatego prowadzenie listy jest wskazane z powodów praktycznych i formalnych.

- lista obecności PDF

Karta ewidencji czasu pracy osób zatrudnionych to jeden z najważniejszych obowiązków pracodawcy. Zaniedbanie tego obowiązku wiąże się z karami finansowymi podczas kontroli Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Pamiętajmy, że karta ewidencji czasu pracy nie jest tożsama z listą obecności bądź z rozkładem (harmonogramem) czasu pracy. Podczas kontroli inspektor PIP może zakwestionować rzetelność ewidencjonowania czasu pracy wyłącznie na podstawie listy obecności. Dlatego lista obecności jest tak samo ważnym dokumentem. Pracodawca na żądanie pracownika ma obowiązek udostępniania karty ewidencji jego czasu pracy. Zazwyczaj odbywa się to na zasadach comiesięcznego przekazania pracownikowi tak zwanego paska. Miesięcznego wydruku na podstawie karty ewidencji pracy.

Art. 149 § 2. określa sytuacje kiedy nie ewidencjonuje się godzin pracy. Dotyczy to pracowników kadry zarządzającej zakładem w imieniu pracodawcy, objętych systemem zadaniowego czasu pracy, oraz pracowników, którzy za pracę w godzinach nadliczbowych i nocnych dostają stały ryczałt.
Karta ewidencji czasu pracy powinna być prowadzona w formie imiennej dla każdego pracownika. Nie ma ustalonego wzoru karty. Sam układ karty jest dowolny. Musimy jedynie pamiętać by były w niej zawarte informacje na temat :
- pracy z poszczególnych dniach (dobach) miesiąca, w tym pracy w niedziele i święta, wykonywanej w porze nocnej, w godzinach nadliczbowych z zaznaczeniem dni wolnych od pracy wynikające z rozkładu tygodnia pracy (przeciętnie 5-ciodniowego).
- pracy w formie dyżurów,
- urlopu,
- zwolnień od pracy zarówno usprawiedliwionych, jak i nieusprawiedliwionych absencji,

a w przypadku pracowników młodocianych:
- czasu pracy w zakresie pracy zabronionej młodocianym, dozwolonej jedynie w zakresie odbycia przez nich przygotowania zawodowego.

Nie ma przeszkód, by przygotowana przez nas karta ewidencji pracy zawierała dodatkowe rubryki dotyczące na przykład pracy w warunkach szkodliwych, w przypadku, gdy służy to wyliczeniu dodatkowego elementu wynagrodzenia.


Nie ma też odgórnych zaleceń odnośnie oznaczeń i symboli używanych w karcie ewidencji pracy. Kartę pracy prowadzimy w zależności od potrzeb w systemie miesięcznym, kwartalnym, rocznym, czy innym, wygodnym dla pracodawcy.

Do teczki personalnej pracownika oprócz listy obecności i karty ewidencji czasu pracy należy dołączyć wnioski o udzielenie czasu wolnego, udzielanego w zamian za czas przepracowany w godzinach nadliczbowych, wnioski o urlop, zwolnienia lekarskie pracownika. W ten sposób możemy wiarygodnie potwierdzić ewidencję czasu pracy pracownika.


 Przykładowy wygląd karty pracy:

- miesięcznej PDF
- rocznej PDF

#lista obecności pracownika #karta pracy pracownika #kadry #PIP #czas pracy #urlop #PDF

Karta ewidencji czasu pracy (pdf)


Przekupstwo elektoratu to powszechny sposób dojścia do władzy. Wysokie podatki są kołem napędowym do tworzenia się partii politycznych. Gdyby podatki były niższe politycy nie mogliby składać ciągłych obietnic wyborczych i pewnie nie pchaliby się w ogóle do polityki. To my podatnicy karmimy elektorat polityków i nawet nie mamy sił by powiedziały temu dość.

Murray Newton Rothbard był przedstawicielem  amerykańskiej heterodoksyjnej ekonomii. Przedstawicielem Szkoły Austriackiej - myśli ekonomicznej opartej na indywidualizmie metodologicznym. To nowoczesny prawicowy liberalizm tolerujący niektóre trendy anarchistyczne, socjalistyczne, czy wręcz marksistowskie. W 1982 roku wydał on książkę "The Ethics of Liberty", w której dowodził, że opodatkowanie jest legalną formą kradzieży. Kradzieży dokonywanej przez polityków by mogli sprawować władzę poprzez przekupstwo swojego elektoratu. Opór podatkowy nie powinien być rozpatrywany jako kradzież, a wręcz przeciwnie. Opór podatkowy to bunt przeciw pasożytom karmiącym się pracą innych.  Domniemanie, że władza która rządzi okrada podatników poprzez podatki w imię elektoratu, który ją wybrał jest patologią. Politycy winni odpowiadać za sprawstwo kierownicze okradania płatników podatków.

