Obsługiwane przez usługę Blogger.
likwidacja ZUS


Festiwal obietnic wyborczych z początku 2019 roku był bardzo obiecujący. Niestety, dla wielu ekonomistów nierealny. Służył on głównie upokorzeniu nauczycieli, którzy zaczęli dopominać się o godność w wykonywaniu swojego zawodu. Z naszego punktu widzenia, osób zajmujących się własną działalnością gospodarczą, najbardziej ciekawa wydawała się obietnica likwidacji obowiązkowych składek na ZUS do jakiej miało dojść w maju 2019 roku. Sprawę likwidacji obowiązkowych składek do ZUS osobiście miał monitorować Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców (RMŚP) Adam Abramowicz. RMŚP to organ powołany przez Sejm w 2018 roku, a Premier Morawicki osobiście wyznaczył jego Rzecznika.

ZUS jako podatek od pracowitych

O tym, że ZUS jest daniną na rzecz państwa, nieposiadającą umocowania w realizacji potrzeb indywidualnych ubezpieczonych pisaliśmy już wielokrotnie. Zwłaszcza o niezrozumianej podstawie wymiaru składek liczonej według 75 % średniej pensji w największych polskich przedsiębiorstwach. To ma się nijak do dochodów jakie osiągają jednoosobowe lub małe, często rodzinne podmioty gospodarcze. Jak się ma zysk wypracowany w zakładzie zatrudniającym ponad 200 pracowników do zakładu usługowego prowadzonego przez emerytowanego szewca? Przecież te największe firmy szastają pieniądzmi na przeróżne cele wskazywane przez polityków, a drobni przedsiębiorcy ciągle są traktowani w Polsce jak dojne krowy, i to bez prawa do 500+. Do tego składka zdrowotna jest poniekąd obowiązkową przedpłatą na podatek dochodowy, która jest jak haracz od rejestracji każdej kolejnej działalności gospodarczej. Taka pożyczka dla państwa, którą korygujemy w rozliczeniu rocznym.


Koszty pracy, a wykorzystywanie przepisów podatkowych

Podatki typu ZUS stały się elementem kalkulacji przy optymalizacji podatkowej. Przedsiębiorcy muszą kombinować w jakiej formie mają wykonywać jakąś pracę by obniżyć jej koszt. Równolegle ciągle ukazują się dziwne ustawy o obniżonych kosztach zatrudnienia pracowników: sezonowych, najemnych, rolnych, leśników itp. Samozatrudnienie jest tylko najbardziej popularną formą tańszego pozyskania pracowników. Samozatrudnienie jest powszechnie stosowane w szkolnictwie wyższym, w Straży Pożarnej, w wojsku, w służbie zdrowia. 


Również praca na niepełen etat jest rozpowszechniona. Podczas strajku nauczycieli nie przebiła się informacja o tym, że większość szkół oferuje pracę nauczycielom w niepełnym wymiarze godzin. Co ma wspólnego z wyliczanym przez panią Szydło pensum bieganie od szkoły do szkoły, na jedną czy dwie lekcje. Tak samo niepełne etaty są podstawą zatrudnienia w niektórych supermarketach. Tam również kasjerki dyżurują w domach i czekają, który market wezwie je do pracy. Nie ma co się dziwić, skoro tak pracowników traktują państwowi pracodawcy, to tak samo dzieje się w sektorze prywatnym.
Jedyna szansa, że przyjrzy się temu Unia Europejska i zrobi porządek tak jak to zrobiła z pracownikami delegowanymi.


Rewolucyjna koncepcja Rzecznika MŚP

W styczniu 2019 roku Pan Adam Abramowicz zapowiedział walkę o wprowadzenie w Polsce dobrowolności płacenia składki na ZUS przez przedsiębiorców. Koszt takiej operacji przy założeniu, że skorzystałoby z niej 100 % ubezpieczonych wyniósłby 11 mld zł. Przykładowo propagandowe jednorazowe "zamrożenie" cen prądu w 2019 roku kosztowało budżet państwa 14 mld zł, dofinansowanie Kościoła Katolickiego 9 mld zł, a przedwyborczy prezent rządu dla TVP blisko 2 mld zł. Poza tym skoro chcemy dogonić w dochodach Niemcy to tam nie ma obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne. Pan Abramowicz zauważył:
 
"Za naszą zachodnią granicą, gdzie bardzo wielu Polaków pozakładało firmy, jest taka zasada, że przedsiębiorca, jeśli chce i może płacić składkę, to ma emeryturę, jeśli nie chce lub nie może, to nie płaci i nie ma emerytury. To znakomicie działa."

Jest to przykład "patriotycznej" zachęty. Po co zakładacie firmy w Polsce i płacicie ZUS, zakładajcie firmy w Niemczech i będziecie mieć niższe koszty!
Poza tym założenie, że wszyscy przedsiębiorcy zrezygnują z emerytury z ZUS jest błędne. Dla nas jest istotne by uniknąć podwójnego i nadmiernego płacenia składek do ZUS. 


