Obsługiwane przez usługę Blogger.

   Dochód z nieujawnionego źródła zawsze był przedmiotem zainteresowania organów kontrolnych. W okresie międzywojennym mówił o tym bodajże artykuł 138. ówczesnej ordynacji podatkowej. W czasach PRL-u był to słynny artykuł 8. W Urzędach i Izbach Skarbowych były specjalne "wydziały wyjaśniające" zajmujące się kontrolą ludzi pod względem nieujawnionych dochodów. Nie były to zresztą trudne zadania. W tak zwanej komunie każdy oficjalnie zarabiał grosze, a wydawał kilka razy więcej. Różnego rodzaju fuchy, drobny handelek, praca u prywaciarzy, czy badylarzy pozwalała ludziom związać koniec z końcem. Nawet warzywa, czy kwiaty z ogródka przydomowego dawały w sezonie co najmniej jedną dodatkową pensję. Praca dodatkowa w sektorze prywatnym to było już kilka pensji, czasem nawet 10 razy tyle co zarabiało się oficjalnie. Do tego urzędy miały specjalne tabele i wygórowane przeliczniki w których było podane ile powinno się mieć pieniędzy na jedną osobę by przeżyć. To śmieszne bo pensja urzędników skarbówki była tak niska, że gdyby ich dochody przeliczyć według tych tabel każdy z nich musiałby płacić kary za dochód z nieujawnionego źródła.

   Urzędnicy dobrze o tym wiedzieli, ale zasada karania prywaciarzy i badylarzy była obowiązkowa. Za dochód z nieujawnionego źródła naliczano dwukrotność najwyższych zryczałtowanych podatków. Obejmowano nim cały okres kiedy podejrzewano prowadzenie działalności, plus karę w zależności od woli naczelnika, który ustalał ją jako wielokrotność należnego podatku. Co ciekawe kara ta podlegała okresowym amnestiom. Amnestie były dość częste, ale obejmowały jedynie wyższe kwoty. Często było tak, że drobni rzemieślnicy czy sprzedawcy warzyw i kwiatów z własnej działki płacili kary, a prawdziwi przestępcy byli zwalniani z kar. Nagradzanie urzędników za karanie osób prowadzących działalność gospodarczą zachęcało ich do przeróżnych nadużyć. Pamiętam karę za to, że wnuczka sklepikarza narysowała dziadkowi kotka w odpowiedniku dzisiejszej KPiR. Była też kara z doniesienia pani prokurator o tym, że dała jakiemuś dziecku na lody za pilnowanie auta. Wezwano matkę i musiała płacić jakby prowadzili rodzinny parking strzeżony.


    Głównym źródłem informacji dla wydziałów wyjaśniających działających przy urzędach skarbowych były informacje celne sporządzane przez pograniczników. Były też notatki Milicji i ORMO. W PRL-u  bardzo poważnie były traktowane donosy od zazdrosnych sąsiadów. Dopiero Jaruzelski zalecił by rozpatrywać jedynie te podpisane swprawdzonymi danymi donosiciela. Nie wiadomo na ile był to chwyt propagandowy. Otworzenie własnej działalności w czasach PRL-u nie było łatwe. Trzeba było mieć zgody Spółdzielni Rzemieślniczej. Czyli istniejąca konkurencja musiała wyrazić zgodę na otworzenie działalności komuś nowemu. Poza tym były problemy techniczne. Lokal musiał mieć zgody różnych "fachowców"  wyrażających zgodę na prowadzenie działalności. Nawet musiał przyjść "Pan Kominiarz" i podpisać zgodę na prowadzenie firmy, bez względu na to czy miało się komin. W niektórych przypadkach na kupno surowca trzeba było mieć wsad dewizowy co skutecznie blokowało uruchomienie działalności, bo dewizy można było mieć jedynie dzięki eksportowi towarów, a trudno było je zrobić bez surowca.

   Dlaczego piszemy o tym tak dokładnie?
   Bo wszytko wskazuje na to, że te czasy wcale nie minęły. Jedynie przez kilka lat o nich zapomnieliśmy. Liberalizm i wolność gospodarcza znowu mogą być jedynie marzeniem. Nadchodzące czasy mogą ponownie być czasami powszechnej inwigilacji nas podatników prowadzących własną działalność. Piszę podatników bo przez te lata otworzenie własnej działalności było banalnie proste. Za to nie wszystkim taką działalność chciało się otwierać. Wiele osób działa jedynie podszywając się pod uczciwych płatników podatków. Urzędy skarbowe do tej pory nawet na to nie reagowały, a władze miast przymykały oko na niezarejestrowaną działalność wprowadzając dla niektórych jedynie opłatę targową. Dużo łatwiej jest sprawdzić płatników podatków niż udowodnić komuś że prowadzi działalność niezarejestrowaną. W ten sposób do obrotu dostaje się duża ilość towaru z przemytu, czy niezarejestrowanej działalności. Tego nikt nie kontroluje.
   Nie oznacza to, że w urzędach skarbowych nie ma komórek organizacyjnych szukających oszustów podatkowych. Tyle, że do rozliczania spółek muszą mieć oni dużo lepsze wykształcenie i wyższe płace. Biegli rewidenci są w cenie.


