Obsługiwane przez usługę Blogger.
Jedną z cech dobrej zmiany jest nie jasne przedstawienie sprawy dotyczącej składek na ubezpieczenia społeczne, zwłaszcza składek na ZUS. Pisane na kolanie ustawodawstwo jest niespójne, jak wszystko czego dotykają się obecnie nam panujący politycy. Państwo tradycyjnie nie wywiązuje się z obowiązku świadczenia darmowej służby zdrowia. Leki ciągle drożeją, a co gorsza te skuteczne są wycofywane z rynku Polskiego, co powoduje, że już po wiele leków musimy jeździć za granicę. Kolejki do lekarzy rosną, a pakiet usług w ramach POZ kurczy się z każdym rokiem. Przekonał się o tym znajomy chcąc niedawno zmienić opatrunek pooperacyjny. Nie ma takiej opcji. No chyba że prywatnie jeżeli przyjdzie się z własnymi środkami opatrunkowymi. Rolnicy płacą coraz wyższy KRUS, nawet, gdy chorują przewlekle. Za to taki sam od niemal 20 lat jest zasiłek chorobowy w wysokości 10 zł za dzień. Po odliczeniu składek na KRUS zostaje 5,50 zł za dzień choroby (zwolnienie musi być nie krótsze niż miesiąc). Jednak składki na KRUS i ZUS ciągle rosną.

Pazerność polityków rządzących na zabieranie nam pieniędzy osiągnęła zenit, jeżeli chodzi o ozusowanie pracy wykonywanej na zasadach umowa-zlecenie. Ogólnie rzecz biorąc sama umowa-zlecenie nie jest dokładnie zdefiniowana. Ma ona obejmować umowę o świadczenie jakiejś usługi pracy, wykonywanej przez zleceniobiorce na rzecz zleceniodawcy. Stronami mogą być osoby fizyczne lub prawne. Umowa nie musi być sporządzona na piśmie. Praktycznie wolna amerykanka. Nie ma ochrony czasu pracy, urlopu, chorobowego. Zleceniobiorca sam odprowadza składki na ZUS i podatki, a zleceniodawcę nic to nie obchodzi. Tak było do tej pory. Jednak dobra zmiana wprowadziła poprawki w tym zakresie. Od początku 2017 roku wprowadziła minimalne stawki godzinowe. Zobowiązała zleceniobiorcę do sporządzania godzinówek i obostrzyła w tym roku warunki płacenia składek na ZUS i podatek dochodowy. W praktyce zmiany spowodowały sporo chaosu. Przede wszystkim osoby prowadzące działalność gospodarczą wykonujące usługi na rzecz innych podmiotów powinny za każdym razem sporządzać godzinówki. Taksówkarz pracujący na własny rachunek oprócz faktury za wykonaną usługę powinien wystawiać klientowi godzinówkę, podobnie szewc, sprzątaczka itd. Oczywiście nikt tego nie robi, ale przepisy obowiązują, a ich nieprzestrzeganie może być kiedyś podstawą do naliczenia stosownej kary.


 Dobra zmiana wprowadziła spory zamęt w interpretacji przepisów. Rolnik który płaci KRUS i dodatkowo prowadzi drobne usługi do tej pory mógł normalnie płacić jedynie KRUS o ile nie przekroczył kwoty płaconego podatku o sumę 3300 zł. (2017 rok). Jednak ZUS teraz mówi jasno. Wszystkie umowy-zlecenia mają być ozusowane?! Zleceniodawca powinien zgłosić zleceniobiorcę-rolnika w ZUS do obowiązkowych ubezpieczeń (społecznych i zdrowotnego) - na zasadach obowiązujących zleceniobiorców. Czyli ma płacić podwójne ubezpieczenie! KRUS swoje, a ZUS swoje.

Jednak największy zamęt dobra zmiana wprowadziła wraz z pakietem małego ZUS-u. O ile można wcisnąć rolnikom podwójne oskładkowanie to jak wytłumaczyć osobom rozpoczynającym działalność gospodarczą, że oprócz preferencyjnej składki na ZUS mają płacić dodatkowo ZUS od umowy-zlecenia? Interpretacja przepisów Gdańskiego ZUS z sierpnia 2018 roku była piorunująca. Skoro zleceniobiorca korzysta z ulgi na start to zleceniodawca ma zapłacić różnicę w składce za zleceniobiorcę, oczywiście wraz z odsetkami. 