Książka "The Ethics of Liberty" (Etyka wolności) dała początek wielu nurtom liberalnym również w Polsce. Korzystała z niej chociażby UPR. Rothbard zadaje pytanie:

"Czy kradzież jednego człowieka, który kradnie samochód to to samo,  gdy gang pięciu mężczyzn ukradnie samochód?" "A co, jeśli gang dziesięciu mężczyzn zagłosuje razem z okradanym i demokratycznie ustali, że należy zabrać mu samochód?" Co jeśli głosujących będzie stu, tysiąc, dziesiątki tysięcy, których dodatkowo do głosowania zachęci puszka piwa stawiana przez przywódcę? Ilu musi być ludzi, by kradzież nazywać demokratycznym prawem, wolą narodu, a złodziei suwerenem? 
Przy jak dużym suwerenie przestaje obowiązywać siódme przykazanie.


Podstawy obecnego systemu ubezpieczeń społecznych wymyślił Bismarck w 1880 roku. O zasadach solidarności społecznej pisaliśmy już wcześniej. Jest to system niedoskonały i niesprawiedliwy, ale innego nie ma. Podatnicy płacą składki, a w zamian społeczeństwo może funkcjonować w cywilizowany sposób. Nikt nie umiera na ulicy. Ludzie mogą się za darmo leczyć. Na starość dostanie się symboliczny grosz na kromkę chleba.

O wysokości składek i koszyku świadczeń w ramach ubezpieczenia społecznego decydują politycy wybrani przez suwerena. W zależności od tego jakimi działaniami mają go przekupić są bardziej lub mniej liberalni.

Wysokość składek na ZUS przez lata ściśle zależała od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, które wynosiło w 2017 roku 4 271,51 zł . Czy ktoś z was widział osobę z takim wynagrodzeniem? Ile jest takich osób wśród waszych znajomych?
Jest nieprawda, kłamstwo i statystyka. Jeżeli mamy 100 osób z których 99 zarabia najniższą krajową 2100 zł a jedna osoba, dzięki układom dostała pracę w  spółce skarbu państwa i zarabia 215 tyś na miesiąc to wychodzi na to, że taka jest średnia. Zarobki w mikroprzedsiębiorstwach są niemal o 40 % niższe niż w gospodarce narodowej. Składki na ZUS od dziesiątków lat takie same. Osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą paci składki jakby pracowała w sektorze skarbu państwa w zakładzie zatrudniającym tysiące pracowników. To jest po prostu kradzież. 


Podobnie liczy się składkę zdrowotną. Z tą jednak różnicą, że w zakładzie praca po godzinach, prace zlecone są rozliczane jako nadgodziny. Osoba prowadząca dodatkowo działalność gospodarczą musi płacić kolejną daninę w postaci składki na ubezpieczenie zdrowotne. Płaci zawsze, bez względu na to czy dorobi sobie 100 zł czy 10 000.  Przecież to kradzież!

Obecne rządy przejęły władze z hasłem czas na zmiany. Policzono strukturę suwerena i wyszło, że w elektoracie sporą grupę stanowią osoby pracujące na czarno i na samozatrudnieniu. Od samego początku właśnie dla nich rząd stara się wprowadzić podstawowe zmiany w przepisach.
Słynne godzinówki z minimalną stawką za godzinę miały podnieść płace na samozatrudnieniu.
14 zł. na godzinę miało być źródłem szczęścia. Wystarczy policzyć czy jest.

160 godzin x 14 zł = 2240 zł - 1 232,18 zł  składka na ZUS  = 1 008 zł

W ten sposób zadbano o samozatrudnionych dając 1000 zł brutto zamiast płacy minimalnej. Kradzież!
Poza tym z tego trzeba opłacić urlop, zwolnienie lekarskie poniżej 30 dni i podatek dochodowy. Jednocześnie wprowadzono możliwość prowadzenia działalności bez rejestracji. Osoba, która zarobi dodatkowo 1050 zł nie musi rejestrować działalności. Czyli osoby na samozatrudnieniu, gdy będą pracować maksymalnie 75 godzin na miesiąc, zarobią tyle samo co zarobią wówczas, gdy będą pracować 160 godzin, więc państwo jest dobre. To, że na starość nie będą mieć emerytury nikogo już nie obchodzi. Kto będzie pamiętał wówczas nazwiska dzisiejszych ministrów i posłów, którzy za tym głosowali. Chodzi przecież o to by biedę pielęgnować bo inaczej utraci się elektorat. Kradzież!

Równie dużo powstało przepisów dotyczących robotników sezonowych. Zwolniono z opodatkowania osoby zatrudniane w rolnictwie, głównie z zagranicy, bo nawet Ukraińcy nie chcą pracować za stawki płacone Polakom. Co ciekawe Ukraińcy bardzo chętnie ubezpieczają się w Polsce (po preferencyjnych stawkach) . Natomiast Polacy pracujący za granicą ubezpieczają się rzadko.


Teraz przyszedł czas na mały ZUS.
Rząd przygotował projekt zmian o małym ZUS-ie. Jest on również adresowany do osób samozatrudnionych, bo tylko im może dać jakiekolwiek korzyści. Głownie dlatego, że będzie on liczony od przychodu, a nie jak byłoby sprawiedliwie od dochodu. Kradzież!
Limit ma wynosić 2,5 krotność minimalnego wynagrodzenia, na dzień dzisiejszy to 5 250 zł.
Czyli najpierw ustalono, że samozatrudnieni mają zarabiać 2240 zł brutto (1 008 zł po opłaceniu ZUS) by teraz obiecać im niższe składki na ZUS i przy zarobkach 2240 zł netto dostawaliby 1 498 zł po opłaceniu ZUS. Oczywiście to nie jest na czysto jest przesadzone, bo od tego trzeba odjąć podatek dochodowy, urlop i zwolnienia lekarskie do 30 dni. Wzrost o 40 %, ale i tak dużo mniej niż minimalne wynagrodzenie. Kradzież!

Sposób wyliczenia małego ZUS-u.
Zgodnie z projektem najniższą podstawę wymiaru składek, ubezpieczony ustala na dany rok kalendarzowy mnożąc uzyskany przez ubezpieczonego, przeciętny miesięczny przychód z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej w poprzednim roku kalendarzowym, przez współczynnik na dany rok kalendarzowy.


Kalkulator małego ZUS-u.


W tabeli przyjęto ubiegłoroczne minimalne wynagrodzenie za pracę na śmieciówce 13 zł za godzinę i zgodnie z ustawą prognozowany przeciętny przychód na 2018 rok na poziomie 4 443 zł. Przepisy zaczną obowiązywać od nowego roku jaka będzie prognoza na 2019 rok trudno określić, ale z pewnością nieco wyższa.

Co będzie przysługiwało z tytułu małego ZUS-u nie podano. Przypominam, że przykładowo ZUS preferencyjny dla nowo powstałych firm ustalony za poprzedniej władzy nie dawał podstawy chociażby do zasiłku dla bezrobotnych. Podobnie było z innymi świadczeniami.


Mało płacisz, mało dostaniesz.
O tym najlepiej wiedzą płatnicy KRUS. Mają ustalone chorobowe na poziomie 10 zł za dzień minus składka na KRUS (133 zł miesięcznie). To daje rolnikom zasiłek chorobowy na poziomie 167 zł. miesięcznie, niecałe 5,60 zł na dzień. Czy oto chodziło Gierkowi, gdy dał rolnikom ubezpieczenie rolnicze? To nawet nie wystarczy na wykupienie lekarstw. Stawkę zasiłku chorobowego ustalono 10 lat temu kiedy stawka KRUS była niemal trzykrotnie niższa. Stawkę politycy podnieśli, a świadczenia nie. Czy to nie jest bezczelna kradzież?

No, ale z suwerenem ze wsi nikt się nie liczy. Nikt się o nich nie upomni. Nie ma już Leppera.
Ksiądz postraszy rolników na mszy i mogą dalej umierać w czasie choroby za 5,60 zł dziennie.

Z małego ZUS-u raczej nie skorzystają drobni przedsiębiorcy zajmujący się produkcją, handlem, czy usługami. Zyskowność jest niewielka. To zaledwie 5-25 %. Samo wynajęcie lokalu pod działalność to 1500-3000 zł. Do tego media, telefon. Przychód na poziomie 5250 zł miesięcznie to już byłoby bankructwo, nawet dla osoby handlującej ze stolika na rynku. Chyba, że twórcom ustawy chodzi o przyciągnięcie osób działających w szarej strefie. Tylko w takim przypadku miałoby to sens. Tylko co to za szara strefa skoro w Wielkiej Brytanii kwota wolna od podatku wynosi 55 000 zł rocznie. W Polsce zgodnie z nowymi przepisami 12 600 zł czyli ponad 4 razy mniej. A sklepy i ceny mamy te same.

Kradzież, kradzież, kradzież!

Ubezpieczenie społeczne jest potrzebne. Bismarck miał rację budując system polegający na solidarności społecznej. Nie może być tak by na opiekę zdrowotną było stać jedynie bogatych. W wielu krajach wydatki na ubezpieczenie społeczne jest nawet wyższe niż w Polsce. Jednak ubezpieczenie nie może być podatkiem do woli zbieranym przez państwo, kontrolowane jedynie przez polityków wyznaczonych przez ich suwerena. Musi być możliwość wyboru między ubezpieczeniem państwowym, a prywatnym. Nie może być tak, że politycy w imieniu państwa kradną nam nasze składki odkładane w OFE. Tłumaczenie "że tak chcą wyborcy polityków, którzy chwilowo rządzą" jest bez sensu.
Kradzież jest zawsze kradzieżą, chociażby suweren liczył nawet 99 % społeczeństwa.

Zaskakuje mnie, że konstytucja może być dla polityków czymś czego nie szanują, ale dlaczego dekalog?  Żeby była jasność dotyczy to większości rządów w Polsce po II Wojnie Światowej.

#mały ZUS #ordynacja wyborcza 2018 #składki na mały ZUS #kalkulator składki na mały ZUS #polityka socjalna #krus #zasiłek chorobowy rolników #Bismarck #Murray Newton Rothbard #Szkoła Austriacka #opór podatkowy #etyka wolności #"The Ethics of Liberty" #UPR #ekonomia heterodoksyjna


Mały ZUS. Kolejne dobre zmiany