   W ostatnich latach kontrole najczęściej wynikały z przypadku lub z donosu. Sezonowo były kontrolowane konkretne branże, czy centra handlowe. Przy zbyt dużych stratach wysyłano listownie prośbę o przeprowadzenie remanentu by w ten sposób zapobiec nadmiernym odliczeniom od dochodu i zebrać większy podatek
.
    Teraz to wszystko ma się całkowicie zmienić i nie wynika to jedynie z przepisów jakie wprowadziła "dobra zmiana".

    Kto jak nie bankier najlepiej wie jak pierze się brudne pieniądze?
    Powierzenie bankierowi przeprowadzenie zmian w przepisach podatkowych było z pewnością dobrze przemyślanym zabiegiem dla tych, którzy chcą wycisnąć z podatników jak najwięcej pieniędzy.
Wystarczyło zobaczyć film "Vabank II, czyli riposta" by już mieć wyrobione zdanie o bankierach i sposobach jak zarabiają pieniądze. Nie ma znaczenia czy podatnicy będą mieć za co prowadzić dalszą działalność. Władza mówi to samo jak z lekarzami-rezydentami. Jak chcą niech wyjeżdżają.
   Po stworzeniu struktur Krajowej Administracji Skarbowej kolejnymi narzędziami prześwietlania podatników będzie powszechna sprawozdawczość podatkowa w formie JKP i stworzenie Centralnego Rejestru Faktur. Ten powszechny horyzontalny monitoring wszystkich oficjalnych operacji jakie dokonują podatnicy w całej Polsce to będzie rewolucja powszechnej inwigilacji osób działających oficjalnie. Szarą strefą nikt nie będzie się na razie zajmować. W drugim etapie specjalne algorytmy wskażą podmioty podejrzane, a być może zakażą działalności firmom, które generują jedynie straty. Tak już było teraz gdzie o zawieszeniu z urzędu podatnicy dowiadywali się przypadkiem ze strony GEIDG.


    Na tym jednak nie koniec. Wchodzi w życie system "zawieszania prawa do korekty VAT". W określonych przypadkach ustawodawca uniemożliwia podatnikowi realizację korektę VAT poprzez zawieszenie. W skrócie określa to przypadek, gdy pomyłkę zauważy Urząd Skarbowy zanim zauważy ją podatnik. Powraca również pomysł sygnalizowany przez poprzednią ekipę polegający na zapobieganiu  świadomego wykorzystywania prawa na korzyść podatnika. Już gdy rządziła PO jeżyły mi się włosy, gdy starałem się zrozumieć o co im chodzi. Teraz pomysł ten ubrano w wyjątkowo okrągłe słowa: "Klauzula obejścia prawa podatkowego (GAAR) ma przeciwdziałać agresywnemu planowaniu podatkowemu, które niejednokrotnie prowadzi do unikania płacenia daniny". Może powinno się pisać "dziesięciny" to byłoby jeszcze ładniej. Ja to rozumiem jednoznacznie. Jeżeli postępuję zgodnie z przepisami, nie mam żadnych błędów, pomyłek, uczciwie płacę podatki to i tak kontrolujący mnie urzędnik ukarze mnie, że postępuję zgodnie z prawem bo jest ta klauzula.
  Klauzula obejścia prawa podatkowego, nazywana również klauzulą anty-abuzywną (SAAR lub GAAR) teoretycznie powinna stanowić rodzaj instrumentu uzupełniającego w polskim porządku prawno-podatkowym. Jednak powiązanie jej wprowadzenia wraz z nowymi regulacjami dotyczącymi doradców podatkowych jasno dowodzi, że rząd stara się w ten sposób zastraszyć podmioty gospodarcze stosujące optymalizację podatkową. Przecież ustawową rolą osoby prowadzącej działalność gospodarczą jest rozwój i osiąganie zysku. W innym przypadku naraża swoją firmę na straty. W przypadku spółek prawnych jest to nawet karalne. Stosowanie optymalizacji podatkowej jest jak najbardziej wskazane i co najważniejsze w Polsce całkowicie legalne!