Przyjmijmy, że zamawiamy wykonanie mebli do naszego biura umawiając się ze stolarzem na ich wykonanie. Zgłaszamy umowę-zlecenie w ZUS. Zleceniobiorca wykonał usługę, a po dwu latach przychodzi wezwanie do zapłaty jego składek ZUS-u bo on korzystał z Konstytucji Biznesu i płacił składki na ZUS w sposób preferencyjny. Do tego dochodzą odsetki, a nasze meble w biurze przyjmują cenę jak z najdroższego katalogu. To oznacza, że powinniśmy zatrudnić wywiadowców, którzy prześledzą czy nasz kontrahent płaci normalne składki na ZUS czy "dobrozmianowe" . No i najważniejsze, może trzeba zrobić czarną listę osób korzystających z ulg w ZUS-ie by na wszelki wypadek nie płacić za nich składek na ZUS, podatków, czy VAT skoro za buble w przepisach mają płacić zleceniodawcy usługi.


W ten sposób powstał konflikt interpretacji przepisów między ZUS-em, a Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii. Po prostu Minister Finansów za obietnice wyborcze zawarte w Konstytucji Biznesu nakazał ustawowo płacić podatnikom płacącym normalne składki na ubezpieczenia społeczne i to wraz z odsetkami. Przez miesiąc debatowano jak wyjść z tego patu sprzecznych przepisów w końcu prezes ZUS wydała oświadczenie. Interpretacja Gdańskiego ZUS była błędna, a "osoby, które korzystają z ulgi na start  nie są traktowani jak zleceniobiorcy i nie trzeba za nich odprowadzać składek, tak jak osoby prowadzące działalność niezarejestrowaną".

Trudno teraz zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Skoro mam działalność zarejestrowaną to nie muszę już osobno płacić ZUS od umowy zlecenia? To jak to się ma do innych interpretacji ZUS dotyczących płatników KRUS, studentów czy uczniów. Skoro słowa pani prezes można rozumieć jakby nie było dobrej zmiany to po co od dwu lat sporządzamy godzinówkę na potrzeby stawni minimalnej, pod rygorem kar wystawianych przez PIP, chociaż prowadzimy własną działalność gospodarczą.

Czyli jak rządzący są na wiecach wyborczych to obowiązują jedne przepisy, a jak się robi chaos prawny to przepisy są inne. Można się z tego śmiać, jednak obietnice wyborcze kosztują, a urzędnicy podczas kontroli będą musieli się wykazać. Zapracować na swoją pensję jak gminny fotoradar.

ZUS i Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii koniec końców opublikowały wyjaśnienie: jeśli osoba prowadząca działalność gospodarczą i korzystająca z ulgi na start zawiera w tym czasie umowy cywilne w ramach prowadzonej działalności, nie musi się obawiać, że zostanie potraktowana jak zleceniobiorca. Ok, a co z osobami, które tylko prowadzą działalność gospodarczą, a nie korzystają z ulg, albo co jeżeli zakres umowy-zlecenia będzie wykraczał poza wpisane w zgłoszeniu rodzaje działalności.


Dodatkowo wychodzi na to, że niezarejestrowana działalność gospodarcza staje się jedynie wydmuszką, bo nie obejmuje ich ulga z tytułu umowy-zlecenia. Czyli nie można w tej formie wykonywać drobnych usług na rzecz zleceniodawców bez płacenia składek i podatków. Delikatnie rzecz biorąc osoby korzystające z ulg na start jakie wprowadziła Konstytucja Biznesu stają się niebezpiecznymi kontrahentami z uwagi na różne interpretacje przepisów, a tak naprawdę i tak nie mogą z nich korzystać.

I pomyśleć, że podstawą stworzenia systemu ubezpieczeń społecznych przez Bismarcka była solidarność społeczeństwa, a składki pobierano by służyły ludziom w stworzeniu finansowania opieki zdrowotnej i bezpiecznej emerytury. Dziś wszystko służy jedynie przekupstwu elektoratu.
No ale z pustego to i laureaci forum ekonomicznego w Krynicy nie naleją.