Likwidacja (limitu) składek na ZUS

Piątka Kaczyńskiego i trzytygodniowy strajk nauczycieli szybko ostudziły rozdawnictwo pieniędzy przez PiS. Hasło likwidacji składek na ZUS, sprytnie zamieniono na hasło likwidacji limitu składek na ZUS. Zmiana będzie dotyczyć pracowników zarabiających średnio powyżej 11 912 zł miesięcznie brutto. To ma wnieść do budżetu państwa kolejne 5,1 mld złotych. Nie dziwi wiec taka kampania przeciw osobom samozatrudnionym pracującym na umowę-zlecenie. Nie dość, że płacą podatek dochodowy liniowy, to jeszcze korzystają z niższej stawki VAT. Tak przynajmniej uważają ci co rządzą teraz Polską. Nie uwzględnia się przy tym brak urlopów, stażu pracy, czy stworzenia własnego funduszu ryzyka utraty pracy. To jakby żądać od piłkarza by zarabiał tyle co sprzątaczka w klubie w którym on gra.

Obietnice wyborcze zweryfikują możliwości budżetu

Widać, że w swych obietnicach wyborczych partia rządząca się zakiwała. Nie dziwi wiec "kuluarowy bunt" Pani Minister Finansów Teresy Czerwińskiej. Nawet gospodarka pozostawiona w świetnej kondycji przez poprzednią ekipę nie jest w stanie tego udźwignąć, a dobra passa zaczyna się kończyć, i nie bez znaczenia jest aktualna polityka naszego rządu. Przykładem może być, chociażby chęć wycofania się z niedziel wolnych od handlu, czy oficjalna akceptacja działalności Ubera. Widać, że powszechne rozdawnictwo pieniędzy z budżetu państwa dla "wiernego suwerena", za przyszłe głosy wyborcze, kosztuje coraz więcej partię rządzącą. 
Polityka PiS coraz wyraźniej służy trwaniu przy władzy, a nie Polsce i społeczeństwu.

Również zapowiadany powrót do skali podatku VAT 22 i 7 % odłożono na koniec 2022 roku. 
Widać, że przedsiębiorcy, podobnie jak nauczyciele nie są grupą, która jest w kręgu zainteresowania  tej partii.


#likwidacja ZUS #składki na ZUS #likwidacja limitu #Rzecznik MŚP #Adam Abramowicz #Minister Finansów #obietnice wyborcze #prezes PiS

Składki ZUS do likwidacji

likwidacja ZUS


Festiwal obietnic wyborczych z początku 2019 roku był bardzo obiecujący. Niestety, dla wielu ekonomistów nierealny. Służył on głównie upokorzeniu nauczycieli, którzy zaczęli dopominać się o godność w wykonywaniu swojego zawodu. Z naszego punktu widzenia, osób zajmujących się własną działalnością gospodarczą, najbardziej ciekawa wydawała się obietnica likwidacji obowiązkowych składek na ZUS do jakiej miało dojść w maju 2019 roku. Sprawę likwidacji obowiązkowych składek do ZUS osobiście miał monitorować Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców (RMŚP) Adam Abramowicz. RMŚP to organ powołany przez Sejm w 2018 roku, a Premier Morawicki osobiście wyznaczył jego Rzecznika.

ZUS jako podatek od pracowitych

O tym, że ZUS jest daniną na rzecz państwa, nieposiadającą umocowania w realizacji potrzeb indywidualnych ubezpieczonych pisaliśmy już wielokrotnie. Zwłaszcza o niezrozumianej podstawie wymiaru składek liczonej według 75 % średniej pensji w największych polskich przedsiębiorstwach. To ma się nijak do dochodów jakie osiągają jednoosobowe lub małe, często rodzinne podmioty gospodarcze. Jak się ma zysk wypracowany w zakładzie zatrudniającym ponad 200 pracowników do zakładu usługowego prowadzonego przez emerytowanego szewca? Przecież te największe firmy szastają pieniądzmi na przeróżne cele wskazywane przez polityków, a drobni przedsiębiorcy ciągle są traktowani w Polsce jak dojne krowy, i to bez prawa do 500+. Do tego składka zdrowotna jest poniekąd obowiązkową przedpłatą na podatek dochodowy, która jest jak haracz od rejestracji każdej kolejnej działalności gospodarczej. Taka pożyczka dla państwa, którą korygujemy w rozliczeniu rocznym.


Koszty pracy, a wykorzystywanie przepisów podatkowych

Podatki typu ZUS stały się elementem kalkulacji przy optymalizacji podatkowej. Przedsiębiorcy muszą kombinować w jakiej formie mają wykonywać jakąś pracę by obniżyć jej koszt. Równolegle ciągle ukazują się dziwne ustawy o obniżonych kosztach zatrudnienia pracowników: sezonowych, najemnych, rolnych, leśników itp. Samozatrudnienie jest tylko najbardziej popularną formą tańszego pozyskania pracowników. Samozatrudnienie jest powszechnie stosowane w szkolnictwie wyższym, w Straży Pożarnej, w wojsku, w służbie zdrowia. 