 Klauzula ma odnosić się do wyselekcjonowanych typów transakcji zapewniających duże oszczędności podatkowe (a więc potencjalnie prowadzących do znacznego uszczuplenia dochodów budżetu państwa). W myśl klauzuli organ podatkowy może odmówić podatnikowi osiągnięcia korzyści podatkowej (lub zanegować korzyść podatkową już osiągniętą) będącej efektem tej czynności, jeśli czynność ta będzie posiadać wszystkie trzy następujące cechy:
 -  osiągnięcie korzyści podatkowej,
 - wyżej wymieniona korzyść podatkowa będzie sprzeczna z celem ustawy podatkowej,
 - działanie zostanie uznane za mające charakter sztuczny(?).

   Przyznam się, że w PRL-u było to prostsze. Wchodziło się do naczelnika Urzędu Skarbowego by załatwić jakąś bzdurę wymagającą jego parafki, on podsuwał jakąś skarbonkę, przykładowo na budowę Centrum Zdrowia Dziecka i było "po Bożemu". Wiadomo masz płacić haracz i już. Teraz będziemy płacić ustawowo z byle powodu, urzędnikowi który musi się wykazać. Tylko, że z tych samych politycznych powodów co w czasach "komuny". Tak będzie w dużych miastach. Strach pomyśleć jak będzie to wyglądało w małych gminach na prowincji. Tym bardziej, że zmieniono przepisy wyborcze. Osoby które będą po wyborach w samorządach kompletnie nie będą mieć nic wspólnego ze społecznością gminy z której biorą pieniądze. Wyposażeni w taki instrument skutecznie zmuszą lokalnych przedsiębiorców do zmiany siedziby firmy lub jej likwidacji, no chyba że przyjmą zasady "dobrej zmiany". Co ciekawe organ kontrolny może nie tylko pozbawić przedsiębiorcę ulgi podatkowej. Ustawa przewiduje podjęcie czynności adekwatnej do zaistniałej tak by nie była ona sztuczna. To kto poniesie konsekwencje czynności podjętej przez urzędnika i jakim prawem będzie on dokonywał jakichkolwiek działań w czyjejś firmie?



   Trudno nie mieć wrażenia, że wytyczne do przyszłych działań są już zbierane. Dodatkowo Ministerstwo Finansów robi wszystko, aby zwiększyć w Polsce brak stabilności otoczenia w zakresie prawno-podatkowym. Na dniach stanie się faktem nakazowa inwigilacja podatników przez banki, doradców podatkowych, adwokatów i radców prawnych. Dodając do tego pełną kontrolę nad sądami mamy obraz jak będzie wyglądać nasza "wolność gospodarcza" od 2018 roku. To całkowicie nie da się porównać z czasami PRL-u, gdzie nawet w czasach stalinowskich nie było aż takiej inwigilacji.
   Projekt zmian jakie chce wprowadzić Ministerstwo Finansów jest oburzający. Nie sposób się nie zgodzić ze stanowiskiem Krajowej Rady Doradców Podatkowych (opublikowanym 15 listopada), które jasno i wyraźnie sprzeciwia się ograniczeniu tajemnicy zawodowej przedstawicieli zawodów zaufania publicznego. Podobne zdanie mają radcy prawni, adwokaci i banki.


  Przypominam, że jeszcze niedawno majstrowano przy radach adwokackich i nadzorujących ich kolegiach. Pewnie nieposłuszni będą wkrótce usuwani z wykonywanego zawodu.

   Po co rządzącym tak dalekie zmiany w systemie podatkowym?
   Dlaczego tak bardzo chcą ubezwłasnowolnić przedsiębiorców?
   Do czego doprowadzi tak daleko posunięta inwigilacja?

   Zobaczymy w nadchodzącym roku ....

#inwigilacja #MSP #klauzula obejścia prawa podatkowego #ordynacja podatkowa #GAAR #Ministerstwo Finansów #doradcy podatkowi #optymalizacja podatkowa

Inwigilacja MSP. Klauzula obejścia prawa podatkowego (GAAR)


   Przepisy podatkowe w formie jednolitego tekstu ustawy o Ordynacji podatkowej po raz pierwszy zebrano i uchwalono 29 sierpnia 1997 roku. Od tego czasu podlega ona ciągłym zmianom i nowelizacjom. Te które mają wejść od 1 stycznia 2018 roku są dość istotne dla większości podatników. Oto kilka najważniejszych zmian jakie nas czekają wraz z nadejściem nowego roku.

  1. Przede wszystkim od 1 stycznia 2018 r. wzrośnie kwota wolna od podatku do 8 tys. zł z obecnych 6,6 tys. zł. Dotyczy to jedynie osoby które rocznie mają dochody do 13 tyś złotych. Dla innych podatników nic się nie zmieni.

   2. Twórcy prowadzący działalność w zakresie architektury, literatury pięknej, sztuk plastycznych, muzyki, fotografiki, twórczości audiowizualnej, programów komputerowych, dziennikarstwa, sztuki aktorskiej i estradowej czy publicystyki także zyskają na noweli ustaw o PIT, CIT i ryczałcie. Od 1 stycznia 2018 limit 50-proc. kosztów uzyskania przychodów zostanie podwyższony z obecnych 42 764 zł do 85 528 zł.

   3. Zostaną zmienione zasady opodatkowania przychodów z tytułu najmu. Wzrośnie kwota ryczałtu do 12,5% dla przychodów ponad kwotę 100 tyś. zł.

   4. Jednolity plik kontrolny zostanie wprowadzony dla wszystkich.
Patrz artykuły część 1 i część 2 .


   5. Opóźnia się projekt zmian w sprawie split payment. Obecnie zapowiada się o wprowadzeniu zmian od kwietnia lub lipca. Zmiana ma wprowadzić mechanizm podzielonej płatności dla płatników VAT. Pisaliśmy o tym w artykule na stronie http://www.zasadyogolne.info/2017/05/uszczelnienie-vat-poprzez-split-payment.html .

   6. Dane podatkowe największych firm będą jawne. Sprawa dotyczy podatku CIT, więc nie planuję podawać więcej informacji na ten temat.

  7. Zniesienie limitu składek do ZUS nie jest jeszcze uchwalone, ale ma wejść w życie w 2018 roku.

  8. Kolejne zwiększenie uprawnień Krajowej Administracji Skarbowej. Najistotniejszą zmianą będzie możliwość korzystania z przetwarzanych przez banki informacji (STIR) stanowiących tajemnicę bankową oraz informacji dotyczących umów o obrocie instrumentami finansowymi.



   9. W marcu 2018 roku zostaną wprowadzone ułatwienia zawarte w Konstytucji Biznesu. Zmiany dotyczą pakietu pięciu projektów ustaw dot. zmian w prawie gospodarczym.

       a. Zostanie wprowadzone pojęcie działalności nierejestrowej. Będzie to działalność na najmniejszą skalę (przychody miesięczne do 50 proc. minimalnego wynagrodzenia), która nie będzie uznawana za działalność gospodarczą i nie będzie podlegać rejestracji w CEID. 

       b. Konstytucja zniesie obowiązek posługiwania się przez przedsiębiorców numerem REGON w relacjach z urzędami. Numer REGON dla przedsiębiorców będzie stopniowo wycofywany z obrotu.

       c. Zostanie wprowadzona  "ulga na start" - zwolnienie ze składek na ubezpieczenie społeczne dla początkujących przedsiębiorców przez pierwsze sześć miesięcy prowadzenia działalności gospodarczej.

       d. Konstytucja Biznesu przewiduje też utworzenie instytucji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Planowany jest on jako organ interwencyjny w sprawach, gdzie naruszane są prawa przedsiębiorców.

   10. Zaliczka na podatek dochodowy będzie dobrowolna. Dotyczy to zarówno PIT jak i CIT. Zaliczka stanie się obowiązkowa dopiero po przekroczeniu podatku należnego w wysokości 1000 zł.

   11. Od połowy 2018 roku zaczną obowiązywać przepisy, wymuszające posiadanie terminali płatniczych. Firmy mają kasy fiskalne będą miały obowiązek udostępnić klientom możliwość dokonywania płatności bezgotówkowych. Płacenia przelewem, kartą, blikiem czy telefonem.


   12. Od 1 stycznia 2018 r. wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców z państw spoza UE/EOG przy pracach sezonowych.

   13. Pracodawcy przestaną pomagać w składaniu rozliczenia rocznego swoich pracowników. Do tej pory pracownik, który uzyskiwał dochody tylko u jednego pracodawcy, mógł skorzystać z pomocy zakładu pracy w rozliczeniu PIT-u. Teraz pracownik będzie musiał wypełniać rozliczenie roczne samemu lub z pomocą urzędu skarbowego po złożeniu stosownego wniosku (PIT-WZ).

   14. Zmiany w ZUS:

       a. Osoby prowadzące działalność gospodarczą będą mieć już tylko jedno osobiste konto do wpłacania składek. Pisaliśmy o tym w listopadzie http://www.zasadyogolne.info/2017/11/zmiany-w-zus-konto-osobiste.html .
    
       b. Zniesienie restrykcyjnych kar przez ZUS. Obecnie przedsiębiorca zagrożony jest gigantycznymi karami za niedopełnienie drobnych urzędowych obowiązków. Przykładowo za niezapłacenie składki na Fundusz Pracy grozi grzywna w wysokości 3000 zł. To bardzo często popełniany błąd przez nowych przedsiębiorców, którzy po okresie płacenia niższego ZUS zapominają o płaceniu tej składki. Podobne kary czekają na nas gdy nie zapłacimy składki w terminie, czy (o zgrozo) nie wyślemy w terminie jakiejś deklaracji, na przykład DRA czy ZWUA. Tej ostatniej nie wysyła się w przypadku korzystania w ramach skorzystania z jednego okienka na stronie CEIDG przy wznowieniu działalności przez osobę zatrudnioną na pełen etat. Wówczas wystarczy wysłać jedynie deklarację ZZA. Jednak musimy sprawdzić czy system dobrze przetworzył nasze zgłoszenie o wznowieniu działalności. Jak tego nie wyjaśnimy w ciągu siedmiu dni grozi nam kara 3000 zł. Minister Sprawiedliwości zalecił korektę tej kary nie wyznaczając wysokości kary minimalnej.
  

#ordynacja podatkowa #zmiany w przepisach podatkowych #podatki 2018 #VAT 2018 #ZUS 2018 #podatek dochodowy 2018

Ordynacja podatkowa. Najważniejsze zmiany 2018 r.


Blisko piętnaście lat temu skusiliśmy się na pierwszą kartę kredytową w swoim życiu. Chodząc po jednym z marketów budowlanych zastanawialiśmy się nad wyborem paneli podłogowych. Gdy obliczałem zgromadzone w kieszeni pieniądze podeszła miła pani i zaproponowała ich kupno w 36 nieoprocentowanych ratach. Zanim żona dokonała wyboru rodzaju paneli ja już miałem w kieszeni gotową do zakupów kartę kredytową. Wszystko trwało 15 minut. Dość szybko karta kredytowa stała się dla nas możliwością remontu domu, rozbudowy warsztatu. Co ciekawe, wszystko można było robić bez zbędnego napinania się. Nawet nie trzeba było odmawiać sobie wyjazdów wakacyjnych na których również karta kredytowa była sponsorem. Przelicznik z Euro był dużo lepszy niż w kantorach, a za wakacje płaciło się w końcówce września, lub w październiku i to bez żadnych odsetek, czy opłat. Dużym ułatwieniem przy wyjazdach jest możliwość kupowania winiet przez internet. Każdy kto szukał stacji benzynowej, gdzie sprzedają winiety wiedzą o czym piszę. To samo jest z płatnością za autostrady. W "cywilizowanych państwach" są specjalne bramki dla tych co płacą kartą płatniczą. Obsługa trwa sekundy. Wkładamy bilet wjazdu, zbliżamy kartę i po robocie. Nie ma tam nawet konieczności wbijania PIN.
Pamiętam też kupno w okazyjnej cenie samochodu. Przechodząc obok dealera trafiłem okazję, której jedynym warunkiem było wpłacenie zaliczki. 
Zawsze spłacałem regularnie zadłużenie więc utrzymanie karty kredytowej nic mnie nie kosztowało. To były po prostu zakupy z opóźnionym terminem płatności, nie licząc rabatów i nieoprocentowanej sprzedaży ratalnej w sklepie budowlanym i markecie spożywczym, bo wkrótce i tam założyłem kartę kredytową z tego samego banku. 
Kupno chleba na raty? 
Może nie chleba, ale urządzanie chrzcin, urodzin czy imprezy integracyjnej dla pracowników kosztuje. Dlaczego nie skorzystać z nieoprocentowanych rat skoro jest taka możliwość.  Do tego dostaje się różne nagrody. Sprzęt medyczny, turystyczny, sportowy, zabawki dla dzieci, garnki, sztućce, sprzęt ADG itp. Praktycznie co roku różne gadżety na kwotę około 400 zł.

Karta kredytowa świetnie zastępuje kieszonkowe dla dzieci. Mogą nią robić drobne zakupy w sklepach internetowych, czy płacić nią w sklepiku szkolnym. dzięki temu nie muszą nosić do szkoły gotówki. Oczywiście można na niej ustawić limit wydatków dziennych, lub zastosować kartę kredytową prepaid.

Czym jest karta kredytowa?
Karta kredytowa jest kartą płatniczą z tym, że nie korzystamy ze zgromadzonych na koncie środków, ale wydajemy pieniądze banku a conto w ramach posiadanego limitu. W zależności kiedy i w jakiej wysokości dokonamy spłaty zadłużenia będzie obciążone odsetkami lub nie. Potrzeba zakładania karty kredytowej powstała na skutek zmian dotyczących kart płatniczych wydawanych do konta osobistego. Wprowadzenie karty debetowej jest moim zdaniem całkowitym zaprzeczeniem jej nazwy. Debet oznacza ujemny stan środków płatniczych na koncie. Banki bardzo chętnie karzą swoich klientów za taką "nieodpowiedzialność". Karta debetowa jest obciążona limitem wydatków uniemożliwiającym doprowadzenie konta do debetu. Wynika z tego, że karta debetowa to karta która chroni nas przed debetem. Zapobiega korzystania ze środków których nie mamy w przeciwieństwie do karty kredytowej.

Mnie osobiście karta debetowa służy jedynie do wpłacania gotówki (utargów) na konto z którego potem spłacam kartę kredytową i robię inne opłaty.

Dla klientów prowadzących działalność gospodarczą niektóre banki oferują specjalne karty kredytowe dla firm, z podwyższonym limitem transakcji nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Przypominam, że płatność kartą płatniczą jest udokumentowaną formą płatności w myśl przepisów dotyczących zakazu płatności gotówką za faktury powyżej 15 tyś. zł.

Karty kredytowe mają tyle samo zwolenników co przeciwników. Z pewnością zachęcają nas do swobodniejszego wydawania pieniędzy. Nie obliczamy się z zasobnością portfela w dniu robienia zakupów, bo będziemy za nie płacić za blisko dwa miesiące.
To jak w reklamie:
- Cieszę się że zrobiłem zakupy na święta!
- a dlaczego się cieszysz?
- bo zapłacę za nie w marcu!
Używanie karty kredytowej wymaga dyscypliny podczas robienia zakupów. Co najważniejsze wymaga również w miarę stałych dochodów. Nie każdy użytkownik karty kredytowej ma te cechy, a wówczas karta kredytowa może stać się problemem.

Oprocentowanie wydatków, które nie są spłacone w terminie bezodsetkowym to nawet ponad 10 %. Oczywiście do korzystania z takiego kredytu zachęca łatwość w jego uzyskaniu.  Dostaje się go bez pytania, i tylko w przypadku chęci wypłacenia gotówki trzeba dzwonić do banku, a i to nie zawsze.



W historii używania przeze mnie karty kredytowej raz korzystałem z oprocentowanej pożyczki. Było to właśnie z czasie budowy, gdy w sklepie, gdzie płaciłem kartą była promocja na 36 rat bez odsetek. Ponieważ moje zakupy przekraczały kwotę 15 tyś złotych kierownik dał mi dodatkowo rabat. Wystarczyło wskazać jakie ceny są u konkurencji, a on dał mi dodatkowy upust 5 % od ich cen.

O tym, że karty kredytowe nam się opłacają już wyjaśniłem we wstępie. Dlaczego jednak mają się one opłacać bankom? Głównie z powodu opłat jakie ponoszą sklepy z korzystania z terminali i  kredytów komercyjnych klientów rezygnujących ze spłaty w okresie bezodsetkowym. W niektórych bankach są pobierane opłaty za wydanie i korzystanie z kart płatniczych. Opłatą obciążane są wypłaty gotówkowe.



Różne też jest podejście banków do płatności kartą kredytową w innej walucie. Mimo że są to opłaty bezgotówkowe pobierają one prowizję, a waluty są przeliczane po komercyjnych kursach banków. Znane są też przypadki podwójnego ich przeliczania.

Właśnie wprowadzenie niekorzystnych warunków płacenia kartą w Euro było powodem naszej rezygnacji z dotychczasowych kart kredytowych. Ban wprowadził "2 % prowizję za przeliczanie", chociaż tak naprawdę przy przeliczeniach MasterCard stosuje własną tabelę. To i tak nie jest najgorzej bo są banki gdzie przelicznik jest typowo komercyjny, mimo, że mają inne tabele przeliczeniowe w swoich kantorach walutowych. 

W portfelach Polaków znajduje się 6,2 mln kart kredytowych, z czego 3,8 mln jest aktywnych. To powoduje, że banki muszę mieć w gotowości środki na pokrycie potencjalnych zakupów przez posiadaczy kart. A pieniądze te nie "pracują". Właściciele kart wykorzystują średnio 40 proc. przyznanych im limitów. Średni limit na przyznanych kartach kredytowych wynosi niecałe 5 tys. zł.
Na całą populację posiadaczy kart  kredytowych 90-dniowe opóźnienie w obsłudze zadłużenia ma 10% aktywnych użytkowników. Wynika z tego że nie jest to produkt bankowy obciążony nadmiernym ryzykiem. Mimo to banki coraz częściej kierują się chęcią zysku i coraz trudniej znaleźć dobrą ofertę kart kredytowych za których użytkowanie dostaniemy jakieś bonusy, jak te karty które zakładaliśmy 15 lat temu.


Tamte karty były związane z konkretnymi sklepami. Bezpośrednio wpływały na zwiększenie zainteresowania zakupami w tych sklepach. Były programem lojalnościowym, który przyciągał klientów. Kupowało się nie tam, gdzie było taniej, ale tam gdzie płaciło się za zakupy w ratach. Dziś ciężko znaleźć takie promocje. W zasadzie znalazłem jedynie jedną związaną w operatorem sieci komórkowej w której bonusem jest rabat kwotowy na rachunku za telefon.

Oferowana przez nich karta kredytowa jest chyba w porządku, ale niska jakość obsługi i dwumiesięczny bezowocny okres oczekiwania na kartę spowodował, że zrezygnowałem z ich oferty.

Są jednak na rynku oferty bez opłat przy spełnieniu odpowiednich warunków. Nie ma też niekorzystnych przewalutowań i prowizji za przeliczenie. Również obsługa jest bez zarzutu i wszystko załatwia się na oświadczenie, prze telefon. Jedynie umowę podpisuje się osobiście, no ale to z pewnością jest dziś koniecznością, chociaż niektóre instytucje w takich sytuacjach korzystają z kuriera, by to on sprawdził czy osoba legitymuje się właściwym dowodem osobistym.




MasterCard czy Visa.
Karty kredytowe jakie są nam oferowane mogą być wydawane przez MasterCard lub Visa. Różnica dotyczy głównie zasad płatności w innej walucie niż złotówki. W przypadku kart Visa przeliczenie następuje według tabeli przeliczeniowej Visa która jest nieco mniej korzystna jak ta którą ma MasterCard. Jednak w przypadku MasterCard bank może wprowadzić własne zasady przeliczania płatności kartą i własną komercyjną tabelę przeliczeniową, a nawet podwójny spread.

Do tej pory moje płatności za granicą mimo że z karty MasterCard były przeliczane na niezwykle korzystnych warunkach. Nie było ani wygórowanego spreadu ani prowizji za przeliczenie. Nie testowałem Visy ale z wydaje mi się że ich tabela jest mniej korzystna od MasterCard. Jednak w regulaminach kart kredytowych w wielu bankach w przypadku MasterCard są stosowane bardzo niekorzystne tabele, a nawet sztuczki z podwójnym przewalutowaniem.

Trudno mi dać prostą odpowiedź które karty kredytowe są bardziej korzystne. Tłumaczenia na bankowych infoliniach są bardzo enigmatyczne. Banki strzegą wręcz szczegółów tych operacji enigmatycznie tłumacząc jakby robili przewalutowanie uznaniowo. 

Chyba najlepiej jak podzielicie się Państwo doświadczeniem w tej mierze. Jak pierwszy zakup w Euro nową kartą (MasterCard) będę dokonywać w styczniu wznawiając dostęp internetowy do jednego z narzędzi analitycznych. Wówczas podam czy na dobre wyszła mi ta zmiana banku z którego mam kartę kredytową.

#Visa #MasterCard #konto bankowe #karta płatnicza #karta kredytowa #karta debetowa

Karta kredytowa, karta debetowa


  
  Minęło półtora roku obowiązkowego przesyłania ewidencji zakupu i sprzedaży VAT w postaci pliku JPK VAT bezpośrednio na serwery Ministerstwa Finansów. Od lipca 2016 r. wysyłka ta dotyczyła firm dużych, a od 1 stycznia 2017 r. dołączyły do nich firmy małe i średnie. Teraz od 1 stycznia 2018 będzie dotyczyła wszystkich płatników VAT. Oczywiście wcześniej do sporządzenia takich plików kontrolnych mógł nas zobowiązać urząd kontrolny. Teraz wszyscy będziemy musieli przekazywać je co miesiąc.

  Przypomnijmy jeszcze raz definicję. JPK_VAT to zestaw informacji o zakupach i sprzedaży, który wynika z ewidencji VAT za dany okres rozliczeniowy, w postaci określonego pliku elektronicznego wysyłany jedynie w formie elektronicznej bezpośrednio na serwery Ministerstwa Finansów.
„JPK_VAT to nic innego, tylko dokładne dane, odzwierciedlające ewidencję zakupu i sprzedaży, którą do tej pory podatnicy mają prowadzić w formie papierowej bądź elektronicznej, aby złożyć prawidłową deklarację VAT. To przełożenie ewidencji na pewien schemat, który funkcjonuje wśród wszystkich podatników w jednolity sposób" -  wicedyrektor Departamentu Poboru Podatków w MF Zbigniew Wiliński.

  Obowiązek wysyłania ewidencji w postaci elektronicznej dotyczyć będzie w zasadzie wszystkich płatników VAT, nawet tych najmniejszych, bez względu na to czy zatrudniają pracowników. Wyjątkiem będą niektórzy rolnicy i nieliczne jednostki budżetowe. Od strony technicznej nie jest to problemem dla firm, które korzystają z usług księgowości zewnętrznej lub posiadają programy do prowadzenia księgowości w formie elektronicznej, wyposażone w bramki do elektronicznej wysyłki deklaracji i JPK oraz posiadają dostęp do internetu. Brak dostępu do internetu wyklucza możliwość przesyłania JPK_VAT na serwery Ministerstwa Finansów. Być może JPK i centralny rejestr faktur  CRF zastąpi konieczność składania deklaracji VAT. Praktycznie powinien zacząć funkcjonować od 26 lutego 2018 roku. Wówczas ministerstwo podejmie odpowiednie decyzje.

  Jednak w skali kraju musimy mieć świadomość, że nadal 25 % dostawców wystawia faktury ręcznie lub przy pomocy zwykłych edytorów tekstowych. Zaledwie 54 % firm ma automatyczne księgowanie faktur w systemie księgowości elektronicznej umożliwiające archiwizację i łatwe przetwarzanie oraz wysyłkę danych w postaci plików JPK.  Teraz w pierwszym rzędzie niektóre firmy będą musiały dostosować swoją księgowość do wymogów sprawozdawczości elektronicznej.

  Wraz z uruchomieniem centralnej ewidencji faktur wyjdzie na jaw szereg nieprawidłowości. Przede wszystkim błędy w danych dotyczących firm. Programy do księgowości powinny obligatoryjnie weryfikować dostawców online pod tym względem. W centralny rejestrze faktur zostaną z pewnością zweryfikowani czynni podatnicy VAT. Przypominam, że urzędy skarbowe mogły wykreślać z ewidencji podmioty gospodarcze bez powiadamiania ich o tym fakcie. Weryfikacja kontrahentów jest obowiązkiem nas, podatników.  
  Będzie również możliwość anulowania VAT-u należnego od faktur niezapłaconych. Zatory płatnicze pociągną za sobą korektę odliczeń wśród firm nie spłacających swoich zobowiązań. Skończy się moda na kredytowanie nieuczciwych płatników przez dostawców.

  Najbardziej boję się jak dużo jest na rynku przebierańców. Dostawców, którzy dokonują dostaw podszywając się pod istniejące firmy. Uważamy na kradzież tożsamości przy kredytach, czy innych operacjach głównie bankowych. Od lat wystawiamy faktury bez podpisu, a nawet bez pieczątki. Zapominamy przy tym o armii dawnych pracowników i nieuczciwej konkurencji, którzy mogą wystawiać faktury z płatnością gotówkową wykorzystując dane naszej firmy. Takich przypadków może być sporo. Państwo nie walczy z szarą strefą w tym zakresie, przerzucając na nas odpowiedzialność za skutki takich działań.
 Centralna ewidencja faktur to wychwyci, gorzej będzie z ich skorygowaniem.

  Zgodnie z zaleceniami jeżeli Ministerstwo Finansów wykryje błąd, przekaże informację o tym do należytego urzędu skarbowego w celu przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego. Ministerstwo złożyło obietnicę że system kontroli nie będzie zbyt opresyjny. Przynajmniej na początku.

   Centralny rejestr faktur ułatwi również szybsze wychwytywanie uporczywych dłużników. Przewiduje się od stycznia 2018 r. powstanie listy dłużników w Rejestrze Należności Publicznoprawnych (RNP). Będą w nim gromadzone wszelkie informacje dotyczące zaległości w płaceniu m.in. podatków, ceł, składek ZUS i mandatów. By trafić do takiego rejestru wystarczą zaległości powyżej 5 tyś złotych.

  Zaletą systemy przesyłania JPK VAT ma być skrócenie czasu zwrotu VAT u płatników którzy wykazują wyższy VAT do odliczeń. Nie przywiązywałbym za dużych wartości do tych słów bo takie działanie wpłynęłoby bezpośrednio na stan budżetu państwa co nie jest w jego interesie.

  Ewidencję sprzedaży i zakupów VAT w formie pliku JPK VAT będziemy przesyłać do 25 dnia miesiąca za miesiąc poprzedni. Czyli pierwsze JPK wyślemy do urzędu do 25 lutego za styczeń 2017. Jednak ministerstwo już przewiduje skrócenie tego terminu. Z pewnością nowa nowelizacji ustawy o VAT czeka nas w drugiej połowie 2018 roku gdy będzie już można ocenić jak zrealizowano te zmiany.



Patrz część 1 : http://www.zasadyogolne.info/2017/02/jednolity-plik-kontrolny-jpk-zmiany.html
i część 3 http://www.zasadyogolne.info/2018/02/ministerstwo-finansow-naprawia-swoj-bad.html 

#JPK #VAT #JPK_VAT #Jednolity Plik Kontrolny #podatki #księgowość #deklaracje podatkowe

JPK, część 2