#umowa-zlecenie #ZUS #KRUS #interpretacje ZUS #Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii #składki na ZUS


Zleceniodawca, zleceniobiorca. Interpretacja ZUS

Jedną z cech dobrej zmiany jest nie jasne przedstawienie sprawy dotyczącej składek na ubezpieczenia społeczne, zwłaszcza składek na ZUS. Pisane na kolanie ustawodawstwo jest niespójne, jak wszystko czego dotykają się obecnie nam panujący politycy. Państwo tradycyjnie nie wywiązuje się z obowiązku świadczenia darmowej służby zdrowia. Leki ciągle drożeją, a co gorsza te skuteczne są wycofywane z rynku Polskiego, co powoduje, że już po wiele leków musimy jeździć za granicę. Kolejki do lekarzy rosną, a pakiet usług w ramach POZ kurczy się z każdym rokiem. Przekonał się o tym znajomy chcąc niedawno zmienić opatrunek pooperacyjny. Nie ma takiej opcji. No chyba że prywatnie jeżeli przyjdzie się z własnymi środkami opatrunkowymi. Rolnicy płacą coraz wyższy KRUS, nawet, gdy chorują przewlekle. Za to taki sam od niemal 20 lat jest zasiłek chorobowy w wysokości 10 zł za dzień. Po odliczeniu składek na KRUS zostaje 5,50 zł za dzień choroby (zwolnienie musi być nie krótsze niż miesiąc). Jednak składki na KRUS i ZUS ciągle rosną.

Pazerność polityków rządzących na zabieranie nam pieniędzy osiągnęła zenit, jeżeli chodzi o ozusowanie pracy wykonywanej na zasadach umowa-zlecenie. Ogólnie rzecz biorąc sama umowa-zlecenie nie jest dokładnie zdefiniowana. Ma ona obejmować umowę o świadczenie jakiejś usługi pracy, wykonywanej przez zleceniobiorce na rzecz zleceniodawcy. Stronami mogą być osoby fizyczne lub prawne. Umowa nie musi być sporządzona na piśmie. Praktycznie wolna amerykanka. Nie ma ochrony czasu pracy, urlopu, chorobowego. Zleceniobiorca sam odprowadza składki na ZUS i podatki, a zleceniodawcę nic to nie obchodzi. Tak było do tej pory. Jednak dobra zmiana wprowadziła poprawki w tym zakresie. Od początku 2017 roku wprowadziła minimalne stawki godzinowe. Zobowiązała zleceniobiorcę do sporządzania godzinówek i obostrzyła w tym roku warunki płacenia składek na ZUS i podatek dochodowy. W praktyce zmiany spowodowały sporo chaosu. Przede wszystkim osoby prowadzące działalność gospodarczą wykonujące usługi na rzecz innych podmiotów powinny za każdym razem sporządzać godzinówki. Taksówkarz pracujący na własny rachunek oprócz faktury za wykonaną usługę powinien wystawiać klientowi godzinówkę, podobnie szewc, sprzątaczka itd. Oczywiście nikt tego nie robi, ale przepisy obowiązują, a ich nieprzestrzeganie może być kiedyś podstawą do naliczenia stosownej kary.


 Dobra zmiana wprowadziła spory zamęt w interpretacji przepisów. Rolnik który płaci KRUS i dodatkowo prowadzi drobne usługi do tej pory mógł normalnie płacić jedynie KRUS o ile nie przekroczył kwoty płaconego podatku o sumę 3300 zł. (2017 rok). Jednak ZUS teraz mówi jasno. Wszystkie umowy-zlecenia mają być ozusowane?! Zleceniodawca powinien zgłosić zleceniobiorcę-rolnika w ZUS do obowiązkowych ubezpieczeń (społecznych i zdrowotnego) - na zasadach obowiązujących zleceniobiorców. Czyli ma płacić podwójne ubezpieczenie! KRUS swoje, a ZUS swoje.

Jednak największy zamęt dobra zmiana wprowadziła wraz z pakietem małego ZUS-u. O ile można wcisnąć rolnikom podwójne oskładkowanie to jak wytłumaczyć osobom rozpoczynającym działalność gospodarczą, że oprócz preferencyjnej składki na ZUS mają płacić dodatkowo ZUS od umowy-zlecenia? Interpretacja przepisów Gdańskiego ZUS z sierpnia 2018 roku była piorunująca. Skoro zleceniobiorca korzysta z ulgi na start to zleceniodawca ma zapłacić różnicę w składce za zleceniobiorcę, oczywiście wraz z odsetkami. 

Przyjmijmy, że zamawiamy wykonanie mebli do naszego biura umawiając się ze stolarzem na ich wykonanie. Zgłaszamy umowę-zlecenie w ZUS. Zleceniobiorca wykonał usługę, a po dwu latach przychodzi wezwanie do zapłaty jego składek ZUS-u bo on korzystał z Konstytucji Biznesu i płacił składki na ZUS w sposób preferencyjny. Do tego dochodzą odsetki, a nasze meble w biurze przyjmują cenę jak z najdroższego katalogu. To oznacza, że powinniśmy zatrudnić wywiadowców, którzy prześledzą czy nasz kontrahent płaci normalne składki na ZUS czy "dobrozmianowe" . No i najważniejsze, może trzeba zrobić czarną listę osób korzystających z ulg w ZUS-ie by na wszelki wypadek nie płacić za nich składek na ZUS, podatków, czy VAT skoro za buble w przepisach mają płacić zleceniodawcy usługi.


W ten sposób powstał konflikt interpretacji przepisów między ZUS-em, a Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii. Po prostu Minister Finansów za obietnice wyborcze zawarte w Konstytucji Biznesu nakazał ustawowo płacić podatnikom płacącym normalne składki na ubezpieczenia społeczne i to wraz z odsetkami. Przez miesiąc debatowano jak wyjść z tego patu sprzecznych przepisów w końcu prezes ZUS wydała oświadczenie. Interpretacja Gdańskiego ZUS była błędna, a "osoby, które korzystają z ulgi na start  nie są traktowani jak zleceniobiorcy i nie trzeba za nich odprowadzać składek, tak jak osoby prowadzące działalność niezarejestrowaną".

Trudno teraz zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Skoro mam działalność zarejestrowaną to nie muszę już osobno płacić ZUS od umowy zlecenia? To jak to się ma do innych interpretacji ZUS dotyczących płatników KRUS, studentów czy uczniów. Skoro słowa pani prezes można rozumieć jakby nie było dobrej zmiany to po co od dwu lat sporządzamy godzinówkę na potrzeby stawni minimalnej, pod rygorem kar wystawianych przez PIP, chociaż prowadzimy własną działalność gospodarczą.

Czyli jak rządzący są na wiecach wyborczych to obowiązują jedne przepisy, a jak się robi chaos prawny to przepisy są inne. Można się z tego śmiać, jednak obietnice wyborcze kosztują, a urzędnicy podczas kontroli będą musieli się wykazać. Zapracować na swoją pensję jak gminny fotoradar.

ZUS i Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii koniec końców opublikowały wyjaśnienie: jeśli osoba prowadząca działalność gospodarczą i korzystająca z ulgi na start zawiera w tym czasie umowy cywilne w ramach prowadzonej działalności, nie musi się obawiać, że zostanie potraktowana jak zleceniobiorca. Ok, a co z osobami, które tylko prowadzą działalność gospodarczą, a nie korzystają z ulg, albo co jeżeli zakres umowy-zlecenia będzie wykraczał poza wpisane w zgłoszeniu rodzaje działalności.


Dodatkowo wychodzi na to, że niezarejestrowana działalność gospodarcza staje się jedynie wydmuszką, bo nie obejmuje ich ulga z tytułu umowy-zlecenia. Czyli nie można w tej formie wykonywać drobnych usług na rzecz zleceniodawców bez płacenia składek i podatków. Delikatnie rzecz biorąc osoby korzystające z ulg na start jakie wprowadziła Konstytucja Biznesu stają się niebezpiecznymi kontrahentami z uwagi na różne interpretacje przepisów, a tak naprawdę i tak nie mogą z nich korzystać.

I pomyśleć, że podstawą stworzenia systemu ubezpieczeń społecznych przez Bismarcka była solidarność społeczeństwa, a składki pobierano by służyły ludziom w stworzeniu finansowania opieki zdrowotnej i bezpiecznej emerytury. Dziś wszystko służy jedynie przekupstwu elektoratu.
No ale z pustego to i laureaci forum ekonomicznego w Krynicy nie naleją.


#umowa-zlecenie #ZUS #KRUS #interpretacje ZUS #Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii #składki na ZUS


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz