Obsługiwane przez usługę Blogger.

Pandemia koronawirusa wywołała w wielu państwach chaos organizacyjny i decyzyjny. Rządy, które doszły do władzy dzięki przekupowaniu wyborców polegającym na rozdawnictwie różnych profitów nie są w stanie sprostać problemom jakie stworzyła pandemia. Walczą z nią jak potrafią. Najczęściej propagandą i manipulowaniem danymi. Pojawia się polowanie na winnych aby skonsolidować, chociaż chwilowo, elektorat. Najlepiej widać to w USA.

Sprawdzone wytyczne gen. Jaruzelskiego

W Polsce do walki z pandemią wprzęgnięto sprawdzone metody ze stanu wojennego w 1981 roku. Wytyczne wprowadzone wówczas przez juntę Jaruzelskiego polegały na trzech filarach. Skupienie władzy w jednym ręku, wprowadzenie cenzury mediów i szukanie wspólnego wroga ludu.

Rząd PiS demokrację i praworządność niszczy w Polsce od 2015 roku. Zniszczono trójpodział władzy, a całą władzę w Polsce sprawuje jeden człowiek z Nowogrodzkiej. Polacy za 500 zł sprzedali demokrację i praworządność. Teraz w maju 2020 roku bezkarnie niszczą ostatni bastion niepodległości jakim był Sąd Najwyższy. Nieco gorzej poszło PiS-owi z mediami. Atak na ostatnią niezależną stację telewizyjną - TVN nie udał się bo amerykański właściciel Discovery znalazł obrońcę w postaci Pani ambasador USA w Polsce. Z powodzeniem realizowana za to jest segregacja rasowa polskiego społeczeństwa, polegającą na definiowaniu gorszego sortu, do którego zaliczono personel medyczny, sędziów i opozycję z senatem na czele. Będąc w początkowym okresie głównym dystrybutorem środków medycznych rząd łaskawie dostarczał je tam, gdzie chciał, w jakości jaką uważał za stosowne.

Medycy jako gorszy sort?

Zabijanie posłańców złych wiadomości to stara metoda prowadzenia polityki sukcesu za wszelką cenę. Tak działo się w Chinach od początku epidemii. Cenzurowano wszelkie dane publikowane przez lekarzy z Wuhan, w końcu pozwolono niepokornym medykom umierać. Jednym z pierwszych był dyrektor szpitala Wuchang w Wuhan – dr Liu Zhiming. W Polsce rząd PiS w jednym z pierwszych zarządzeń przyznał sobie wyłączność na dystrybucję środków ochrony i testów badających zachorowalność. Nawet WOŚP chciano zmusić by dystrybuowane przez nich środki ochrony osobistej dano do dyspozycji ministerstwa zdrowia, by to ono nimi "zarządzano". Początkowo rząd wyznaczył stacjom sanepidu wyłączne prawo do kierowania osób na badania stwierdzające zakażenie COVID 19.  W ten sposób od początku mógł w pełni kontrolować statystykę zachorowalności i wyznaczać grupy społeczne, które zasługują na darmowe testy. Nawet teraz w maju gdy pojawiły się testy komercyjne by je uznać ministerstwo żąda 2/3 wykonywania darmowych testów z woli ministerstwa. Inaczej testy są "niewiarygodne".


Równolegle ministerstwo zdrowia uruchomiono działania propagandowe polegające na bagatelizowaniu zagrożenia epidemią (styczeń 2020), skutkiem chorowania (luty 2020), w końcu ochroną przeciw zarazie w postaci maseczek (marzec 2020). Jednocześnie ten sam resort kupuje od jednodniowej firmy maseczki za cenę 20 krotnie wyższą niż cena rynkowa, a bawiący się kampanią prezydencką Pan Duda wita na lotnisku samolot z nienadającymi się do niczego maseczkami. Potem dowiemy się, że kupiono te śmieci bo jednodniowa firma sprzedająca maseczki "nie chciała zaliczki". Również to, że nie nadają się do niczego wyszło na jaw dopiero w maju, w dwa miesiące po ich kupnie. Ile z tych maseczek trafiło do DPS-ów? Ile osób zaraziło się przez maseczki kupione przez ministerstwo zdrowia?


Bałagan w ministerstwie zdrowia najlepiej obrazuje wypowiedź ministra o "malejącej liczbie zachorowań, która rośnie", czy majowy rekord jednodniowych zachorowań w ilości 600 osób, którego następnego dnia nieudolnie dementowano.   



Rola drobnych producentów pierwszych dniach epidemii

W tym samym czasie, gdy rząd trwoni państwowe pieniądze kupując wyroby maseczkopodobne od "swoich" polscy producenci stają się głównym zaopatrzeniowcem w maseczki ochronne. Szyją je miliony szwaczek i amatorów krawiectwa. Dzięki temu ministerstwo zdrowia może zmienić swoje podejście do maseczek i tak jak jest to na całym świecie wprowadza obowiązek zakładania maseczek w Polsce. Co ciekawe polskie maseczki w większości trafiają na do szpitali i DPS-ów za darmo. Również na wolnym rynku są są sprzedawane za ułamek kwoty jaką zapłaciło ministerstwo zdrowia.  To jedna z pomocy polskich przedsiębiorców w odzewie na fikcyjną "tarczę antykryzysową", o której coraz głośniej. Trzeba też zaznaczyć odważną postawę Owsiaka, który nie ugiął się pod szantażem opodatkowania jego transportów środków ochrony służby medycznej, które miały trafić w ręce rządu zamiast do szpitali. Wkrótce dowiadujemy się że do liczącego 2 tys. mieszkańców Watykanu prezydent Duda wysłał 735 tys. masek, 10 tys. kombinezonów. W tym samy czasie właśnie w DPS-ach umierali ludzie.


Taniej zamknąć ludzi w domach niż badać

Od początku pandemii prowadzona jest w zasada zamykania ludzi w domach. Każde podejrzenie choroby kończy się stygmatyzowaniem ofiar kwarantanną. W efekcie wiele milionów Polaków zdrowych i chorych trafia do aresztu domowego. Bez jakiejkolwiek pomocy i środków do życia. Nie wychodź z domu, monitoruj temperaturę. Jak masz temperaturę dzwoń do sanepidu, na numer do którego nikt się nie może dodzwonić, o czym mówił niedawno jeden z górników. W efekcie ludzie błąkają się od szpitala do szpitala, na końcu nawet karetki  z chorymi są odsyłane od placówki do placówki. Wszytko dlatego, że rząd wprowadził szpitale jednoimienne, które najpierw muszą nauczyć się przyjmowania osób zarażonych, a pozostałe szpitale ciągle nie mają sprzętu do ochrony osobistej. W efekcie na podstawie zarządzeń wojewodów dochodzi do masowych zarażeń służby medycznej w szpitalach. 


W dalszym ciągu obowiązuje (również lekarzy) zasada lepiej izolować niż zbadać. Oprócz kwarantanny lekarzy, rząd wpada na pomysł z ograniczenia medykom możliwości ilości miejsc pracy w różnych placówkach medycznych. W efekcie dochodzi do dalszego paraliżu służby zdrowia mimo, że liczba zakażonych jest ciągle jest niewielka. Po tym jak zamykane są szpitale rząd łaskawie wprowadza możliwość jednorazowego badania personelu medycznego w "uzasadnionych przypadkach", jednocześnie odmawia by to były stałe badania zapobiegające rozprzestrzenianiu się zarazy. Jednocześnie jako gtorszemu sortowi zamyka się usta medykom i .. listonoszom, by nie wypowiadali sie w mediach. Rusza też zorganizowany hejt mający na celu poniżanie służb medycznych.



Hospicja i DPS-y

Brak środków ochrony osobistej daje wkrótce możliwość niepohamowanego rozwoju zarazy w hospicjach i DPS-ach. Opiekunowie w tych placówkach muszą swoich podopiecznych osobiście karmić, przewijać, myć. To nie jest miejsce pracy zdalnej. Tam nie da się pracować z zachowaniem dystansu. Brak środków ochrony osobistej i obowiązkowych, cyklicznych testów pracowników DPS-ów jest w tym samym co we Włoszech brak dostępu do respiratorów dla osób starszych. Przy czym w Polsce ministerstwo zdrowia robiło to z czystej kalkulacji finansowej i politycznej. Dodatkowo przepisy "pomocowe" tarczy antykryzysowej bezpośrednio wpływają na obniżenie pensji personelu poniżej wynagrodzenia minimalnego. Zmuszania ich do pracy dłużej niż ich fizyczna możliwość. Dodajmy, że średnia wieku opiekunów jest powyżej 53 lat. Są w grupie ryzyka mając choroby współistniejące. W efekcie personel medyczny nie dość, że za własne pieniądze musi kupować środki ochrony osobistej, ma dodatkowo obniżoną pensję i pozbawiono ich jeszcze możliwości dodatkowej pracy w różnych placówkach medycznych. 


Dochodzi do tego, że padający ze zmęczenia, źle wynagradzani i pozbawieni środków ochrony osobistej opiekunowie medyczni zaczynają chorować, a nawet umierają. Część z nich bojąc się o swoje życie odchodzi od łóżek swoich podopiecznych co oczywiście uaktywnia Pana Ziobrę. Doświadczonego specjalistę od ataków na personel medyczny. Straszy pracowników medycznych prokuratorem i więzieniem. W mediach publicznych i internecie pojawia się fala hejtu skierowana przeciw lekarzom, ratownikom medycznym, pielęgniarkom. Dewastowane są ich samochody, zastrasza się ich w miejscach zamieszkania, zmuszając do wyprowadzenia. Plebs ma wreszcie swój gorszy sort, który można dowolnie atakować.


Wśród ofiar braku badań na obecność koronawirusa masowo stają się pensjonariusze domów opieki, personel obsługi, w końcu siostry zakonne i księża. Ministerstwo zdrowia informuje, że mogą robić 20 tys. testów, ale robią w tym czasie zaledwie 7 tys. Jednocześnie by poprawić wizerunek propagandowy minister dodaje się, że źródłem braku testów na koronawirusa są lekarze. W ten sposób po raz kolejny za wszystko wini się tych co są w pierwszej linii w walce z koronawirusem.

Lekarze w kamasze

Mimo, że władza ma dobry humor i nie wprowadza stanu nadzwyczajnego, (który ustawowo reguluje prawnie taki stan epidemiczny) traktuje pracowników medycznych jak darmowych niewolników, którymi może dowolnie sterować. Wojewodowie wprowadzają ukazy pracy. Pielęgniarki mają porzucać chorych w jednym szpitalu by pracować w innym, mają pozostawiać bez opieki kilkuletnie dzieci, albo ryzykować życiem, gdy mają choroby współistniejące. Jednocześnie w dalszym ciągu brak jest obowiązkowych cyklicznych badań personelu medycznego i zabezpieczenia środków ochrony osobistej.  



Epidemia na Śląsku

Przykładem chaosu państwa jest rozwój epidemii koronawirusa na Śląsku. W dniu 27 marca 2020 roku został zdymisjonowany minister zajmujący się polskim górnictwem. Pan Adam Gawęda został wyrzucony z pracy po tym jak przygotował szereg zaleceń i zmian jakie w związku z koronawirusem powinny być wprowadzone w kopalniach. W efekcie jego rolę przejął Pan Sasin, który wkrótce zmienił zabawki i zajął się wyborami, a dokładniej plebiscytem pocztowym. W kopalniach jak w pozostałych działach gospodarki zapanował chaos i anarchia. Należałoby przybliżyć specyfikę tej pracy. O ile duża liczba górników na co dzień pracuje w maskach to w ciasnych klatkach zwanych szolami przemieszczają się codziennie do pracy. Bezpieczeństwo epidemiczne nie jest zabezpieczone w szatniach i łaźniach. To samo jest w wyrobiskach, gdzie jest ciasno i duszno. 


Tam ciężko jest zachować dystans. Prawie tak samo ciężko jak w DPS-ach. Jednak górnicy to wyższy sort niż opiekunowie medyczni, czy seniorzy. Z ich głosem liczy się rząd wiec dość szybko zaangażowano wszystkie siły by prewencyjnie zdiagnozować górników i co dziwne nawet ich rodziny. Szybko okazało się, że wraz z przeprowadzeniem większej liczby testów lawinowo zaczęła rosnąć liczba zarażonych koronawirusem. Miejscami co trzeci zbadany ma wynik pozytywny. Na szczęście zazwyczaj przebiegają chorobę bezobjawowo.


Odmrażanie gospodarki wolnorynkowej

Odmrażanie gospodarki wolnorynkowej w Europie zaczęło następować w kwietniu. Ma ono różny zakres w zależności od kraju i rejonu. W Polsce można zauważyć korelację decyzji dotyczących luzowania obostrzeń z terminem plebiscytu pocztowego ustalonego na 10 maja. By ograniczyć kampanię wyborczą kandydatów, którzy nie mają dostępu do mediów państwowych, jak również uniemożliwić przeprowadzanie masowych protestów do 10 maja utrzymywano dość ścisłą kontrolę zachowań ludności w miejscach publicznych. Teraz, gdy sejm uchwalił wybory hybrydowe na koniec czerwca powinna zmienić się narracja w tym zakresie i od 18 maja rząd wprowadza kolejne etapy luzowania gospodarki. W pierwszym kroku odwilży pozwolono nam chodzić do lasu. Potem otworzono galerie handlowe i zezwolono na wznowienie pracy przez przedszkola. Przykład otwarcia przedszkoli to niezwykle ciekawe posunięcie. 


Rzad bardziej boi się integracji studentów i licealistów niż maluchów korzystających ze wspólnych zabawek. Widać w tym z pewnością działania wymierzone w ograniczenie ewentualnych protestów osób niezadowolonych z działań rządu, chociażby w sądownictwie czy w zakresie "tarcz antykryzysowych, których realizacje pozostawiają wiele do życzenia. Dopiero pod koniec mają rozpocząć się zajęcia w szkołach na zasadach dobrowolnych konsultacji w realu.  


Sterowanie wolnością obywatelską

Pokusa dotycząca możliwością sterowania wolnością obywatelską Polaków jest bardzo charakterystyczna dla PiS. Dzisiejsza policja w znacznym stopniu przypomina oddziały ZOMO z lat osiemdziesiątych. Również to, że patrole składają się z policjanta i wojskowego. Do niedawna biegali oni po parkach i lasach wyłapując spacerowiczów. Dawali mandaty kierowcom MPK za to, że nie policzyli pasażerów. Ustawiali się przy myjniach samochodowych by karać kierowców za to, że dbają o wygląd swojego auta, a przecież mogą jeździć brudnym autem (w niektórych krajach właśnie za to dostaje sie mandat). Władza dała policji uprawnienia do decyzji ostatecznych w karaniu ludności z czego chętnie korzystają. Gdy 10 maja w jednym z niewielkich parków zauważyłem 6 radiowozów z "obsługą" wyposażoną w granaty hukowe i broń długą ciężko nie można było odnieść wrażenia, że brakuje jedynie czołgów i wozów z armatkami wodnymi. W ten sposób kiedyś i dziś władza zastrasza społeczeństwo pokazując mu należne miejsce w szeregu wyznaczone przez jedynie słuszną partię. Z jednej strony pozwala otwierać się myjniom samochodowym, z drugiej stawia policjanta, który na tym zarabia kasę w formie mandatów. To samo dotyczy sklepów, czy punktów usługowych. Otwarta kwiaciarnia jest wspaniałym źródłem mandatów dla współczesnych ZOMO-wców polujących na osoby poniżej 65 lat, które chcą dokonać przestępstwa w postaci kupna kwiatka w godzinach miedzy 10, a 12. Jednocześnie nikt nie ściga przestępstw dokonywanych w innych miejscach. Wiceminister zdrowia, który stanął pod ścianą po publikacjach prasowych dotyczących maseczek długo nie potrafił złożyć doniesienia do prokuratury, a ona z urzędu nic nie robi. Zresztą i tak potrafi umarzać niewygodne sprawy w czasie 3 godzin.

Przywracanie normalności

Zamknięcie społeczeństwa w domach na okres dwu miesiecy doprowadził do znacznych zmian w psychice ludzi. Kieruje nami strach i brak zaufania do innych. Tego nie da się znieść rozluźnieniem wprowadzanym przez prezesa rady ministrów. Poza tym odmrażanie gospodarki przy wzroście zachorowań na koronawirusa przypomina lot kamikadze. Przekonali się o tym najlepiej Niemcy. Otwarcie galerii handlowych nie przyniosło przełomu w sytuacji finansowej osób prowadzących działalność gospodarczą. W dalszym ciągu brak jest też finansowej pomocy państwa chocziaż premier ogłosił 13 maja, że setki miliardów złotych dano przedsiębiorcom na ratowanie miejsc pracy. Nawet zauważył masowe wpisy z podziękowaniami w internecie. To dowodzi, że metody kreowania alternatywnej rzeczywistości przez rzad PiS nie zmieniły się. Zamiast dawać pieniądze przedsiębiorcom na ratowanie gospodarki, zatrudnia się płatnych hejterów by pisali na forach peany pochwalne na cześć jedynie słusznej partii. By uwiarygodność jej przewodnią rolę w narodzie.
Przedsiębiorcy nie mogą w nieskończoność dokładać do interesu. Pracować dla idei.
Oczywiście wszyscy szukamy obniżki kosztów, ale jest to działanie bez perspektywy wzrostu.



Chaos w ordynacji podatkowej

Mimo, że przedsiębiorcy i osoby prowadzące własną działalność gospodarczą swoimi podatkami utrzymują państwo Polskie, rządzący ciągle traktują ich jako drugi sort. Pisane na kolanie, głosowane nocami ustawy zwane "tarczami antykryzysowymi" oprócz walorów propagandowych nie przedstawiają żadnych wartości. Wypełniliśmy stosowne wnioski według instrukcji ZUS i ... nic. Konia z rzędem komuś kto znajdzie osobę, która dostała jakąkolwiek pomoc od państwa. Z resztą same przepisy są sprzeczne i chaotyczne. Bezzwrotna pożyczka miała wynosić 2000 zł, potem 5000 zł. Miała dotyczyć wszystkich, którym spadł dochód, potem przychód, na koniec wrzucono w to nawet nowo powstałe firmy, pewnie te jednodniowe, przyjaciół króliczka. 


Zwolnienie z ZUS miało dotyczyć wszystkie osoby prowadzące działalność gospodarczą. To obiecał nam Pan Duda. Potem okazało się że jedynie te co mają przychód poniżej 7 tys. zł. Teraz ZUS podaje informacje, że nie może zwolnić ze składek ZUS tych co zarabiają za mało. Czyli mniej niż 7 tys. ale więcej niż 7 tys. To znaczy, że nikt pewnie nie dostanie. Anarchia, bałagan, bezprawie. Całkiem jak w sprawie wyborów na prezydenta i w całym polskim państwie. 
 

Najlepiej rozdawać nie swoje pieniądze

Rząd ściga się w wyliczaniem milinów złotych, które dostajemy z różnych źródeł. Najczęściej daje nam nieswoje pieniądze. Na początku maja minister Emilewicz i minister Adamczyk spotkali się z dziennikarzami by porozmawiać o pomocy przedsiębiorcom. Po ogólnikach i sumach jakie już nam "przekazano" dziennikarze zapytali się o konkrety. Wówczas pani min. Emilewicz obiecała, że niedługo ZUS zacznie rozpatrywanie wniosków, a min. Adamczyk zaczął mówić o tym, że transport najbardziej ze wszystkich gałęzi w przemyśle ucierpiał z powodu koronawirusa i już niedługo uruchomią wielomilionową pomoc w tej branży. Po czym dodał, że pomoc będzie polegała na odroczeniu spłacanych leasingów za posiadaną flotę transportową. Czyli pożyczki i odroczenie spłat kredytów jest ciągle jedyną pomocą państwa?
Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać?  

 

Zastraszanie przedsiębiorców

W efekcie tego chaosu i pustosłowia coraz więcej osób jest niezadowolonych z działań rządzących. Oczywiście nie dotyczy to wyłącznie Polski, ale to co u nas wyrabia rząd nie tylko wyklucza nas z rodziny europejskich praworządnych państw demokratycznych, ale cofa naszą gospodarkę do początku okresu transformacji. Przy czym z uwagi na łamanie prawa i zasad demokracji ciężko będzie teraz liczyć na pomoc Międzynarodowego Funduszu Europejskiego, czy Unii Europejskiej. Z pewnością czeka nas fala protestów społecznych. Oskarżanie przedsiębiorców o to, że ich manifestacje są organizowane przez jakieś siły polityczne wydaje się chybione tak samo jak ograniczanie swobody wypowiedzi w Sejmie. Jeżeli marszałkowie PiS zamykają usta posłom opozycji to tym samym uruchamia się protesty uliczne. Natomiast gdy protestujących pozbawimy przywództwa to wymkną się one spod kontroli organizatorów. Tak było w Rumunii w 1989 roku, gdy narastająca nienawiść tłumu wywołała tragiczne skutki.


Spacyfikowanie przez policję protestu przedsiębiorców w dniu 8 maja niczego nie załatwia. Ta manifestacja siły była znacznie ostrzejsza niż w czasie stanu wojennego niespełna 40 lat temu. Również prześladowania manifestujących są bardziej ostre. Kiedyś ZOMO zamykało protestujących bez sądu na 24, czy 48 godzin. Teraz PiS zamyka niepokornych przedsiębiorców wraz z ich rodzinami na 14 dni bez żadnego wyroku jako obowiązkową kwarantannę. Nakaz kwarantanny za udział w proteście to coś co jest przestępstwem tej władzy. Dlaczego PiS tak mści się na tych co płacą podatki. Dodatkowo trzy dni później Pan Ziobro wprowadził przepisy umożliwiające konfiskatę majątku dowolnego przedsiębiorcy bez żadnego uzasadnienia, na poczet przyszłych spraw za nadużycia. Nawet nie musi się toczyć przeciw niemu jakiekolwiek postępowanie, nawet wyjaśniające.

Prognoza gospodarcza

Takie działania partii PiS z pewnością ostudzą na jakiś czas protesty pracodawców, mimo, że są one w trosce o Polskę i zatrudnionych. Skutecznie pozwolą uwierzyć Polakom oglądającym TVP w "tarcze antykryzysowe" i pomoc rządu liczoną w setkach miliardów, jak to powiedział premier Morawiecki. Co będzie za dwa - trzy miesiące, gdy do urzędów pracy masowo zaczną zgłaszać się bezrobotni, a budżety gmin będą świecić pustkami z powodu braku wpływu podatków z CIT i PIT? Pamiętajmy, że to budżety gminne utrzymują szkolnictwo, służbę zdrowia, czy chociażby odbieranie śmieci.


Nurtuje jedno pytanie:

Czy bezrobotni to też będzie gorszy sort nadający się do spacyfikowania?
Sejm po raz kolejny odrzucił poprawkę Senatu do tarczy 3.0. Tym razem dotyczącą podwyżki zasiłku dla bezrobotnych. Czy ta jałmużna wystarczy, żeby utrzymali oni swoje mieszkania, opłacili światło, wodę, gaz. Oczywiście zaraz prezydent Duda ogłosił premię wyborczą dla bezrobotnych w wysokości 1200 zł. Oczywiście jak zwykle - obiecane nie oznacza dane. Dwa tygodnie temu obiecano premię wyborczą dla wczasowiczów w wysokości 1000 zł. Teraz okazuje się, że będą ją dawać być może w przyszłym roku, ale w TVP poszedł kolejny news o pieniądzach jakie rząd dał ludziom w ramach tarczy antykryzysowej...

#koronawirus #gospodarka wolnorynkowa #tarcza antykryzysowa #protest przedsiębiorców #wybory prezydenckie #stan wojenny #Jaruzelski

Pandemia koronawirusa. Powrót do gospodarki wolnorynkowej


Dziś rano (14 kwietnia 2020 roku) rząd ogłosił, że liczba wniosków o wsparcie w ramach tarczy antykryzysowej wyniosła już niemal 640 tys. W większości, ok. 460 tys. przedsiębiorców wnioskowało o zwolnienie ze składek ZUS za okres od marca do maja. Mali przedsiębiorcy na tak zwanym samozatrudnieniu liczą na pomoc w formie "świadczenia postojowego" - ok. 100 wniosków. Z wnioskiem o bezzwrotne pożyczki, wystąpiło 58 tys. mikrofirm. To pożyczka, którą wdrożono dopiero od 1 kwietnia. W tarczy 1,0 nie obejmowała wszystkich przedsiębiorców. Dotyczyła jedynie firm, które zatrudniały minimum jednego pracownika. W tarczy 2.0 rozszerzono ją również do samozatrudnionych i do większych firm zatrudniających ponad 9 pracowników. Warunkiem jest nieredukowanie zatrudnienia przez okres 3 miesięcy.

Wnioski do ZUS

Żeby uzyskać pomoc w związku z przymusowym przestojem związanym z koronawirusem wnioski o dofinansowanie składamy w ZUS. Możemy to zrobić wypełniając stosowne druki, pobrane ze strony ZUS lub za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych  ZUS, gdzie w zakładce Płatnik znajdziemy gotowe do wygenerowania interaktywne dokumenty, które możemy wypełnić i wysłać korzystając z podpisu zaufanego


Jak wypełnić wnioski do ZUS?

O tym jak prawidłowo wypełnić wnioski dowiecie się z instrukcji przygotowanych przez pracowników ZUS. By uzyskać 3 miesięczne zwolnienie z płacenia składek trzeba złożyć wniosek RDZ . By uzyskać świadczenie postojowe składamy wniosek RSP-D . Jeżeli ubiegamy się pożyczkę bezzwrotną dokumenty składamy w Powiatowym Urzędzie Pracy. W tym przypadku pożyczka jest wypłacana z Funduszu Pracy. 


Co dalej?

Spadająca liczba przeprowadzanych testów na obecność koronawirusa usypia naszą czujność. Rządzący ostentacyjnie lekceważą zasady bezpieczeństwa podczas meetingów wyborczych prowadzonych przy okazji składania kwiatów na Powązkach, czy pod pomnikiem Lecha Kaczyńskiego. By zrekompensować społeczeństwu tę manifestację arogancji władzy, na 19 kwietnia, rząd zapowiada się poluźnienie ograniczeń związanych z epidemią. Podobno mają być zlikwidowane mandaty za wejście do parku, czy lasu. Przewiduje się wpuszczanie większej ilości kupujących do sklepów wielkopowierzchniowych. Oczywiście wszyscy jesteśmy zmęczeni tym stanem przymusowego aresztu domowego. Czy jednak warto trwającą od ponad miesiąca ogólnopolską kwarantannę zniweczyć pragnieniami przeprowadzenia wyborów?

Ile potrwa epidemia?

Decydenci na całym świecie pytają naukowców jak długo jeszcze potrwa epidemia?
Niektórzy liczyli na to, że wirus wyjedzie od nas w wakacje. Niestety informacje z krajów, gdzie jest bardzo ciepło nie potwierdzają tych oczekiwań. Wirusa nie zabija podwyższona temperatura powietrza. Coraz więcej jest też informacji o reaktywacji wirusa u osób, które już przeszły chorobę. Co najmniej 2 % ludzi choruje ponownie. To oznaczałoby, że walka z pandemią koronawirusa potrwa do momentu wynalezienia skutecznego lekarstwa na tę zarazę. To będzie trwało  co najmniej kilkanaście miesięcy, od momentu jego wynalezienia.


Dlatego dla nas, przedsiębiorców, liczy się każda złotówka jaką może zaoferować nam rząd, zwłaszcza, że są to nasze pieniądze, które wcześniej wpłacaliśmy w podatkach. Może dzięki tym działaniom uda nam się nadal prowadzić swoją działalność, a może nawet utrzymać dotychczasowe zatrudnienie.

#postojowe #koronawirus #koronakryzys #COVID-19 #SARS-CoV-2 #tarcza antykrysysowa #wybory prezydenckie 2020 #epidemia #wniosek do ZUS #zwolnienie z ZUS #świadczenie postojowe z ZUS

Koronawirus. Pieniądze z ZUS



Zazwyczaj na początku roku piszemy o zmianach w podatkach, które uchwalone kilka miesięcy wcześniej wchodzą w życie z nowym rokiem, kształtując nową ordynację podatkową. W ten sposób mogliśmy starać się nakreślić Państwu zasady gry jakimi mielibyśmy posługiwać się prowadząc działalność gospodarczą podczas roku podatkowego. Nasze prawo do stabilnych przepisów podatkowych zostało utracone wraz z nastaniem rządów PiS. Przepisy od kilku lat uchwalane są na kolanie, bez wymaganego okresu vacatio legis, a nawet wstecz. Zniszczenie demokracji przez likwidację trybunału konstytucyjnego, wprowadzenie anarchii do sądownictwa i paraliż KAS i NIK przez rozgrywki personalne i mianowanie na stanowiska kierownicze osób z zarzutami łamania prawa daje pełen obraz w jakich przyszło nam pracować w Polsce od początku 2020 roku.

 

COVID-19 wydarzeniem stulecia

Wkrótce okazało się, że populistyczne, nieodpowiedzialne rządy w Polsce, hojne rozdawnictwo pieniędzy wpłacanych przez nas do budżetu to nie jedyny problem 2020 roku. Od stycznia serwisy informacyjne zaczęły wypełniać relacje o pandemii wywołanej przez wirusa SARS-CoV-2 (od ang. Severe acute respiratory syndrome coronavirus 2). Początkowo epicentrum problemu było miasto Wuhan w prowincji Hubei w Chinach. To tu w listopadzie 2019 roku pojawiła się nowa choroba wywołana tym wirusem. Traktowano ją jako odmianę grypy zastanawiając się czy dotychczasowe szczepionki będą na nią skuteczne. Wkrótce okazało się, że COVID-19 (od ang. Coronavirus Disease 2019) to niebezpieczna choroba całego organizmu przypominająca przewlekłe zapalenie płuc, wywołująca w nich poważne i trwałe zmiany, uniemożliwiające samodzielne oddychanie. Śmiertelna choroba, na którą nie ma lekarstwa. Mimo to, wiele ośrodków decyzyjnych bagatelizowało zagrożenie. 


Opierano się o dane statystyczne, które dowodziły, że śmiertelność koronawirusa jest dużo niższa od zwykłej grypy. Jedynym niepokojącym sygnałem była jego dużo większa zdolność zarażania, oraz wysoka śmiertelność w przypadku osób starszych powyżej 75 roku życia, zwłaszcza osób z chorobami towarzyszącymi (onkologicznymi, pulmonologicznymi, cukrzycy insulinowej, wysokiego ciśnienia, z osłabionym układem immunologicznym i schorzeniami wynikającymi z zaburzeń pracy serca), oraz u kobiet w ciąży i noworodków do 2 miesiąca życia.

 

Szybka nauka chińskiego

Doświadczenia z Wuhan wkrótce stały się wykładnią postępowania z zarazą dla wszystkich państw na całym świecie. Podstawowym działaniem ograniczającym epidemię stała się masowa kwarantanna ludności, blokada przemieszczania się między miastami, zakaz organizowania zgromadzeń, zamykanie miejsc, gdzie ludzie mogą mieć kontakt ze sobą. Zwrócono uwagę na zachowanie dwu metrowej odległości między ludźmi, konieczność posiadania środków ochrony osobistej w postaci rękawic jednorazowych, maseczek do ochrony górnych dróg oddechowych, a w przypadkach silnych zagrożeń przyłbic ochronnych zakrywających oczy i całą twarz. Zakaz przebywania w dużych zbiorowościach spowodował odwołanie imprez kulturalnych, sportowych. Potem zamknięto szkoły, uczelnie, sklepy, punkty usługowe i zakłady pracy. Doszło do drastycznego zahamowania obrotów firm zajmujących się handlem, czy usługami. Zamknięcie ludzi w domach, przerwanie możliwości wykonywania pracy przez wiele firm bezpośrednio wpłynęło na powstanie  kryzysu ekonomicznego jaki objął całą światową gospodarkę. W efekcie ludzie masowo tracą pracę, a inflacja i pauperyzacja społeczeństwa jest bezpośrednim efektem koronawirusa. Tylko w marcu 2020 roku w USA pracę straciło 10 mln ludzi co nie ma żadnego odniesienia do całej historii Stanów Zjednoczonych.




Izolacja

W pierwszym okresie epidemii drastyczna izolacja całego społeczeństwa jest podstawową walką z koronawirusem. Zbyt późne wprowadzenie masowej kwarantanny, bagatelizowanie zagrożeń przez młodych ludzi przyniosło tragiczne skutki w Chinach, Włoszech, Hiszpanii, czy w Stanach Zjednoczonych. Wyjątkiem od drakońskich przepisów epidemicznych jest Szwecja, gdzie jedynie apeluje się do społeczeństwa o zachowanie ostrożności. Efekt tego może być tragiczny. Już teraz w liczącej blisko 4 razy mniej ludności Szwecji, liczba zgonów z powodu koronawirusa jest sześciokrotnie większa niż w Polsce.

Brak bezpośredniego kontaktu miedzy ludźmi nie tylko hamuje przenoszenie choroby, ale samoczynnie gasi źródła choroby. Osoba zarażona o ile nie wystąpią objawy chorobowe zazwyczaj ma wirusa jedynie przez 15 dni. Najbardziej rozsiewa go, gdy występują objawy choroby (u 20 % populacji) ale rozwój choroby jest zazwyczaj bezobjawowy. W okresie infekcji osoba może zarażać dlatego najprościej nakazać ludziom zostać w domu, a niezbadanym, gdy wychodzą z domów nakazać nakładać maseczki i rękawiczki ochronne.

 

Skutki ekonomiczne koronakryzysu

O ile przymusowa izolacja społeczeństwa ułatwia walkę z zarazą, to jednocześnie przynosi nieodwracalne zmiany w gospodarce. Drobni przedsiębiorcy z dnia na dzień są pozbawieni źródeł przychodów. Tracą zdolność spłacania zobowiązań. Nie płacą pensji pracownikom, czynszu, rachunków za prąd, podatków, ubezpieczeń społecznych. Muszą zwolnić pracowników i zaprzestać prowadzenia działalności. W efekcie stają się bankrutami bez środków do życia. Również duże przedsiębiorstwa wpadają w kryzys. Globalizacja procesów produkcyjnych wpływa na przerwanie dostaw. Zostają zerwane więzi kooperacyjne, a brak płynności finansowej pociąga za sobą dramatyczne działania. W efekcie mimo zapowiadanej od połowy marca "tarczy antykryzysowej" tylko w marcu swoją działalność zawiesiło 50 tysięcy przedsiębiorstw, a pierwszych dniach kwietnia złożono 30 tys. wniosków o odroczenie płatności składek na ZUS. Przewiduje się że liczba bezrobotnych w kwietniu wzrośnie o 3 mln ludzi, a w czerwcu łączna liczba bezrobotnych dojdzie do 10 mln. To z pewnością rozłożyłoby polską gospodarkę.



 

Spektakl antykryzysowy

Pierwsze informacje o tarczy, która miałaby ochronić miejsca pracy Polaków pojawiły się podczas kampanii wyborczej prezydenta Dudy. Przypominało to sprawdzone elementy propagandy stanu wojennego z czasów PRL-u. Były niczym wizyty gospodarskie generała Jaruzelskiego w zakładach pracy i denerwujące normalnych ludzi wypowiedzi rzecznika ówczesnego rządu Jerzego Urbana. Spektakl trwał od 10 marca. Przedstawiano w nich coraz to nowsze obietnice, hojnego i dobrotliwego gospodarza zarządzającego krajem. Gdy tarczę antykryzysową podpisał prezydent 31 marca br. wyszło na jaw, że nie ma tam większości rozwiązań postulowanych przez przedsiębiorców i opozycję, które mogłyby realnie zapobiec katastrofie na rynku pracy. Można wręcz uznać, że cała tarcza antykryzysowa to był jedynie element propagandowy przed wyborami, które nie wiadomo czemu mają się odbyć w maju mimo braku normalnej kampanii wyborczej i zmianami w ordynacji wyborczej wprowadzanymi z pogwałceniem prawa i konstytucji. 

 

Unikanie odpowiedzialności przez rząd

To, że rząd powinien pomagać przedsiębiorcom nie wynika z dobrej woli rządzących, ale z konsekwencji wprowadzonych przez nich przymusowej kwarantanny i ograniczeń działalności gospodarcze, a w efekcie zamrożenia niemal całego rynku pracy. Niewprowadzenie stanu wyjątkowego tak jak to zrobiono w większości państw na świecie nie zwalnia polskiego rządu z odpowiedzialności materialnej za skutki swoich decyzji. O ile w przypadku klęski żywiołowej można odpowiedzialnością obarczyć przeciwności losu jako te, od których można się ubezpieczyć, to od decyzji rządu ubezpieczyć się nie można. Oczywiście rząd by uniknąć dochodzenia odszkodowań ze strony przedsiębiorców wprowadzone restrykcje nazywa "zjawiskami przyrodniczymi"! Jednak za ograniczenie swobód obywatelskich i zamkniecie wielu przedsiębiorstw rząd i tak poniesie odpowiedzialność materialną w postaci wypłacanych zasiłków dla bezrobotnych, których liczba będzie szła w miliony.  



Pomoc, czy propaganda?

Główną wadą tarczy antykryzysowej jest jej zawiłość. Ciężko jest znaleźć w niej jasne przepisy uprawniające przedsiębiorcę do uzyskania jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa. Bełkot propagandowy jaki stosowano w kampanii wyborczej przez prezydenta Dudę ma się nijak do uchwalonych przepisów. W efekcie bez wynajęcia prawnika ciężko będzie skorzystać z jakiejkolwiek pomocy. Wydaje się, że z tarczy zadowolone będą jedynie banki, firmy leasingowe i doradcy podatkowi. Wzrosła też rola związków zawodowych bez których zgody przedsiębiorstwa nie będą mogły skorzystać z "przestojów ekonomicznych". To z pewnością wpłynie bezpośrednio na bankructwa większych firm.

Działania tymczasowe

Wykorzystanie tarczy do gaszenie pożaru związanego z koronakryzysem u osób prowadzących działalność gospodarczą powoduje jedynie panikę. Widać wyraźnie, że działania są chaotyczne i tymczasowe. Obliczone jedynie na czas do wyborów prezydenckich, a potem wszystko może się walić. Wiadomo, że niezadowolenie społeczne zs rządów PiS pojawi sie dopiero na rzełomie maja i czerwcza gdy ludzie będą skazani jedynie na zasiłki dla bezrobotnych. Dlatego organizacja wyborów jest dla nich ważniejsza niż walka z kryzysem wywołanym przez koronawirus. Sami twórcy tarczy zdając sobie sprawę, że stworzyli bubel prawny, który nikomu nie pomoże, zaraz po uchwaleniu ustawy zapowiedzieli jej aktualizację. Oznacza to, że praktycznie tarcza antykryzysowa jest nieskończona i będzie podlegała jak serial wyborczy ciągłym modernizacjom. Planowane są już kolejne aktualizacje pod nazwą tarcza 1.0, tarcza 2.0 tarcza 3.0 itd. To wywołuje jedynie panikę wśród osób, które nie wiedzą co będzie dalej, a przecież nie mają żadnych przychodów. Oni potrzebują konkretnych rozwiązań. Rząd nie może w swoich działaniach ograniczać się jedynie do majowej ustawki wyborczej. Również społeczeństwuskończy się kiedyś cierpliwość, zwłaszcza, że zaczyna brakować personelu medycznego do obsługi chorych, i to nie tylko zarażonych koronawirusem.



Tarcza, nie starcza

Obecny obraz tarczy zakłada odsunięcie płatności ZUS na trzy miesiące, świadczenie w wysokości 2000 zł dla samozatrudnionych, dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników w wysokości do 40% przeciętnego wynagrodzenia. Pakiet ratunkowy składa się z: ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (specustawa); ustawy o zmianie ustawy o systemie instytucji rozwoju (PFR); jak również ustawy o udzielaniu pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców (polityka nowej szansy). Ta ostatnia nie została jeszcze uchwalona! Brak jest również aktów wykonawczych, rozporządzeń szczegółowych, uściślających stosowanie niektórych przepisów.

Już pobieżna lektura ustawy antykryzysowej wskazuje, że cała pomoc rządu przedsiębiorcom jest taka sama jak pomoc szpitalom. Symboliczna i niepełna. Tak jak medycy są głównie ofiarami koronawirusa, tak ofiarami będą przedsiębiorstwa, a przede wszystkim zatrudnieni.


Zwolnienie z płatności w ZUS

Odnośnie składek na ZUS to są trzy warianty, z których mogą skorzystać przedsiębiorcy. Przede wszystkim samozatrudnieni i mikrofirmy zatrudniające do 9 pracowników mogą na 3 miesiące (marzec-maj) uzyskać zwolnienie z płacenia składek w ZUS za siebie i za pracowników. Co ważne nie utracą oni w tym okresie przywilejów wynikających z płacenia składek, o ile opłacali oni wcześniej składki w pełnym wymiarze (z chorobowym). Trzeba jednak spełnić kilka warunków. Nie można być zadłużonym w ZUS. W 2019 roku składki powinny być płacone regularnie. Wyjątkiem są zadłużenia do których doszło przed 2019 rokiem i na spłatę ratalną została spisana ugoda z ZUS-em.
By skorzystać z tej opcji firma musi być zarejestrowana przed 1 lutym 2020 roku. Samozatrudnieni nie mogą mieć przychodów powyżej 15 681 zł miesięcznie.


Zniesienie opłaty prolongacyjnej

Mniej ograniczeń dotyczy firm, które na skutek koronakryzysu utracą zdolność opłacania składek ZUS. Jeżeli opłaty te zostaną odroczone, lub rozłożone na raty, nie będzie pobierana opłata prolongacyjna za wydłużenie terminu spłaty zadłużenia. Ulga ta nie zależy od wielkości przedsiębiorstwa, a prolongata za opóźnione płatności dotyczy składek na ZUS od 1 stycznia 2020 roku.


Świadczenia postojowe

Tarcza antykryzysowa przewiduje możliwość wypłacenia świadczenia postojowego dla osób samozatrudnionych oraz pracujących w oparciu o umowy cywilnoprawne (umowy zlecenia, umowy o dzieło). Warunkiem jest spadek przychodów w wysokości 15 %. Świadczeniem objęte osoby, których przychody nie były większe niż 15 681 zł miesięcznie. Warunkiem jest prowadzenie działalności przed 1 lutego 2020 roku. Co ważne zawieszenie działalności nie ogranicza możliwości korzystania ze świadczenia postojowego! Świadczenie będzie wypłacane w kwocie do 2000 zł.



Dofinansowanie do wynagrodzenia pracowników

By pomóc pracodawcom utrzymać pracowników, tarcza antykryzysowa przewiduje uelastycznienie czasu pracy i dofinansowanie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) w wysokości do 40 % miesięcznego wynagrodzenia. To najbardziej zagmatwany element pomocy dla firm. Znajduje się w nim konieczność spełnienia i udokumentowania szeregu warunków, które wymagają pomocy prawników, księgowych i doradców finansowych. Analizy finansowe muszą być przedstawione na przestrzeni dwu lat. Pracodawca musi utrzymać zatrudnienie i wynagrodzenie przez określony okres. Wysokość naliczanego wynagrodzenia też jest określona. Po złożeniu dokumentów w wojewódzkim urzędzie pracy pracodawca może liczyć na dofinansowanie w wysokości do 1 533,09 zł na jednego pracownika (na pełen etat) przez okres 3 miesięcy. Przypominam, że zasiłek dla bezrobotnych kosztuje budżet państwa średnio 861,40 zł plus ubezpieczania społeczne.   


Dodatkowe ustalenia w tarczy antykryzysowej

Tarcza antykryzysowa obejmuje również inne postanowienia. Wzorem dekretów jakie wprowadzono w okresie stanu wojennego w czasach PRL, wprowadza się przepisy ograniczające nadmierny wzrost cen. Umożliwia się odliczanie od dochodu darowizn przekazanych na przeciwdziałanie COVID-19. Straty ponoszone przez przedsiębiorstwa mają być szybciej uwzględniane w rozliczeniach z urzędami skarbowymi. Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) ma pomóc w refinansowaniu umów leasingowych. W niedziele objęte zakazem handlu właściciele sklepów będą mogli zatrudniać pracowników do rozładunku towarów i rozmieszczania go na półkach sklepowych.

 Wprowadzono szereg ułatwień dla branży turystycznej. Między innymi zwolniono firmy turystyczne z obowiązku zwrotu zaliczek za niewykorzystane usługi. Okres spłaty zaliczek wydłużono do 6 miesięcy. Spłata może być w postaci voucherów do wykorzystania przez rok po zniesieniu ograniczeń związanych z koronawirusem. Praktycznie oznacza to przepadek pieniędzy klientów wpłaconych firmom turystycznym. Przedłużono również możliwość legalnego pobytu i zezwoleń na pracę obcokrajowców. Zwolniono przedsiębiorstwa z naliczania kar umownych za nieterminowe realizacje wywołane epidemią. Pozwolono radom gminnym na odstąpienie od pobierania od bankrutujących firm podatku od nieruchomości. Przesunięto termin rozliczeń składania JPK, deklaracji podatkowych, jak również płatności zaliczek do czerwca, a niektórych zobowiązaniach do lipca. Sygnalizowaną wcześniej zmianę stawek VAT przesunięto z 1 kwietnia na 1 lipca 2020 roku. Termin składania rocznych rozliczeń podatkowych przesunięto na 31 maja. Dotyczy to zarówno PIT jak i CIT.Organizacje pozarządowe mają czas na złożenie rozliczeń do 31 lipca. Przystępowanie przedsiębiorstw do PPK przesunięto do 1 października 2020 roku.

Pełne informacje na temat tarczy są dostępne na stronie https://www.gov.pl/web/tarczaantykryzysowa.

Lista firm prawniczych oferującą darmowa pomoc dla biznesu jest dostępna na stronie #ratuj biznes.


#koronawirus #koronakryzys #COVID-19 #SARS-CoV-2 #tarcza antykrysysowa #wybory prezydenckie 2020 #epidemia

Ordynacja podatkowa w perspektywie pandemii koronawirusa


Lokale użytkowe do wynajęcia to pierwsze co szukają osoby otwierające własną działalność gospodarczą. Znaleźliśmy w Internecie ciekawą ofertę, dotyczącą wynajmu lokali użytkowych w centrum Zgierza. To 60 tys. miasto bardzo zmieniło się w ostatnich latach. Remontowane są zabytkowe kamienice, a ulica tkaczy nazwana imieniem Ks. Szczepana Rembowskiego jest wizytówką miasta pod względem architektonicznym.

Zgierz, ul.Długa 33, dawna szkoła ewangelicka

Przy ulicy Długiej 33 znajduje się odnowiony budynek dawnej szkoły ewangelickiej. Tu po II Wojnie Światowej mieściła się szkoła  podstawowa i szkoła muzyczna. Zachował on w pełni swoją architekturę z początków XIX wieku. Szkoła ewangelicka miała swoje początki w latach 1820-1830 stąd zabytkowy charakter budynku. W dawnej szkole znajduje się do wynajęcia kilkanaście lokali różnej wielkości. Budynek można wynająć łącznie lub pojedyncze lokale bo większość ma osobne liczniki energii elektrycznej, a na piętrach są osobne węzły sanitarne. Budynek posiada centralne ogrzewanie. To idealne miejsce na prowadzenie Startupu, biura, działalności edukacyjnej, czy przychodni lekarskiej. W tym prestiżowym miejscu na mapie Zgierza wykorzystywanych jest jedynie kilka lokali użytkowych. Informuje o tym właściciel budynku Parafia Ewangelicko-Augsburska w Zgierzu.


Przez ostatnie lata budynek był w całości remontowany. W pomieszczeniach jest nowa stolarka okienna. Wymienione są drzwi. W tym roku będzie wyremontowana ostatnia ściana budynku, od strony wschodniej. W pobliżu jest duży parking, a wokół, na terenach należących do Parafii istnieje możliwość stworzenia dużego parkingu. W 2018 rok odbył się konkurs architektoniczny na zagospodarowanie dużej działki przy ulicy Długiej 36. Przed wojną stał tam kościół Ewangelicko Augsburski. W pierwszych dniach II Wojny Światowej Niemcy zburzyli kościół, a proboszcz trafił do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie został zamordowany w 1942 roku po ciężkich torturach. Na zapleczu budynku jest ogrodzony park.

Zgierz, ul. Narutowicza 16

Nieopodal dawnej szkoły ewangelickiej. Znajdują się inne budynki należące do Parafii, które również można wynająć. Obok dawnej parowozowni przy ulicy Narutowicza 16 jest budynek, w którym można prowadzić działalność gastronomiczno-usługowo-handlową. W ubiegłym roku była wystawiona niezwykle atrakcyjna oferta wynajmu jednego z tych lokali. Koszt 750 zł miesięcznie za 30 metrowy lokal w Zgierzu, blisko 60 tys. mieście to z pewnością okazja. Więcej zdjęć takich lokali użytkowych do wynajęcia znajduje się na stronie Parafii E-A w Zgierzu http://www.zgierz-luteranie.pl/dzialalnosc-gospodarcza/.


Artykuł sponsorowany

#lokale użytkowe do wynajęcia #lokale do wynajęcia Zgierz #Startup Zgierz #lokale na Startup #lokale na biura #lokal na sklep Zgierz #lokal na gastronomię Zgierz #usługi Zgierz

Tanie lokale użytkowe


W tym roku standardowe składki na ZUS wzrosły łącznie o 114,51 zł, czyli blisko 9 % w porównaniu z ubiegłym rokiem. Najmniej o 6% zdrożała składka na ubezpieczenie zdrowotne. Nic dziwnego, przecież swoimi działaniami rząd bezpośrednio wpłynął na taką inflację. W niektórych branżach inflacja jest znacznie wyższa. Populistyczne rządy z bólem odbijają się w naszych portfelach. A to dopiero początek podwyżek. Silny impuls inflacyjny pojawi się już niedługo, gdy znacznie zdrożeje prąd i koszty ogrzewania, a z budżetu państwa będzie się hojnie dawać pieniądze na ratowanie reputacji prezydenta, aby mógł wygrać w majowych wyborach. Taka perspektywa z pewnością skończy się jeszcze wyższą podwyżką składek na ZUS w 2021 roku, a być waloryzacją wysokości składek jeszcze w tym roku.

Wysokość składek na ZUS

Wysokość składek na ZUS jakie zapłacimy w 2020 roku jest uzależniona od wielkości osiąganych obrotów, dochodów i tego kiedy rozpoczęliśmy działalność. Standardowo osoby prowadzące własną działalność gospodarczą zapłacą za siebie wszystkie składki w łącznej wysokości 1431,48 zł, lub rezygnując z chorobowego 1354,64 zł (łącznie ze składką na Fundusz Pracy). Jest to wzrost o 8,7 % w porównaniu do ubiegłego roku.

Poza ubezpieczeniem zdrowotnym składki wzrosną o 9,7 %!

 

Składki ZUS w poszczególnych sposobach prowadzenia działalności gospodarczej

Nierejestrowana działalność gospodarcza

Od standardowych składek na ZUS, osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą mają różne bonusy w ZUS. Przede wszystkim nadal składek na ZUS nie muszą płacić osoby prowadzące nierejestrowaną działalność gospodarczą. Obecnie dotyczy to osób, których przychody miesięczne z drobnej działalności prowadzonej samodzielnie nie przekraczają 1300 zł miesięcznie.


Działalność gospodarcza jako dodatkowe zajęcie

Osoby prowadzące działalność gospodarczą dodatkowo, po pracy (osoby zatrudnione na pełen etat, emeryci, renciści) w dalszym ciągu płacą wyłącznie składkę zdrowotną, która w 2020 roku wynosi 362,34 zł i jest wyższa o 5,8 % w porównaniu z ubiegłym rokiem. 

Ulga na start

Zwolnienie z płacenia składek na ZUS dotyczy również nowo otwartych firm przez pierwsze 6 miesięcy prowadzenia działalności. Ulga na start nie zwalnia jednak z obowiązku opłacania składki na ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 362,34 zł.



Preferencyjna składka na ZUS

Nowe firmy po sześciomiesięcznym okresie zwolnienia z płacenia składek na ZUS płacą wyznaczone preferencyjne składki. W 2020 roku będzie ona wynosiła łącznie 246,80 zł plus składka zdrowotna 362,34 zł. Razem zapłacą 609,14 zł. To blisko 50 zł więcej niż w 2019 roku.

Mały ZUS

Wysokość składki na Mały ZUS jest w dalszym ciągu uzależniona od wysokości przychodu i dochodu. Osoby o niskich przychodach muszą jedynie pamiętać by w terminie do 8 stycznia złożyć deklarację ZUS DRA i ZUS DRA cz. II lub ZUS RCA cz.II w której podajemy łączne przychody uzyskane w 2019 roku. Nowi płatnicy zgłaszają to od 1 do 29 lutego. Od 1 lutego 2020 roku maksymalny przychód w 2019 roku uprawniający do korzystania z Małego ZUS-u wynosi 120 tys. zł. W dalszym czasie nie ma znaczenia okres prowadzenia działalności, a wysokość składek jest naliczana proporcjonalnie do uzyskanego przychodu. Niższe składki na ZUS można płacić przez okres 36 miesięcy w ciągu 60 miesięcy prowadzenia działalności. Z Małego ZUS-u nie mogą korzystać podatnicy zwolnieni z VAT lub rozliczający się kartą podatkową. Małym ZUS-em nie są objęte osoby korzystające z ulgi na start, płacące przez 24 miesiące preferencyjne składki.


 

Mały ZUS Plus

Mały ZUS Plus to program uchwalony w grudniu 2019. Umożliwia on niższe płacenie składek osobom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą. Program dotyczy przedsiębiorców, których przychód nie przekracza 10 tys. zł, a dochód 6 tys. miesięcznie. Zgodnie z tym programem składki na ZUS wyniosą niespełna 16 % dochodu. Opłacanie składek na nowych zasadach będzie obowiązywać właściciel jednoosobowej firmy przez 3 lata, w ciągu ostatnich 5 lat prowadzenia własnej działalności. Pozostałe 2 lata przedsiębiorca jest zobowiązany do opłacenia składek na ZUS w pełnej wysokości. 


Wszelkie zniżki dotyczące wysokości płaconych składek na ZUS nie dotyczą składek na ubezpieczenie zdrowotne! 


 #Mały ZUS #ZUS składki #Mały ZUS Plus #składki na ZUS 2020 #wysokość składek na ZUS

ZUS składki 2020. Mały ZUS Plus


W tym roku wdrożenie PPK - Pracowniczych Planów Kapitałowych będzie niezwykłym wyzwaniem dla mniejszych firm. Tym bardziej, że ustawodawca wymyślił dla pracodawców szereg kar za zaniedbania przy ich wprowadzeniu. O karach za niewdrożenie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) pisaliśmy już wcześniej. Wyjaśnialiśmy też czym są PPK i jakie są założenia autorów tego systemu, za który według "ekspertów" premier powinien dostać ekonomicznego Nobla. Rolą państwa jest zachęcanie społeczeństwa by odkładało pieniądze na przyszłą emeryturę. O tym słyszą kolejne pokolenia nie tylko w naszym kraju. Jedyny problem, który towarzyszy nam od lat to fakt, że nasze zarobki są ciągle bardzo niskie. 


Terminy wprowadzania PPK

Od 1 lipca 2019 roku ustawa o PPK weszła w życie, a zakłady zatrudniające powyżej 250 pracowników zostały zobligowane do wdrożenia systemu. Od 1 stycznia 2020 roku do PPK przystępują firmy zatrudniające powyżej 50 pracowników, a od 1 lipca 2020 roku firmy, w których pracuje więcej niż 20 osób. Od 1 stycznia 2021 roku program pracowniczych planów kapitałowych ma objąć wszystkich w tym podmioty sektora finansów publicznych. Stan zatrudnienia ustalany jest odpowiednio na dzień 31 grudnia 2019 roku i 30 czerwca 2020 roku.

Termin podpisania umowy o zarządzaniu PPK

Polski Fundusz Rozwoju (PFR), instytucja powołana do uruchomienia i wdrożenia PPK, wyznaczył terminy podpisania umowy na zarządzanie środkami z PPK odpowiednio do 24 kwietnia 2020 roku i do 27 października 2020 roku. Wyznaczył też ostateczny termin kiedy umowę o prowadzenie PPK podpisuje pracodawca w imieniu pracowników. Są to odpowiednio 11 maj 2020 roku i 10 listopada 2020 roku.


Jak wdrożyć PPK?

Pierwszym obowiązkiem jaki ciąży na pracodawcy jest ustalenie listy osób zatrudnionych, które mają przystąpić do PPK. Zgodnie z ustawą do PPK muszą przystąpić wszyscy pracownicy w wieku od 18 do 54 lat. Od dnia kiedy firma jest zobowiązana do wdrożenia PPK (1 stycznia 2020 r. lub 1 lipca 2020 r.) pracownicy, którzy nie chcą przystąpić do PPK mogą składać deklarację rezygnacji. Natomiast pracownicy w wieku 55-69 lat, którzy chcą przystąpić do PPK mogą składać deklarację dobrowolnego zapisania do PPK. Deklaracja rezygnacji jest według wzoru załączonego do ustawy o PPK. Ustawa nie określa jak ma wyglądać deklaracja dobrowolnego przystąpienia do PPK. Ma mieć jedynie formę pisemną.

Uwaga!
Obowiązkiem pracodawcy jest poinformowanie osób zatrudnionych w wieku 55-69 lat o możliwości złożenia wniosku o zapisanie do PPK. Niedopełnienie tego obowiązku może być przyczyna nałożenia kary na pracodawcę!

Lista pracowników przystępujących do PPK musi być zaktualizowana na dzień zawarcia umowy o prowadzenie PPK (do 11 maja 2020 r. lub do 10 listopada 2020 r.).
Końcowym etapem jest zmodyfikowanie księgowości i zarządzania kadrami pod kątem obsługi PPK. To wiąże się z koniecznością przeszkolenia personelu oddelegowanego do prac związanych z prowadzeniem PPK.




Problemy z wdrożeniem systemu PPK

Ustawa o PPK weszła w życie 1 lipca 2019 roku. Wówczas do systemu przystąpiły przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 250 pracowników. Jednak w praktyce pierwszy etap zakończył się dopiero 12 listopada 2019 roku. Podczas wdrażania sytemu ujawniły się głębokie podziały jakie istnieją w naszym społeczeństwie. Wybór jednej z 20 instytucji finansowej uprawnionej do zarządzania środkami gromadzonymi w PPK  jest niezwykle trudny. Zgodnie z ustawą pracodawca powinien decyzję o wyborze instytucji finansowej dokonać "wspólnie z załogą". Nie wolno mu przy tym namawiać pracowników do rezygnacji z systemu PPK lub sugerować jakąkolwiek instytucję finansową upoważnioną przez  PFR do zarządzania środkami gromadzonymi w PPK. To powoduje konflikty wewnątrz przedsiębiorstwa i oskarżanie pracodawców o nienależyte wdrażanie systemu, za co grożą mu kary od 1000 do 1 000 000 zł. Jednocześnie zakazany jest na terenie firm lobbing instytucji finansowych zajmujących się PPK. 


Z danych publikowanych przez PFR w grudniu 2019 roku do PPK przystąpiło zaledwie 37 % pracowników zatrudnionych w największych zakładach. Duża jest rozbieżność uczestnictwa między firmami. Są firmy w których do PPK przystąpiło 6 % załogi, i takie, gdzie uczestnictwo w Planach wynosi 95 %. Widać wyraźne upolitycznienie tej formy oszczędzania.


Wątpliwości

Przy decydowaniu się na PPK niezwykle istotny jest element zaufania do państwa. Wielokrotnie Polacy byli oszukiwani przez polityków. Było tak w okresie PRL-u, jest tak również i dziś. Zwłaszcza, że w Polsce nie ma ciągłości polityki społecznej. Każda nowa władza może zaprzestać realizacji tego co wymyślili poprzednicy. Dzieje się tak od lat i to dokładnie ze wszystkim! To daje obraz anarchii i bezprawia. Do tego dochodzą wyliczenia tego co nam przyniesie oszczędzanie w PPK. Nawet jeżeli nie będzie inflacji, a operator PPK "zarobi dla nas" 3,5% naszego wkładu, to z pewnością będzie to jedynie symboliczny dodatek do emerytury. To będzie zaledwie kilkaset złotych miesięcznie. Oszczędzanie w wysokości 2% pensji nigdy nie pozwoli nam zgromadzić tyle pieniędzy by mieć emeryturę jak pensję. By mieć godną emeryturę powinniśmy odkładać znacznie więcej. Jak dużo? To pokazuje tabela poniżej.


Czy takiemu państwu można zaufać? 

Polityka partii, które ubiegają się o mandat do sprawowania władzy w Polsce, od lat polega na krytyce i negowaniu wszystkiego co robią inni. Po każdych wyborach budowana jest kolejna nowa Rzeczpospolita. Wprowadza się nowy system oświaty, wywraca do góry nogami zasady funkcjonowania służby zdrowia, niszczy poprzedni system podatkowy modyfikując ordynację podatkową pod potrzeby własnych oligarchów. Czy można powierzyć ciężko zarabiane pieniądze organom władzy, które oficjalnie łamią konstytucję, nie stosują się do wyroków sadowych, lekceważą umowy z Unia Europejską, a spółki skarbu państwa są ciągle traktowane jak sponsor obietnic wyborczych. Każda kolejna władza w swoich przestępczych działaniach posuwa się coraz dalej! Zauważmy, że zawłaszczenia naszych pieniędzy z OFE dokonano w majestacie prawa i zrobili to politycy z różnych partii.


PPK wyzwaniem dla mniejszych firm

Z pewnością uczestnictwo w PPK będzie sporym wyzwaniem dla małych firm. Znacznie podniesie to koszty prowadzonej działalności. Potrzebne będzie opłacenie szkoleń i zatrudnienie pracownika oddelegowanego do prowadzenia i rozliczania PPK. Będą też koszty modyfikacji oprogramowania wyliczającego składki na PPK. Najtrudniejsze do zrozumienia jest to, że rząd karami zmusza pracodawców by okłamywali swoich pracowników w sprawie wiarygodności PPK. W ten sposób podobnie jak polscy sędziowie stają się partyjnymi funkcjonariuszami "dobrej zmiany".



#PPK #Pracownicze Plany Kapitałowe #Polski Fundusz Rozwoju #PFR #Plan Emerytalny

PPK - Pracownicze Plany Kapitałowe wyzwaniem dla mniejszych firm


Franczyza jest czymś w rodzaju licencji na prowadzenie własnego biznesu. Korzystamy z czyjegoś pomysłu i marki, aby móc prowadzić własną działalność gospodarczą w warunkach ściśle określonych przez franczyzodawcę. Jest rzeczą oczywistą, że duże podmioty gospodarcze łatwiej radzą sobie na rynku niż małe firmy o nieznanej marce. Poza tym, nikt nie rodzi się biznesmenem. Tego trzeba się po prostu nauczyć. Franczyza jest dziś szansą na zaistnienie w biznesie zarówno dla małych sklepów rodzinnych, jak i dużych marketów oraz firm usługowych.

Ruch spółdzielczy na ziemiach polskich

W Polsce pierwsze łączenia podmiotów gospodarczych miały miejsce na terenie zaboru pruskiego w XIX wieku. Kumulacja kapitału polskich przedsiębiorców była jedyną drogą skutecznej walki z niemiecką konkurencją. Sytuacja z jaką mieliśmy do czynienia w XIX wieku w Wielkopolsce przypomina dzisiejsze czasy. Wówczas firmy niemieckie były wspierane polityką nisko oprocentowanych kredytów i dotacji udzielanych im przez ich banki. Dziś podobną, uprzywilejowaną pozycję mają globalne marki. Dodatkowo korzystają z wieloletnich zwolnień podatkowych udzielanych im przez nasze rządy. Dysponują niemal nieograniczonym kapitałem umożliwiającym im nie tylko duże inwestycje, ale i  prowadzenie działalności z wieloletnimi stratami. Żeby utrzymać się na rynku małe rodzinne firmy coraz częściej wolą wybierać franczyzę niż próbować samemu przebić się z własną, autorską działalnością, pod swoją marką. Dotyczy to również sklepów wielkopowierzchniowych, typu E.Leclerc.


Czym jest franczyza?  

Jak już wspomnieliśmy franczyza jest swego rodzaju licencją na biznes.  Gdy u nas powstawały spółdzielnie łączące kapitały poszczególnych spółdzielców, na zachodzie w XIX wieku powstawały cechy rzemieślnicze udzielające certyfikatów na wykonywanie konkretnej usługi. Certyfikat - licencja gwarantował, że przedstawiająca go osoba jest w stanie prowadzić swoją działalność na odpowiednim poziomie. Franczyzobiorcy różnili się od spółdzielców zachowaniem niezależności finansowej. Prowadzili własną działalność w ramach warunków spisanych w umowie franczyzowej. Natomiast spółdzielcy wnosili swój majątek do spółdzielni uzyskując jedynie prawo głosu w zarządzie spółdzielni, który dysponował wspólnym majątkiem. 

Obowiązki franczyzobiorcy, podpisanie umowy  

Uprawnienia do prowadzenia franczyzy wydaje jeden podmiot drugiemu, niezależnemu od niego. Podobnie wygląda to dziś. Na podstawie umowy franczyzy (franchise agreement) jeden podmiot – franczyzodawca udostępnia drugiemu - franczyzobiorcy, licencję na swoją markę. Udzielając prawa do korzystania ze swojej marki, franczyzodawca zobowiązuje w umowie franczyzy franczyzobiorcę do przestrzegania konkretnych zasad i obowiązków. Franczyzobiorca musi dbać o zachowanie standardów udostępnionej mu marki.  Jakość oferowanych produktów i usług nie może odbiegać, od ustaleń zawartych w umowie. Ustalenia dotyczą wyglądu placówki zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz. Nawet towary na półkach muszą być poukładane zgodnie z umową. To podlega cyklicznym kontrolom prowadzanym przez franczyzodawcę.


Cwana Żabka

Jednym z najbardziej aktywnych franczyzodawców w Polsce są sklepy Żabka. Jeszcze pięć lat temu deklarowali ograniczenie ekspansji na rzecz maksymalizacji rentowności. Franczyzobiorcy mieli za małe zyski i właściciel polecił zarządowi, żeby coś z tym zrobić. Na szczęście, międzynarodowy właściciel sieci nieźle zna się na politycznym lobbingu. Ma w tym zakresie doświadczenia z innych krajów, gdzie prowadzi swoją działalność. 

Do poprawy rentowności sklepów bezpośrednio przyczyniły się ograniczenia handlu w niedzielę jakie wprowadził PiS dla wszystkich sklepów oprócz Żabki. Mimo "protestów" Solidarności korzystne układy zostały utrwalone w styczniu 2019 roku. Wówczas właściciel Żabki oficjalnie nawiązał stałą współpracę biznesową z redemptorystą z Torunia. Teraz ma znaczący wpływ na legislację w polskim sejmie. 

Zakaz handlu w niedzielę nakręca Żabce koniunkturę na otwieranie kolejnych sklepów, a związki zawodowe i PIP już nie reagują na to, że "niezależni właściciele" sklepów Żabka są zmuszani do pracy przez siedem dni w tygodniu za obiecany im "zysk" w wysokości 6500 zł miesięcznie plus 5% od obrotu. Pomysłem na nieograniczoną aktywność sklepów w niedzielę (łącznie z pracownikami) było otworzenie usług pocztowych na terenie sklepów. Po prostu w Żabce można nadać i odebrać paczkę kurierską. Dodatkowo Żabki stały się małymi punktami gastronomicznymi, gdzie można zjeść hot-doga, wypić kawę, czy herbatę. Teraz właściciel Żabki prowadzi prace nad powszechnym wdrożeniem kas bezobsługowych, aby w ten sposób odciążyć personel prowadzący sklepy.

Zainwestuj 5000 zł i otwórz własną Żabkę 

To wszystko powoduje, że chętnych na otwarcie własnej Żabki wciąż nie brakuje. Mimo, że Żabki mają złą prasę, a wokół nich jest sporo hejtu, trzeba przyznać, że wiele osób myśli o ty, aby założyć własną Żabkę. Franczyzodawca musi zainwestować jedynie 5 tys. zł. To są środki potrzebne na zakup kasy fiskalnej, koncesji, obsługę księgową i pokrycie kosztów pracowniczych. Za to Żabka zapewnia mu dobrze oznakowany sklep z opłaconym najmem, darmową reklamę, rozpoznawalną markę, wypełnione towarem regały i stałe dostawy, a przede wszystkim szkolenia i nowoczesny system system know-how. Właściciel-sprzedawca o nic nie musi się martwić.
Taka oferta kusi!

    

Nie wszystko złoto co się świeci

Liczba sklepów Żabka ciągle rośnie. Obecnie jest ich około 6000. Co miesiąc powstaje od 50 do 100 nowych sklepów. Pewna część sklepów upada, ale są kolejni chętni żeby je dalej prowadzić.

Jak to wygląda od podszewki?

Przede wszystkim w Żabce brak jest miejsca na kreatywność franczyzobiorcy. Bardziej przypomina on ajenta, czy po prostu kierownika sklepu. Podlega on ciągłym kontrolom pracowników z centrali Żabki. Żabka płaci ajentowi 6500 zł miesięcznie plus 5 % od obrotu. Cały utarg jest codziennie wysyłany do centrali. Jeżeli uda się dostać Żabkę w dobrej lokalizacji, to można liczyć na obrót rzędu 110 tys. brutto miesięcznie. To daje dodatkowo 5500 zł. Łącznie ajent dostaje kwotę 12 tys. za prowadzenie sklepu (5500 + 6500). To są całe jego przychody.

Koszty sklepu

Prowadząc sklep przez 7 dni w tygodniu musimy zatrudnić minimum 4 pracowników. To powinno zabezpieczyć bezpieczeństwo i godziwe warunki pracy dla właściciela i pracowników. Praca na dwie zmiany, wyładowanie i przyjęcie towaru, choroby, urlopy itp. Minimalna stawka godzinowa to 14,70 zł, a od 2020 roku 17 zł.  8 godzin dziennie x 4 osoby daje 32 roboczogodniny x 14,70 zł i mamy łączne wynagrodzenie 470,40 zł dziennie x 20 dni roboczych, czyli wynagrodzenia pracowników to miesięcznie 9408 zł. Do tego dochodzą koszty pracy (ZUS) czyli łącznie 11 282 zł. Przypominam, że dostaliśmy od centrali Żabki tylko 12 tys. Więc nie mamy żadnych zarobków i pieniędzy na nasz ZUS, podatki itd.


Kiedy pojawi się dochód?

Dochód może pojawić się dopiero wówczas, gdy będziemy oszczędzać na pracownikach. Zatrudniać ich trzeba nielegalnie. Zaniżać godziny pracy i stawki. Oszukiwać. Można też pracować samemu na okrągło przez 7 dni w tygodniu po 17 godzin dziennie, od rana do nocy. Wykorzystywać do tego całą rodzinę, jako osoby współpracujące. Pamiętajmy że taka organizacja pracy odbywa się kosztem zdrowia ajenta i jego rodziny, a on ryzykuje, że w sklepie jest niedostatecznie zabezpieczony przed kradzieżą. Tylko przy takiej organizacji może pojawić się zysk.

Czy jednak na pewno?

Ajent  płaci podatki za sprzedany towar, a jego kosztem są faktury za dostarczony przez Żabkę towar. Nie ma żadnego wpływu na to co mu przywiozą, a towar ten nie jest jego własnością. Jeżeli towar zniszczy się, lub zostanie skradziony (bo nie stać ajenta na pracowników ochrony) płacisz Żabce za towar od wartości brutto! To samo dotyczy towaru, którego nie uda ci się sprzedać. Chociaż nie masz wpływu na to, co znajduje się na półkach w "twoim" sklepie. Żabka dostarcza ci co chce, ale towar nie sprzedany jest twoim problemem. Twoją stratą, za którą ty zapłacisz.
Na koniec musisz znaleźć środki na wynagrodzenie dla księgowej, koszty utrzymania i przeglądów kasy fiskalnej.

W efekcie największym problemem nie jest to, że nie masz z tego żadnych pieniędzy, ale że nie jesteś w stanie płacić podatków. Mały ZUS to też nie ułatwia ci życia, bo jest liczony od obrotu, a ten masz wysoki.


Na Żabce świat się nie kończy

Na Żabce świat franczyzy się nie kończy. Dużo ciekawsze warunki oferuje chociażby Ruch. Doświadczenie z minionych lat spowodowało, że są oni teraz bardziej elastyczni przy podpisywaniu umowy franczyzy. Franczyza to nie tylko sklepy spożywcze. Są również sklepy przemysłowe, butiki, instytucje finansowe, usługi, pizzerie, bary, restauracje.

Co roku na organizowanych w różnych miastach targach franczyzodawców wystawiają się takie marki jak: Stava, Carrefour, Carrefour Express Convenience, McDonald’s, SO!COFFEE, New York Pizza Department, Żabka, PSB Mrówka, Intermarche i Bricomarche, Mail Boxes Etc., Makarun, Recman, Xtreme Fitness Gyms, Nest Bank, Getin Bank, Santander, CUK, RUCH, Fines, Twojprawnik24, PROFIT system, Giganci Programowania, Play, Top Secret, Grupa Vrg.(Vistula, Bytomia i Wólczanka) i wiele innych. Dużo sklepów i gastronomii franczyzowych powstaje przy stacjach paliw. Franczyzą może być objęte wszystko. Nawet zajęcia edukacyjne dla dzieci (Edukido), czy ręczna produkcja czekolady (Lviv Handmade Chocolate).

W rozwiązaniach franczyzy pionierami są współczesne Start-upy

Wymagania franczyzodawców

Wymagania franczyzodawców są różne, podobnie jak wymagany kapitał. Od posiadania 6 zestawów klocków lego, po umeblowany lokal z klimatyzacją i odpowiednim wystrojem. Podobnie jest z wyznaczonym wynagrodzeniem. Sięga ono od kilku do kilkudziesięciu tysięcy. Z pewnością zanim podejmie się decyzję o przystąpieniu do franczyzy należy dobrze zapoznać się z oferowaną umową i branżą, a przede wszystkim zastanowić się czy w danym miejscu  jest wystarczająco dobra lokalizacja.


#franczyza #umowa franczyzy #franczyzobiorca #franczyzodawca #Żabka #licencjobiorca #marka

Franczyza. Działalność gospodarcza z dopingiem