Również praca na niepełen etat jest rozpowszechniona. Podczas strajku nauczycieli nie przebiła się informacja o tym, że większość szkół oferuje pracę nauczycielom w niepełnym wymiarze godzin. Co ma wspólnego z wyliczanym przez panią Szydło pensum bieganie od szkoły do szkoły, na jedną czy dwie lekcje. Tak samo niepełne etaty są podstawą zatrudnienia w niektórych supermarketach. Tam również kasjerki dyżurują w domach i czekają, który market wezwie je do pracy. Nie ma co się dziwić, skoro tak pracowników traktują państwowi pracodawcy, to tak samo dzieje się w sektorze prywatnym.
Jedyna szansa, że przyjrzy się temu Unia Europejska i zrobi porządek tak jak to zrobiła z pracownikami delegowanymi.


Rewolucyjna koncepcja Rzecznika MŚP

W styczniu 2019 roku Pan Adam Abramowicz zapowiedział walkę o wprowadzenie w Polsce dobrowolności płacenia składki na ZUS przez przedsiębiorców. Koszt takiej operacji przy założeniu, że skorzystałoby z niej 100 % ubezpieczonych wyniósłby 11 mld zł. Przykładowo propagandowe jednorazowe "zamrożenie" cen prądu w 2019 roku kosztowało budżet państwa 14 mld zł, dofinansowanie Kościoła Katolickiego 9 mld zł, a przedwyborczy prezent rządu dla TVP blisko 2 mld zł. Poza tym skoro chcemy dogonić w dochodach Niemcy to tam nie ma obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne. Pan Abramowicz zauważył:
 
"Za naszą zachodnią granicą, gdzie bardzo wielu Polaków pozakładało firmy, jest taka zasada, że przedsiębiorca, jeśli chce i może płacić składkę, to ma emeryturę, jeśli nie chce lub nie może, to nie płaci i nie ma emerytury. To znakomicie działa."

Jest to przykład "patriotycznej" zachęty. Po co zakładacie firmy w Polsce i płacicie ZUS, zakładajcie firmy w Niemczech i będziecie mieć niższe koszty!
Poza tym założenie, że wszyscy przedsiębiorcy zrezygnują z emerytury z ZUS jest błędne. Dla nas jest istotne by uniknąć podwójnego i nadmiernego płacenia składek do ZUS. 


Likwidacja (limitu) składek na ZUS

Piątka Kaczyńskiego i trzytygodniowy strajk nauczycieli szybko ostudziły rozdawnictwo pieniędzy przez PiS. Hasło likwidacji składek na ZUS, sprytnie zamieniono na hasło likwidacji limitu składek na ZUS. Zmiana będzie dotyczyć pracowników zarabiających średnio powyżej 11 912 zł miesięcznie brutto. To ma wnieść do budżetu państwa kolejne 5,1 mld złotych. Nie dziwi wiec taka kampania przeciw osobom samozatrudnionym pracującym na umowę-zlecenie. Nie dość, że płacą podatek dochodowy liniowy, to jeszcze korzystają z niższej stawki VAT. Tak przynajmniej uważają ci co rządzą teraz Polską. Nie uwzględnia się przy tym brak urlopów, stażu pracy, czy stworzenia własnego funduszu ryzyka utraty pracy. To jakby żądać od piłkarza by zarabiał tyle co sprzątaczka w klubie w którym on gra.

Obietnice wyborcze zweryfikują możliwości budżetu

Widać, że w swych obietnicach wyborczych partia rządząca się zakiwała. Nie dziwi wiec "kuluarowy bunt" Pani Minister Finansów Teresy Czerwińskiej. Nawet gospodarka pozostawiona w świetnej kondycji przez poprzednią ekipę nie jest w stanie tego udźwignąć, a dobra passa zaczyna się kończyć, i nie bez znaczenia jest aktualna polityka naszego rządu. Przykładem może być, chociażby chęć wycofania się z niedziel wolnych od handlu, czy oficjalna akceptacja działalności Ubera. Widać, że powszechne rozdawnictwo pieniędzy z budżetu państwa dla "wiernego suwerena", za przyszłe głosy wyborcze, kosztuje coraz więcej partię rządzącą. 
Polityka PiS coraz wyraźniej służy trwaniu przy władzy, a nie Polsce i społeczeństwu.

Również zapowiadany powrót do skali podatku VAT 22 i 7 % odłożono na koniec 2022 roku. 
Widać, że przedsiębiorcy, podobnie jak nauczyciele nie są grupą, która jest w kręgu zainteresowania  tej partii.


#likwidacja ZUS #składki na ZUS #likwidacja limitu #Rzecznik MŚP #Adam Abramowicz #Minister Finansów #obietnice wyborcze #prezes PiS

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza